''Atak trolli na Netwars''
W ciemnym zaulku spotkalo sie trzech blizej nieznanych gosci. Ich twarze nie byly widoczne w panujacym mroku,
lecz dzieki padajacemu z pobliskiej latarni malemu strumieniowi swiatla, dalo sie zauwazyc przedmioty, ktore
trzymali oni w dloniach. Pierwszy z nich (najprawdopodobniej rumun, o czym moze swiadczyc brudna dlon) dzierzyl w dloni
patelnie. Drugi trzymal worek wyladowany po brzegi chinskimi podkoszulkami, a trzeci ... Trzeci wygladal jak rasowy wiesniak, mial
przydlugi polar z wychaftowanym przez mame napisem PROSTO, za duze gacie i biale adidaski. On tez odezwal sie jako pierwszy:
- Suncow, mysle, ze powinienes zaczac malowac paznokcie!
- Tez sie nad tym zastanawialem - odpowiedzial - ale nie pora na to. Musimy wymyslic co tu dzis zajebac.
- Mozna by zgarnac od jakis idiotow kase i obiecac im w zamian koszulki! - wtracil trzeci -Moge sie tym zajac, ludzie mi ufaja i ...
- Ja bym zajebal jakas drukarke - przerwal mu wiesniak - mam swoje zajebiste metody!
- Mam lepszy pomysl panowie -powiedzial Suncow z malujaca sie duma na twarzy- potrzebny nam ktos, kto bedzie odwracal uwage spolecznosci od naszych poczynan.
Musimy ukrasc klucze K@deta-T i uwolnic trolle. Musimy dac wolnosc Zbeerowi!
- NIIIIIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!! -krzyknal dobrze zbudowany, choc strasznie niski mlodzieniec.
- Zostawcie mnie! - krzyczal do otaczajacych go lokalnych osilkow.
- Dzisiaj masz szczescie cioto! - powiedzial najwiekszy z nich zerkajac na zblizajacy sie radiowoz, po czym wszyscy uciekli.
Mlodzieniec podniosl z ziemi swoja teczke i czapeczke. Otrzepal ja i powiedzial zerkajac w kierunku oddalajacych sie osilkow
- Nadejdzie dzien, kiedy wszyscy mnie popamietacie!
Po szybkim powrocie do domu mlodzieniec zapytal sie mamy:
- Mamo, dlaczego jestem taki niski? Wszyscy sie przez to nade mna znecaja.
- Nie przejmuj sie tym Iluvsiku -pocieszala go mama- nikt nie rodzi sie wysoki. Zobaczysz, lada dzien urosniesz tak, ze ciezko
bedzie znalezc rownego tobie.
- Ale mamo! powtarzasz mi to od 20 lat! -krzyknal Iluvs i z placzem uciekl po schodach do swojego pokoju.
Lezac na lozku i przytulajac swojego pluszowego misia, chlopiec zastanawial sie co powinien zrobic, zeby wszyscy zaczeli brac go na powaznie.
Powoli tracil juz nadzieje, gdyz zaden pomysl nie przychodzil mu do glowy, az tu nagle:
- MUSZE URATOWAC SWIAT!! -krzyknal -WTEDY WSZYSCY ZACZNA MNIE SZANOWAC!!
Tylko w jaki sposob ocalic swiat i przed czym? Na to pytanie postawnowil poszukac odpowiedzi w swoim drugim domu. W internecie !
Nie musial dlugo szukac, wystaczylo spojrzec na newsy portali informacyjnych. 'Ucieczka Trolli', 'Terranek777 spamuje miasto',
'ZbeeR na wolnosci.
- To jest zadanie dla mnie- powiedzial Iluvs- Musze udowodnic, ze mali ludzie potrafia dokonac wielkich czynow. Tak jak Napoleon Bonaparte!
Tak jak Adolf Hitler! Tak jak Danny de Vito!!
Niestety jego plany pozostaly w kregu jego marzen. Zeby ocalic swiat, trzeba bylo dostac sie do odleglego miasta Netwars,
a nie mogl tego dokonac gdyz zostawil na noc odsunieta szybe w Hondzie Civic i ktos skradl jego poduszki z fotela kierowcy, a bez nich nie byl w stanie
dojrzec drogi. Jedyna znana alternatywna opcja rowniez nie wchodzila w gre, gdyz biuro Alpe 'zarcie i jedzenie w cenie' bylo tego dnia nieczynne.
Swiat potrzebowal innego bohatera. Kogos kto nie boi sie samochodowych konfrontacji z autobusem, kogos kto juz teraz
jest zywa legenda, kogos kto dumnie nosi koszulke z napisem MistrZZZ>Draco, kogos kto nazywa sie MistrZZZ!!!
MistrZZZ lubil trolle, ale bardziej lubil slawe. Pokonanie ekipy Zbeera bylo swietnym pretekstem do powrotu na pierwsze strony gazet.
Choc slynal z tego, ze wszystko zalatwia w pojedynke, potrzebowal tez miesa armatniego. Zaczal wiec walke z trollami od poszukiwania
osob do swojego teamu.
Nie bylo to specjalnie trudne, juz po pieciu minutach spaceru uslyszal placz hipstera, ktorego ktos przykul do plotu, przekladajac klodke przez jego
dziure w uchu na widok ktorej nawet Iluvsmygun by sie zasmial.
- Uratuje Cie! -powiedzial MistrZZZ
- Uratuj mnie! - powiedzial hipster, po czym MistrZZZ go uratowal.
- W zamian za to, ze cie uratowalem-powiedzial Legendus- bede potrzebowal twojej pomocy.
- Oczywiscie, ze ci pomoge!-odpowiedzial hipster- to dla mnie zaszczyt!
- Swietnie! Powiedz mi jak ci na imie?
- Nazywam sie Martynka -odpowiedzial hipster
- Hmmm ... To bardzo meskie imie, prawie tak samo meskie jak Misio_Pysio!
- Wiem, moj tata tez mi to powtarzal- zakonczyl dialog Martynka, po czym ruszyli dalej w poszukiwaniu kompanow w wykonaniu misji,
ktora byla nazywana bardziej imba niz tvp.
- Potrzebujemy twardziela- powiedzial MistrZZZ- potrzebny nam postrach kazdego osiedla, czlowieka dziesiony, kogos komu do pokoju przez okno
spuszczja sie na linach antyterrorysci.
- Slyszalem kiedys o kims takim - wtracil Martynka- mowia o nim TonY. Wiem gdzie go szukac!
Dwuosobowa ekipa skrecila w ciemny zaulek i uslyszeli krzyk 'Wyraziles skruche wiec cie zostawie'. -To on!- powiedzial Martynka i zblizyli sie
do agresywnego mlodzienca, ktory patrzac na swojego uciekajacego przeciwnika powiedzial mocno zaciskajac szczeke -W kasze sobie dmuchac nie dam. Qrwa nie dam, jasne?-
- Witam cie TonY!-powiedzial Legendus-Nazywam sie MistrZZZ, potrzebuje cie w mojej ekipie.
- Jak nam pomozesz znow staniesz sie Netwarsowym bohaterem - dodal Martynka i nic nie trzeba bylo wiecej dodawac. TonY schowal sztylet w skarpetke, siekierke za pasek,
wlozyl kuloodporna kamizelke i szyszak +3 do obrony, po czym rzekl stanowczo -Ruszajmy!
- Potrzebna nam jeszcze jedna osoba-powiedzial MistrZZZ
- Moze ten mlodzieniec zjadajac wlasne sranie-zapytal TonY
- Nieee! DooMo nie jest tym kogo szukamy -sprostowal MistrZZZ- myslalem o kims kto ma jakis talent, myslalem o kims ... o kims takim ... JAK ONA!
- krzyknal Legend wskazujac palcem ubrana jak blazen postac, ktora najprawdopodobniej miala problemy epileptyczne.
- Witam Cie lumpeksowa ksiezniczko-zagadnal MistrZZZ- czy chcesz wraz z nami ocalic swiat przed trollami?
- Pfrr Tu Py Tu Pfryyy Tutu Tu Pfryy - odpowiedziala-Tututu Dubudub Tu Pfrrr!
- Co to za majaczenie-powiedzial Martynka
- To starozytny jezyk zwany beatbox-powiedzial TonY- To glos ulicy! Mieszkal bys tam gdzie ja, to bys wiedzial co to prawdziwe zycie.
Niespodziewanie lumpeks girl zaczela porozumiewac sie w zrozumialym dla wszystkich jezyku:
- Pompuj rap! Guova!
Ciesza mnie MistrZZZu twoje suova, bardziej niz zestrzelenie marinsem pierwszego ova. Dolacze do twego teamu pod warunkiem gdy jego pouova,
zgodzi sie by nie nazwac naszego teamu Woda puodova.
- Dlugo dumalem nad nazwa naszej ekipy-wtracil Legend- udalem sie nawet na gore Olimp, gdzie medrcy podali mi jedyna sluszna nazwe.
- JAKA? - zapytali wszyscy choralnie.
- Od dzisiaj-triumfalnie powiedzial MistrZZZ- nasza ekipa nazywa sie ApyT !!!
Rozlegly sie gromkie brawa i ApyT team ruszyl w kierunku pograzonego trollingiem miasta Netwars.
Miasto Netwars mialo ok. 30tys mieszkancow. Od dawien dawna bylo rzadzone przez homoseksualnego tyrana zwanego CoLo, ktory podstepem wyeliminowal
poprzedniego dyktatora A.Kmicica. CoLo mial swojego dzielnego przydupasa voytasa, o ktorym na dobra sprawe nikt nic nie wiedzial. Jego pochodzenie jest blizej nieznane.
Zlosliwi twierdza, ze wzial sie z dupy, badz co gorsza ze sceny WC3. CoLo i voytas dzielnie wyrzucali z miasta Netwars wszystkich, ktorzy parali sie trollingem,
wyrzucali rowniez tych, ktorzy nie mieli z tym nic wspolnego, tylko po to, zeby okazac swoja wladze i podniesc swoje unoszace sie na wysokosci piety ego.
Od kiedy jednak banda trolli zostala uwolniona z Netwarsowych katakumb, CoLo i voytas nie dawali sobie rady. Potrzebowali pomocy. Potrzebowali superbohatera.
Potrzebowali MistrZZZa i ekipy ApyT.
- Pomoz nam szlachetny MistrZZZ- plaszczyl sie przed stopami Legendusa voytas-Pomoz naaaaaaam!
- Pomoge!-odpowiedzial-pod warunkiem, ze zmienicie nazwe miasta z Netwars na MistrZZZ>Draco.
- Obiecuje ci, ze to sie stanie-powiedzial tajemniczy gosc, ktory w tym momencie wysunal sie z zaciemnionego kata sali-Obiecuje!-a potem dodal:
- /R - cokolwiek to kurwa mialoby znaczyc.
- Macie jego slowo- dodal CoLo -to czlowiek godny zaufania.
- W takim razie bierzemy sie do roboty! -powiedzial MistrZZZ i wszyscy opuscili gildie CoLa.
-A co jak pokonamy trolololo, a CoLo z voytasem nas z miasta wypierdolo? -zapytala lumpeksowa ksiezniczka LF
-Przestan majaczyc -przerwal jej TonY- widzialas jak dobrze z oczu patrzylo temu mlodemu chlopakowi? Obiecal nawet, ze zrobi koszulki
upamietniajace nasz wyczyn. Ja juz mu przelalem kase na konto.
ROZDZIAL 2
Dzielna ekipa antytrololo ApyT podazala ulicami miasta Netwars. Cel ich byl oczywisty, choc nie prosty. Zlikwidowac
troli i umiescic ZbeeRa tam gdzie jego miejsce, w lochu WC3. Cos jednak bylo nie tak, caly czas czuli sie obserwowani,
ktos czail sie w mroku.
- Cisza! -rozkazal MistrZZZ- Ktos nas obserwuje!
I w tym momencie z mroku wylonilo sie ok. 100 nieokiemznanych potworow. Niektore z nich pelzaly, niektore chodzily na czworaka,
jeszcze inne jadly gowno.
- Guova! -krzyknela LF wykonujac niezidentyfikowane ruchy rekoma i cialem- Czy wy spicie, ze tego waskiego przejscia nie widzicie?
- Moj zmysl obserwatorski od razu zarejestrowal ten korytarzyk. -przerwal jej Legend- Jest on jednak zbyt waski, aby sie nim przedostac.
- Trzeba zdupiac, to nie kit, ja sie zmieszcze - jestem fit, dawaj TonY zrob mi beat. -odpowiedziala lumpeksowa ksiezniczka i zaczela
sie gibac do odglosow pierdzenia wydawanych ustami Tonego.
- Jak ona sie tam zablokuje -powiedzial MistrZZZ - to bedzie zalowa sprawa.
- O nie !! -krzyknela LF- Zablokowalam sie, co robic? Kto wie? Ma nadzieja zgasla, potrzebuje kostki masla!!
- Na chuj ci kostka masla? - zapytal TonY -I tak zes sie juz spasla!
- Guova! -krzyknela Guova- Pompuj rap! Smaruj maslem brzuch, za okreznym ruchem, okrezny ruch!
- Co ona pierdoli?- Zapytal TonY
- Ona potrzebuje wilgoci - wtracil Martynka -Chce sie wyslizgac jak Rybenka.
- Ale skad do chuja wezmiemy jej teraz maslo? - zapytal MistrZZZ- Sklepy sa juz nieczynne!
- Kazdy prawdziwy hipster - powiedzial z duma Martynka - zawsze ma przy sobie wode z parowek! Jest rownie tlusta!-po czym wyjal z kieszeni
wiadro z woda po parowkach i wreczyl MistrZZZowi, ktory wcisnal sie w korytarz, zeby nawilzyc LF.
Czasu nie bylo wiele, nieokiemznane potwory zblizaly sie w zastraszajacym tempie, ale dzieki opanowanym do perfekcji ruchom okreznym
MistrZZZ zdolal uwolnic z zasadzki LF, nastepnie sam siebie natarl woda po parowkach, ktore pozniej wreczyl Martynce, zeby uczynil to samo.
Niestety wody nie bylo wystarczajaco duzo dla Tonego. LF i MistrZZZ byli juz po drugiej stronie, Martynka byl w polowie drogi.
- Nie ma dla mnie wystarczajaco wody z parowek - powiedzial TonY do Martynki- Musicie isc beze mnie!
- Ok! -odpowiedzial Martynka i szybko przedostal sie na druga strone. TonY wyjal zza paska uzi i sikor ze skarpetki.
- Myslicie, ze mnie pokonacie qrwa? -zapytal TonY potworow- TO SIE GRUBO MYLICIE!!!! -wrzasnal i zaczal strzelac, rozrywajac na strzepy
zblizajace sie potwory, dodatkowo pomagal sobie atakujac je nozem. Po krotkiej chwili stal sam posrod setki rozerwanych potworzych cial.
Dumny odwrocil sie, zeby ruszyc w dalsza droge i dojrzal, ze jego droge blokuje ok. 500 nowych nieokiemznanych potworow.
-Nie wezmiecie mnie tak latwo - szepnal TonY i ku pokrzepieniu zaczal spiewac swoja ulubiona piosenke zaciskajac coraz mocniej dlon na
rekojesci noza- Tylko ja i moja przestrzen! Biore z zycia to co najlepsze!
- NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!! - uslyszeli z odleglosci krzyk Tonego.
- Musimy sie gdzies ukryc!-rozkazal MistrZZZ
- Spojrzcie tam -wtracila z zachwytem LF- na ta tablice, czy wy to co ja widzicie? Przeczytajcie, a nie uwierzycie!
Pozbawiona jednego czlonka druzyna ApyT przeczytala napis na tabliczce przy wejsciu do jakiegos lokalu:
'DARMOWE BITY DLA KOBIET W CIAZY'
- Przeciez to bity dla kobiet w ciazy - powiedzial MistrZZZ- nic sie tam dla nas nie znajdzie.
- Wlasciwie to nie mowilam wam tego, spotkalam sie raz z kolego, zaimponowalo mi jego wysokie ego, no i zrobilismy tentego.
- Co chcesz nam przez to powiedziec? -zapytal MistrZZZ LF
- No przyszedl do mnie na chatke, niezla mial gadke, summa summarum zaliczylismy wpadke. -odpowiedziala niesmialo LF.
- Trzeba bylo pompowac kondomy, a nie rap - odpowiedzial zdegustowany Martynka i wtedy uslyszeli kroki pedzacych w ich kierunku
nieokiemznanych potworow. -Do srodka! - rozkazal MistrZZZ i wszyscy szybko weszli do lokalu, barykadujac za soba drzwi.
- No to mamy chwile spokoju -powiedzial Legendus
- Niekoniecznie -uslyszeli nieznany im glos - Witajcie w moim swiecie! Jestem MC Koovi!
- Ja o nim slyszalam, jak bylam mala -wytlumaczyla LF-to uliczna legenda, choc rapu zakala!
- Dlaczego zakala? - zapytal Martynka
- Bo po wygraniu freestylowej bitwy-wtracil MistrZZZ- przejmuje beaty pokonanego i dogrywa do nich swoje teksty. Slyszalem o nim.
Jest tylko jeden sposob zeby go pokonac.
- Wyzywam cie na bitwe na rymy! -krzyknela LF- Chyba nie boisz sie dziewczyny?
- Zaczynaj wiec!- powiedzial Koovi i zapetlil beat w winampie.
- Guova! Aha aha! Guova! Pompuj rap! MC Koovi to krol szmat!
-PFRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR!!!! MUACHACHACHACHACHACHACHACHACHACHACHACHACHACHACHA!!!!!!!!!!!!!!!!!! -wszyscy pierdolneli smiechem
- Co to kurwa bylo!? -zapytal smiejac sie do lez MistrZZZ - Pompuj rap,Koovi krol szmat -dopowiedzial smiejac sie w nieboglosy Martynka
- O kurwa ale to bylo zalowe.
- Cisza! -powiedzial Koovi smiejac sie rowniez- Czas na moje wersy!
- Jesli chodzi o poziom twego rapu to trzyma poziom podlogi, rymy masz krzywe tak jak krzywe masz nogi,
zadarlas z Koovim zapomnij co to spokoj blogi, szykuj sie lepiej do powrotnej drogi.
Wiesz co mnie smieszy? Twoje kolorowe dresy! Przemaluj paznokcie, pokochaja cie cekaesy. Zetnij te dready, dekolt to podstawa,
wypierdalaj glupia cipo ja tu jestem kurwa krolem! -zarapowal Koovi po czym puscil sobie owacje z winampa.
Wszyscy spodziewali sie, ze to juz koniec, ze LF nie podniesie sie po takim pocisku, ta jednak zacisnela zeby, zaczela pierdziec morda,
a po chwili wyrzucila z siebie:
- Robisz z siebie rapu szejka, a jestes niemodny jak internetowa kafejka, ja jestem dzezi, bylam na glownej stronie kwejka. Moj styl to moj styl, twoj styl
to twoj styl, styl od lopaty to tez styl, a 'twoj styl' to taka gazeta, wiec bierz do ryja fleta! -zarapowala LF po czym rozlegly sie gromkie brawa MistrZZZa
i Martynki.
- Przeeeeegraaaaaleeeem! -powiedzial niedowierzajac Koovi- Na prawde pregralem! Bity sa twoje!-dodal, po czym wyjal z szafki pudelko z bitami do wkretarki.
- Na cholere mi to? Oszukales mnie rowno!-zapytala zaszokowana LF- Co to w ogole za gowno?
- Gowno powiadasz?- zapytal z sardoniczym usmiechem tajemniczy nieznajomy, ktory pojawil sie znikad
- Mam przeczucie, ze te bity odegraja jeszcze bardzo istotna role w naszej misji - powiedzial MistrZZZ - Mam takie przeczucie!
Chujowe mial przeczucie, bo wychodzac z tego lokalu zapomnieli zabrac bitow. Przypomnieli sobie o nich kilka kilometrow dalej, tuz przy wejsciu do dzielnicy
zwanej Warcraft 3. Tutaj tez znajdowaly sie lochy w ktorych mial zgnic najwiekszy troll jakiego widzial swiat! ZbeeR !!
- Warcraft 3 to miejsce do ktorego nigdy nie zajrzalem - powiedzial MistrZZZ -ale slyszalem, ze jest bardzo dziwne, wiec musimy byc ostrozni.
Druzyna ApyT weszla ostroznie do Warcrafta 3, starali sie nie zwracac na siebie uwagi, ale juz po chwili pojawilo sie przed nimi dwoch mezczyzn.
Po chwili milczenia jeden z nich przemowil -Witajcie w swiecie zwanym Warcraftem!- Po czym zblizyl sie do swojego towarzysza, objal go czule sciskajac
posladek i namietnie pocalowal.
- Co to kurwa ma byc? -zapytal Martynka, po czym rozejrzal sie i zauwazyl, ze wszedzie dookola jest pelno calujacych sie ze soba facetow - Ten Warcraft 3 jest
dla pedalow!
- Smierdzi tu gownem -dodal MistrZZZ
- Ooooo taaaak! -dopowiedzial z szyderczym usmiechem tajemniczy nieznajomy
- Guova! Pompuj rap! -zaczela Guova
- O kurwa znowu! -probowal jej przerwac MistrZZZ ale na darmo, gdyz LF juz sie rozkrecila:
- Pfff Prrr TuPym TuPym Pfff Prrr TuPym TuPym!
Gdzie ci mezczyzni? Prawdziwi tacy, dzisiaj rurki, rajbany ...
- Skocze do kibla, moze sie jej znudzi w tym czasie- powiedzial Martynka do MistrZZZa po czym ruszyl w kierunku kibli, ktorych w swiecie Warcrafta nie brakowalo.
Po zalatwieniu swojej potrzeby Martynka uslyszal rozmowe dwoch pedalow z WC3 -Wiesz co? Tak sie zastanawiam czy kupic sobie kibel z poleczka, czy bez.
- Ja preferuje takie z poleczka -powiedzial do Martynki tajemniczy nieznajomy, ktory ponownie pojawil sie znikad -Moge sie wtedy przywitac z moim malenstwem!
- Kim jestes? -zapytal Martynka, ale bylo juz za pozno. Tajemniczy nieznajomy rozplynal sie jak we mgle.
- Czy to byl duch ? -zastanawial sie hipster, ale jego dumanie zostalo przerwane przez MistrZZZa.
- Choc tu szybko! -zawolal- Ruszamy dalej!
Rozdzial 3
- Ej wy! -uslyszeli glos - Kim jestescie i co tu robicie?
Druzyna ApyT odwrocila sie w kierunku, z ktorego dochodzil nieznany glos i ujrzala kawal twardziela.
- Jestesmy druzyna ApyT, a ja jestem Legendarny Protoss!- zaczal MistrZZZ -przyszlismy pokonac Trolle!
- To sie swietnie sklada- powiedzial nieznajomy- BO JA JESTEM JEDNYM Z NICH !!!!-dodal, a potem zrobil dwa kroki w przod, wyjal zza plecow ogromna flage z podobizna ZbeeRa,
ktora wbil w ziemie w momencie w ktorym zostal rozswietlony blaskiem kolorofonow.
- Jestem trollem nie od dzis -zaczal spiewac- slodkim jak pluszowy mis
Kazdy tutaj sie mnie boi, ran ktore zadam nic nie zagoi
Jestem twardy niczym skala, chociaz mowia, ze mam downa
Poznajcie mnie! Super trolla, poznajcie Pharauna!
- Co to za rymy? -zawolala LF- Strasznie chujowe, chyba upadles na guove, ale nie mnie! Tylko na swoja! Mozesz spierdalac tu sie ciebie nie boja!
- Wlasnie trollu Pharaunie! -krzyknal MistrZZZ-przyszlismy tu z toba walczyc! A ja przyszedlem zwyciezyc, gdyz nie przywyklem przegrywac!
- Oddam sie w wasze rece bez konfrontacji fizycznej-powiedzial troll - gdyz jestem straszna pizda. Jestem straszna pizda-powtorzyl smutnym glosem Pharaun.
- Nieeee! Tak nie moze byc! -stanowczo stwierdzil MistrZZZ- Ja zawsze daje rywalowi szanse obrony!
- W takim razie - powiedzial troll -mam dla was gre, zabawe. Przygotowalem kilka zadan, jezeli komus z was uda sie wykonac conajmniej jedno, uznam ze zostalem pokonany.
- Swietnie! -powiedzial MistrZZZ- Zaczynajmy!
Druzyna ApyT zajela konkursowe stanowiska. Troll Pharaun przyniosl zdjecie i zapoznal naszych bohaterow z zasadami pierwszego zadania.
- Mam tutaj pewna fotografie. Waszym zadaniem jest spojrzec na nia i wytrzymac bez smiechu minimum 3 sekundy.
- 3 sekundy? -krzyknela lumpeksowa ksiezniczka- Przegrasz juz podczas pierwszej rundy, to zbyt proste zadanie dla naszej grupy! Obczaj moj bitbox TuPff TuTuTuPy !- Po czym spojrzala
na zdjecie i zaczela smiac sie w nieboglosy.
- Pokaz mi to! - zawolal Martynka, wyrywajac LF zdjecie - OJAPIERDOLEEEE!!- dodal smiejac sie do rozpuku.
- To zadanie dla najwiekszego protosjanskiego wojownika! -wtracil MistrZZZ- Kogos kto zostal kiedys zbanowany za uzywanie mh, ktorego nie uzywal! O kurwa to fota Ekiiego!!- wrzasnal wybuchajac smiechem.
- Widze, ze moje zadanie okazalo sie byc przeszkoda nie do ominiecia! - zasmial sie Pharaun -Nastepnym waszym zadaniem bedzie zjedzenie tego oto, pieknego, zdrowego niebieskiego gowna, prosto z wybielonego
odbytu.
- To zadanie dla mnie! -wtracil tajemniczy nieznajomy, ktory w tym wlasnie momencie wylonil sie z mroku, podszedl do wybielonego odbytu i zjadl niebieskie gowno w mgnieniu oka.
- NIIIIIIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE! -wrzasnal troll- Wykonal zadanie! Jestem pokonany!
- To ta zjawa- Powiedzial Martynka patrzac na tajemniczego nieznajomego - Kim jestes bohaterze?- zapytal
- Mowia na mnie DooMo! -odpowiedzial tajemniczy nieznajomy, po czym zniknal tak samo szybko jak sie pojawil.
Zgodnie z umowa Pharaun zostal pojmany i umieszczony w lochu. Ostatnia sytuacja sklonila jednak MistrZZZa do refleksji
- Prawie nie wykonaliscie tego zadania- zwrocil sie do LF i Martynki- dobrze, ze bylem na miejscu i wezwalem DooMo!
- To ty go wezwales? -zapytal z niedowierzaniem Martynka - Wooooooooooooooooooooow! MistrZZZu jestes niesamowity!
- To samo powiedzial mi Blackman jak pojechalem go randomem! -dodal z duma Legendus -Tak czy siak, bylo ciezko, a moze byc jeszcze ciezej!
Potrzebujemy pomocy! W naszej ekipie brakuje kogos kto moglby probowac mnie zastapic w sytuacji gdy bedziemy musieli sie rozdzielic. To musi byc ktos kto ma zmysl przywodczy,
kogos kto zna sie na organizacji turniejow wewnatrzklanowych, kogos kto ma bezposredni kontakt z K@detem przez gg w komorce!!
POTRZEBUJEMY...!!
-Witamy was! Nazywamy sie Lord Zergadis! -powiedzial przechodzacy mlodzieniec i w ten sposob druzyna ApyT znowu skladala sie z grupy 4-osobowej.
- Musimy dostac sie na osiedle zwane Starcraft2 -zdradzil druzynie swoj plan MistrZZZ- to niezly syf, ale nie taki jak Warcraft3.
- Skad wiesz MistrZZZu? -zapytal Martynka.
- Wstyd przyznac, ale splamilem kiedys swoj honor! -odpowiedzial zawstydzony MistrZZZ- Bylem tam! Bylem! Choc tylko krotka chwile, to i tak niesmak pozostal.
- My, Lord Zergadis pochodzimy ze Starcrafta 2! -wtracil nowy czlonek grupy- Znamy go jak wlasna kieszen!
- Od razu wygladal mi na pedala! -szepnal Martynka do MistrZZZa- Prowadz zatem Lordzie Zergadisie !
Starcraft 2 byl nietypowa dzielnica miasta Netwars. Bylo tam dosc duzo mieszkancow, wszyscy wiedzieli, ze miejsce w ktorym mieszkaja jest chujowe, ale nikt nie mial odwagi
sie do tego przyznac. Zyli sobie wiec w swoim blogim zaklamaniu, a po kryjomu chowali sie pod koldra, wyciagali spod poduszki pocztowki z Broodwar i ronili lzy tesknoty za lepszym
swiatem. Nasza ekipa wdarla tam bez zawahania. Przede wszystkim nie bali sie zainfekowania tutejszym syfem, gdyz byl posrod nich legendarny protosjanski wojownik, ktory rozswietlal
tutejszy chlam swoim blaskiem, ktory nie pozwalal nikomu nawet sie zblizyc. MistrZZZ umilal wszystkim podroznym wedrowke, przytaczajac wiele faktow ze swojego zyciorysu.
- W szczycie formy mialem kilkadziesiat winow z rzedu w showmatchach/grach reprezentacji/cw z
moze pojedynczymy przegranymi, podczas gdy wszystkie
te gry byly na poziomie czolowki euro, az do momentu gdy zostalem zbanowany za zmiazdzenie calej czolowki.
- TutuPff TututyPff -zaczela LF, ale szybko przerwal jej Lord Zergadis
- MistrZZZu! Jakbys chcial dolaczyc do swietnego klanu, to my, Lord Zergadis jestesmy zalozycielem klanu KDV !
- KDV tutupff KaDeVal, nikt o tym nie slyszal -zarapowala pod nosem urazona Lumpeksowa Ksiezniczka
- Spojrzcie tam!!- krzyknal Martynka- Ten gosc wyglada jakby duzo wiedzial!
Grupa ApyT zblizyla sie do typa wskazanego przez hipstera, a ten przemowil:
- Moze heroinke? Pompka gratis! Swiezynka swiezynka dwa razy bita!
- Nie przyszlismy tutaj odurzac sie srodkami odurzajacymi! -przerwal mu Lord Zergadis- My, Lord Zergadis, zalozyciel klanu KDV przybylismu tu, do
swiata SC2 zeby wraz z dzielna druzyna ApyT, ktora ma juz na swoim koncie wiele sukcesow, pokonac trollujace trolle!!
- A wiec swietnie trafiles Lodzie -odpowiedzial typ- bo ja jestem DL)Astarte pierwszy rycerz podlasia herbu strzykawka troll naczelny miasta Netwars!!
- Nie kojarze tej postaci z rankingu SC2 -wtracil Lord Zergadis- a przeciez my, Lord Zergadis znamy caly ranking na pamiec!
On musi byc skad inad!!
- Ja Broodwara jestem krolem! -powiedzial zdegustowany Astarte
- Chyba w snach lolu! -dopowiedzial jeszcze bardziej zdegustowany MistrZZZ- Przeciez od zawsze wiadomo, ze jedynem mistrzem jest MistrZZZ, czyli ja !!
- Wlasnie !-dopowiedzial Martynka- MistrZZZ>Draco !!
W tym momencie Astarte zdal sobie sprawe z tego, ze osobnik ktory stoi na przeciwko niego, jest jedynym niepowtarzalnym na swiecie MistrZZZem.
- Nie mam kurwa szans - powiedzial pod nosem -Czas stad znikac! -dodal i rzucil sie do ucieczki.
- On jest moj! -krzyknal Legend i rzucil sie w pogon za trollem, ten jednak nie ulatwial MistrZZZowi zadania i zaczal rzucac w niegop zainfekowanymi strzykawkami.
- Nie uciekniesz przed legend toss micro! -krzyczal MistrZZZ wymijajac z gracja przeszkody Astarte
- Pomozemy ci MistrZZZu! -krzyknal Lord Zergadis i zaczal biec za Legendem, niestety potknal sie juz o pierwsza przeszkode i wyjebal sie na swoj glupi ryj. Martynka
jak na hipstera przystalo, w sytuacji zagrozenia schowal sie za drzewem, LF natomiast zaczela beatboxowac wplatujac w to rymy:
- Tu TuPfff Tututu Pfff Tu TuPfff Tututu Pfff
Astarte Astarte twe ataki przez MistrZZZa odparte, nie masz szansy na druga kwarte, pol zartem pol serio maluje ci slaba karte!
Ale mam rymy, najlepsze w eRPe, wcisne je na moje mini eLPe.
W tym samym czasie odbylo sie wiele niesamowitych manewrow wykonanych przez protosjanskiego wojownika. Byly one tak niesamowite, ze ciezko byloby komukolwiek je opisac slowami
znanymi ludzkosci. Sluchy kraza, ze Lord Zergadis przytoczy co poniektore w swojej autobiografii, ktora juz lada dzien powinna trafic do wszystkich empikow w Polsce. Summa summarum MistrZZZ
stanal oko w oko z DL)Astarte, ktory padl na kolana i zaczal blagac o litosc.
- Blagaaam! Oszczedz mnie!! Jak mowilem, ze Blackman jest lepszy niz Ty, bylem odurzony narkotykami!
- Za twe wszystkie grzechy -powiedzial donosnym glosem MistrZZZ- za wszystkie bzdury, ktory narodzily sie w twoim umysle, przeplynely przez twoje pokraczne cialo az do palcy, po to zeby przy
pomocy klawiatury umiescic je w internecie, ja, protosjanski wojownik! Legendarny Toss, jedyny i niepowtarzalny MistrZZZ umieszcze cie w lochu!
Powiedzial MistrZZZ po czym kopnal Astarte w dupe -I dymam cie pierozanie- dodal z usmiechem na twarzy, po czym wtracil Astarte do najblizszego lochu.
Rozdzial 4
Druzyna ApyT po kolejnym zwyciestwie zmierzala w kierunku dzielnicy OT, w ktorej mozna bylo zaobserwowac najwieksze skupisko trolli z samym ZbeeRem na czele.
Choc ten ostatni nie nalezal do najlatwiejszych przeciwnikow, druzyna sie go nie obawiala, gdyz dowodzil nimi sam MistrZZZ, jedyny i niepowtarzalny, niesmiertelny i niepokonany
protosjanski wojownik. Podroz umilali sobie podspiewujac i beatboxujac hymn, do ktorego slowa wymysli sam Legendus, a bit podlozyla oczywiscie LF. -TuuTu Pfff Tu Tu Tu Pffff
Legend rzadzi! TuTu Pff Legend miazdzy! TuTuPfff Legend zawsze cie pojedzie!- Dzieki niesamowitym zdolnosciom promocyjnym Lorda Zergadisa, wiesc o chwalach i zwyciestwach druzyny ApyT
dotarla do OT w zastraszajacym tempie. Na widok MistrZZZa wszystkie trolle chowaly sie w kat, a bylo ich tu co nie miara. Defiladowy krok naszych bohaterow zostal jednak zaklucony przez
docierajace z pobliskiej szopy okrzyki i odglosy klapsow:
- Och Alve! Alve! Badz ma niewolnica!
- Coz to za pierozanin? -zapytal zaskoczony MistrZZZ - Trzeba ratowac ta Alve! Niech niesie dobre slowo o naszych bohaterskich dokonaniach!
- My, Lord Zergadis to zalatwimy! - krzyknal Lord Zergadis, po czym rozpedzil sie i sprobowal barkiem wywazyc drzwi od szopy. Niestety ze wzgledu na swoje gabaryty trzcinowe drzwi staly
sie dla niego przeszkoda nie do obejscia i odbil sie od nich ladujac twarza w pobliskim gownie.
- Guova! -zaczela standardowo Guova- Pompuj rap bracie! Zergadis sie wyjebal, ma gowno na twarzy i klacie.
- Widze -wtracil Legendus- ze to kolejne zadanie, ktore musze wykonac sam! Wchodze do srodka, oslaniajcie mnie, a ty DooMo przestan oblizywac twarz Lorda Zergadisa!
Jak powiedzial tak zrobil. Z predkoscia 450APM wparowal do srodka z okrzykiem:
- Legend rzadzi! Legend miazdzy! Legend kurwa mac WTF?!?!?!?!?! -wykrzyczal zaszokowany MistrZZZ na widok dwoch chlopcow odbywajacych homoseksualny stosunek. - Kim jestescie Pierozanie??
Para chlopcow sadzac po idiotycznych wyrazach twarzy, byla wyraznie zaskoczona
- Jak sie dostales do srodka? -zapytal pierwszy z nich
- Czym sa trzcinowe drzwi dla mojego legend toss micro? -odpowiedzial dumnie MistrZZZ
- Czyzbys -dodal ponownie pierwszy wyraznie zaklopotany chlopak- czyzbys to ty byl Legendus, kroczacy przez miasto Netwars by uwiezic trolle?
- Tak! -odpowiedzial MistrZZZ dumny z faktu, ze zostal rozpoznany- A kim jestes ty i kim jest ten pierozanin w chapciach i skarpetkach tanczacy na koncu twego chuja?
- Pewnie zaskoczy cie fakt- zaczal pierwszy- ale w miescie Netwars jest jedna bardziej znana niz ty osoba. Jestem to ja! El ZbeeR, Krol trollingu! Tam gdzie sie pojawiam, z miejsca zaczyna brakowac wody!
A ten pedal w skarpetkach i chapciach to nikt inny jak slynny Mayson. Gdy gasze swiatlo, mowie na niego Alve. -dodal zawstydzony.
- Skoroz to ty jestes ZbeeR- powiedzial MistrZZZ- szykuj sie na kleske i powrot do lochu!!
- A gdziez ja sie wlasnie znajduje jak nie w lochu? -zapytal zaskoczony ZbeeR i wtedy MistrZZZ dojrzal ze nogi tych trolli sa skute lancuchami.
- Jak to? -zapytal rozgniewany Legend- Ktoz smial odwalic robote zlecona MistrZZZowi ??
- Jak to kto? -odpowiedzial ZbeeR- CoLO! Usiadz a wszystko ci opowiem, Mayson zrob herbatke naszemu gosciowi!
MistrZZZ usiadl, a po chwili doloczyla do niego reszta grupy ApyT. ZbeeR opowiedzial im historie, z ktorej wynikalo, ze od wielu lat pracowal dla CoLa i jego trzyosobowej ekipy zlodzieji.
Ravena, ktory zajmowal sie wyludzeniami, SunCowa, ktorego specjalizacja byly rozboje uliczne i pedala TheBlade'a, ktory poza kretynskim ubiorem charakteryzowal sie zboczeniem na punkcie drukarek.
Grupa trzymajace wladze nad Netwars wyslugiwala sie trollami, zeby odciagala uwage mieszkancow miasta od ich poczynan, a bylo to przedewszystkim skazywanie na banicje przypadkowych osob i zamykanie
niewygodnych dla nich placowek. ZbeeR byl kiedys uwieziony, przez poprzedniego wladce Netwars, K@deta. Uzurpator CoLO jednak dawno wyeliminowal go z tej gry, zakul w lochu wraz z Maysonem i rozpuscil plotke,
ze ZbeeR grasuje w miescie. Mieszkancy w obawie przed trollingiem z jego strony, nie mieli odwagi zagladac w niektore zakamarki OT, dzieki czemu grupa trzymajaca wladze, mogla bez obaw siac spustoszenie.
- Dlaczego CoLO cie uwiezil? -zapytal Martynka- Pracowales przeciez dla niego!
- Kiedys znalazlem pomarancze -opowiedzial ze smutkiem ZbeeR- powiedzialem, ze mu ja dam i gdy CoLO wyciagnal po nia reke, ukrylem ja za plecami i powiedzialem, ze gowno dostanie, a nie pomarancze!
- I co z tym gownem zrobiles? -zapytal wyraznie zaciekawiony DooMo
- To byla taka metafora- dodal ZbeeR- CoLO poczul sie urazony i wtracil mnie do lochu, ale to jeszcze nic. Netwars ma swoich szeryfow. Ryceszzza, secondtwo, Morgluma, archy-chana i paru innych.
Wszyscy oni sa uwiezieni w lochach, czasem tylko zaufany spamer CoLa, niejaki Kovall, podsyla mediom sfalszowane dekrety podpisane nazwiskami szeryfow.
- Ale po co to wszystko? -zapytal MistrZZZ- Wydawalo mi sie, ze CoLO chce dobrze dla Netwars.
- Wielu tak sie wydawalo -odpowiedzial ZbeeR- ale to jest jego zemsta. Tu chodzi o to, ze CoLO zawsze ...
- ZAWSZE CO?? - zapytala chorem druzyna ApyT
- Nie chce mi to przejsc przez gardlo -dodal ZbeeR- ale chodzi o to, ze CoLO zawsze byl fanem ... Warcrafta 3 !!
- NIEMOZLIWE! HANBA! ALE WSTYD!!! KTOS TAKI NIE MOZE RZADZIC TYM MIASTEM!!!-rozlegly sie okrzyki
- Ale wstyd! -dodala LF- Smutna prawda! Miastem rzadzi fan warcrafta! Czas cos zrobic, zmienic w czyny slowa! Pompuj rap! TuTuPff Guova!
- Lordzie Zergadisie! -zaczal rozkazywac MistrZZZ- uruchom gg w komorce i probuj skontaktowac sie z K@detem, moze jest dla niego jeszcze jakas nadzieja!
Lumpeksowa Ksiezniczko pompuj rap! Mayson dorob herbatki, dwie lyzeczki cukru, jak zwykle. ZbeeR naloz szyszak! Idziesz ze mna. Martynka ...
- Taaaaak? -zapytal hipster
- Ty wypierdalaj! -zakonczyl przedstawianie swojego planu MistrZZZ, po czym dokonczyl pic herbate i wyruszyl w kierunku twierdzy CoLA, wraz z towarzyszaca mu zgraja patalachow.
- Tutu Pff Tutu Pff! MistrZZZ jest wsciekly! MistrZZZ jest zly!
MistrZZZ napiera MistrZZZ szarzuje, wszystkich w swiecie wymicruje! -rapowala dumnie LF podazajac krok w krok za Legendusem.
- Jestesmy w szoku!- powiedzial Lord Zergadis- Nie mozemy skontaktowac sie z K@detem! A jeszcze niedawno obiecywal nam, Lordowi Zergadisowi, ze to my przejmiemy wladze nad miastem Netwars!
- Dlugo myslalem jak dostac sie do twierdzy CoLA- powiedzial MistrZZZ- I wymyslilem! Plan jest nastepujacy.Wysle wiadomosc do CoLA, ze domagam sie audiencji.
Przeciez od dawien dawna wiadomo, ze CoLO odpowie na kazde zadane pytanie, byle by nie bylo ono zadane na forum publicznym, a zawarte w prywatnej wiadomosci.
Plan MistrZZZa mial jednak drobna wade. Szybko sie bowiem okazalo, ze jak na fana Warcrafta3 przystalo, odczytywanie wiadomosci przewyzszalo umiejetnosci CoLA. Trzeba bylo wykorzystac plan B.
- Wszyscy przebierzemy sie za clownow -przedstawil plan Martynka- i wejdziemy zabawiac CoLA.
Ten plan nie mial wady. LF rozdala reszcie druzyny swoje ubrania, zeby wszyscy wygladali jak blazny i zapukali do drzwi uzurpatora tronu Netwars.
- Och jak milo!! - powiedzial CoLO- Komicy! Bedzie szampanska zabawa hihihihi!
- Guova! Guova! Pompuj rap!
Nudzisz sie tutaj jak mops, chcesz zabawy a tu klops!
Twa intryga grubymi nicmi szyta, nie uniknie zemsty ApyTa!
Ktos zapyta co jest grane? Mowie ci: masz przejebane!
ZbeeR nam zdradzil prawde cala! Chcesz oddac Netwars z warcrafta pedalom!! -zarapowala wsciekla LF
- Luuuudzieee! Luuuudzieee!! -zaczal krzycze CoLO- Pomoooocyyy! -W mgnieniu oka w sali pojawil sie SunCow ciskajacy na lewo i prawo cyganskimi patelniami. MistrZZZ jak na legend toss micro przystalo, ominal
wszystkie pociski zmierzajace w jego kierunku, Lord Zergadis chcial przechwycic patelnie lecaca w kierunku LF i ZbeeRa, ale dostal nia prosto w leb, Martynka oczywiscie sie ukryl, a DooMo zaczal zjadac dom
SunCowa, ktory uznal za cyganska samowole budowlana. SunCow na widok zblizajacego sie do niego w zastraszajacym tempie MistrZZZa wyskoczyl przez okno i spierdolil za granice. Do dzis nie wiadomo co sie z nim
dzieje. To nie byl jednak koniec potyczki. W sali pojawil sie Raven i rozrzucil dookola pelno koszulek. Lord Zergadis ruszyl w jego kierunku, ale zaplatal sie w pierwszej napotkanej koszulce. Dla Legendusa nie
byla to jednak przeszkoda. Przelecial koszulki jak mutalisk nad sunkenami. Raven zaszokowany faktem, ze jedna ze zdolnosci MistrZZZa jest latanie, zaczal blagac o litosc, lecz MistrZZZ kopnal go w dupe i dalej zmierzal
w kierunku CoLA. Na drodze pojawil sie jeszcze jeden gosc. Sadzac po wygladzie straszny wiesniak. Trzymal pod pacha niezbyt wysokiej klasy drukarke, wiec MistrZZZ nie potraktowal go jako zagrozenie. To byl blad.
TheBlade w mgnieniu oka wyjal z drukarki kardridze! Jeden czarnobialy, a drugi kolorowy. Wycelowal w MistrZZZa i wystrzelil w kierunku jego oczu niesamowita ilosc tuszu. Niewiadomo jak to sie stalo, mozliwe, ze
zadzialala aura ochronna Legendusa, ale tusz ominal MistrZZZa i oslepil Lorda Zergadisa. Przed TheBladem niespodziewania pojawila sie LF.
- TuTuPy TutuTuPy Bluza Prosto? Ale wstyd! Pokaze ci co Guova robi z takimi smieciami! Wydrape ci oczy moimi paznokciami!!
- NIIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!! -krzyczal w agonii TheBlade, lecz MistrZZZ nawet nie zwrocil na to uwagi. Stal juz oko w oko z CoLEm.
- Nie powstrzymasz mnie! -powiedzial CoLO- Warcraft3 opanuje Netwars!
- Chyba w snach lolu! - powiedzial MistrZZZ i ponownie rozegrala sie szybka akcja, ktorej nie bylo w stanie zarejestrowac ludzkie oko, a z ktorej migawkami bedziemy sie w stanie zapoznac w autobiograficznej
powiesci Lorda Zergadisa. Efekt koncowy byl taki, ze CoLO nie zdolal oszukac Netwarsowiczow, poniewaz dzielny i czuny Legendus pokrzyzowal jego plany.
Zmieniony 2012-09-16 23:38:50 przez Mops
