2009-04-06 12:55:09
[#1] tD.Master
Nie uwierzycie co mi sie przytrafiło...budze się rano w jakiś krzakach, cały upierdolony z poszarpanymi ciuchami - patrze do okoła, ale nawet Kola nie ma. Impra musiala byc przednia, odwodniony postanowiłem wbić do najbliższeg marketu w celu uzpełnienia płynów w organizmie. Wbijam jakby nigdy nic, patrze a tu od razu jakaś CK z plakietką sekjuritas mnie namierza. Myśle se, jebac nerda ide dalej. Na chali wpadla mi w rece butelka pepsi- moze byc. Przy kasie zorientowalem sie, ze nie mam portfela - pewnie zostal w krzakach :/ Chwile sie wahalem, ale postanowilem podpieprzyc flaszke i na drugi dzien wrocic do tej samej kasy i uzupelnic braki. Udalo mi sie przejsc przez bramke (hack the planet!), co prawda CK mnie caly czas namierzal, ale wyraznie brakowalo mu jajow zeby cos z tym zrobic. Caly happy wychodze przed sklep, wyciagam pepsi i nagle zza rogu wyskakuje na mnie moher z laska i zaczyna napierdalac :/ Wylal mi cala pepsji i zrobil wielka scene, darl sie i wyzywal od kradziei. Jak mialem sie zachowac? Pepsi i tak wylana, a bic dziadka z polobrotu troche glupio...Ja ucieklem do domu, po drodze udalo mi sie znalezc portfel w krzakach, ale po scenie jaka odjebal dziadek juz nie wracam do tego sklepu.
