jestem w rozsypce... :(
Mianowice chodzi mi o uczelnie no i o to, że powoli zaczyna mnie wszystko nudzić, straciłem do wszystkiego motywacje,zapał, AMBICJE... Na wrzesień mam 2 poprawki ale zupełnie nie widze Siebie na nich, żygam już tą codziennością, tym kanonem wyrobionym przez ludzi. Przespałem główne nabory na studia więc jak chciałbym zmienić to tylko zaocznie. (ew. +praca, jak z tym jest? warto... ? tylko czy będzie praca która będzie chociaż poczęści mi sprawiała frajde?)
Im więcej mam czasu dla Siebie tym trudniej mi myśleć o dobrych rzeczach, nawet jak kiedyś lubiałem sobie poleżeć i pomarzyć nie daje to takiego efektu jak dawało kilka miesięcy temu...
Mam depresje ?
Sztuka bycia szczęśliwym co? ucieka mi...
Jakieś rady ?
(nie martwcie się, nie tylko wam sie zwierzałem... :)
wez tego joita i znow zajeb sztacha buhahahaha !
Zmieniony 2010-05-10 20:56:38 przez RuMeK
korwa tak to jest jak sie człowiek starzeje, schodzi sie na ziemie a tam korwa hojowizna straszna, wszystko szare i nudne, dobrze że są jeszcze dupeczki :))
jakie studia ktory rok ?
cos wiecej o sobie - otoczenie , zycie codzienne , uzywki zeby jakos to ocenic ... ?
zostan drwalem w norwegii
Jak sie nie tylko nam zwierzasz to dobrze, zle bedzie dopiero wtedy, jak bedziesz mial przejebane u wszystkich, spalisz za soba mosty, 0 znajomych, 0 perspektyw, zmarnowane szanse, 0 przyszlosci, bez pracy i dojdziesz wtedy do wniosku ze moglo byc inaczej + bedziesz mial obled w oczach i nie bedziesz wiedzial co dalej, kim jestes, jak ten swiat dziala, pytania czy to wszystko to tylko zludzenia, bedziesz slyszal glosy, bedzie Cie od wszystkiego odrzucalo, nie bedziesz mial emocji nie bedziesz wiedzial co dobre co zle, w krancowym przypadku schizofrenia i szpital. Radze docenic co masz, to dopiero wczesna faza 'poddawania sie', mozesz sie wladowac w duuuzo gorszy stan niz teraz, zapewniam ;>
deprecha jak nic. ide na noc do tyry zaraz, to jak bede mial czas cos moze podpowiem
prawdziwi mezczyzni sie nie zwierzaja.
zacznij caly dzien grac na kompie w jakies gry - pomaga
#4 Pierwszy rok -> Politechnika (na chuj ja to brałem?:O) Otoczenie mam zajebiste, masa znajomych którzy mnie zawsze potrafią wprawić w uśmiech, życie codziennie właśnie strasznie monotonne, staram sie imprezowac jak najwięcej się da (już nie dla samej imprezy ale dla ludzi którzy tam idą -> jest dobrze, ale jak wróce do domu i mam wolne znowu mam nad sobą chujową aure, chujowe myśli) co do używek tylko alkohol ale jeżeli jest Z KIM wypić..
słyszałem, że czasami łatwiej pojsc do niezmajomych niż do kogoś kogo się zna...
mam niestety kilka zlych momentow w swoim zyciu które mogą być powodem tego nastroju - ambicji i marzeń miałem kiedyś wiele, teraz to wszystko stało się nudne praktycznie takie samo, bezsensu?! mam szukać czegoś nowego? od kurwa roku nie umiem znaleść...
Zmieniony 2010-05-10 21:28:42 przez zois
-znajdz dziewczyne
-zacznij chodzic na siłownie,moze Ci sie spodoba. Ale znajdz partnera do silki,samemu sie chujowo cwiczy. ja sie motywuje tym ze chce wygladac jak ten koles -
http://images1.fotosik.pl/302/72030f8c218856c9med.jpg
-poimprezuj troche,wyjedz gdzies ze znajomymi
-rusz dupe i przestan sie uzalac,niektorzy jezdza na wozkach itd,co Ci dopiero maja powiedziec
KKND
chyba tacy, ktorym sie tylko wydaje ze sa mezczyznami
----
deOP please
Zmieniony 2010-05-10 21:29:44 przez Frauenarzt
#13
pff,cos ci sie pokielbasilo, ale co ja mam ci tlumaczyc, nie jestem twoim tata zeby cie wychowywac na mezczyzne.
chodzi o to ze ludzie strasznie smeca i nazekaja. nie cierpie tego. jesli popadasz w depreche jest jedna rada - zmien otoczenie.
moze masz chujowych znajomych i nie masz na kim sie wzorowac?
zamiast patrzyc na swoja smutna gebe w lustrze popatrz jak inni sie staraja i jak im wychodzi, a jak to ci nie da kopa to zostan emo.
raz na jakis czas zdarza sie taki gorszy dzien i brak checi do dzialania. Zacznij cos robic np. praca, trening (silka, plywania cokolwiek), znajdz dupe. Bedzie lepiej
Niektorzy maja taki pizdowski charakter jak ty znam pare takich osob.I nie nie da sie tego uleczyc bedziesz plakac ze ci nudno ze zycie nie ma sensu.I sie rozpisywac i wogole LOL.
Na DZIEŃ DZISIEJSZY, uważam, że
(połączenie epikureizmu, hedonizmu i teizmu):
szczęście w życiu - przynajmniej dla faceta - to umiejętne granie następującymi składnikami (kolejność dowolna):
- Duch i materia: "kobiety", seks, przyjaciółki - ewolucja w jedną kobietę
- Duch: Bóg, "religia", wspólnota duchowa, wiara, transcendencja
- Materia: "kasa", pieniądze, praca, prestiż
- Duch: miłość, przyjaźń, radość, szczęście, cnotliwość charakteru, heroizm, ambicje spełnione, ludzie
- Materia: wygoda życia
- Duch i materia: sport, "ciało", rozwój ciała, wytrzymałość fizyczna, silna wolna wola
W skrócie: kobiety, religia, kasa, miłość, ciało i sport, spełnione ambicje, i ludzie/znajomi/przyjaciele. Jak nie ma jednego z w/w czynników, to warto >pracować< nad innym/i (akurat dostępnym) - na szczęście trzeba zapracować. Trzeba nagiąć wolę świadomie wolę w określonym kierunku. Szczęście to rozwój - im rozwinięta bardziej jednostka, tym jest szczęśliwsza. Trzeba też zrównoważyć - ale i rozwijać cały czas - i ducha i materię.
Zaś przesadna akcentacja jakiegoś elementu prowadzi do skrajności, a to nie jest wskazane...
pachnie ode mnie basenem i solarka zaleznie gdzie powachac :o
ja bym wcale nie powiedzial, ze "pachnie". to tak jak uzycie tego slowa w reklamie adidasa:
"twoja koszulka jest sucha i do tego nie pachnie". cholerny fetyszyzm wahania pod pachami cudzych koszulek. koniec dygresji.
moze sproboj uzywac perfum + deo?
teraz odemnie czuc zapach, ale z reguly to pachne i to dosyc ladnie.
W 17 USS.Terminator napisał:
[Pokaż]
USS.Terminator
2009-08-17 21:48:28
Na DZIEŃ DZISIEJSZY, uważam, że
(połączenie epikureizmu, hedonizmu i teizmu):
szczęście w życiu - przynajmniej dla faceta - to umiejętne granie następującymi składnikami (kolejność dowolna):
- Duch i materia: "kobiety", seks, przyjaciółki - ewolucja w jedną kobietę
- Duch: Bóg, "religia", wspólnota duchowa, wiara, transcendencja
- Materia: "kasa", pieniądze, praca, prestiż
- Duch: miłość, przyjaźń, radość, szczęście, cnotliwość charakteru, heroizm, ambicje spełnione, ludzie
- Materia: wygoda życia
- Duch i materia: sport, "ciało", rozwój ciała, wytrzymałość fizyczna, silna wolna wola
W skrócie: kobiety, religia, kasa, miłość, ciało i sport, spełnione ambicje, i ludzie/znajomi/przyjaciele. Jak nie ma jednego z w/w czynników, to warto >pracować< nad innym/i (akurat dostępnym) - na szczęście trzeba zapracować. Trzeba nagiąć wolę świadomie wolę w określonym kierunku. Szczęście to rozwój - im rozwinięta bardziej jednostka, tym jest szczęśliwsza. Trzeba też zrównoważyć - ale i rozwijać cały czas - i ducha i materię.
Zaś przesadna akcentacja jakiegoś elementu prowadzi do skrajności, a to nie jest wskazane...
KTOŚ OPRÓCZ MNIE NIE ROZUMIE Z TEGO ZBYT WIELE?>!!!
Zmieniony 2010-05-10 22:05:49 przez [gen]ISD
Heh jesteś dopiero po 1 roku i już "nudno, monotonia"?:) Człowieku, jeżeli tak męczy CIę codzienność, to zrób coś, zeby to pokonać. Zrób sobie jakiegoś 2 tygodniowego tripachjociażby po Polsce z jakimiś znajomymi, ew. samemu. Zaczij uprawiać jakieś sporty.
I chyba najważniejsze, dobrze by było znaleźć sobie dziewczynę. To moze całkowicie zmienić podejście do życia.
A ogólnie to najwyczajniej w świecie masz za dużo wolnego czasu i chyba za dobrze w życiu, ze wielkimi problemami są "monotonne życie":)
uwielbiam posty Terminatora:D jak dojebie to nie ma chuja we wsi,czasem sie zastanawiam czy on sobie z nas beki nie robi :D:D
[gen]ISD
Nie no, on tak ma. Po co napisać w jednym zdaniu, że wystarczy znaleźć sobie kobietę, wiara, sport, praca i pieniądze i już problem z głowy. Lepiej walnoć elaborat na xx linijek,którego większość osób nie przeczyta,bo odrzuci ich wpieprzanie pojęć i regułek do posta, zamiast od razu napisać meritum.
#22 tutaj sie musze zgodzic, mam sporo wolnego czasu to też wpływa nad moje zachowanie ... Sporty uprawiam jeżeli mam okazje, wszedzie mam daleko a na osiedlu ciezko uzbierac mi 10tke by pokopac pilke...
Dziewczyna to napewno dobre rozwiązanie.. :) może wreszcie warto się troszeczke bardziej postarac....
rady jeszcze mile widziane, zle czy cieple slowa tez :)
Czas zmienic chyba studia, zaczac pracowac... nad tym aspektem sie musze jeszcze zastanowic...
trzeba życ ja to wiem.. ale i tak ciezko mi sie jest/bedzie zmobilizowac - odnalesc to co stracilem..
zois nie łam sie. Ja ukonczylem studia po jednej dziekance i chyba 10 warunkach :>
W tym dodatkowy rok zmarnowalem na innym kierunku. Ogolnie zamiast 5 studiowalem 7 lat - i wiesz ,co? BYLO WARTO ;>
W koncu skonczylem - a teraz mam z benefity.
Aczkolwiek - fakt faktem - ze zeby dobrze zarabiac - nie trzeba miec studiow. kUmpel jest po technikum - jego jedyny skil oprocz mega duzej ilosci Lechów jakiej moze wypic - to GADKA.
No i zarabia ponad 10 k PLN miesiecznie :)
Wszystko mega legalnie - i bez przekretow :P
pozdrawiam i glowa do gory !
12-->prawda
15-->prawda, a szczególnie ten nakaz;
"Zacznij cos robic np. praca, trening (silka, plywania cokolwiek), znajdz dupe. Bedzie lepiej "
16-->też prawda - miał na myśli, aby nie narzekać...
18-->prawda, czyli: "basenem i solarka"
22-->racja
21&24&23
Zależy, jak ogólnej odpowiedzi oczekujecie - jak to mają być proste i "płytkie" rady, to...
SZCZĘŚCIE (dla mężczyzny) = świadome nagięcie woli w kierunku (!i realizacja tego!): kasa, religia i Bóg, seks, kobieta, przyjaźń, praca, spełnienie ambicji, rozrywka i hobby, sport i ciało, stała rodzina, dobrobyt materialny, ludzie, a kiedyś - wyższe idee i uczestnictwo w kulturze.
...powinno wystarczyć.
Ale jakbyśmy weszli w zaawansowaną etykę - taką podpartą tradycją i odwiecznymi sporami np. od Arystotelesa czy Platona zaczętymi - to... to byłoby to jednak za mało.
#26
gra w poksa ?xd
a Ty ile zarabiasz po studiach i jakie skonczyles ?;p
Zmieniony 2010-05-10 22:40:43 przez BedlamitE
zois
Ale czemu chcesz zmieniać studia? Bo Ci się to całkowicie nie podoba? Na co w ogóle poszedłeś? Na 1 roku to na żadnej technicznej uczelni nie masz nic ciekawego, żadnych zawodowych przedmiotów. Więc te pierwsze lata z raci tego są najbardziej nudne i męczące.
A skoro masz dużo wolnego czasu to moze samemu podokształcać się? Ew. może pomyśleć, co Cię interesuje i taką pracę znaleźć?
A co do sportu, to nie masz na uczelni zadnych sekcji? Zapisz się na jakieś treningi czy coś.
I słuchaj, Ty jesteś jeszcze bardzo młody. Ba, praktycznie jestes już nie dzieciakiem a jeszcze nie dorosłym. i to nie czas, żeby się użalać nad sobą. Wziąć się w garść i tyle. Weź sobie załóż jakiś plan, typu "za 5 lat chciałbym" i dąż do tego. Bo zmiana studiów nie koniecznie Ci pomoże. Bo idąc do byle jakiej pracy (a po samym LO może być ciężko o jakąś interesującą) to jeszcze gorzej, bo to dopiero będzie żmudne. Dzień w dzień ta sama godzina o przez 8 h robić coś, czego nie lubisz i w czym się nie spełniasz. Więc moze pomyśl nad swoimi zainteresowaniami, i poza studiami w czasie wolnym zacnzij dokształcać się w tym kierunku i za jakiś czas moze prace w tym znajdziesz.
W 27 USS.Terminator napisał:
[Pokaż]
USS.Terminator
Ale chyba zaawansowana etyka nie jest odpowiednia do tego tematu. Wiątpie, zeby takie dyskusje pomogły na problem #1.
#29 chcialbym byc elektronikiem, jestem ponoc najlepszy w klasie w technikum(wdg wiekszosci nauczycieli technicznych przedmiotow) ale nie mam kasy na dzienne studia jaki plan na realizowanie planu kim mam byc za 5 lat ?;x
p.s. inz. elektronik po zaocznych sux
wszyscy tu mówicie o znajdowaniu pasji, zainteresowaniu się sportem... wiecie jak w chuj trudno znaleźć pasje? bynajmniej mi, chyba wszystkiego próbowałem ; O
#1 spróbuj pooglądać trochę seriali, od 4 dni robię tylko to i jest całkiem spoko
mi sie wydaje ze najlepszym rozw jest pojsc na zaoczne i praca + hobby..
ja zrobilem blad do ktorego przyczynila sie moja dziewczyna i mama i zrezygnowalem z dobrze platnej pracy, bo mialem pisac prace mgr. Skutkiem tego mialem nude i zamartwieanie sie " dlaczego ja nie pisze tej pracy, ale ona jest wkurwiajaca itp. " i oczywiscie nie napisana praca/ . Staraj sie miec zapełniony czas, czyli praca laska studia i bedziesz czuł ze żyjesz.
Zmieniony 2010-05-10 22:56:39 przez gibon20
"Szczęście to rozwój - im rozwinięta bardziej jednostka, tym jest szczęśliwsza" co za bezsens, czasami mam wrażenie że piszesz po to żeby pisać.
Ja jestem dużo bardziej rozwinięty niż dres z IQ 70 a dużo częściej jestem smutniejszy niż on
terminator z tego co pamietam to chyba nawet studiuje filozofie (ale moge sie mylic ;P)
ja tam czytam jego posty, mimo ze sa z reguly dlugie i odstraszaja od zaglebiania sie.
wróćmy do tematu. a prawde mówmy prosto w oczy. Każdy z nas jest inny i musiałoby tu wpisać się 150 ludzi , w tym każdy 3 pomysły, żebyś z tego 'wyszedł'. Nie ma dla Ciebie rady od nas (takiej co na 100% podziała). Sam to zwyciężyć musisz i basta. Takie pomysły z tego topicu mogą Cię podnieść na duchu do 22:00 a potem cokolwiek nie będziesz próbował to będziesz mieć za słabą motywację żeby to kontynuować bo to nie ty wybrałeś tylko zgodziłeś się / przystałeś na czyiś pomysł. Chuj i pograne masz z takim podejściem. Z resztą sam mówisz że nie jest to pierwsze miejsce gdzie się zwierzasz, więc odpowiedź na twoje pytanie jest zawarta po części w twoim poście. Ja sam dla przykładu mam gitare od 3 dni i już bolą mnie palce (bo nie daje rady tak wykrzywić na tych jebanych chwytach) i wogóle mam chyba za duże bo 1 palec mi 2 strony potrafi 'zatkać' i wygłuszyć ale i tak wiem że opanuje w chuj granie na gitarze i będę wymiatał co będę chciał. Po prostu to wiem. Mam motywacje, cel, dobrze wiem że za pół roku będę mucić i elo. Ty robisz to co dziewczyny robią najczęściej 'o jak mi źle' i czekasz aż ktoś cię wyciągnie z problemów. Idź przejdź się. Popróbuj nowych rzeczy. Wdaj się w bójkę. Poczuj adrenaline, serce bije wtedy tak że muche w locie mógłbyś upierdolić. Ale ty wolisz pisać na forum chuderlaków których ręcę są cieńkie jak drut dwunastka a palce krzywe niczym łapy psa argosa. Twoje emocje biorą się z niedoboru (no ....powiedzmy to w ten sposób: ) jakiegoś czynnika z postu terminatora, znajdź, uzupełnij ew. tak jak w/w z braku możliwości ulepsz inne. Kurwa. Życie jest mega proste... wystarczy czasem tylko dołożyć rękę gdzieś i już ustawiony i szczęśliwy zastanawiasz się czy wolisz brzoskwinie czy nektarynki. oczywiście z brzucha panny co się tylko w ciebie gapi a ty możesz ładować jej co ci się podoba do łba.
Koleś ;}
o a to był bardzo fajny Panie Sacrifice :))
Sacru zajebiscie tu ujales;) true
30:
-->
Mądrość życiowa (niektórzy nazwaliby to etyką praktyczną), czy doświadczenie życiowe nie muszą się kłócić z filozofią teoretyczną.
A najlepiej byłoby to i to połączyć - ale kto jest na tyle doskonały, żeby być i doskonałym myślicielem, jak i mieć potężne doświadczenie ŻYCIOWE? Mało kto.
Tak więc: można i poteoretyzować i doświadczać, jak i złączyć teorię z życiem.
34:
"Ja jestem dużo bardziej rozwinięty niż dres z IQ 70 a dużo częściej jestem smutniejszy niż on "
-->Zależy, jak rozumiesz ten rozwój; jeżeli masz na myśli tylko np. studia, wykształcenie formalne, to jest to jednak za mało.
Dlatego właśnie napisałem duch/materia (ROZWÓJ W KIERUNKACH I MATERIALNYM I DUCHOWYM) - studia nie muszą się przyczyniać do rozwoju w tym/ych kierunkach (ale mogą pomóc). Uważam, że na "szczęście" trzeba zapracować (nagiąć wolną wolę, uwolnić się - to czasami boli!) - im więcej wysiłku w coś włożymy, tym lepszy efekt jest... no i więcej szczęścia.
Ponadto to też kwestia poglądów (teoria):
1. Np. wykluczam kontakt z naturą, jako coś niezbędnego dla uzyskania szczęścia - nie musimy kochać zwierzątek jak ekolodzy, aby być happy. Możemy, ale nie jest to konieczne.
2. Jak mówimy o mężczyźnie - a jest różnica ontologiczna pomiędzy K i M - to nie trzeba nam specjalnie też i gotowania, zaś przyjaźń lub macierzyństwo (rodzinę) możemy całkowicie - jako dwie różne płcie - inaczej rozumieć.
3. Wykluczam kult nauki - nie musimy być super wykształceni, aby być happy. Rolnicy prości często są o wiele bardziej szczęśliwsi, od zakutych po uszy w książkach ludzi nauki. Nie trzeba kończyć studiów (a taki pogląd dominuje) - to kwestia rozbudzonych ambicji.
4. Same pieniądze szczęścia nie dają, ale bardzo pomagają w świecie materialnym - tak więc są ważne
5. Trzeba poznać samego siebie - wiedzieć, jaki jesteś TY, to łatwiej przyjdzie zdefiniowanie szczęścia. Niektórzy lubią grać na gitarze, a inni muzyki słuchać tylko. Bo ludzie - pomimo cech wspólnych - są jednak różni/inni .
35-->
zgoda ;)
Zmieniony 2010-05-10 23:20:21 przez USS.Terminator
http://tiny.pl/hh2d5
moze teraz wyjazd:d
cena super jak bym mial kase to bym pojechal
Zmieniony 2010-05-10 23:42:57 przez gibon20
Jesteś znudzony życiem, masz za dużo czasu i kiminisz nie potrzebnie, stwarzasz sobie sam problemu. Każdy powie, wypełnij sobie jak czas, ale to chuja warte, bo tak samemu ciężko.
"
Maylene
2009-08-17 22:55:37
wszyscy tu mówicie o znajdowaniu pasji, zainteresowaniu się sportem... wiecie jak w chuj trudno znaleźć pasje? bynajmniej mi, chyba wszystkiego próbowałem ; O
#1 spróbuj pooglądać trochę seriali, od 4 dni robię tylko to i jest całkiem spoko"
niestety wina lezy po twojej stronie ... albo slabo probowales albo probowales i slabo Ci to wychodzilo;/ w Dartsach mozna sie zakochac ale jak ktos nie trafi w tarcze ani razu to ciezko zeby sie zajaral... tak samo jest z kazdym innym sportem jezeli nie wychodzi frajda jest mniejsza...a przy tym trzeba miec juz zapal, mobilizacje i cel by byc lepszym.
nie znam Cie i moze poprostu nudzi Cie kazda probowana rzecz a moze to juz przyzwyczajenie do negatywnego podejscia EHH SPROBUJE I ZNOWU MI SIE NEI SPODOBA-(takie typowo damskie:/)
ogladanie seriali to tez pasja !!!
podlevelujesz sie w tym przejdziesz na filmy... kabarety...w towarzystwie jebniesz dobrego joka z dobrym timeingiem i juz laski i ziomki na Ciebie leca:P
#1
jesli rzeczywiscie to cos powaznego a nie zadna prowokacja, pisz na gg. Sam mialem tego typu problemy, ale znam sposoby zeby Ci pomoc. Nie bede pisal tutaj bo nie chce mi sie czytac komentarzy.
ps. warto sprobowac jeszcze raz... z wiekszym zapalem i innym podejsciem... a moze tym razem na silowni bedzie obok cwiczyc fittposlad dla ktorego nie opuscisz juz zadnego dnia treningowego... :D ^^
BedlamitE
Czemu inż elektronik po zaocznych sux? Studia to głównie własna nauka. Ja, mimo że mam mgr inż. z EiT, to z tego E to wiem tylko i wyłącznie teorię, obliczanie obwodów itp. A jakbym miał jakąś płytkę zaprojektować czy chociaż najprostrzy układ, to bym padł. Bo te przedmioty były dla mnie mniej ważne i poszedłem bardziej w T. A suma sumarum przekwalifikowałem się:D Więc na zaocznych mozesz być lepszy od tych wszystkich na dziennych. Kwestia motywacji i własnej pracy. Przekładowo mam kumpla, kóry mimo, ze na uczelni ledwo ledwo mieliśmy programowanie mikrokontrolerów i mikroprocesorów(bo w to bym radził iść jako inż. elektronik, ew. w projektowanie układów wbudowanych czy innych niedużych układów do małych urządzeń, bo w Polsce nie mamy własnego przemysłu eletronicznego, w którym jakieś duze rzeczy projektujemy czy wynajdujemy). Ale sam przez 3 lata studiów rzeźbił to i obecnie pracuje w tym. Więc grunt to własny rozwój i motywacja. A po zaocznych (jeżeli będziesz ambitny i się przyłożysz do własnego rozwoju) to masz ten duży plus, ze możesz złapac pracę w zawodze, nawet za marne grosze, ale koncząc studia będziesz miał i mgr inż. i doświadczenie. Czyli będziesz miał lepiej, niż większosć po dziennych. Tym bardziej, że teraz często na dyplomie nie masz napisane, czy dzienne czy zaoczne.
ktoś wyżej pisał i ja się przyłączam też, że gitarka to qrwa fajna sprawa :D
zawsze jak już trochę się nauczysz możesz sobie zagrać jakaś smutną melodię :)
Zmieniony 2010-06-10 00:46:33 przez Dev.Tnargav.ilS
tez to przerabialem jak mialem za duzo czasu - rozwiazanie : wypelnij go. brzmi jak banal - ale taka jest prawda....
rob to co lubisz, znajdz kobiete, zacznij grac w sc, wiecej ruchu.
zadaj sobie proste pytanie - co lubisz robic w zyciu i do tego daz za wszelka cene.
"Heresy grows from idleness"
Napisałem najdłuższy post jaki kiedykolwiek udało mi się stworzyć na NW. Pisałem go ponad godzinę czasu, opisałem w nim najistotniejsze problemy egzystencjalne jakich niestety, chwilowo mam okazje doświadczać i...
i kurwa stwierdziłem że chujowo jest pisać o swoich problemach, mocno osobistych na forum internetowym i go całego skasowałem.
pozdrawiam.
#25
czyzby jak tu? :)
http://www.youtube.com/watch?v=Aa45TxPPMmY
co do lasek - polecam
http://www.youtube.com/watch?v=_lRbze_zGJk&feature=relat...
no i w sumie smutna historia pewnego dziewczecia
http://www.youtube.com/watch?v=LuvTrNSI7Dw&feature=relat...
tak przy okazji :)
doczytujac do #25 (uzupelnie po przeczytaniu calosci) powiem tak
bylem przekonany ze bedzie zajebiscie. chujowo sie uczylem w liceum, ale bylem blyskotliwy - mowili ze zdolny ale leniwy, jak oddawalem mature z polskiego jedna z babek krecila nosem ze to wyrzuci do kosza bo tak nabazgrane, a moja polonistka, swoja droga wredna baba, zaskoczyla mnie mowiac "jego warto poczytac".
z najgorsza srednia na swiadectwie maturalnym (miary z fizyki matematyki francuskiego i chyba czegos jeszcze), z calego mojego studenckiego roku, dostalem sie na medycyne weterynaryjna. wtedy swiadectwo nie bylo wazne - liczyly sie egzaminy wstepne. myslalem ze boga zlapalem za nogi.
pierwszy rok - luz - przekonanie - zawsze jest drugi termin, trzeba bylo to sie w koncu nauczylem i zdalem, pozniej? pozniej kobieta zajela cale moje zycie. pozniej przemknely cale studia, znikali znajomi, na palcach jednej reki liczylem przyjaciol - widzac ich zreszta mega rzadko. najlepszy podobno okres zycia mlodego czlowieka przemknal mi miedzy palcami. studia na dalszych latach zrujnowaly mnie fizycznie i psychicznie, nie bylo tygodnia przez cale semestry ze nie mialem czegos do zaliczenia, czasem sesje zimowa konczylem w pazdzierniku. to samo z praca ktora podjalem na uczelni jeszcze studiujac - potrzebowalem forsy na mieszkanie.
ludzie konczyli zajecia i szli "gdzies" ja schodzilem w tym samym budynku do szpitala kliniki gdzie pracowalem jako technik i do wieczora mnie nie bylo. mnostwo dyzurow nocnych, czasem schodzilem z nocy i szedlem na 8 na zajecia. zniszczylo i przemknelo. praktycznie 0 wyjazdow, 0 eventow, 0 beztroski studenckiej i tej swego rodzaju miary szczescia. po 1 i kawalku 2 roku, skonczylo sie.
pozniej jak zdalem ostatni egzamin, stalem zadowolony, szczesliwy i usmiechniety, dokladnie wiem w ktorym miejscu. swiecilo slonce, palilem papierosa i jedna z babek ktora prowadzila nam cwiczenia z sekcji zwlok, naprawde fajna kobita, pytala mnie - dlaczego sie tak ciesze. powiedzialem ze mam juz to wszystko za soba, w myslach majac koszmar studiow, stres zjadajacy mnie od srodka, kawe niszczaca zoladek tak ze nie moglem jesc i inne przykre rzeczy. stalem usmiechniety powiedziawszy to, a ona sie usmiechnela, pokiwala glowa i powiedziala "zobaczysz, teraz to dpiero sie zacznie".
jak skonczylem studia, rzucilem jednoczesnie prace technika. chcialem odpoczac, juz mialem w chuj depresje, chcialem nie pracowac przez miesiac, 2, przemknelo chuj wie ile. przesiedzialem na dupie. pozniej mimo ze narobilem sie na studiach jak osiol, myslalem ze to ze robilem w klinice uczelnianej da mi jakis prestiz - chuja, nie moglem znalezc pracy. bylem w takim stanie psychicznym ze sam siebie bym nie zatrudnil. pracowalem malo, nieregularnie, glownie na noce.
wiedzialem ze ktos mnie oszukal, ze jak bede pracowal i sie staral to wszystko sie ulozy i bedzie dobrze, ze te studia pozwola mi wykonywac satysfakcjonujaca prace i z niej zyc. zajawke na weterynarie stracilem. jak studiowalem potrafilem sie obudzic, zajrzec do ksiazki z jakims przypadkiem klinicznym bo rozkminialem czy jest tak czy inaczej. teraz stosy fachowyc pism ktore mam zaprenumerowane leza nawet nie wyjete z folii.
zanioslo mnie nawet do pracy biurowej, czego sobie w zyciu nie wyobrazalem i w myslach nienawidzilem. spedzilem tam cale zeszle wakacje nigdzie nie wyjezdzajac. wtedy byla mega zjebka, wlasnie sie rozwodzilem. minelo mnostwo czasu od kiedy pracowalem "klinicznie" zawsze chcialem to robic, a przez ten czas prawie wszystko zapomnialem. stalem sie otepialy, wolno kojarzacy, wolno uczacy sie. zawsze chcialem to robic a stalem sie obojetny.
ktos mnie oszukal ze jak bede duzo pracowac i starac z calych sil - wszystko bedzie dobrze.
zauwazylem jak dobrze zarabiaja znajomi ktorzy poszli naukowo w inne kierunki. upokorzenie. 11 semestrow stodiow ciezkich jak prawnicze, u mnie trwajace rowno 7 lat i chuj. dzis na dyzurze nocnym, przed gopdzina proste kurwiszcze zrobilo awanture ze nie zaplaci 75zl za wizyte nocna. powiedziala ze jej nie interesuje co studiowalem i ile - co za upokorzenie.
wiesz co? po czasie pamieasz tylko te dobre chwile. ja w tym momencie wrocilbym na studia
i wiesz co jeszcze? nigdy nie jest za pozno zeby cos ze soba zrobic - psychiatra mi powiedziala ze nie ma sensu roztrzasac czasu ktory sie stracilo, bo brnie sie w dalsza strate, trzeba to ominac i zyc dalej. da sie?
mam 28 lat i zaczynam zyc, robic to co mialem nadzieje kiedys robic. poznalem nowych ludzi z ktorymi sie zaprzyjaznilem, z ktorymi chce w przyszlym roku zjezdzic europe, jest tez plan na mongolie ew nawet kamczatke. wysluchalem kilka historii o podrozowaniu za grosze, nigdy nie robilem wiekszych tras stopem, nawet po polsce. poznalem 2 gosci z estonii. widzialem ich raz. zaprosili mnie, po pol roku - kilka tygodni temu wyszedlem na droge z plecakiem spiworem i kartonem na ktorym pisalem nazwy miast i w 21 godzin pokonalem ponad 1200km. spedzilem zajebisty tydzien, wrocilem tez stopem. mam co opowiadac, jestem dumny ze cos zrobilem, ze bede mogl pamietac. nie jest na to za pozno, trzeba sie postarac. ja stracilem ok pol roku po skonczeniu pracy w urzedzie - od pazdziernika wegetowalem zanim znow zaczalem pracowac. w kwietniu. teraz znow ucze sie klinicznej weterynarii, nabieram checi i zapału. widze ze bedzie dobrze :)
czy mozna cos zrobic? mozna.
aha - bardzo latwo i wygodnie jest "spierdalac"
w gry, seriale itd. mnie zjadlo na jakis czas ogame - na szczescie krotki, jak zaczelo grac we mnie, stwierdzilem ze koniec. zjadal mnie hattrick, zjadalo i nadal zjada erepublik. zjadaja seriale, prawie nie gram poza www. tv odrzucilem praktycznie. jak bylem mlody spierdalalem w ksiazki. lubie w kino. niemal to wszystko jest po to, aby nie zyc wlasnym zyciem, tworcy wyjatkowo tylko kreuja cos z czego mozna wyniesc pewne wartosci, nauczyc sie, zrozumiec. glownie jest to papka do konsumpcji i wysrania. nie warto. mila smaczna przyjemna papka dajaca uczucie sytosci, ale jednak.
pamietac nalezy jednak ze trafiaja sie i rarytasy, nie powiem ze nalezy odrzucac wszystkie te rzeczy. jest sporo tematow z ktorych mozna sie zegos nauczyc.
najgorzej to spierdolic w dragi albo w wóde chyba...
He, coś podobnego..
Tak gościu, dokładnie jak tu nie jeden wyżej napisał - masz za dużo wolnego czasu i nic nie robisz, po prostu się opierdalasz co najwidoczniej źle na ciebie wpływa.
Obecnie jestem niemal że w identycznym stanie - jakiejś pierdolonej depresji, a raczej totalnego lenistwa z którego nie mogę się otrząsnąć.
Nawet siatkówka w którą grywam od czasu do czasu przed domem nie sprawia mi takiej przyjemności jak sprawiała przez ostatnie 5 lat,a nawet mnie załamuje(?)
Na szczęście jestem tego świadom, że w końcu ruszę, bo ile można? Pamiętam okres w liceum, kiedy się po prostu wkurwiłem po 1 roku i w 2 chciałem sobie coś udowodnić ...
Siłownia, dieta ( odżywianie jest bardzo ważne! ) systematyczna nauka, dodatkowy angielski i inne zajęcia którymi sobie wypełniłem życie sprawiły, że czułem się WYKURWIŚCIE - idealne określenie. Sukcesy w szkole, życiu prywatnym, ogólny rozwój sprawiał, że byłem bardzo szczęśliwy i pewny siebie.
Obecnie od roku czasu się strasznie opierdalam ( studiuje ), a teraz mając wakacje, kiedy nie robie po prostu nic - osiągnąłem szczyt lenistwa, ale ja wrócę do swojego wymarzonego stanu ducha, oj kurwa wrócę!
Tobie polecam to samo, mężczyzna który nad sobą pracuję, rozwija się jest szczęśliwy, w przeciwnym wypadku , pozostaje ci jedynie smutek, żal, rozżalanie się nad sobą...
Zmieniony 2010-06-10 03:37:41 przez -]BLUE[-
Ta uciekać w alkohol jest przejebane. Najgorsze jest to że jego skutki nie uderzają w ciebie a w twoje otoczenie, rodzinę etc.
Z drugiej strony, czasem jak się coś spierdoli czy coś to zdarza mi się napić z lustrem i gadać sam do siebie próbując znaleźć rozwiązanie. Wszystko w umiarze i jako że mam dość silny charakter, znajduje rozwiązanie potem łapię tzw. wkurwa który mnie strasznie mobilizuje do działania. To jednak bardzo rzadko i musi się coś naprawdę spierdolić. Na takie codzienne pierdoły mi pomaga bieganie. Czasem jak jestem wkurwiony to popierdalam 20km i potem przechodzi. Warto tez mieć z kim pogadać. Bo samotność strasznie dobija w pewnych momentach.
#53 Tylko mężczyzna żeby się rozwijać, od pewnego momentu potrzebuje kobiety, a to już nie jest takie proste. Oczywiście różnie można interpretować słowo kobieta, ale ogólnie to przejebane jest mieć z tym probolemy, szczególnie jeżeli ta kobieta jest jedna i jak ci się wydaje jedyna.
Zmieniony 2010-06-10 03:41:31 przez PijanyProb
najgozej sie tak rozjebac, ze tylko kielich i nic wiecej.. to juz potem jest taka chujnia, ze juz nawet nie masz tego na co narzekałeś jak jeszcze nie było z toba tak zle.. potem moga dojsc dragi to juz jest kaplica (wład etc.)
#50,51 Ciekawe posty, mimo poznej pory przeczytałem oba. Nie moja sprawa w sumie, ale zbyt wyraznie rzuca sie w oczy fakt, ze uniknales tematu "rozwodu", szczerze ciekawi mnie Twoj stosunek do tego, ale nie wnikam. Tak czy inaczej dobrze sie to czytalo i GL dalej =]
Co do #1 to rozumiem Cie w kwestii doboru studiow. Na swoim wydziale (PWr) znam mnostwo ludzi, ktorzy ewidentnie poszli na polibude z braku innego pomyslu i brną w to majac w plecy elementarne kursy, bedac na 3 roku. Nie twierdze, ze Ty tak masz, ale zmierzam do tego, ze polibuda, czy nawet studia dzienne, to nie jest jakis mus. Moje zdanie jest takie, ze lepiej jest studiowac cos zaocznie z pasją, niz cos dzienne, bez przekonania i checi.
Tez mialem niewesoło na 1 roku studiowania, bylem w klasie o profilu z zerową matematyka i fizyka, a na polibudzie ciezko takim. Kazdy przez cos przechodzil, nie jestes jedynym, ktory ma pod gorke, ale pamietaj, ze Ty masz mozliwosc studiowania, wielu ludzi daloby wiele, za taką opcje, dlatego moze warto to wykorzystac?
Nie bede Ci pierdolil o dietach, silowniachj, ksiazkach, pasjach, ucieczkach w alkohol etc. Zacznij od prostych rzeczy, od wyniesienia smieci, od posprzatania pokoju, zacznij stawiac male kroczki. Zacznij widziec jakis sesn w tym co robisz. Moze wyluzuj z imprezowaniem, jelsi jest tego za duzo.
I najwazniejsze stary, nie płacz nad sobą, nie bądz, za przeproszeniem "cipą" Uwierz mi ludzie mają gorzej i dają radę. Nie szukaj tez jakiejs motywacji szczegolnej, bo to tez sa puste frazesy. Wstan rano i zyj.
Zmieniony 2010-06-10 06:34:18 przez inrain_sca
#1 ze swoim zrzędzeniem doskonale się wpisujesz w te znienawidzone kanony
#56 temat rozwodu jest mocno prywatny. zbyt mozno zeby o nim pisac, w moim przypadku szczegolnie dlatego ze nie dotyczy to jednej osoby ale 2. o sobie moglbym troche napisac, ale jest to nierozlaczne z pisaniem o drugiej osobie. ja nienawidze jak ktos opowiada innym o moich prywatnych sprawach, wiec slusznie czy nie, ekstrapoluje to na innych i dlatego nie pisze takich rzeczy.
srsly - nienawidze jak ktos zna gleboko moja prywatnosc i "dzieli sie" nia z innymi. skurwysynstwo. sam moge. ile chce komu chce gdzie i jak i chuj. ale jak ktos mi to robi - dostaje zawalu chuj mnie w serce strzela i nie chce innym tego robic - czy ich to wali czy nie.
btw - rady typu "stary wez sie w garsc i cos kurwa zrob", takie zdania na sucho, to chuj nie wsparcie. potrafia jeszcze bardziej dobijac bo "co niby mam zrobic? nie mam ani sily ani pomyslu - poczucie zlosci. jak sie mam kurwa wziac w garsc jak jestem w rozsypce, latwo mu powiedziec zeby wziac sie w garsc, fajnie kurwa taki kolega a nie rozumie o co chodzi i jakie mam problemy, nie mam na to sily, nie chce zeby ktos mial wobec mnie oczekiwania, dajcie mi kurwa spokoj, spokoju chce - bezsilnosc, uczucie niezrozumienia" itd
tego typu tematy to nawoz dla depresji
Screwt[PiG] gratki, że się podniosłeś stary :)
pijany prob moim zdaniem blad zrobiles, bo czym wiecej czloweik z siebie wyrzuca zlych rzeczy tym mniejsza szansa zalaman, depresji.
Ja tez prtzechodzilem przez ciezki czas w moim zyciu osobistym ale sie udalo i teraz jestem szczesliwy. Wiadomo, kilka rzeczy by sie zmienilo, nie sluchalo innych, ale po prostu trzeba dalej zyc i tyle.
PS. Ja jestem w okolicach obrony pracy mgr. Mam nadzieje ze po tej obronie znajde prace, i wyjde z tego marazmu zaniedbania i bede dalej sie w ktoras strone rozwijal.
PS. 2 uwierzcie mi pisanie pracy mgr dla kogos kto nie potrafi pisac ladnie po polsku jest katorga, a ja juz napisalem 45 stron i mam nadzieje na wiecej.
PS 3 Ja w tamtym roku zrezygnowalem z dobrze platnej pracy po to by pisac prace mgr i co ? i tak nie napisalem jej a doswiadczenie bym mial.
gibon20
Rezygnacja z pracy zeby pisać mgr to nie jest dobry pomysł. Bo jezeli masz mobilizacje, to napiszesz ją pisząc przez te 2-3h dziennie po pracy. A jeżeli nie masz motywacji, to i rezygnacja z pracy nie pomoże.
teraz to juz wiem i dlatego napisalem ze nie bede w takich sprawach sluchal wiecej ani ammy ani dziewczyny ktora myslala ze ja cala napsize jak skoncze pracowac,
nestety bledy nsie czasami popelna a etrazz ani pracy ani pracy mgr...
pierwszy temat w którym nikt nie błaznuje i elegancko naprowadza na dobra droge, gw
Zmieniony 2010-06-10 10:59:38 przez ZiaRek
To normalny stan;) każdy przez takie coś przechodzi. Za jakiś czas przejdzie Tobie i będziesz sam się śmiał z Siebie, jakie to głupie myślenie miałeś ;)
Niektóre momenty poprostu trzeba przecierpieć, bo robienie coś na siłe imo mija sie z celem
+ dla Ciebie ze rozpoznajesz problem
+ za to ze jestes blizej, niz dalej w rozwiazywaniu go
Niestety za malo wiem/wiemy o Tobie zeby Ci pomoc imo. Jedyna rada jaka mam to rzeczywiscie "nie spierdalaj w seriale", ale skoro chodzisz na imprezy i ruszasz sie z domu to nie jest tak zle.
Z tego co piszesz wynika ze jestem otwartym gosciem. Najwiekszy wplyw na nasze zycie maja ludzie. Musisz poznawac nowych, porownywac ich ambicje ze swoimi, dochodzic do tego co Ci sie w nich podoba i dlaczego. Dlaczego szanujesz jednych, a dlaczego drugich. Kto na Tobie robi wrazenie, kto Ci imponuje i dlaczego.
Ja np. gdy mam zamule to czytam blogi i relacje ludzi z podrozy, badz tez blogi ludzi ktorzy mieszkaja za granica. Bardzo mi to pomaga, bo jezyk ktorym pisza uznaje czesto za"dzieciecy". Jezeli ktos przeprowadzil sie z USA do koreii pld. by uczyc jez. angielskiego to od pierwszego dnia zostaje wprawiony w oslupienie poprzez roznorodnosc kultur. Opisuje zwyczaje ludzi, sklepy, ulice, jedzenie, pogode, atmosfere - > wszystko jest zupelnie inne. To tak jakby taki 20, 30 latek na nowo poznawal swiat i sie nim jaral jak dziecko. Potem mozesz sobie sam zaplanowac cos podobnego i taka nadzieja na wyjechanie bedzie Ci dodawala tchu podczas codziennych zmagan.
Kazdy w zyciu potrzebuje czegos takiego od czasu do czasu. Jedni mniej, drudzy wiecej. Niektorzy z domu sie nie ruszaja bo im to wystarczy, drudzy nie do konca sa swiadomi tego ze ich potrzeby wew., duchowe., emocjonalne sa zupelnie inne niz te ktore wydaje im sie ze przejawiaja przez co dlawia w sobie tak naprawde siebie.
Musisz odzyc, znalezc sie w nowym srodowisku, miejscu i powinno Cie jakos mentalnie ruszyc. Na rozwoj osobowosci najwiekszy wplyw maja nowe doswiadczenia, ludzie, pomysly, roznorodnosc - i trzeba sie w takim kierunku rozwijac/podazac poki jest sie mlodym.
No i miej na uwadze ze najwiekszy rozpierdalant zycia to zbyt duzo wolnego czasu. Czas wolny trzeba miec jezeli ma sie plan na zagospodarowanie go. Jesli nie masz planu jak go wykorzystac, zaplanowac to czas zaczac.
-> dzis przeczytam to, dzis zrobie to, pojde do kina, umowie sie z kumplem, obejrze film itd.
dobrze by Ci jeszcze zrobilo jakies podrozowanie male samemu.
Mam nadzieje ze chociaz jeden akapit byl pomocny.
Po przeczytaniu tematu i postów, nasuwa się pomysł - załóżmy "Wielką Loże Netwars" - organizację para-masońską skupiającą się na rozwoju jej członków. Zróbmy regulamin i stopnie wtajemniczenia, ułóżmy jakąś ideologię, typu:
"Naszym celem jest snobistyczny i indywidualny rozwój wszystkich członków. Każdy z nas dąży do doskonałości - ta grupa ludzi podobnych, którymi jesteśmy, się wzajemnie wspiera i motywuje. Chcemy: kasy, władzy, kobiet, i prestiżu. Osiągniemy to, bo bo naszą ideologią jest "po trupach do celu", a naszym celem są materia i duch. Wyznajemy zasady miłości i braterstwa.".
:D
Wybierzmy kilku "Wielkich Mistrzów", przygotujmy "drabinkę zasług" i "stopnie wtajemniczenia", zróbmy kilka zlotów. Taki Wielki Wschód Francji/Polski przy nas z czasem wysiądzie :D Piszę o tym trochę z przymrużeniem oka, ale właśnie część ludzi "dążących do doskonałości i szukających szczęścia" idzie w kierunku tego jednego, wielkiego gówna nazywającego się masoneria i obiecującego złote góry...
#67 w ostatnim zdaniu moglbym smialo napisac "kosciol" zamiast "masoneria". sens by sie nie zmienil.
Kościół Katolicki jednak ma inną etykę, no i filozofię. Jak już chcesz coś porównać do masonerii z KKatolickiego, to na pierwszy plan wysuwają się oczywiście: Opus Dei, Kawalerowie Maltańscy, no i - działający w Polsce - Klub Inteligencji Katolickiej.
Jeśli chodzi o tę masonerię, to zbyt wielu ludzi patrzy na to z punktu widzenia walki ideologiczno-religijnej - walki typu jest Bóg/nie ma Boga bądź etyki (w sensie sporów) lub bioetyki. Ale przecież naprawdę była wielka ilość lóż, w których członkowie zupełnie byli niezaangażowani w problemy religijne/ideologiczne - ale skupiali się właśnie na swoim rozwoju i wzajemnej pomocy (ideał braterstwa). Mam koleżankę (po 2 kierunkach - filozofii i jakiejś filologii z UJ), która jest w masonerii - chyba właśnie w Wielkim Wschodzie Francji - ale jak z nią rozmawiałem, to nie prezentowała jakiejś wojny ideologiczno-religijnej... chociaż faktem jest, że bardzo libertynizuje :D i śpi - niczym "wyzwolona kobieta" - z kim popadnie :D:D Jak chodzi o relację KK - masoneria, to warto wspomnieć, że wielu kardynałów należało do lóż, a nawet więcej - zajmowali w tych środowiskach wysokie stanowiska. Ale to trochę* inny temat.
* chociaż nie do końca, bo te wszystkie grupy skupiają się wokół etyki, którą definiują często jako "dążenie do szczęścia". A tutaj ten problem się porusza.
Zmieniony 2010-06-10 15:56:53 przez USS.Terminator
#1 Widze ze sie kurwa w dupie popierdolilo troszke. Za duzo wolnego czasu, rodzice karmia i ubieraja a Ty kurwa ciotujesz.
Co to za tlumaczenia - nie ma z kim pokopac bo musi byc 10ciu, wszedzie mam daleko itp. - moze jeszcze kurwa na 2 pietrze mieszkasz i trzeba zejsc po schodach. Zabierz sie za nauke, skoncz studia, poznaj dupeczki jakies - dzisiaj to nawet nie trzeba byc ladnym zeby jakas dupe do wyra zaciagnac wiec zajmij sie moze tym. I przestan we wszystkim szukac problemow bo niedlugo to Ci sie kozy z nosa wydlubac nie bedzie chcialo bo powietrze za duzy opor stawia.
Ostro bym Cie w dupe kopnal jakbys pod reka byl.
Z drugiej beczki - takie jest zycie na jakie sobie zapracujesz. Inni sa bogaci a drudzy biedni, jedni jezdza na wycieczki drudzy siedza w domu. Jedni koncza studia inni nie itd. Z tych przeciwstawienstw wybierz lepsze i zacznij dzialac zeby moc o sobie powiedziec ze czesto jestes po tej lepszej a nie gorszej stronie i tyle.
Wkurwia mnie ze ludzie oczekuja huj wie czego od zycia a nie chce im sie nic robic - tak to maja tylko nieliczni reszta musi dzialac !!!!!
Ja dzisiaj patrzac z perspektywy 27 lat wiem ze na wiele rzeczy trzeba sobie zapracowac i zaluje ze studia przeciaglem przez 8 lat, pare dobrych motywow w zycu zjebalem bo mi sie nie chcialo.
OGARNIJ SIE FAJFUSIE! (i ucz sie na bledach innych)
A jak nie umiesz sobie poradzic to wez pasek i idz do piwnicy czy do lasu i powies sie na drzewie - dla niektorych zycie jest zbyt ciezkie aby sobie poradzili. Polecam jednak opcje wyzej - ogarnij sie !
ktos mnie oszukal ze jak bede duzo pracowac i starac z calych sil - wszystko bedzie dobrze.
hehehehe, dales sie na to nabrac?
#1 zacznij pic/cpac ;D
#67 pierdolnij sie w leb
Mój dobry przyjaciel swego czasu miał straszne problemy z dziewczyną. Zakochał się w swoją drogą fantastycznej dziewczynie, która jednak była w dość poważnym związku z kim innym. Mimo to ciągle dawała mu nadzieje, bo sama nie była pewne czego chce. Po pewnym czasie jednak zrozumiała że sytuacja jest chora i zmieniła stosunek do niego. Z dnia na dzień zaczęła go traktować z dystansem, którego wcześniej nie miała, była mniej szczera mimo że na pozór wszystko było jak dawniej. Potem zrozumiał, że dłużej czekać nie ma sensu, bo ani pewności a szanse coraz mniejsze. Miał wszystko, wykształcenie, zajebistą pracę, mnóstwo przyjaciół, pieniądze, to chodził przybity, alkohol, zero motywacji do działania, nawet próby samobójcze.
Kiedyś opisał swój problem w internecie. Odezwała sie do niego osoba, która chciała pomóc. Zaczęli ze sobą pisać, maile, listy etc. Po jakimś czasie się umówili się na piwo, pomimo wcześniejszych deklaracji okazało się że ową osobą jest kobieta. Obecnie są świeżo po ślubie, dziecko w drodze, jest szczęśliwy.
chuj internet czasem pomaga.
71
-->Jak nie masz nic ciekawego do napisania, to nie pisz. Najzwyczajniej w świecie - niektóre rzeczy mogą przekraczać Twoje horyzonty, to jasne jest, że "jak czegoś nie znam, to wzbudza to moją agresję". Jak dla ciebie to kosmos, to nic nie poradzę - piszę z punktu widzenia osoby mieszkającej w centrum Krakowa, znającego z ~150 osób z UJ, z filozofii/administracji/prawa/dziennikarstwa/zarządzania/historii/politologii/f ilologii/psychologii/socjologii. Mamy w Krakowie mnóstwo singli "śpiącymi z 3 na raz, ale one też mają z kim spać", mamy karierowiczów zatopionych w świecie materialnym, mamy ludzi, dla których się liczy kasa, mamy ruchaczy typu "spałem póki co tylko z 4 z roku, ale nie powiem, bo 2 mają już faceta", mamy ludzi zainteresowanych rozwojem naukowym, mamy zakonników i duchownych, mamy tych, którzy zamieniają się w modelów na studiach i chyba pomylili studia naukowe z AWFem. Nadętych w sobie lekarzy, dla których nic oprócz CM nie istnieje - a jak usłyszą, że nie tylko oni mają kasę i prestiż, to nagle im korona spada z głowy. Mamy złote dziewczyny z psychologii, których tata jest adwokatem, a mama bizneswoman, a one albo są cnotkami, których nikt nie dotknie, albo udają cnotki, a same się puszczają w Cieniu, Franticu, Tawie czy innych - podobnych - klubach.
Takie jest życie - te poglądy się mieszają. Wiele z tych grup kieruje się czymś innym, ale wypadkowe są naprawdę ciekawe. Dla kogoś to kosmos, a dla kogoś innego - rozmowa o masonerii z dziewczyną, która tam jest i zna dziekana UJ, znaczących ludzi z biznesu, a sama lata do Paryża... to codzienność.
72:
-->dobry post.
"chuj internet czasem pomaga. "
czasami;D
Zmieniony 2010-06-10 16:26:25 przez USS.Terminator
#73 twoja pisanina rozjebala bardzo dobry i potrzebny temat. brawo.
Nie rozumiem takich ludzi jak terminator , rozumiem ze ktos taki moze byc polonista rocznikiem z 1945 byc tak popierdolonym i pisac taki szajs na forum internetowym przeznaczonym glownie dla gier komputerowych.Albo jestes niedowartosciowany , albo nie mam pojecia.
Nie wiem czy ktos juz to napisal...
PIERDOL STUDIA ZOSTAN NINJA!!!!
Paranoja - napisałem o masonerii, o etyce, o szczęściu, a ludzie wyjeżdżają, ze z kosmosu jestem i rozwalam rzeczy wartościowe. No ok, jak to ma być forum ludowe, bez ambicji większych, to nie ma problemu - ja wysiadam. I tak:
74-->Screwt[PiG]
Przeczytałem Twojego posta (egzystencjalny bardzo i emocjonalny) i nie wiem, co sądzić. Jakby to tak negatywnie ocenić, to
"(...) mam 28 lat (...)"
Własnie - masz 28 lat, a opisujesz siebie, jak nieudacznik; no sory, ale ktoś taki nie powinien być autorytetem, bo to chyba jakieś nieporozumienie... Niech się ludzie nad Tobą użalają, z mojej strony wsparcie duchowe też masz, ale... jest taka tradycja "ludzi silnych", "ludzi sukcesu", która od Nietzschego się wywodzi... 28 lat, to Ty powinieneś być człowiekiem jednak spełnionym, dorobionym, być specjalistą w swojej branży, czuć szacunek od ludzi, ale nie depresyjnym?
To może taką historię warto przytoczyć - kuzyna, który ma teraz chyba (?) 18 (może 19), a już ma dziecko, niezłą dziewczynę, pracował na Zachodzie na budowie, przyjechał z kasą, otwiera firmę budowlaną... a do tego wyrastał w rodzinie prawie-patologicznej (cud, że na ulicy nie skończył!). 10 lat młodszy od Ciebie, a kasę trzepie (może i bez studiów!), znajomych ma, no i ładną blondynkę wychowującą mu dziecko również. I perspektywy zawodowe ogromne.
Nie wiem - może niektórzy są ambitni, są zbyt ambitni, zbyt wysoko poprzeczki sobie stawiają, może mamy taki kult sukcesu obecny w kulturze, ale chyba trafił do mnie ten wyścig szczurów. A w wielkomiejskim wyścigu szczurów ludzi, którym się coś nie udało (w takim wieku szczególnie!), którzy się nad sobą użalają, są słabsi, często się unika jak ognia - "bo to zaraźliwe". To słowa krytyki. Ale może też być tak, że celowo to rysujesz w czarnych barwach i wcale takie to życie nie jest aż tak schrzanione. Może to była chwila, jakiś czarny i depresyjny impuls? Ale jak jest tak spierdolone rzeczywiście, TO WYBACZ, ALE AUTORYTETEM TO TY NIE JESTEŚ. Ewentualnie można pocieszyć, na szacunek każdy człowiek zasługuje, ale zostaw jednak wolną drogę tym, którzy zapierdalają do przodu z uśmiechem na twarzy i siłą woli.
75
-->"Albo jestes niedowartosciowany"
raczej przewartościowany ;-)
Dobra Panowie - żegnam się, jako osoba "tak pisząca". Nie dlatego, że obrażony, czy coś, ale dobrze zwracają niektórzy i tutaj i gdzie indziej, że nie ma sensu do końca jednak w niektórych miejscach pisać - jest to kwestią też ambicji i rozwoju. Trzeba się uwolnić raz na zawsze od pewnych złych i szkodliwych nawyków (a sumarycznie - NW jest nawykiem).
"Pisanie" oczywiście będzie, ale już (albo tylko) w innych miejscach, gdzie jednak ludzie doceniają no i jest poziom, no i można "złożyć pewien bardziej wartościowy kapitał społeczny" :-) A tutaj - jak już - posty zostaną silnie zredukowane oraz dostosowane do ogólnego poziomu (czyli informacji dotyczącej życia codziennego, elektroniki, sprzętu, software etc, bez głębi, ewentualnie rady pragmatyczno-praktyczne).
Nom , do zobaczenia na naszej klasie rocznik 45.
Ale niemartw sie , twoje wywody nie poszly na marne.Z tego co wiem wywarly znaczaca role w zyciu kurdyjskich wedrowcow co zarazem odbilo sie na migracjach w poludniowo-wschodniej azji roku pamietnego jak to kiedys powiedzial wielki i madry czlowiek , Rich imie jego to bylo.Zyj w spokoju i dostatku kultury jak i pewnego poziomu spolecznego , na ktorego tronie zasiadasz , na ktorego tronie piastujesz , na ktorego tronie...zwiastujesz.
Zegnaja cie , prosci chlopi z pola.
Zmieniony 2010-07-11 00:52:03 przez ZergManner
jak zawsze dojebaliscie kurwa MEGA spamem , powiedzcie komu sie to chcialoby czytac ? jakbys sie nie dalo wyrazic swojej opini krotko i zwiezle . takze jako ze zescie jak zawsze najebalo belkotu ktore nie mam zamiaru czytac stwierdzam tylko tylko :
KKND TO JEBANY PUSTAK I DEBIL , I KTOS W KONCU POWINIEN GO ZABIC ... naprawde ;p , dla mnie takich ludzi sie powinno eliminowac , i odbyloby sie to nie tyle ze strata co z zyskiem dla calego swiata:) pozdrawiam kolege z depresja !:p
#79-->sam do siebie piszesz? schizofrenia?;)
#80-->macie jakieś porachunki z KKND, czy co? ;)
zapodaj fote z pubu z tymi 2 super dupami , fote dziewczyny z ktora sie umowisz i napisz cos o "kulcie ciała" czy jak to tam szło .
napewno zostaniesz jego autorytetem
#78 powiem ci tyle - chuja wiesz. strugasz wszechwiedzacego a wiesz tyle co przeczytales w ksiazkach i uslyszales w kosciele. tak, delikatnie tracilem drazliwa strune wiary i od razu zechciales mi w sposob przekulturalny i przeuprzejmy nawrzucac. ale, uwazaj dokladnie, chuja wiesz.
po 1 - w przeciwienstwie do ciebie nie stawiam siebie na piedestale i nie strugam najlepszego i najmadrzejszego czlowieka na nw. nie udaje autorytetu. ty to robisz.
przeczytales co napisalem? tyle ksiazek i wykladow i nie wiesz ze nie ma czegos takiego jak sprawiedliwosc? i ze ludzie nie zyja wg szablonu?
znam historie podobna do tej twojego kuzyna, u mnie w rodzinie zaistnialo cos prawie identycznego. nie bede opisywal bo chuj ci do tego, jeszcze uznasz ze konkuruje i zaczniesz sie unosic.
w trzecim akapicie belkoczesz. ale hola. jestesmy zbyt ograniczeni zeby pojac twoje mysli, zeby wczytac sie w madrosc i zrozumiec. ojej, no tak, chwytam - ludzie stawiaja sobie wysokie poprzeczki, czasem zbyt wysokie. hmm... myslisz ze wiesz jak moje zycie przebiegalo i jak mnie ksztaltowalo? to jest istotne pytanie, bo odpowiedzia na nie jest - chuj wiesz. powiedz teraz smialo - cos takiego powie kazdy preudoraper na lawce pod blokiem i nie jest to zadna nowosc. wszystko mozesz sprowadzic do takiego poziomu, bo oczywiscie jestes ponad to. powtorze - nie jestem autorytetem, jestes smiesznym czlowiekiem. moze kazdego kto cos opowie uznajesz za takiego wannabe.
przemadrzaly typ, ale czego sie mozna spodziewac po gosciu ktorego problemem z ktorym przybiega do glupkow z nw jest ktory z zegarkow za kilka tysi ma sobie wybrac, ktory dostal wszystko na talerzu i probuje ciagle pouczac innych
no i nie wiem skad przyszlo ci do glowy ze stoje na drodze "tym, którzy zapierdalają do przodu z uśmiechem na twarzy i siłą woli."
gdzie to wyczytales? moze wydaje ci sie ze jestes tak przeswietny ze czytasz w moich myslach? otoz - nawet jesli jakis byt wyzszy powiedzial ci to o mnie, to pierdolnal sie niemozebnie.
>nie ma sensu do końca jednak w niektórych miejscach pisać - jest to kwestią też ambicji i rozwoju.
idz na inne forum, moze tam pogadasz o transcendencji, metafizyce, istocie bytu i absolucie prawdy. przytaczajac oczywiscie co powiedzial ten a ten medrzec. bo sam nie masz wiele do powiedzenia. no, spierdalaj. nikt cie nie trzyma. szczegolnie ze uwazasz nw za stado baranow hamujacych cie w rozwoju. wynos sie. sio.
>"Pisanie" oczywiście będzie, ale już (albo tylko) w innych miejscach, gdzie jednak ludzie doceniają no i jest poziom, no i można "złożyć pewien bardziej wartościowy kapitał społeczny" :-)
jesli jest gdzies poziom na nw, to tu. a ty go rozpierdalasz swoim belkotem i trollowaniem. nie wiem kto doceni twoje wywyzszanie sie i pisanie o czyms czego czeczenskie dzikusy z nw nie zrozumia. i raczej nie uda ci sie zindoktrynowac ludzi naklaniajac do wiary aby "złożyć pewien bardziej wartościowy kapitał społeczny". nie pisz. idz sobie. tracisz tu czas. swoje cenne zycie.
>posty zostaną silnie zredukowane oraz dostosowane do ogólnego poziomu (czyli informacji dotyczącej życia codziennego, elektroniki, sprzętu, software etc, bez głębi, ewentualnie rady pragmatyczno-praktyczne).
no tak. zeby chamy jednak rozumialy o czym panisko pisze. slowa - pragmatyczno-praktyczne tez sa poza zasiegiem nw userow. chciales blysnac, ale nie wyszlo.
idz spytaj tate ile ci dzis da pieniedzy na supergadzet - pozwoli ci to osiagnac kilka kawalkow szczescia - forse, moze sprawisz sobie za nia prezent, wyrwiesz moze na to dupe i zalansujesz sie tym w kosciele rzucajac stowke na tace. ale tu skoncz juz pisanie, bo nichuja nie pomogles, wylales tylko swoje madrosci, strugales autorytet aby plebs mogl sie zachwycic tym jak wyedukowany jestes i moze liczyles na to ze komus to pomoze, ale wazniejsze bylo dowartosciowanie siebie.
no i rozjebales zajebisty topik. pierwszy od bardzo dawna gdzie mozna bylo rzeczywiscie kulturalnie porozmawiac, a nie byl z tym smiesznym skrotem w temacie, smieszne nie? jestes dretwym chujem dlatego, idz sie utop i nie wracaj.
"złożyć pewien bardziej wartościowy kapitał społeczny"
to jedno zdanie swiadczyc moze o tym, ze czujesz sie o niebo lepszy od innych i chcialbys ich naklaniac do zmian na swoja modle. cos czuje ze w czasach wojny bylbys kims na ksztalt mengele
zgrusz se to ci sie poprawi
Nie no Screwt troche cie rozumiem , ale tak z rana to nie wypada.
nie chce mi sie gruszyc.
topik zdechl. podziekujcie nadczlowiekowi filozofowi burzujowi. nie bez kozery Nietzche jest jego idolem.
Heh może troche za mocno opisane, ale ogólnie zgadzam się ze Screwtem. Bo Terminatorze za bardzo wynosisz sowje zachowanie jako przykład godny naśladowania. Ba, swoje wypowiedzi, poparte myślami tego a tamtego filozofa (o których zwykły człowiek w ogóle nie słyszał) kreujesz na modłę "ja znam objawioną prawdę na życie". Zbyt dużo nauk humanistycznych wkładasz w swoje wypowiedzi. Nie mozesz zrozumieć, ze dla przeciętnego człowieka, który filozofię ( w tym studia filozoficzne) uważa za głupotę, Twoje posty są nic tylko śmiesznym bełkotem, którego nie warto czytać. Bo po co ktoś ma się przekopywać przez xx liniejek Twoich postów, zawieraacych mase "skoków w bok" od głównego tematu zeby wyczytać raptem kilka linijek treści? I do tego czytać, ze jest ten gorszy bo to taki i owaki rozwój jest wyzszym poziomem, tym lepszym. Zrozum, tak jak i Ty mozes zuważać takie "umysły ścisłe" za "lytkie" istoty, tak oni mogą uznawać cię za kogoś, kto zajmuje się pierdołami, zna dzieisiatki jakiś myśli filozoficznych a w rzeczywistości chuja z tego ma i do niczego mu to nie przydatne.. Nie obraź się, bo nie znam Ciebie, ale znam kilka innych osób, które studiują filozofię. Są to albo totalne nieroby, co zamiast wziąć się do pracy to muszą ten swój rozwój mieć, albo Ci, którym rodzice zapewnili już przysżłośc i poszli na te studia z "zainteresowania" i nie wiążą z nimi swojej przyszłości, a jedynie chcieli sobie "pofilozofować" i postudiować. Niestety, ale filozofi i socjologia są często kierunkami, na którzy idą "ja jestem humanistą" i tylko po to, aby gdzies na studia iść.
Dlatego, jako humanista powinieneś zrozumieć. Ważna w wypowiedzi jest forma, ale jesczez ważniejszy przekaz. Jeżeli jest tu topic np. o matematyce to nikt nie wali teori matematycznych czy twierdzeń, których nikt inny pewnie by nie zrozumiał, bo wie, ze jest tpo bez celu. Pisze tak, zeby autor i inni zrozumieli. Ba, coś bardziej skomplikowanego cześciej tłumaczy. Ty natomiast, mimo iż wiesz, ze bardzo mało tu humanistów, nic sobie z tego nie robisz. Nie piszesz tak, żeby odbiorcy Cię zrozumieli tylko tak, jak Ty siebie rozumiesz. I to jeszcze piszesz w formie, którą ludzie odbierają często "jestem jakiś głupi, bo tego nie rozumiem a to przecież ta wyższa szkoła, ta oznaka rozwoju i inteligencji". Co jest oczywiście brednią, bo dla Ciebie rozwojem mogą być książki "Ulissesopodobne", a dla mnie wdzięczna książka o tytule "Co nowego w .NET 4.0".
moim zdaniem rozmowa o filozofii jest nudna. Przeciez wiekszosc jak nie wszystkie rzeczy o ktorych terminator powiedzial byly juz powiedziane, wiec zamast pierdolic farmazony pokroju jego postow moze lepiej by bylo podac lekture, albo artykul z ktorego wizal ta wiadomosc. I polecam odnoszenie sie do sedna tematu a nie kluczenie.
I zgadzam sie z panem powyzej ze przerost formy nad trescia.
a tobie polecam nie czytanie a np. pojscie na spotkania buddystow, wyprobowanie tego podejscia do zycia itp.
Bo znam ich kilku i tam sa osoby z ktorymi mogl bys spokojnie po wymieniac swoje twierdzenia na tematy religijne, zyciowe.
a co do tematu to zgadzam sie z kilkoma osobami ze trzeba w pewnym momencie zebrac sie w sobie, zaczac pracowac , miec hobby czuc ze zyjesz a nie siedziec w domu i rozmyslac jakie to zcie jest ciezkie.
Ja daje sobie na uporzadkowanie zycia do konca pazdziernika, wtedy bede obroniony i bedzie czas na nastepny etap w zyciu.
No niestety, wymiotowanie na innych swoją znajomością filozofii (jeszcze do tego o zabarwieniu religijnym lub trącącym myszką) nie jest najlepszym rozwiązaniem do prowadzenia dyskusji;P
Kiedyś nam profesor powiedział że studenci na 1 roku są zahukani, od 2 roku wydaje im się że są najmądrzejsi na świecie i dopiero gdzieś na 3-cim przychodzi ta "mądrość".
Jesteśmy chyba na równoległych latach filozofii Terminatorze (teraz 3-ci), ja powoli wychodzę z II levelu, mam nadzieje ze Ty również dasz rade:)
Screwt[PiG];
-->chyba cię to dotknęło, skoro taką odp. wysłałeś. Fajnie, ale wysiadam, bo szkoda >nam< czasu.
Dig;
-->zastrzeżenia mądre (Dig ma markę), no ale, szkoda tego rozwijać, bo byśmy się zatopili wzajemnie, a temat by uciekł.
Z jednej strony miało nie być odp., ale z drugiej same odp. się nawarstwiają, a ludzi podobno nie wolno "olewać" (nawet w necie) - tak więc wypadałoby odp. Ale koniec z tym, bo szkoda nam się tutaj tak mielić.
Co by nie mówić zgadzam się z śrubkiem.
Dziwi mnie jeszcze że ktoś czyta posty terminatora, przcież jak się zczyna to po 2 zdaniach już nie wiadomo o co chodzi. a słowo filozofia pada średnio raz na zdanie. Po co?
_
Zdejmijcie mi Opa!
Zmieniony 2010-07-11 13:46:04 przez Jem Kupy
o. a jednak cos. post zredukowany do minimum. ciekawe tylko skad pewnosc co do tego ile mam czasu i czy mi go szkoda. impertynent.
i owszem, dotknelo. nie bede strugal twardziaka ktory sra na to co mu jakis pseudointelektualista wmawia. bo na brednie czlowieka stajacego na piedestale autorytetu trzeba odpowiedziec. inaczej przeinaczanie, wkladanie komus w usta slow ktorych nie powiedzial, opisywanie kogos w klamliwy sposob uwierzytelnia sie i staje rzeczywistoscia w ktorej funkcjonuja wszyscy oprocz opisanego.
czyli spierdalaj pseudogoebbelsie
Jako ze i tak z topicku sie zrobil OT, to Dig, moglbys cos wiecej napisac o tym EiT ? Ciezko jest z elektroniki ( tez bardziej dla telekomunikacji wybralem ) ? Bede wlasnie to studiowal ale mam coraz wieksze watpliwosci czy to byl dobry pomysl, im blizej jest do rozpoczecia roku akademickiego...
Zmieniony 2010-07-11 16:49:07 przez Czokletrejn
zbyt brzydko sie wyrazilem. przepraszam. jestes tylko dupkiem i gamoniem. cofam goebbelsa
widze, ze tutaj ameryka zostala na nowo odkryta conajmniej 2 razy
jest tak jak mowi #95 i dla mnie osobiscie jest to, cytujac za wielkim klasykiem nauk politycznych - oczywista oczywistosc
POLICAJ PISDO ODEZWIJ SIĘ DOMNIE !! XDDDDDDDDDDDDDDDDD
podaj swój namber gg placku to się odezwę do Ciebie.!!!
hgpiks xD
Ech wreszcie jakis ciekawy topic ale oczywiscie musial pojsc off.
Co do #1:
nie napisze za duzo nowego, dodam tylko ze najlepszym lekarstwem jest zapelnienie sobie wolnego czasu. Wiem ze nie zawsze latwo o praca, ale jakakolwiek praca (nawet glupie KFC) da ci jakies zajecie, schemat dnia, nowych znajomych. No i ambicji, wyksztalc w sobie glod zrobienia czegos wiekszego, zaskocz samemu siebie, wytyczaj sobie jakies realne cele.
I nie zapomnij o zdrowiu, sporcie. Nawet terminator rozumie ze zdrowie psychiczne jest mocno uzaleznione od zdrowia fizycznego, wiec jak juz ktos wyzej pisal zacznij biegac, postanow dojsc do formu, zapisz sie na jakis bieg. Kazdy cel jest dobry.
Dodam ze ja tez bylem w dolku i to tak powaznie 2 razy w zyciu kiedy powiedzialem ze czas na zmiany. DUZE zmiany. I wiesz co ci powiem? Cudu nie bylo ale zaczalem zapierniczac, wytyczac sobie cele, realizowac sie. I wcale nie mialem latwo, zadnych dzianych rodzicow ani rodziny.
Na dzien dzisiejszy pracuje po 12 h dziennie pomimo faktu ze mam wakacje, staram sie upchac w rozklad silownie i bieganie. I powiem Ci ze doczytanie do konca tego tematu zajelo mi pare dni, wlasnie zlapalem pare minut zeby napisac tego posta. Polecam rzucic sie w wir zajec a wiekszosc problemow zniknie. Powodzenia
#1
Czemu "siebie" piszesz z dużej litery?;o
Jak tak was kurwa czytam
az pojde na XC(rowerek) oO
TEMAT ZAMKNIĘTY po 2 tygodniach automatycznie.