2012-12-14 01:39:09
[#1] Siskin[SL]
Dobra jako, ze pojawilo mi sie w glowie pare pomyslow, postanowilem napisac kolejne netwarsowe opowiadanie (link do 1. http://netwars.pl/temat/150605 [uprzedzam, ze tekst dluzszy nawet od postow Colosa]).
Na razie wrzucam krotki prolog, postaram sie jak najszybciej dopisac dalsze rozdzialy. Milego czytania.
PROLOG:
-TfuuuTpfuuTpfUUUU!
-Cos ty sie kurwa zakrztusila? -Zapytal MistrZZZ LF, ktora wykrzywiala swoja twarz w groteskowym grymasie
-Nie no, rozgrzewam swoj bit box! Jest dla mnie tym czym dla koxa kox.
-odpowiedziala LF, ubrana jak blazen ksiezniczka krainy Lumpeks i powrocila do 'bitboksowania'-
TuuTuPfff! TuuuTuuuPfff
Jesli chcecie posluchajcie legendy o Legendusie
Przed nim glowy w piasek kryja juz nie tylko ptaki strusie
Kazdy zna tu jego imie, kazdy zna tu jego czyny
Oddaja mu sie chetnie najpiekniejsze dziewczyny
Bo kazdy kto go widzi, od razu czuje pietra
On trafia z luku w cel, z poltora kilometra!
Znany przez wszystkich i uwielbiany Legend Toss Micro MistrZZZ wedrowal przez las w eskorcie swojego barda LF i hipstera Martynki.
MistrZZZ powracal do krolestwa Netwars aby ponownie zasiasc na tronie, ktory zostawil zeby moc sobie pograc
w pokera na czarnym ladzie. Cala zaloga Legendusa byla w wysmienitych humorach, poniewaz ich przywodca wygral od Popka krola Albanii mistyczny luk+3.
MistrZZZ nie mogl sie juz doczekac, az zorganizuje na dworze krolewskim turniej luczniczy i zademonstruje swoje nadludzkie umiejetnosci strzelecki korzystajac
z nowego luku.
- Nie moge wystapic w turnieju-powiedzial MistrZZZ- bez odpowiednio wywazonych strzal! Sprzet to podstawa! Musimy znalezc kowala, ktory wykuje mi perfekcyjne groty!
- O KURWA! -powiedziala LF- Wybacz, ze bluznie, ale widze kuznie !
Wszyscy spojrzeli w kierunku wskazywanym, przez lumpeksowa ksiezniczke i ujrzeli szyld z napisem Kovall. Zajrzeli wiec do srodka i ku ich zaskoczeniu,
nie zlokalizowali w srodku zadnego kowadla, bo cale pomieszczenie bylo wypelnione rysunkami.
- Kowalu! -powiedzial Legendus- Jestem MistrZZZ! Krol Krolestwa Netwars! Musisz wykuc mi najlepsze w swiecie groty do strzal, abym mogl nimi trafiac do odleglego na poltorej kilometra celu.
Kovall spojrzal sie na MistrZZZa i w milczeniu narysowal cos na kartce i podal ja Martynce.
- Co to? Laurka? -zapytal Martynka
- Laurka? To rysunek goscia co ma w ryju siurka! -dodala LF
- Pokazcie nam to gowno ! -Powiedzial Lord Zergadis, ktory pojawil sie znikad
- Pokazcie mi je rowniez! -dodal oblizujac usta DooMo, ktory rowniez pojawil sie znikad
- My! Lord Zergadis znamy sie na tym - wyszedl na pierwszy plan przywodca klanu KDV- organizowalem kiedys turniej o 20zl dla niepelnosprawnych,
ktory oczywiscie zwyciezylem.
Zergadis przyjrzal sie kartce, zastanawial sie przez kilka sekund, po czym z duma rzekl:
- To stara przypowiesc nordycka, ktora glosi, zebys nie otwieral zbyt szeroko ust, gdyz mozesz zadlawic sie zarciem i jedzeniem z biura Alpe.
- To wszystko wyczytales z tego obrazka? -Zapytal Martynka- Kowalu czy on ma racje?
Kowal odpowiedzial kolejnym obrazkiem, na ktorym byl narysowany parujacy stolec. DooMo wyrwal mu ta kartke z reki i powiedzial, ze sobie zachowa ta przepowiednie.
Dodal tez, ze:
- Ow kowal, nie jest kowalem, to Kovall-lokalny idiota, niemowa. Porozumiewa sie ze swiatem przy pomocy obrazkow. Na tym rysunku widzimy chlopca,
ktory trzyma w ustach meskie genitalia. Wnioskuje z tego rysunku, ze tron Krolestwa Netwars zostal Ci MistrZZZu odebrany!
Uzurpatorem zostal niejaki CoLO, osoba blizej nieznana, czesto mylona z Kolem herbu Krzak. Krazyly sluchy, ze CoLO mial
sklonnosci homoseksualne i ze chcial zmienic nazwe krolestwa NW, na Krolestwo WC3. Jego potege budowalo grono jego wiernych doradcow.
W ich sklad wchodzil przede wszystkim slyny oprawca Colos, ktory slynal ze swoich tortur polegajacych na zanudzaniu na smierc
swoimi przemysleniami politycznymi. Jak po ksywie widac CoLO i Colos sa rodzenstwem, pochodzacym z kazirodczego zwiazku karla atlety i
Rybenki, mistycznej postaci o nieokreslonej plci, posiadajaca rybi ogon i zolte zeby. Dowodca militarnym byl niejaki Mr.Jaro(undead), ktory dowodzil
armia nieumarlych, w mgnieniu oka siejaca spustoszenie na polu bitwy.
- Toz to skandal! -wrzasnal MistrZZZ- Musze odzyskac moj tron! Kto jest ze mna?
Martynka podniosl reke zglaszajac sie, DooMo, Lord Zergadis, Kovall i LF uczynili to samo.
- A co z toba? -zapytal Legendus stojacego w kacie chlopczyka w okularach i dziewiczym wasiku
- Ja nie moge. Bo ... bo jestem straszna pizda - odpowiedzial chlopczyk ze smutkiem po czym usiadl na fotelu i zaczal popijac szklaneczke whisky.
- Trudno -stwierdzil MistrZZZ wychodzac z domu Kovalla- przydalby sie nam jeszcze jakis twardziel!
Wtedy jego oczom ukazal sie TonY wydlubujacy sobie brud spod paznokcia bazooka.
- TonY! Myslalem, ze nie zyjesz! -powiedzial Martynka (patrz. Atak trolli na Netwars)
TonY spojrzal sie na niego jak na idiote i nie powiedzial nic. Druzyna Apyt znow byla w komplecie !
Rozdzial 2.
Wedrowka do Krolestwa Netwars nie byla dluga. Bramy do niego byly jednak zamkniete i wisialo na nich okolo 186 papirusow. Druzyna Apyt spedzila
dwa tygodnie zeby doczytac do konca tresc na nich zawarta, gdyz juz po przeczytaniu jednego zdania oczy sie instant zamykaly i osoba czytajaca zasypiala.
Summa summarum z obwieszczenia wynikalo, ze DooMo dobrze zinterpretowal przeslanie rysunku Kovalla.
- Co to kurwa jest Po? -Zapytal TonY- Co to kurwa jest Smolensk?
- Smolensk to chyba potrawa -dodal Martynka- z wedzonego ciala Siskina.
- Tresc zawarta na tych papirusach - wtracil Lord Zergadis- moze miec znacznie glebsze znaczenie! Organizowalem kiedys turniej lozy masonskiej ...
- TFUUUUUUUUUUU!!!!!TFUUUUUUUUUUUUU!!!!!!!!
- A TO KURWA CO? -zapytal zaszokowany MistrZZZ
- O nie! Spalilam bitboksa -powiedziala zawstydzona LF-To siara jak spadek masy u koksa. -dodala i skryla sie w cien niesmialo pierdzac morda pod nosem.
- Nie wierze, ze jakis pierozanin osmielil sie pozbawic mnie mojego tronu! -powiedzial zdenerwowany Legendus- Jego dni sa policzone!
W tym momencie zaloga Apyt uslyszala krzyk 'Ratuuuunkuuu! Ratuuuunkuuuu'.
- Szybko! -rozkazal MistrZZZ- Nie zostawie czleka w potrzebie!
MistrZZZ w mgnieniu oka wspial sie na sam czubek najwyzszego drzewa na najwyzszym wzniesieniu i zaczal sie rozgladac. Nie dalo sie jednak dostrzec
zrodla dochodzacych go prosb o pomoc.
Legendus przykleknal na jednym kolanie, zamknal oczy, dotknal palcem wskazujacym swojego czola i wezwal na pomoc boga, ktory nigdy nie odmowil mu pomocy.
Tak bylo i tym razem, Legendus od razu dojrzal grupe zolnierzy szarpiaca bezbronnego wiesniaka.
- Dziekuje ci szlachetny Maphacku! -podziekowal bogu MistrZZZ i rzucil sie z pomoca.
Nikt nie zdazyl nawet zauwazyc Legend Toss Micro. W ulamku sekundy rycerze lezeli nieprzytomni na ziemii a posrod nich stal MistrZZZ z dumnie uniesiona glowa.
- Dzieki ci o panie! -powiedzial wiesniak- Dzieki ci!
- Nie dziekuj mi wiesniaku! -odpowiedzial- Jestem Legendarnym protosjanskim wojownikiem! Pomaganie potrzebujacym to moj obowiazek! Opowiedz mi
kim jestes i czemu padles ofiara tej napasci!
- Och panie! -odpowiedzial wiesniak- Nazywam sie Zbeer! Zostalem skazany przez nowego szeryfa Voytasa na dozywotnia banicje, ci rycerze wyprowadzili mnie
poza bramy krolestwa, a ze jestem strasznie wkurwiajacym idiota, to postanowili mi spuscic wpierdol na odchodne!
- Dozywotnia banicje? -zapytal z niedowierzaniem TonY, ktory wraz z reszta zalogi dolaczyl do MistrZZZa i Zbeera- Coz zes takiego uczynil?
- Spotkalem na ulicy szeryfa Voytasa -zaczal tlumaczyc wiesniak- Chcialem kupic 'posrednik', ale nie bylem pewien czy jest czwartek, czy piatek.
Zapytalem sie wiec o to szeryfa, a on sie zrobil caly czerwony, zaczal wrzeszczec i powiedzial, ze jezeli chce prowokowac, to musze sobie znalezc inne krolestwo.
-gdy skonczyl historie usiadl na kamieniu i zaczal plakac.
- Dozywotnia banicja za takie cos? -zapytal MistrZZZ -To niemozliwe!
- True story bro -odpowiedzial dlawiac sie lzami zasmarkany wiesniak Zbeer.
- Byc nie moze! -wrzasnal oburzony MistrZZZ- dni tych pierozan sa policzone!
Druzyna ApyT potrzebowala planu. Pomysl Lorda Zergadisa zostal od razu odrzucony, bo tak samo jak on byl kurewsko glupi. MistrZZZ wymyslil, ze na poczatek
trzeba zdobyc pieniadze na bron dla druzyny. LF zaproponowala, ze mozna wydac jej mini cd 'Smietnik' i dochod przeznaczyc na orez, Legendus byl jednak realista.
'Bedziemy okradac konwoje jadace z i do krolestwa Netwars'. DooMo wymyslil genialny kamuflaz drzewa, lecz nikt oprocz niego nie odwazyl sie wytarzac w krowim lajnie
i obkleic debowymi liscmi.
Zgodnie z planem MistrZZZa druzyna Apyt lupila wszystkie konwoje, ktore wyjezdzaly z krolestwa Netwars i wszystkie ktore chcialy sie do niego dostac.
Nadludzki zmysl planowania Lorda Zergadisa w niczym nie pomogl, ale szosty zmysl MistrZZZa pozwalal skutecznie uniknac wszystkich zasadzek uzurpatora.
Slawa o czynach MistrZZZa rozchodzila sie juz po calym krolestwie. Wszyscy byli szczesliwi, ze wreszcie pojawil sie ktos, kto byl w stanie utrzec nos uzurpatora CoLA.
Kazdy wierzyl, ze zbliza sie dzien odkupienia, ze powroca dawne dni, kiedy krolestwem rzadzil znany i kochany Legendus, a nie jakis homoseksualny no name.
Bezradny CoLO zwolal wiec zebranie swoich doradcow,
z nadzieja, ze ktorys z nich wpadnie na jakis pomysl jak pokonac Legendarnego Protosjanskiego Wojownika.
- Pokona go moja armia nieumarlych! -krzyczal Mr.Jaro(undead)
- Idioto! -krzyczal CoLO- To MistrZZZ, jego nie da sie tak pokonac!
- A co powiecie na trotyl na pokladzie? -zapytal Colos
- Ja wiem jak pokonac MistrZZZa -uslyszeli glos dochodzacy z ciemnosci
- Kim jestes? -zapytal zaskoczony CoLO, ktoremu usmiech uradowanego glupka juz malowal sie na twarzy
- Mowia na mnie Draco - powiedzial nieznajomy wychodzac z cienia- Ale przyjaciele mowia na mnie Draco>MistrZZZ!
- Jedynym sposobem na pokonanie MistrZZZa jest publiczne upokrzenie go -tlumaczyl Draco- Ma takie micro, ze nie da sie go pokonac w walce bezposredniej,
ale dzieki odrobinie sprytu mozna go przechytrzyc!
- Jaki masz pomysl o szlachetny Draco? -pytal zaciekawiony CoLO
- Musisz zorganizowac turniej luczniczy panie -odpowiedzial- MistrZZZ zrobi wszystko, zeby sie popisac swoimi umiejetnosciami luczniczymi. A gdy juz pojawi sie na polu bitwy,
wtedy wystarczy, ze wykonam lepszy strzal niz on!
- Ale jak tego dokonac? -zapytal Mr Jaro(undead)- przeciez MistrZZZ strzela najcelniej we wszechswiecie i nigdy nie popelnia bledow.
- Wystarczy, ze bede strzelal jako pierwszy -powiedzial Draco- trenowalem w Korei, zawsze trafiam w sam srodek. MistrZZZ nie bedzie mial jak trafic blizej, wiec
zostanie upokorzony i ucieknie w las z podkulonym ogonem!
-TAAAK! -krzyknal CoLO- To genialny pomysl! Pycha!
Rozdzial 3.
- Spojrzcie! -krzyknal MistrZZZ wskazujac jezdzca pedzacego na koniu- Poslaniec! Na pewno przewozi wazne informacje!
Nikt nie zdazyl nawet nic powiedziec a Legendus juz stal nad ogluszonym pierozanem i trzymal list, ktory tamten przewozil.
- O boze! Spojrzcie! -mowil podniecony MistrZZZ- CoLO organizuje turniej luczniczy! Do wygrania jest puchar! Jest jego rysunek!
Patrzcie jaki sliczny! Musze go wygrac! Musze!
- Cos mi tu smierdzi -powiedzial Martynka i w tym momencie DooMo w kamuflazu drzewa cofnal sie o kilka krokow.
- TuuTuuPff TuTuTuuPff Guova! Aha Aha! Pompuj rap! Potrzebujemy szat, potrzebujemy przebrania! Juz moja w tym bania! Wymysle ciuchy, co dodadza nam otuchy i pomoga swobodnie
przemieszczac sie ulicami miasta.
- Moze kamuflaz drzewa? -zapytal DooMo
- Nie i basta! -zakonczyla rymem LF
- Ciezko wam bedzie przedostac sie przez mury miasta -wtracil Zbeer- sa strzezone przez armie nieumarlych. Znam jednak kogos, kto zna krolestwo jak wlasna kieszen.
- Ja znam krolestwo jak wlasna kieszen -przerwal mu oburzony Legendus- w koncu to moje krolestwo!
- Juz nie MistrZZZu- przerwal mu tepy wiesniak- W dniu w ktorym wyjechales, CoLO kazal zmodyfikowac cale Netwars. Wszystkie tajne przejscia zostaly zniszczone
i zastapione nowymi. Co gorsza, pomnik starozytnego boga ognia Firebata stojacy na rynku glownym, zostal zniszczony i zastapiony!
- ZASTAPIONY CZYM???? -wrzasnela chorem zaszokowana druzyna Apyt
- Zostal zastapiony ... pomnikiem Orka z warcrafta -powiedzial niesmialo zazenowany ZbeeR.
W tym momencie druzyna ApyT nie wytrzymala. Kazdy zaczal krzyczec. 'SKANDAL' krzyczeli 'OBELGA','TFUUtUPFF TFUUtUPFF', 'WSTYD'.
Gdy emocje delikatnie opadly MistrZZZ skierowal rozkaz do ZbeeRa:
- Prowadz do tego osobnika, ktory zna moje krolestwo jak wlasna kieszen! Idziemy odebrac to co nasze!
Druzyna Apyt dotarla do wiejskiej chatki w ktorej mieszkal Ryceszzz. Osobnik ten pomimo mylacego imienia z walka nie mial nic wspolnego.
- Jestem zbyt pizdowaty na wojaczke -powiedzial- ale za to potrafie upiec przepyszna wieprzowinke w sosie z buraczkow i pieczareczek.
Bylem twoim nadwornym kucharzem MistrZZZu, wiernym i oddanym. Gotowalem dla ciebie najprzepyszniejsze potrawki. Och az mi slinka cieknie na samo wspomnienie
pulpecikow w sosie koperkowym ... i nie uwierzycie co sie stalo!!! Pojawil sie ten paskudny uzurpator CoLO i nazwal moje potrawy 'pomyjami' PO-MY-JA-MI!! Uwierzycie?
Bylem tak wsciekly, ze skradlem wszystkie tajne mapy z jego sejfu i odnioslem na miejsce dopiero po ich skopiowaniu! Mam je wszystkie tutaj! -dodal Ryceszzz
i wyjal z brytwanki zwoje, ktore wreczyl Legendusowi.
MistrZZZ szybko przejrzal mapy i stwierdzil zadowolony, ze teraz bez zadnych problemow dostana sie za mury otaczajace Krolestwo Netwars.
Dzieki mapom otrzymanym od Ryceszzza druzyna Apyt przedostala sie do krolestwa Netwars. Nie chcieli sie jednak zbytnio rzucac w oczy, wiec przebrali sie
w ciuchy zapozyczony od Guovy. Ku zaskoczeniu wszystkich straznicy patrolujacy ulice od razu zwrocili na nich uwage.
- Ej wy! -krzyknal jeden- Stojcie!
- Nie przywyklem do sluchania rozkazow! -krzyknal oburzony TonY i zaczal biec w kierunku straznikow. Gdy sie zblizal wyskoczyl w powietrze robiac poczworne salto i
wyciagajac w locie samurajski miecz. Po wyladowaniu na nogi ruszyl dalej w kierunku straznikow. Gdy byl juz blisko zaczal biec po scianie budynku z dziecinna
latwoscia omijajac strzaly poslane w jego kierunku z kusz straznikow. Spacer po scianie TonY zakonczyl kolejnym saltem, a salto zakonczyl perfekcyjnym cieciem,
ktore pozbawilo glow obu straznikow strzelajacych do niego z kuszy, trzech straznikow, ktorzy tyle co przybiegli pozostalym z pomoca i psa.
- Niezle ciecie -powiedzial Martynka- Ale czemu zabiles psa?
- Gdybys mieszkal tam gdzie ja -odpowiedzial TonY scierajac chusteczka higieniczna krew ze swojej katany- wiedzialbys co to jest prawdziwe zycie. Wiedzialbys tez, ze
prawdziwy ulicznik, taki jak ja to psow nienawidzi jak psow!
Wokol pola bitwy zebral sie juz tlum gapiow. Wszyscy w milczeniu obserwowali cale zdarzenie. MistrZZZ wyszedl im naprzeciwko i powiedzial:
- Nie lekajcie sie! Przyszedlem was uwolnic! Przeciez mnie znacie!
Tlum zaczal szeptac, z gwaru dalo sie wychwycic pojedyncze slowa 'znamy?', 'ktoz to?'.
Legendus zaczal z duma unosic glowe coraz wyzej, chcial juz wykrzyczes swoje imie, gdy ktos z tlumu zawolal:
- To clown Krysty z Simpsonow! Od razu wiedzialem!
- Tak to Krusty! -dopowiedzial inny -Od razu wiedzialem!
- KRUSTY! KRUSTY! KRUSTY! -zaczal krzyczec tlum rytmicznie.
- NIE! -wrzasnal wsciekly MistrZZZ- Nie jestem zadnym clownem! -dodal pelen frustracji, po czym zrzucil z siebie ubrania pozyczone od LF -Jestem MistrZZZ, wasz krol! Przyszedlem uwolnic was od uzurpatora!
Rozlegly sie wiwaty, tlum zaczal skandowac imie MistrZZZa.
Gdy wiwaty ucichly, jeden z gapiow zapytal 'A kto to jest ten caly MistrZZZ?', 'Wlasnie -zapytal inny- pierwsze slysze!'
Rozlegly sie szepty i nieufne spojrzenia.
- To sa Newfagi -powiedzial wiesniak ZbeeR- Teraz kazdy idiota moze byc mieszkancem krolestwa Netwars. Juz nikt nie pamieta o naszych bohaterach, AL KURWA! -krzyknal
ZbeeR gdyz ktos rzucil w jego leb kamieniem. Druzyna ApyT rozejrzala sie wokol siebie i zauwazyla, ze tlum schyla sie po kamienie.
- Uciekajcie! -krzyknal Lord Zergadis- My! Lord Zergadis odwrocimy ich uwage! -dodal po czym zaczal wykonywac dziwne ruchy na pierwszy rzut oka kojarzace sie
z ulomnym dzieckiem po narkotykach. Nasi bohaterowie rzucili sie do ucieczki, nikt nie zwracal uwagi na Lorda Zergadisa, gdyz kazdy wiedzial jak to sie skonczy.
Nie mylili sie, Lord Zergadis potknal sie o swoje nogi i wyjebal sie na swoj glupi ryj. Podczas ucieczki DooMo stanal z boku i zaczal udawac drzewo, scigajacy ich tlum
dal sie nabrac na ta sztuczke i pobiegl dalej. ZbeeR wmieszal sie w tlum wiesniakow, wiec tez byl bezpieczny. Martynka sie polozyl w kacie i zaczal plakac. Pedzacy tlum
myslal, ze to male dziecko wiec darowal mu zycie. MistrZZZ, LF, TonY i Kovall zdazyli sie ukryc w wolno stojacej na placu wiezy.
- Tu jestesmy bezpieczni- zapewnial MistrZZZ i w tym momencie poczuli dym. LF wyjrzala przez okno i tak sie przerazila, ze zarymowala bez bitboksu.
- Chlopaki! Nie wierze! Wiesniaki podpalily wieze. Jara sie w chuj, nie ma ucieczki, to bedzie koniec naszej bajeczki!
Pierwszy raz w zyciu MistrZZZ poczul sie bezradny, nie bylo odwrotu. Okno wiezy bylo zbyt male, zeby ktokolwiek zdolal sie przecisnac, a schody prowadzace na zewnatrz
byly juz pochloniete ogniem. Wszyscy zaczeli sie krztusic i powoli tracic przytomnosc, mysleli, ze to juz koniec gdy uslyszeli trzask wywazanych drzwi i po chwili
dojrzeli ZbeeRa przemierzajacego schody posrod plomieni. Wydawal sie byc niezniszczalny, podbiegl do LF, rozpial swoja biala koszule ukazujac 2 krecace sie wlosy
na jego meskiej klacie, podniosl Lumpeksowa Ksiezniczke z ziemii i rzucil sie w kierunku wyjscia. Po chwili wrocil, chwycil bezwladnego Tonego pod jedne ramie, pod drugie
chwycil MistrZZZa, a na plecy wrzucil Kovalla. Juz po chwili wszyscy byli juz na zewnatrz. ZbeeR w bohaterskim amoku wbiegl do wiezy jeszcze dwukrotnie. Za pierwszym razem wyniosl z niej garnek ziemniakow,
a gdy opuscil wieze po raz drugi, powiedzial, ze musial sie wysrac.
Gdy nasi bohaterowie odzyskali przytomnosc i dolaczyl do nich Martynka i DooMo okazalo sie, ze wszyscy sa juz bezpieczni, ukryci na zapleczu karczmy, ktorej wlascicielem
byl Apo, slynny organizator popijaw.
Rozdzial 4 (?)
- Witajcie przyjaciele! -powiedziala Apo- Tutaj jestescie bezpieczni! Lada chwila pojawia sie
moi znajomi i urzadzimy mala biesiade, jezeli macie ochote sie przylaczyc, to bedzie to dla nas zaszczyt!
W tym momencie ktos zalomotal do drzwi. Apo otworzyl i do srodka zawitala spora grupa osob ze spiewem na ustach.
Biesiada sie zaczela, wino lalo sie strumieniami. LF po wypiciu kufla piwa, poczula odwage i zaczela fristajlowac.
- TuuTuPff TuuTutuPff!
Biesiada u Apo! Nie skonczy sie klapa!
TuuTuPff TuuTutuPff!
Troche Sprite'a, troche wodki
I zapomniane wszystkie smutki
TuuTuPff TuuTutuPff!
Stopa werbel, werbel stopa
Ktos z pociagu zapomni laptopa
TuuTuPff TuuTutuPff!
Tlum obserwowal jej wystep z zazenowaniem. W pewnym momencie nastala cisza.
LF przestala bitboxowac. Cisze przerwal szmer dresu, to z podpitego tlumu wyszedl NiceShot i podszedl do TonY'ego,
ktory akurat zajadal kasze.
NiceShot popatrzyl sie chwile, po czym dmuchnal w kasze. TonY nie wytrzymal!
-Solo kurwa! Slyszysz?! W kasze sobie dmuchac nie dam. Qrwa nie dam, jasne?
-No to idziemy do kibla -odpowiedzial NiceShot- Solo przy umywalkach!
Apo slynal z tego, ze na jego imprezach wszystko jest zawsze zapiete na ostatni guzik. Powiedzial wiec:
Jezeli chodzi o WC, to mam tego od cholery. Kazda oznaczylem inna litera alfabetu. Mam WCA, WCB ...
- Wybieram WCG! -powiedzial podirytowany TonY
- Idziemy! -odpowiedzial NiceShot, po czym uderzyl piescia w stol, rozlewajac
ogromny dzban wina prosto na ortalionowa bluze LF. Chwile pozniej wraz z TonYm znikneli za drzwiami WCG.
MistrZZZ zaszokowany, ze nie slyszy zadnych odglosow walki, zajrzal do WCG i ku jego zdziwieniu, zastal tylko
puste pomieszczenie i otwarte okno 'uciekli' pomyslal, po czym wrocil oswiadczyc to co zobaczyl reszcie ekipy.
Zastal jednak oburzony zachowaniem NiceShota tlum. Wszyscy bolewali nad losem LF, ktora stala przemoczona i poplamiona winem.
Z tlumu wystapil ZbeeR -Nie przejmuj sie Malenka!- powiedzial, po czym rozpial koszule i okryl nia przemoczona Guove.
Wszystkim rzucila sie w oczy wypracowana przez pas do cwiczen muskularna sylwetka ZbeeRa, zwlaszcza mlodziencowi z dziewiczym wasem, ktory
podszedl do niego powiedzial:
Kolego -pomachal do ZbeeRa szklaneczka whiskey- Mam dla ciebie propozycje!
MistrZZZ zebral swoja ekipe i ruszyli do wyjscia.
- Trzeba sie przygotowac turnieju luczniczego -powiedzial- Ruszajmy!
Druzyna ApyT wyszla z karczmy Apo i zastala usmiechnietego TonY'ego calego zachlapanego krwia.
- Qrwa chlopaki! -zaczal opowiadac TonY- Weszlismy do WCG, a tam qrwa za malo miejsca, zebym wyjal karabin.
To mowie do tego typa, chodz na zewnatrz. Wychodzimy a tu sklep, mowie 'czekaj kupie bulki', bo przeciez nie skonczylem
kaszy, a chujnia tak walczyc o pustym zoladku , c'nie? Kumajcie motyw
Wychodze ze sklepu, ide sobie na solo z tym typem i mam dobra intuicicje, czuje ze 2 typow za mna idzie a jeden ma kose w kieszeni, a drugi lancuch
to sie szybko odwracam, jednemu z kopa w rylo, a drugiemu w brzuch z pol obrotu i patrze 20 biegnie nagle. Na chate spierdolilem,
bo mieszkam obok. Niezle miny mieli jak im z okna fakju pokyzawalem i strzelalem do nich ze strzelby starego.
No qrwa powaznie mozecie wierzyc lub nie. A potem qrwa jak jeden dostal strzala w brzuch ze strzelby, to
sie wqurwili, przyniesli drabiny i probowali przez komin wejsc!
To ja qrwa szybko w kominku napalilem, jeden mi wpadl do srodka, to stary zaczal go pogrzebaczem do ognia napierdalac.
Moze brzmi malo realnie, ale to prawdziwa historia!
Druzyna Apyt byla wreszcie w komplecie.
- Musze udac sie do wyroczni -powiedzial Legendus- Musze dowiedziec sie jakie losy mnie czekaja!
Jak powiedzial tak tez zrobil, udal sie do pobliskiej gory Olimp i wspial sie na sam szczyt. U gory byla swiatynia,
gdy do niej wszedl zastal netwarsjanskich mnichow, ktorych wyglad byl bardzo nietypowy. MistrZZZ zauwazyl, ze kazdy z nich
ma gigantyczne jadra. W tym momencie do sali weszla wyrocznia.
- Repomaniaku ... -zaczal MistrZZZ, lecz wyrocznia mu przerwala
- Wiem o co chcesz zapytac. Nie przejmuj sie nimi, to tylko NW NO FAP TEAM!
Znam tez odpowiedz na inne nurtujace cie pytanie.
- Wyrocznio -zaczal niesmialo MistrZZZ -czy zwycieze?
Repomaniak sie zasmial, po czym powiedzial:
- Przede wszystkim musisz wiedziec, ze CoLO ma wsparcie wiedzmy, mojej siostry Rybenki, bedzie trudno, ale sam wiesz ...
- Powiedz mi czy wygram! -zapytal niecierpliwy MistrZZZ ponownie
- Nie moge ci tego teraz powiedziec MistrZZZu -odpowiedzial Repomaniak- bo wtedy nikt by nie przeczytal twojej
legendy w autobiograficznej powiesci Lorda Zergadisa. Ale nie martw sie, wez od NW NO FAP TEAMU stroje pokutne i do boju!
MistrZZZ podziekowal i wrocil do druzyny.
Wszyscy sluchali planu MistrZZZa. Wymyslil on, ze ponownie przedostana sie za
mury Krolestwa Netwars, potrzebuja tylko odpowiedniego kamuflazu. Kamuflaz drzewa proponowany przez DooMo zostal tradycyjnie odrzucony.
Lord Zergadis wymyslil, zeby kazdy przebral sie za jego sobowtora, dzieki czemu nikt nie bedzie wiedzial, ktory jest prawdziwy
i zostana niewykryci. MistrZZZ jednak zadecydowal, ze wszyscy przebiora sie za netwarsjanskich mnichow.
Na ten pomysl nie zgodzil sie jednak Martynka, stwierdzil, ze nie pasuje to do jego hipsterskiego stylu, wiec pojdzie ubrany tak jak zwykle.
Tuz o poranku druzyna ApyT juz spacerowala niezauwazona po Krolestwie Netwars. Legendus zapisal sie do turnieju luczniczego, a reszta ekipy
rozdzielila sie i poszla wmieszac sie w tlum kibicow.
- Ej cioto! -uslyszal za plecami Martynka, a gdy odwrocil sie zobaczyl dwoch straznikow CoLA- Idziesz z nami! Lord Iluvsmygun na pewno sie ucieszy!
- Nie lubimy tutaj hipsterow! -rzekl jeden ze straznikow do pojmanego Martynki- Skad jestes i jak sie nazywasz?
Martynka rozejrzal sie po pomieszczeniu i zauwazyl na scianach listy goncze:
MistrZZZ - 100000000K £
LF - 100zl
Lord Zergadis - 20 groszy
Martynka - 0zl
- Nazywam sie Martynek! -powiedzial dumny ze swej przebieglosci Martynka
- Bedziesz torturowany przez Lorda Iluvsmyguna -powiedzial stanowczo drugi straznik, po czym oboje opuscili pomieszczenie
zostawiajac Martynke samego w ciemnym lochu. Hipster nie byl zbyt sprytny, wiec nawet nie probowal wymyslic jak sie stad wydostac.
Tradycyjnie usiadl na ziemii i zaczal plakac z nadzieja, ze ktos go jednak ocali. Jego lament przerwal jednak mocno
glos, dochodzacy z ciemnosci. Glos tak meski, ze moglby byc definicja mestwa. Powiedzial on:
- Kiedys bylem taki jak ty! Wszyscy sie ze mnie nasmiewali. Bylem popychadlem, ponizanym na kazdym mozliwym kroku.
Pewnego dnia zapisalem sie na silownie, chcialem wypracowac miesnie, zebym mogl sie bronic przed agresorami.
Gdy przyszedlem na pierwszy trening, usiadlem na atlasie i podszedl do mnie gosc zwany SecondTwo. 'Jaki obciag?'
zapytal, odpowiedzialem, ze wiecej niz 3 naraz do buzi nie wezme. On wtedy zawolal wszystkich obecnych na silowni,
kazdy z nich po kolei podchodzil do mnie, klepal mnie najpierw po ramieniu, pozniej po posladku, po czym dodawal
'witaj w rodzinie maly przyjacielu'.
- Panie - przerwal Martynka stanowczo- Chuj mnie to ...
Nie zdolal skonczyc, bo w tym momencie z ciemnosci wybiegl groteskowy karzel, przebierajac swoimi malymi karlimi nozkami
w satyryczny wrecz sposob. Karzel byl szybki, byl tak szybki, ze Martynka nie mogl za nim nadazyc wzrokiem. W pewnym momencie
Lord Iluvsmygun pojawil sie niepostrzezenie przed hipsterem i uderzyl go z glowki prosto miedzy nogi.
Zapomnial on jednak, ze Martynka to ciota i nie ma jaj. Postanowil wiec zmienic strategie. Podbiegl do sciany i nacisnal czerwony guzik.
W mgnieniu oka na podlodze pojawila sie ogromna sztanga.
- Ja potrzenuje sobie martwy ciag -powiedzial Lord Baby Face- A toba zajmie sie Colos, ciekawe jak wtedy bedziesz spiewal, hahaahahahahahahAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!
W tym momencie Martynka z przerazenia zesral sie w gacie.
PUK PUK!
Uslyszeli pukanie do drzwi, po czym do lochu wtargnal DooMo.
- Przechodzilem akurat obok i poczulem mily zapach -powiedzial- Wiec postanowilem zajrzec!
- Och DooMo ratuj mnie prosze -powiedzial blagalnie Martynka
DooMo nie zdazyl nic odpowiedziec, a juz byl na polu bitwy z Iluvsmygunem. Karzel biegal jak popierdolony po lochu, DooMo
jednak nie byl taki jak Martynka. Mial dwukrotnie wyzsze APM, wiec nadazal za Baby Facem bez problemu. Gdy karzel przymierzal sie
jednak do zadania ciosu workiem kreatyny powinela mu sie noga i wpadl do nory Borsuka. Borsuk byl okropnie zdenerwowany
wizyta nieproszonego goscia, postanowil sie zemscic zjadajac go.
Dzieki bohaterskiej postawie DooMo i Borsuka, Martynka byl wolny. Wszyscy mogli ruszyc na turniej luczniczy, wspierac swojego
guru, idola, sens zycia, jedyny ideal godny nasladowania, czyli Legendusa!
Turniej luczniczy juz trwal. Pierwszy odpadl niejaki mca64[KDV], ktory schodzac z areny klnal pod nosem mowiac cos o
niezbalansowanych arbitrach i tvp imba. MistrZZZ skutecznie eliminowal rywali, za kazdym razem trafiajac
w sam srodek srodka tarczy. Dzieki temu, ze wystepowal w przebraniu mnicha NW NO FAP TEAMU, nikomu nie udalo sie go rozpoznac.
- Jak to mozliwe, ze Legend sie nie pojawil? -zastanawial sie CoLO- Przeciez do wygrania jest puchar!
Draco jednak nie dal sie oszukac. Gdy doszlo do pojedynku finalowego wyszedl na plac, napial cieciwe i poslal swoja strzale.
Wszyscy zamarli, kazdy obserwowal lot strzaly, mozna bylo odniesc wrazenie, ze leciala ona w zwolnionym tempie, choc wielce
prawdopodobne, ze Draco nauczyl sie takowej sztuczki w Korei. Draco spojrzal prosto w oczy Legendusa, ujrzal w nich zaszokowanie.
MistrZZZ juz wiedzial, ze ta strzala trafi w sam srodek, MistrZZZ juz to wiedzial, gdyz powiedzial mu o tym maphack.
- W sam srodek!- krzyknal podekscytowany CoLO
W tym momencie na arene wyszedl Zbeer i powiedzial
- W sam srodek to moze trafil, ale w sam srodek czego?
Jak sie okazalo Draco trafil w sam srodek, ale byl to sam srodek dupy LF, ktora MistrZZZ wyslal po banany.
- Moja dupa, o kurwa jak boli, dajcie mi whiskey, dajcie mi coli -zarapowala zraniona-
Jestem ranna, pewno krwawie, juz polskiego rapu nie zbawie!
- Nie martw sie malenka- powiedzial ZbeeR- Pierwsza pomoc to moje drugie imie. -dodal, po czym wzial LF
w swoje umiesnione ramiona i zniosl ja na ubocze.
Korzystajac z chwilowego zamieszania, Draco ponownie napial cieciwe i poslal kolejna strzale w kierunku tarczy.
MistrZZZ dzieki pomocy maphacka przewidzial to zagranie. Wzial swoja strzale, zlamal ja na pol, odcial 3cm i przylutowal na nowo, a potem w tak samo szybki sposob jak Draco poslal swoja strzale w kierunku celu.
Strzala Draco byla jednak nasmarowana tluszczem z ciala wiedzmy Rybenki, dzieki czemu w koncowej fazie lotu nabrala niesamowitej
szybkosci, czym zaskoczyla nawet samego Draco. Jego strzala jako pierwsza trafila w cel. Nastalo milczenie.
- NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!! - wrzasnal lokalny artysta Pabulon Picasso
- Draco patalachu jak mogles zniszczyc moje najnowsze dzielo?? Jak mogles trafic w srodek mojego obrazu 'NW
jako centrum wszechswiata' ???
W tym momencie wszyscy zebrani uslyszeli dzwiek strzaly MistrZZZa, ktora wbila sie w sam srodek wlasciwej tarczy.
Tego nikt sie nie spodziewal. 'Kim on jest, ze potrafi pokonac samego Draco?' pytal tlum. MistrZZZ dumny ze swojego perfekcyjnego jak zawsze
strzalu zrzucil przebranie mnicha.
- Ktoz inny moglby pokonac tego pierozana Draco jak nie ja? -zapytal dumny protosjanski wojownik
- Kto to jest? Kim jest ten gosc?? -pytal tlum newfagow
Na srodek arena wyszedl Kovall i podal przypadkowej osobie kartke papieru na ktorej byla narysowana mapa Polski, a w jej prawym
dolnym rogu, znajdowala sie oznaczona czerwonym kolkiem skala, oraz odwzorowanie kartograficzne.
- O co tutaj chodzi?- zapytal newfag
- Nie wiesz idioto? - zapytal Borsuk, ktory przyszedl z DooMo i Martynka- To Legenda! Ten gosc to Legenda! TO LEGENDUS !!!!!
- I jego nieodlaczny kompan Lord Zergadis! - dodal Lord Zergadis.
Tlum newfagow zaczal skandowac ' MistrZZZ!! MistrZZZ!! Legendus!! MistrZZZ>Draco! MistrZZZ>Draco!'
Ponizony Draco postanowil zakonczyc kariere lucznicza, wsiadl na swojego konia i w rejwenowym stylu oddalil sie, zeby zalozyc firme budowlana.
W momencie w ktorym MistrZZZ udzielal poturniejowego wywiadu w jezyku angielskim, michcio[pt] kradl portfele, a the blade drukarki,
podekscytowany tlum newfagow pojmal uzurpatora i jego gwardie. MistrZZZ ponownie mogl zasiasc na tronie NW. Przywrocil on dawny lad i porzadek.
Bramy Netwars zostaly zamkniete, nikt nowy nie mial juz tam wstepu, na placu glownym ponownie stanal pomnik boga ognia Firebata. Sam Legendus zajal
sie osadzeniem osob odpowiedzialnych za caly ten balagan.
- VOYTASIE! Odbieram ci prawa szeryfa. Nie skazuje cie jednak na banicje. Bedziesz
stapal po sklepieniu netwarsianskim i wysluchiwal obelg, ktorymi beda cie obsypywali nasi mieszkancy. Nadmieniam,
ze nikt nigdy nie zostanie ukarany za ponizanie cie.
COLOSIE! skazuje cie na napisanie 140tomowej powiesci, z ktorej kazdy idiota, ktory sprobuje ja przeczytac dowie sie, ze katastrofa smolenska, byla niefortunnym wypadkiem.
MR.JARO(UNDEAD)! W ramach kary nigdy nie bedziesz mogl zmienic imienia, zeby kazdy wiedzial, ze palasz sympatia do warcrafta 3 i mogl cie za to ponizyc.
DRACO! Od dzis bedziesz pijal trunki tylko i wylacznie z kubka z napisem MistrZZZ>Draco. Wykonanie kubka juz zostalo zlecone mojemu dobremu przyjacielowi Swinkersowi.
Ponadto nakuzuje ci poslugiwac sie od dzis imieniem Lupus. Niech slawetny Draco zacznie byc utozsamiany tylko z legendami.
COLO ! COLO ! COLO !
Za zdrade! Za probe zniszczenia Netwars! Skazuje cie na dozywotni pobyt w lochach NW. Podzielisz los A.Kmicica.
Rybenka nie zostala osadzona, gdyz okazalo sie, ze tak na prawde to ona nie istnie. Po wypowiedzeniu wyroku, pelen dumy i satysfakcji MistrZZZ
spojrzal w niebo, skad z posrod chmur patrzyla na niego usmiechnieta twarz Repomaniaka. Legendus Odwzajemnil usmiech.
THE END
EPILOG
TuuTuPfff TuuTuuTuuPfff
TuuTuPfff TuuTuuTuuPfff
Guova! Pompuj Rap!
Tej histori pelnej alegorii koniec juz niestety
Poznales w niej MistrZZZa o sercu szlachetnym i karla o ciele atlety
LF ktorej stylu zazdroszcza dziewczyny, Zbeera co bohaterskie mial czyny
i Lorda Zergadisa co choc jest nikim
To sam sobie stawia pomniki.
Martynke co plakal na prawo i lewo
DooMo co chodzi przebrany za drzewo
Kovalla artyste, Ryceszzza statyste
I Lowridera najwieksza z pizd pizde
Na koniec was prosze o chwile uwagi
Niech sluchaja oldskule, sluchaja newfagi
Niech sluchaja trolle, niech sluchaja wszyscy:
TO WY NAPISALISCIE TO OPOWIADANIE A NIE TEN PEDAL SISKIN
Na razie wrzucam krotki prolog, postaram sie jak najszybciej dopisac dalsze rozdzialy. Milego czytania.
PROLOG:
-TfuuuTpfuuTpfUUUU!
-Cos ty sie kurwa zakrztusila? -Zapytal MistrZZZ LF, ktora wykrzywiala swoja twarz w groteskowym grymasie
-Nie no, rozgrzewam swoj bit box! Jest dla mnie tym czym dla koxa kox.
-odpowiedziala LF, ubrana jak blazen ksiezniczka krainy Lumpeks i powrocila do 'bitboksowania'-
TuuTuPfff! TuuuTuuuPfff
Jesli chcecie posluchajcie legendy o Legendusie
Przed nim glowy w piasek kryja juz nie tylko ptaki strusie
Kazdy zna tu jego imie, kazdy zna tu jego czyny
Oddaja mu sie chetnie najpiekniejsze dziewczyny
Bo kazdy kto go widzi, od razu czuje pietra
On trafia z luku w cel, z poltora kilometra!
Znany przez wszystkich i uwielbiany Legend Toss Micro MistrZZZ wedrowal przez las w eskorcie swojego barda LF i hipstera Martynki.
MistrZZZ powracal do krolestwa Netwars aby ponownie zasiasc na tronie, ktory zostawil zeby moc sobie pograc
w pokera na czarnym ladzie. Cala zaloga Legendusa byla w wysmienitych humorach, poniewaz ich przywodca wygral od Popka krola Albanii mistyczny luk+3.
MistrZZZ nie mogl sie juz doczekac, az zorganizuje na dworze krolewskim turniej luczniczy i zademonstruje swoje nadludzkie umiejetnosci strzelecki korzystajac
z nowego luku.
- Nie moge wystapic w turnieju-powiedzial MistrZZZ- bez odpowiednio wywazonych strzal! Sprzet to podstawa! Musimy znalezc kowala, ktory wykuje mi perfekcyjne groty!
- O KURWA! -powiedziala LF- Wybacz, ze bluznie, ale widze kuznie !
Wszyscy spojrzeli w kierunku wskazywanym, przez lumpeksowa ksiezniczke i ujrzeli szyld z napisem Kovall. Zajrzeli wiec do srodka i ku ich zaskoczeniu,
nie zlokalizowali w srodku zadnego kowadla, bo cale pomieszczenie bylo wypelnione rysunkami.
- Kowalu! -powiedzial Legendus- Jestem MistrZZZ! Krol Krolestwa Netwars! Musisz wykuc mi najlepsze w swiecie groty do strzal, abym mogl nimi trafiac do odleglego na poltorej kilometra celu.
Kovall spojrzal sie na MistrZZZa i w milczeniu narysowal cos na kartce i podal ja Martynce.
- Co to? Laurka? -zapytal Martynka
- Laurka? To rysunek goscia co ma w ryju siurka! -dodala LF
- Pokazcie nam to gowno ! -Powiedzial Lord Zergadis, ktory pojawil sie znikad
- Pokazcie mi je rowniez! -dodal oblizujac usta DooMo, ktory rowniez pojawil sie znikad
- My! Lord Zergadis znamy sie na tym - wyszedl na pierwszy plan przywodca klanu KDV- organizowalem kiedys turniej o 20zl dla niepelnosprawnych,
ktory oczywiscie zwyciezylem.
Zergadis przyjrzal sie kartce, zastanawial sie przez kilka sekund, po czym z duma rzekl:
- To stara przypowiesc nordycka, ktora glosi, zebys nie otwieral zbyt szeroko ust, gdyz mozesz zadlawic sie zarciem i jedzeniem z biura Alpe.
- To wszystko wyczytales z tego obrazka? -Zapytal Martynka- Kowalu czy on ma racje?
Kowal odpowiedzial kolejnym obrazkiem, na ktorym byl narysowany parujacy stolec. DooMo wyrwal mu ta kartke z reki i powiedzial, ze sobie zachowa ta przepowiednie.
Dodal tez, ze:
- Ow kowal, nie jest kowalem, to Kovall-lokalny idiota, niemowa. Porozumiewa sie ze swiatem przy pomocy obrazkow. Na tym rysunku widzimy chlopca,
ktory trzyma w ustach meskie genitalia. Wnioskuje z tego rysunku, ze tron Krolestwa Netwars zostal Ci MistrZZZu odebrany!
Uzurpatorem zostal niejaki CoLO, osoba blizej nieznana, czesto mylona z Kolem herbu Krzak. Krazyly sluchy, ze CoLO mial
sklonnosci homoseksualne i ze chcial zmienic nazwe krolestwa NW, na Krolestwo WC3. Jego potege budowalo grono jego wiernych doradcow.
W ich sklad wchodzil przede wszystkim slyny oprawca Colos, ktory slynal ze swoich tortur polegajacych na zanudzaniu na smierc
swoimi przemysleniami politycznymi. Jak po ksywie widac CoLO i Colos sa rodzenstwem, pochodzacym z kazirodczego zwiazku karla atlety i
Rybenki, mistycznej postaci o nieokreslonej plci, posiadajaca rybi ogon i zolte zeby. Dowodca militarnym byl niejaki Mr.Jaro(undead), ktory dowodzil
armia nieumarlych, w mgnieniu oka siejaca spustoszenie na polu bitwy.
- Toz to skandal! -wrzasnal MistrZZZ- Musze odzyskac moj tron! Kto jest ze mna?
Martynka podniosl reke zglaszajac sie, DooMo, Lord Zergadis, Kovall i LF uczynili to samo.
- A co z toba? -zapytal Legendus stojacego w kacie chlopczyka w okularach i dziewiczym wasiku
- Ja nie moge. Bo ... bo jestem straszna pizda - odpowiedzial chlopczyk ze smutkiem po czym usiadl na fotelu i zaczal popijac szklaneczke whisky.
- Trudno -stwierdzil MistrZZZ wychodzac z domu Kovalla- przydalby sie nam jeszcze jakis twardziel!
Wtedy jego oczom ukazal sie TonY wydlubujacy sobie brud spod paznokcia bazooka.
- TonY! Myslalem, ze nie zyjesz! -powiedzial Martynka (patrz. Atak trolli na Netwars)
TonY spojrzal sie na niego jak na idiote i nie powiedzial nic. Druzyna Apyt znow byla w komplecie !
Rozdzial 2.
Wedrowka do Krolestwa Netwars nie byla dluga. Bramy do niego byly jednak zamkniete i wisialo na nich okolo 186 papirusow. Druzyna Apyt spedzila
dwa tygodnie zeby doczytac do konca tresc na nich zawarta, gdyz juz po przeczytaniu jednego zdania oczy sie instant zamykaly i osoba czytajaca zasypiala.
Summa summarum z obwieszczenia wynikalo, ze DooMo dobrze zinterpretowal przeslanie rysunku Kovalla.
- Co to kurwa jest Po? -Zapytal TonY- Co to kurwa jest Smolensk?
- Smolensk to chyba potrawa -dodal Martynka- z wedzonego ciala Siskina.
- Tresc zawarta na tych papirusach - wtracil Lord Zergadis- moze miec znacznie glebsze znaczenie! Organizowalem kiedys turniej lozy masonskiej ...
- TFUUUUUUUUUUU!!!!!TFUUUUUUUUUUUUU!!!!!!!!
- A TO KURWA CO? -zapytal zaszokowany MistrZZZ
- O nie! Spalilam bitboksa -powiedziala zawstydzona LF-To siara jak spadek masy u koksa. -dodala i skryla sie w cien niesmialo pierdzac morda pod nosem.
- Nie wierze, ze jakis pierozanin osmielil sie pozbawic mnie mojego tronu! -powiedzial zdenerwowany Legendus- Jego dni sa policzone!
W tym momencie zaloga Apyt uslyszala krzyk 'Ratuuuunkuuu! Ratuuuunkuuuu'.
- Szybko! -rozkazal MistrZZZ- Nie zostawie czleka w potrzebie!
MistrZZZ w mgnieniu oka wspial sie na sam czubek najwyzszego drzewa na najwyzszym wzniesieniu i zaczal sie rozgladac. Nie dalo sie jednak dostrzec
zrodla dochodzacych go prosb o pomoc.
Legendus przykleknal na jednym kolanie, zamknal oczy, dotknal palcem wskazujacym swojego czola i wezwal na pomoc boga, ktory nigdy nie odmowil mu pomocy.
Tak bylo i tym razem, Legendus od razu dojrzal grupe zolnierzy szarpiaca bezbronnego wiesniaka.
- Dziekuje ci szlachetny Maphacku! -podziekowal bogu MistrZZZ i rzucil sie z pomoca.
Nikt nie zdazyl nawet zauwazyc Legend Toss Micro. W ulamku sekundy rycerze lezeli nieprzytomni na ziemii a posrod nich stal MistrZZZ z dumnie uniesiona glowa.
- Dzieki ci o panie! -powiedzial wiesniak- Dzieki ci!
- Nie dziekuj mi wiesniaku! -odpowiedzial- Jestem Legendarnym protosjanskim wojownikiem! Pomaganie potrzebujacym to moj obowiazek! Opowiedz mi
kim jestes i czemu padles ofiara tej napasci!
- Och panie! -odpowiedzial wiesniak- Nazywam sie Zbeer! Zostalem skazany przez nowego szeryfa Voytasa na dozywotnia banicje, ci rycerze wyprowadzili mnie
poza bramy krolestwa, a ze jestem strasznie wkurwiajacym idiota, to postanowili mi spuscic wpierdol na odchodne!
- Dozywotnia banicje? -zapytal z niedowierzaniem TonY, ktory wraz z reszta zalogi dolaczyl do MistrZZZa i Zbeera- Coz zes takiego uczynil?
- Spotkalem na ulicy szeryfa Voytasa -zaczal tlumaczyc wiesniak- Chcialem kupic 'posrednik', ale nie bylem pewien czy jest czwartek, czy piatek.
Zapytalem sie wiec o to szeryfa, a on sie zrobil caly czerwony, zaczal wrzeszczec i powiedzial, ze jezeli chce prowokowac, to musze sobie znalezc inne krolestwo.
-gdy skonczyl historie usiadl na kamieniu i zaczal plakac.
- Dozywotnia banicja za takie cos? -zapytal MistrZZZ -To niemozliwe!
- True story bro -odpowiedzial dlawiac sie lzami zasmarkany wiesniak Zbeer.
- Byc nie moze! -wrzasnal oburzony MistrZZZ- dni tych pierozan sa policzone!
Druzyna ApyT potrzebowala planu. Pomysl Lorda Zergadisa zostal od razu odrzucony, bo tak samo jak on byl kurewsko glupi. MistrZZZ wymyslil, ze na poczatek
trzeba zdobyc pieniadze na bron dla druzyny. LF zaproponowala, ze mozna wydac jej mini cd 'Smietnik' i dochod przeznaczyc na orez, Legendus byl jednak realista.
'Bedziemy okradac konwoje jadace z i do krolestwa Netwars'. DooMo wymyslil genialny kamuflaz drzewa, lecz nikt oprocz niego nie odwazyl sie wytarzac w krowim lajnie
i obkleic debowymi liscmi.
Zgodnie z planem MistrZZZa druzyna Apyt lupila wszystkie konwoje, ktore wyjezdzaly z krolestwa Netwars i wszystkie ktore chcialy sie do niego dostac.
Nadludzki zmysl planowania Lorda Zergadisa w niczym nie pomogl, ale szosty zmysl MistrZZZa pozwalal skutecznie uniknac wszystkich zasadzek uzurpatora.
Slawa o czynach MistrZZZa rozchodzila sie juz po calym krolestwie. Wszyscy byli szczesliwi, ze wreszcie pojawil sie ktos, kto byl w stanie utrzec nos uzurpatora CoLA.
Kazdy wierzyl, ze zbliza sie dzien odkupienia, ze powroca dawne dni, kiedy krolestwem rzadzil znany i kochany Legendus, a nie jakis homoseksualny no name.
Bezradny CoLO zwolal wiec zebranie swoich doradcow,
z nadzieja, ze ktorys z nich wpadnie na jakis pomysl jak pokonac Legendarnego Protosjanskiego Wojownika.
- Pokona go moja armia nieumarlych! -krzyczal Mr.Jaro(undead)
- Idioto! -krzyczal CoLO- To MistrZZZ, jego nie da sie tak pokonac!
- A co powiecie na trotyl na pokladzie? -zapytal Colos
- Ja wiem jak pokonac MistrZZZa -uslyszeli glos dochodzacy z ciemnosci
- Kim jestes? -zapytal zaskoczony CoLO, ktoremu usmiech uradowanego glupka juz malowal sie na twarzy
- Mowia na mnie Draco - powiedzial nieznajomy wychodzac z cienia- Ale przyjaciele mowia na mnie Draco>MistrZZZ!
- Jedynym sposobem na pokonanie MistrZZZa jest publiczne upokrzenie go -tlumaczyl Draco- Ma takie micro, ze nie da sie go pokonac w walce bezposredniej,
ale dzieki odrobinie sprytu mozna go przechytrzyc!
- Jaki masz pomysl o szlachetny Draco? -pytal zaciekawiony CoLO
- Musisz zorganizowac turniej luczniczy panie -odpowiedzial- MistrZZZ zrobi wszystko, zeby sie popisac swoimi umiejetnosciami luczniczymi. A gdy juz pojawi sie na polu bitwy,
wtedy wystarczy, ze wykonam lepszy strzal niz on!
- Ale jak tego dokonac? -zapytal Mr Jaro(undead)- przeciez MistrZZZ strzela najcelniej we wszechswiecie i nigdy nie popelnia bledow.
- Wystarczy, ze bede strzelal jako pierwszy -powiedzial Draco- trenowalem w Korei, zawsze trafiam w sam srodek. MistrZZZ nie bedzie mial jak trafic blizej, wiec
zostanie upokorzony i ucieknie w las z podkulonym ogonem!
-TAAAK! -krzyknal CoLO- To genialny pomysl! Pycha!
Rozdzial 3.
- Spojrzcie! -krzyknal MistrZZZ wskazujac jezdzca pedzacego na koniu- Poslaniec! Na pewno przewozi wazne informacje!
Nikt nie zdazyl nawet nic powiedziec a Legendus juz stal nad ogluszonym pierozanem i trzymal list, ktory tamten przewozil.
- O boze! Spojrzcie! -mowil podniecony MistrZZZ- CoLO organizuje turniej luczniczy! Do wygrania jest puchar! Jest jego rysunek!
Patrzcie jaki sliczny! Musze go wygrac! Musze!
- Cos mi tu smierdzi -powiedzial Martynka i w tym momencie DooMo w kamuflazu drzewa cofnal sie o kilka krokow.
- TuuTuuPff TuTuTuuPff Guova! Aha Aha! Pompuj rap! Potrzebujemy szat, potrzebujemy przebrania! Juz moja w tym bania! Wymysle ciuchy, co dodadza nam otuchy i pomoga swobodnie
przemieszczac sie ulicami miasta.
- Moze kamuflaz drzewa? -zapytal DooMo
- Nie i basta! -zakonczyla rymem LF
- Ciezko wam bedzie przedostac sie przez mury miasta -wtracil Zbeer- sa strzezone przez armie nieumarlych. Znam jednak kogos, kto zna krolestwo jak wlasna kieszen.
- Ja znam krolestwo jak wlasna kieszen -przerwal mu oburzony Legendus- w koncu to moje krolestwo!
- Juz nie MistrZZZu- przerwal mu tepy wiesniak- W dniu w ktorym wyjechales, CoLO kazal zmodyfikowac cale Netwars. Wszystkie tajne przejscia zostaly zniszczone
i zastapione nowymi. Co gorsza, pomnik starozytnego boga ognia Firebata stojacy na rynku glownym, zostal zniszczony i zastapiony!
- ZASTAPIONY CZYM???? -wrzasnela chorem zaszokowana druzyna Apyt
- Zostal zastapiony ... pomnikiem Orka z warcrafta -powiedzial niesmialo zazenowany ZbeeR.
W tym momencie druzyna ApyT nie wytrzymala. Kazdy zaczal krzyczec. 'SKANDAL' krzyczeli 'OBELGA','TFUUtUPFF TFUUtUPFF', 'WSTYD'.
Gdy emocje delikatnie opadly MistrZZZ skierowal rozkaz do ZbeeRa:
- Prowadz do tego osobnika, ktory zna moje krolestwo jak wlasna kieszen! Idziemy odebrac to co nasze!
Druzyna Apyt dotarla do wiejskiej chatki w ktorej mieszkal Ryceszzz. Osobnik ten pomimo mylacego imienia z walka nie mial nic wspolnego.
- Jestem zbyt pizdowaty na wojaczke -powiedzial- ale za to potrafie upiec przepyszna wieprzowinke w sosie z buraczkow i pieczareczek.
Bylem twoim nadwornym kucharzem MistrZZZu, wiernym i oddanym. Gotowalem dla ciebie najprzepyszniejsze potrawki. Och az mi slinka cieknie na samo wspomnienie
pulpecikow w sosie koperkowym ... i nie uwierzycie co sie stalo!!! Pojawil sie ten paskudny uzurpator CoLO i nazwal moje potrawy 'pomyjami' PO-MY-JA-MI!! Uwierzycie?
Bylem tak wsciekly, ze skradlem wszystkie tajne mapy z jego sejfu i odnioslem na miejsce dopiero po ich skopiowaniu! Mam je wszystkie tutaj! -dodal Ryceszzz
i wyjal z brytwanki zwoje, ktore wreczyl Legendusowi.
MistrZZZ szybko przejrzal mapy i stwierdzil zadowolony, ze teraz bez zadnych problemow dostana sie za mury otaczajace Krolestwo Netwars.
Dzieki mapom otrzymanym od Ryceszzza druzyna Apyt przedostala sie do krolestwa Netwars. Nie chcieli sie jednak zbytnio rzucac w oczy, wiec przebrali sie
w ciuchy zapozyczony od Guovy. Ku zaskoczeniu wszystkich straznicy patrolujacy ulice od razu zwrocili na nich uwage.
- Ej wy! -krzyknal jeden- Stojcie!
- Nie przywyklem do sluchania rozkazow! -krzyknal oburzony TonY i zaczal biec w kierunku straznikow. Gdy sie zblizal wyskoczyl w powietrze robiac poczworne salto i
wyciagajac w locie samurajski miecz. Po wyladowaniu na nogi ruszyl dalej w kierunku straznikow. Gdy byl juz blisko zaczal biec po scianie budynku z dziecinna
latwoscia omijajac strzaly poslane w jego kierunku z kusz straznikow. Spacer po scianie TonY zakonczyl kolejnym saltem, a salto zakonczyl perfekcyjnym cieciem,
ktore pozbawilo glow obu straznikow strzelajacych do niego z kuszy, trzech straznikow, ktorzy tyle co przybiegli pozostalym z pomoca i psa.
- Niezle ciecie -powiedzial Martynka- Ale czemu zabiles psa?
- Gdybys mieszkal tam gdzie ja -odpowiedzial TonY scierajac chusteczka higieniczna krew ze swojej katany- wiedzialbys co to jest prawdziwe zycie. Wiedzialbys tez, ze
prawdziwy ulicznik, taki jak ja to psow nienawidzi jak psow!
Wokol pola bitwy zebral sie juz tlum gapiow. Wszyscy w milczeniu obserwowali cale zdarzenie. MistrZZZ wyszedl im naprzeciwko i powiedzial:
- Nie lekajcie sie! Przyszedlem was uwolnic! Przeciez mnie znacie!
Tlum zaczal szeptac, z gwaru dalo sie wychwycic pojedyncze slowa 'znamy?', 'ktoz to?'.
Legendus zaczal z duma unosic glowe coraz wyzej, chcial juz wykrzyczes swoje imie, gdy ktos z tlumu zawolal:
- To clown Krysty z Simpsonow! Od razu wiedzialem!
- Tak to Krusty! -dopowiedzial inny -Od razu wiedzialem!
- KRUSTY! KRUSTY! KRUSTY! -zaczal krzyczec tlum rytmicznie.
- NIE! -wrzasnal wsciekly MistrZZZ- Nie jestem zadnym clownem! -dodal pelen frustracji, po czym zrzucil z siebie ubrania pozyczone od LF -Jestem MistrZZZ, wasz krol! Przyszedlem uwolnic was od uzurpatora!
Rozlegly sie wiwaty, tlum zaczal skandowac imie MistrZZZa.
Gdy wiwaty ucichly, jeden z gapiow zapytal 'A kto to jest ten caly MistrZZZ?', 'Wlasnie -zapytal inny- pierwsze slysze!'
Rozlegly sie szepty i nieufne spojrzenia.
- To sa Newfagi -powiedzial wiesniak ZbeeR- Teraz kazdy idiota moze byc mieszkancem krolestwa Netwars. Juz nikt nie pamieta o naszych bohaterach, AL KURWA! -krzyknal
ZbeeR gdyz ktos rzucil w jego leb kamieniem. Druzyna ApyT rozejrzala sie wokol siebie i zauwazyla, ze tlum schyla sie po kamienie.
- Uciekajcie! -krzyknal Lord Zergadis- My! Lord Zergadis odwrocimy ich uwage! -dodal po czym zaczal wykonywac dziwne ruchy na pierwszy rzut oka kojarzace sie
z ulomnym dzieckiem po narkotykach. Nasi bohaterowie rzucili sie do ucieczki, nikt nie zwracal uwagi na Lorda Zergadisa, gdyz kazdy wiedzial jak to sie skonczy.
Nie mylili sie, Lord Zergadis potknal sie o swoje nogi i wyjebal sie na swoj glupi ryj. Podczas ucieczki DooMo stanal z boku i zaczal udawac drzewo, scigajacy ich tlum
dal sie nabrac na ta sztuczke i pobiegl dalej. ZbeeR wmieszal sie w tlum wiesniakow, wiec tez byl bezpieczny. Martynka sie polozyl w kacie i zaczal plakac. Pedzacy tlum
myslal, ze to male dziecko wiec darowal mu zycie. MistrZZZ, LF, TonY i Kovall zdazyli sie ukryc w wolno stojacej na placu wiezy.
- Tu jestesmy bezpieczni- zapewnial MistrZZZ i w tym momencie poczuli dym. LF wyjrzala przez okno i tak sie przerazila, ze zarymowala bez bitboksu.
- Chlopaki! Nie wierze! Wiesniaki podpalily wieze. Jara sie w chuj, nie ma ucieczki, to bedzie koniec naszej bajeczki!
Pierwszy raz w zyciu MistrZZZ poczul sie bezradny, nie bylo odwrotu. Okno wiezy bylo zbyt male, zeby ktokolwiek zdolal sie przecisnac, a schody prowadzace na zewnatrz
byly juz pochloniete ogniem. Wszyscy zaczeli sie krztusic i powoli tracic przytomnosc, mysleli, ze to juz koniec gdy uslyszeli trzask wywazanych drzwi i po chwili
dojrzeli ZbeeRa przemierzajacego schody posrod plomieni. Wydawal sie byc niezniszczalny, podbiegl do LF, rozpial swoja biala koszule ukazujac 2 krecace sie wlosy
na jego meskiej klacie, podniosl Lumpeksowa Ksiezniczke z ziemii i rzucil sie w kierunku wyjscia. Po chwili wrocil, chwycil bezwladnego Tonego pod jedne ramie, pod drugie
chwycil MistrZZZa, a na plecy wrzucil Kovalla. Juz po chwili wszyscy byli juz na zewnatrz. ZbeeR w bohaterskim amoku wbiegl do wiezy jeszcze dwukrotnie. Za pierwszym razem wyniosl z niej garnek ziemniakow,
a gdy opuscil wieze po raz drugi, powiedzial, ze musial sie wysrac.
Gdy nasi bohaterowie odzyskali przytomnosc i dolaczyl do nich Martynka i DooMo okazalo sie, ze wszyscy sa juz bezpieczni, ukryci na zapleczu karczmy, ktorej wlascicielem
byl Apo, slynny organizator popijaw.
Rozdzial 4 (?)
- Witajcie przyjaciele! -powiedziala Apo- Tutaj jestescie bezpieczni! Lada chwila pojawia sie
moi znajomi i urzadzimy mala biesiade, jezeli macie ochote sie przylaczyc, to bedzie to dla nas zaszczyt!
W tym momencie ktos zalomotal do drzwi. Apo otworzyl i do srodka zawitala spora grupa osob ze spiewem na ustach.
Biesiada sie zaczela, wino lalo sie strumieniami. LF po wypiciu kufla piwa, poczula odwage i zaczela fristajlowac.
- TuuTuPff TuuTutuPff!
Biesiada u Apo! Nie skonczy sie klapa!
TuuTuPff TuuTutuPff!
Troche Sprite'a, troche wodki
I zapomniane wszystkie smutki
TuuTuPff TuuTutuPff!
Stopa werbel, werbel stopa
Ktos z pociagu zapomni laptopa
TuuTuPff TuuTutuPff!
Tlum obserwowal jej wystep z zazenowaniem. W pewnym momencie nastala cisza.
LF przestala bitboxowac. Cisze przerwal szmer dresu, to z podpitego tlumu wyszedl NiceShot i podszedl do TonY'ego,
ktory akurat zajadal kasze.
NiceShot popatrzyl sie chwile, po czym dmuchnal w kasze. TonY nie wytrzymal!
-Solo kurwa! Slyszysz?! W kasze sobie dmuchac nie dam. Qrwa nie dam, jasne?
-No to idziemy do kibla -odpowiedzial NiceShot- Solo przy umywalkach!
Apo slynal z tego, ze na jego imprezach wszystko jest zawsze zapiete na ostatni guzik. Powiedzial wiec:
Jezeli chodzi o WC, to mam tego od cholery. Kazda oznaczylem inna litera alfabetu. Mam WCA, WCB ...
- Wybieram WCG! -powiedzial podirytowany TonY
- Idziemy! -odpowiedzial NiceShot, po czym uderzyl piescia w stol, rozlewajac
ogromny dzban wina prosto na ortalionowa bluze LF. Chwile pozniej wraz z TonYm znikneli za drzwiami WCG.
MistrZZZ zaszokowany, ze nie slyszy zadnych odglosow walki, zajrzal do WCG i ku jego zdziwieniu, zastal tylko
puste pomieszczenie i otwarte okno 'uciekli' pomyslal, po czym wrocil oswiadczyc to co zobaczyl reszcie ekipy.
Zastal jednak oburzony zachowaniem NiceShota tlum. Wszyscy bolewali nad losem LF, ktora stala przemoczona i poplamiona winem.
Z tlumu wystapil ZbeeR -Nie przejmuj sie Malenka!- powiedzial, po czym rozpial koszule i okryl nia przemoczona Guove.
Wszystkim rzucila sie w oczy wypracowana przez pas do cwiczen muskularna sylwetka ZbeeRa, zwlaszcza mlodziencowi z dziewiczym wasem, ktory
podszedl do niego powiedzial:
Kolego -pomachal do ZbeeRa szklaneczka whiskey- Mam dla ciebie propozycje!
MistrZZZ zebral swoja ekipe i ruszyli do wyjscia.
- Trzeba sie przygotowac turnieju luczniczego -powiedzial- Ruszajmy!
Druzyna ApyT wyszla z karczmy Apo i zastala usmiechnietego TonY'ego calego zachlapanego krwia.
- Qrwa chlopaki! -zaczal opowiadac TonY- Weszlismy do WCG, a tam qrwa za malo miejsca, zebym wyjal karabin.
To mowie do tego typa, chodz na zewnatrz. Wychodzimy a tu sklep, mowie 'czekaj kupie bulki', bo przeciez nie skonczylem
kaszy, a chujnia tak walczyc o pustym zoladku , c'nie? Kumajcie motyw
Wychodze ze sklepu, ide sobie na solo z tym typem i mam dobra intuicicje, czuje ze 2 typow za mna idzie a jeden ma kose w kieszeni, a drugi lancuch
to sie szybko odwracam, jednemu z kopa w rylo, a drugiemu w brzuch z pol obrotu i patrze 20 biegnie nagle. Na chate spierdolilem,
bo mieszkam obok. Niezle miny mieli jak im z okna fakju pokyzawalem i strzelalem do nich ze strzelby starego.
No qrwa powaznie mozecie wierzyc lub nie. A potem qrwa jak jeden dostal strzala w brzuch ze strzelby, to
sie wqurwili, przyniesli drabiny i probowali przez komin wejsc!
To ja qrwa szybko w kominku napalilem, jeden mi wpadl do srodka, to stary zaczal go pogrzebaczem do ognia napierdalac.
Moze brzmi malo realnie, ale to prawdziwa historia!
Druzyna Apyt byla wreszcie w komplecie.
- Musze udac sie do wyroczni -powiedzial Legendus- Musze dowiedziec sie jakie losy mnie czekaja!
Jak powiedzial tak tez zrobil, udal sie do pobliskiej gory Olimp i wspial sie na sam szczyt. U gory byla swiatynia,
gdy do niej wszedl zastal netwarsjanskich mnichow, ktorych wyglad byl bardzo nietypowy. MistrZZZ zauwazyl, ze kazdy z nich
ma gigantyczne jadra. W tym momencie do sali weszla wyrocznia.
- Repomaniaku ... -zaczal MistrZZZ, lecz wyrocznia mu przerwala
- Wiem o co chcesz zapytac. Nie przejmuj sie nimi, to tylko NW NO FAP TEAM!
Znam tez odpowiedz na inne nurtujace cie pytanie.
- Wyrocznio -zaczal niesmialo MistrZZZ -czy zwycieze?
Repomaniak sie zasmial, po czym powiedzial:
- Przede wszystkim musisz wiedziec, ze CoLO ma wsparcie wiedzmy, mojej siostry Rybenki, bedzie trudno, ale sam wiesz ...
- Powiedz mi czy wygram! -zapytal niecierpliwy MistrZZZ ponownie
- Nie moge ci tego teraz powiedziec MistrZZZu -odpowiedzial Repomaniak- bo wtedy nikt by nie przeczytal twojej
legendy w autobiograficznej powiesci Lorda Zergadisa. Ale nie martw sie, wez od NW NO FAP TEAMU stroje pokutne i do boju!
MistrZZZ podziekowal i wrocil do druzyny.
Wszyscy sluchali planu MistrZZZa. Wymyslil on, ze ponownie przedostana sie za
mury Krolestwa Netwars, potrzebuja tylko odpowiedniego kamuflazu. Kamuflaz drzewa proponowany przez DooMo zostal tradycyjnie odrzucony.
Lord Zergadis wymyslil, zeby kazdy przebral sie za jego sobowtora, dzieki czemu nikt nie bedzie wiedzial, ktory jest prawdziwy
i zostana niewykryci. MistrZZZ jednak zadecydowal, ze wszyscy przebiora sie za netwarsjanskich mnichow.
Na ten pomysl nie zgodzil sie jednak Martynka, stwierdzil, ze nie pasuje to do jego hipsterskiego stylu, wiec pojdzie ubrany tak jak zwykle.
Tuz o poranku druzyna ApyT juz spacerowala niezauwazona po Krolestwie Netwars. Legendus zapisal sie do turnieju luczniczego, a reszta ekipy
rozdzielila sie i poszla wmieszac sie w tlum kibicow.
- Ej cioto! -uslyszal za plecami Martynka, a gdy odwrocil sie zobaczyl dwoch straznikow CoLA- Idziesz z nami! Lord Iluvsmygun na pewno sie ucieszy!
- Nie lubimy tutaj hipsterow! -rzekl jeden ze straznikow do pojmanego Martynki- Skad jestes i jak sie nazywasz?
Martynka rozejrzal sie po pomieszczeniu i zauwazyl na scianach listy goncze:
MistrZZZ - 100000000K £
LF - 100zl
Lord Zergadis - 20 groszy
Martynka - 0zl
- Nazywam sie Martynek! -powiedzial dumny ze swej przebieglosci Martynka
- Bedziesz torturowany przez Lorda Iluvsmyguna -powiedzial stanowczo drugi straznik, po czym oboje opuscili pomieszczenie
zostawiajac Martynke samego w ciemnym lochu. Hipster nie byl zbyt sprytny, wiec nawet nie probowal wymyslic jak sie stad wydostac.
Tradycyjnie usiadl na ziemii i zaczal plakac z nadzieja, ze ktos go jednak ocali. Jego lament przerwal jednak mocno
glos, dochodzacy z ciemnosci. Glos tak meski, ze moglby byc definicja mestwa. Powiedzial on:
- Kiedys bylem taki jak ty! Wszyscy sie ze mnie nasmiewali. Bylem popychadlem, ponizanym na kazdym mozliwym kroku.
Pewnego dnia zapisalem sie na silownie, chcialem wypracowac miesnie, zebym mogl sie bronic przed agresorami.
Gdy przyszedlem na pierwszy trening, usiadlem na atlasie i podszedl do mnie gosc zwany SecondTwo. 'Jaki obciag?'
zapytal, odpowiedzialem, ze wiecej niz 3 naraz do buzi nie wezme. On wtedy zawolal wszystkich obecnych na silowni,
kazdy z nich po kolei podchodzil do mnie, klepal mnie najpierw po ramieniu, pozniej po posladku, po czym dodawal
'witaj w rodzinie maly przyjacielu'.
- Panie - przerwal Martynka stanowczo- Chuj mnie to ...
Nie zdolal skonczyc, bo w tym momencie z ciemnosci wybiegl groteskowy karzel, przebierajac swoimi malymi karlimi nozkami
w satyryczny wrecz sposob. Karzel byl szybki, byl tak szybki, ze Martynka nie mogl za nim nadazyc wzrokiem. W pewnym momencie
Lord Iluvsmygun pojawil sie niepostrzezenie przed hipsterem i uderzyl go z glowki prosto miedzy nogi.
Zapomnial on jednak, ze Martynka to ciota i nie ma jaj. Postanowil wiec zmienic strategie. Podbiegl do sciany i nacisnal czerwony guzik.
W mgnieniu oka na podlodze pojawila sie ogromna sztanga.
- Ja potrzenuje sobie martwy ciag -powiedzial Lord Baby Face- A toba zajmie sie Colos, ciekawe jak wtedy bedziesz spiewal, hahaahahahahahahAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!
W tym momencie Martynka z przerazenia zesral sie w gacie.
PUK PUK!
Uslyszeli pukanie do drzwi, po czym do lochu wtargnal DooMo.
- Przechodzilem akurat obok i poczulem mily zapach -powiedzial- Wiec postanowilem zajrzec!
- Och DooMo ratuj mnie prosze -powiedzial blagalnie Martynka
DooMo nie zdazyl nic odpowiedziec, a juz byl na polu bitwy z Iluvsmygunem. Karzel biegal jak popierdolony po lochu, DooMo
jednak nie byl taki jak Martynka. Mial dwukrotnie wyzsze APM, wiec nadazal za Baby Facem bez problemu. Gdy karzel przymierzal sie
jednak do zadania ciosu workiem kreatyny powinela mu sie noga i wpadl do nory Borsuka. Borsuk byl okropnie zdenerwowany
wizyta nieproszonego goscia, postanowil sie zemscic zjadajac go.
Dzieki bohaterskiej postawie DooMo i Borsuka, Martynka byl wolny. Wszyscy mogli ruszyc na turniej luczniczy, wspierac swojego
guru, idola, sens zycia, jedyny ideal godny nasladowania, czyli Legendusa!
Turniej luczniczy juz trwal. Pierwszy odpadl niejaki mca64[KDV], ktory schodzac z areny klnal pod nosem mowiac cos o
niezbalansowanych arbitrach i tvp imba. MistrZZZ skutecznie eliminowal rywali, za kazdym razem trafiajac
w sam srodek srodka tarczy. Dzieki temu, ze wystepowal w przebraniu mnicha NW NO FAP TEAMU, nikomu nie udalo sie go rozpoznac.
- Jak to mozliwe, ze Legend sie nie pojawil? -zastanawial sie CoLO- Przeciez do wygrania jest puchar!
Draco jednak nie dal sie oszukac. Gdy doszlo do pojedynku finalowego wyszedl na plac, napial cieciwe i poslal swoja strzale.
Wszyscy zamarli, kazdy obserwowal lot strzaly, mozna bylo odniesc wrazenie, ze leciala ona w zwolnionym tempie, choc wielce
prawdopodobne, ze Draco nauczyl sie takowej sztuczki w Korei. Draco spojrzal prosto w oczy Legendusa, ujrzal w nich zaszokowanie.
MistrZZZ juz wiedzial, ze ta strzala trafi w sam srodek, MistrZZZ juz to wiedzial, gdyz powiedzial mu o tym maphack.
- W sam srodek!- krzyknal podekscytowany CoLO
W tym momencie na arene wyszedl Zbeer i powiedzial
- W sam srodek to moze trafil, ale w sam srodek czego?
Jak sie okazalo Draco trafil w sam srodek, ale byl to sam srodek dupy LF, ktora MistrZZZ wyslal po banany.
- Moja dupa, o kurwa jak boli, dajcie mi whiskey, dajcie mi coli -zarapowala zraniona-
Jestem ranna, pewno krwawie, juz polskiego rapu nie zbawie!
- Nie martw sie malenka- powiedzial ZbeeR- Pierwsza pomoc to moje drugie imie. -dodal, po czym wzial LF
w swoje umiesnione ramiona i zniosl ja na ubocze.
Korzystajac z chwilowego zamieszania, Draco ponownie napial cieciwe i poslal kolejna strzale w kierunku tarczy.
MistrZZZ dzieki pomocy maphacka przewidzial to zagranie. Wzial swoja strzale, zlamal ja na pol, odcial 3cm i przylutowal na nowo, a potem w tak samo szybki sposob jak Draco poslal swoja strzale w kierunku celu.
Strzala Draco byla jednak nasmarowana tluszczem z ciala wiedzmy Rybenki, dzieki czemu w koncowej fazie lotu nabrala niesamowitej
szybkosci, czym zaskoczyla nawet samego Draco. Jego strzala jako pierwsza trafila w cel. Nastalo milczenie.
- NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!! - wrzasnal lokalny artysta Pabulon Picasso
- Draco patalachu jak mogles zniszczyc moje najnowsze dzielo?? Jak mogles trafic w srodek mojego obrazu 'NW
jako centrum wszechswiata' ???
W tym momencie wszyscy zebrani uslyszeli dzwiek strzaly MistrZZZa, ktora wbila sie w sam srodek wlasciwej tarczy.
Tego nikt sie nie spodziewal. 'Kim on jest, ze potrafi pokonac samego Draco?' pytal tlum. MistrZZZ dumny ze swojego perfekcyjnego jak zawsze
strzalu zrzucil przebranie mnicha.
- Ktoz inny moglby pokonac tego pierozana Draco jak nie ja? -zapytal dumny protosjanski wojownik
- Kto to jest? Kim jest ten gosc?? -pytal tlum newfagow
Na srodek arena wyszedl Kovall i podal przypadkowej osobie kartke papieru na ktorej byla narysowana mapa Polski, a w jej prawym
dolnym rogu, znajdowala sie oznaczona czerwonym kolkiem skala, oraz odwzorowanie kartograficzne.
- O co tutaj chodzi?- zapytal newfag
- Nie wiesz idioto? - zapytal Borsuk, ktory przyszedl z DooMo i Martynka- To Legenda! Ten gosc to Legenda! TO LEGENDUS !!!!!
- I jego nieodlaczny kompan Lord Zergadis! - dodal Lord Zergadis.
Tlum newfagow zaczal skandowac ' MistrZZZ!! MistrZZZ!! Legendus!! MistrZZZ>Draco! MistrZZZ>Draco!'
Ponizony Draco postanowil zakonczyc kariere lucznicza, wsiadl na swojego konia i w rejwenowym stylu oddalil sie, zeby zalozyc firme budowlana.
W momencie w ktorym MistrZZZ udzielal poturniejowego wywiadu w jezyku angielskim, michcio[pt] kradl portfele, a the blade drukarki,
podekscytowany tlum newfagow pojmal uzurpatora i jego gwardie. MistrZZZ ponownie mogl zasiasc na tronie NW. Przywrocil on dawny lad i porzadek.
Bramy Netwars zostaly zamkniete, nikt nowy nie mial juz tam wstepu, na placu glownym ponownie stanal pomnik boga ognia Firebata. Sam Legendus zajal
sie osadzeniem osob odpowiedzialnych za caly ten balagan.
- VOYTASIE! Odbieram ci prawa szeryfa. Nie skazuje cie jednak na banicje. Bedziesz
stapal po sklepieniu netwarsianskim i wysluchiwal obelg, ktorymi beda cie obsypywali nasi mieszkancy. Nadmieniam,
ze nikt nigdy nie zostanie ukarany za ponizanie cie.
COLOSIE! skazuje cie na napisanie 140tomowej powiesci, z ktorej kazdy idiota, ktory sprobuje ja przeczytac dowie sie, ze katastrofa smolenska, byla niefortunnym wypadkiem.
MR.JARO(UNDEAD)! W ramach kary nigdy nie bedziesz mogl zmienic imienia, zeby kazdy wiedzial, ze palasz sympatia do warcrafta 3 i mogl cie za to ponizyc.
DRACO! Od dzis bedziesz pijal trunki tylko i wylacznie z kubka z napisem MistrZZZ>Draco. Wykonanie kubka juz zostalo zlecone mojemu dobremu przyjacielowi Swinkersowi.
Ponadto nakuzuje ci poslugiwac sie od dzis imieniem Lupus. Niech slawetny Draco zacznie byc utozsamiany tylko z legendami.
COLO ! COLO ! COLO !
Za zdrade! Za probe zniszczenia Netwars! Skazuje cie na dozywotni pobyt w lochach NW. Podzielisz los A.Kmicica.
Rybenka nie zostala osadzona, gdyz okazalo sie, ze tak na prawde to ona nie istnie. Po wypowiedzeniu wyroku, pelen dumy i satysfakcji MistrZZZ
spojrzal w niebo, skad z posrod chmur patrzyla na niego usmiechnieta twarz Repomaniaka. Legendus Odwzajemnil usmiech.
THE END
EPILOG
TuuTuPfff TuuTuuTuuPfff
TuuTuPfff TuuTuuTuuPfff
Guova! Pompuj Rap!
Tej histori pelnej alegorii koniec juz niestety
Poznales w niej MistrZZZa o sercu szlachetnym i karla o ciele atlety
LF ktorej stylu zazdroszcza dziewczyny, Zbeera co bohaterskie mial czyny
i Lorda Zergadisa co choc jest nikim
To sam sobie stawia pomniki.
Martynke co plakal na prawo i lewo
DooMo co chodzi przebrany za drzewo
Kovalla artyste, Ryceszzza statyste
I Lowridera najwieksza z pizd pizde
Na koniec was prosze o chwile uwagi
Niech sluchaja oldskule, sluchaja newfagi
Niech sluchaja trolle, niech sluchaja wszyscy:
TO WY NAPISALISCIE TO OPOWIADANIE A NIE TEN PEDAL SISKIN
Zmieniony 2013-01-01 09:06:56 przez Ryceszzz
