Witam,
niedługo przejdę chrzest bojowy/stracę dziewictwo - polecę samolotem po raz pierwszy w życiu na trasie Poznań - Kopenhaga. bardzo się z tego cieszę ale także niepokoję.
Chodzi o to, że nie chcę się spalić ze wstydu w samolocie - boję się, że będę wymiotował, co pewnie przeszkadzało by kilku pasażerom. Postanowiłem więc, że popytam się ludzi jak oni przeżywają swoje loty samolotem...
Chorób lokomocyjnych nie mam, za młodego jeździło się na wszystkich karuzelach, nawet tych najmniejszych, jak wesołe miasteczko przyjeżdzało do miasteczka...
Im mniejszy samolot tym większa frajda jak wgniata w fotel przy starcie... a tak to izi ;o
walnij sobie na odwage i bedzie dobrze!
jak bedziecie spadac na ziemie to pamietaj, zeby odpiac pasy i biegac po kabinie krzyczac, ze czujesz sie jak superman. i tak wszyscy zginiecie...
mam/mialem chorobe lokomocyjna, latalem juz napewno ponad 10 razy i nigdy nic mi nie bylo. Czasem mam tylko jedna przypadlosc ale to nawet na swoj sposob fajne. Jak samolot szybko zwieksza wysokosc to czasami na pare sec trace swiadomosc tego gdzie jestem :D niestety tylko jednorazowo na lot hehe.
Jedyny dyskomfort to zmiana cisnienia przy starcie, zatkaj sobie nos ,zamknij usta i "dmuchaj". Potem zawsze mozesz przespac podroz :).
Najlepsze jest wciskanie w fotel przy starcie.
-
najdluzej lecialem ~10h ^^ SF-Londyn
Jezeli cos pojdzie nie tak to bedziesz wiedzial ze nie zyjesz zanim rzeczewiscie to sie stanie
#1 jak będą turbulencje to na 100% się rozjebiecie więc szybko ruchaj jakąs panne w samolocie!
ja pierdole gorzej jak baba
zesrasz sie, dostaniesz wzwodu i wyjebiesz pilotowi swoją pałą po głowie i będzie katastrofa lotnicza i siemano
Nie boj nic, wszystko bedzie ok ;) Tak jak koledzy wyzej mowia dyskomfort mozesz czuc przy zmianie cisnienia, reszta to pikus... btw na trasie poznan-kopenhaga to ten samolot pewnie nie zdazy sie nawet pozadnie rozpedzic :)
a ja się przyznam, że jak pierwszy raz wsiadłem do samolotu, to srałem po gaciach ;d to uczucie jak się wzbijasz i nagle wszystko staje się taaaaakie malutkie trochę mnie przeraziło. dobrze, że leciała ze mną dziewczyna, to mnie trochę pocieszała, ale jak sobie uświadomiłem, że jak coś się rozpierdoli to mam gg no re, to ogarnęło mnie uczucie bezsilności. chuj, więc zasłoniłem szybkę i siemano :d
drugi raz to już luzik :)
Sajrus Ty lamo :)))))) pewnie ze strachu jądra zastąpiły Ci migdałki :D
Niech Allah będzie z tobą !!!! W co planujecie uderzyć ??
#11 xD
heh;] to pierdole, nie biorę torebki do rzygów.
#16 jeszcze nie wiem, nie znam dobrze kopenhagi... ale jadę tu:
http://tiny.pl/hm8fd ;)
Zmieniony 2010-12-02 10:45:25 przez plepleple
co do wymiotowania, to mam chorobe lokomocyjna, ale w samolocie nic mi nie bylo nigdy (z 6 razy lecialem)
a najwieksze wrazenie jest jak siedzisz przy oknie i samolot odbije sie od ziemi. Te pierwsze 20 sekund jak sie wznosi ;) miazga
Leciałem samolotem 2 razy w życiu. Już wiem, że nigdy więcej nie wsiądę do tego gówna ;p
głowe trzymaj wyoko i mniej ją oparte o siedzenie i będzie si. Najgorszy jest start i lądowanie
ale wy macie problemy.
przed 1 lotem braciak powiedział, żebym żuł gumę przy starcie i to naprawdę pomaga. Jest taki skok ciśnienia i na chwilę może zatkać uszy, ale to w sumie tyle.
Ogólnie zajebisty widok jest jak ziemia tak szybko ucieka i po paru minutach już jesteście nad chmurami ; - ) Fajna sprawa, polubiłem latanie ;D
BTW Fajne lotnisko mają tam w Kopenhadze, wszystko elegancko opisane, terminale, tablice informacyjne i co chwila strzałki którędy iść, więc praktycznie nie można się zgubić.
Peace
#1 dam ci rade.
OStatnio tez mialem samolotowe rozdziewiczanie i wszyscy mowili, ze spoko, chorob lokomocyjnych tez nie mam, kwestie wiec sobie nieco zlekcewazylem.
W kazdym razie, sytuacja mnie nieco przerosla :> Nie rzygalem co prawda ale tak niekomfortowo nie czulem sie od dawien dawna (mam na mysli pierwsze 15 minut lotu). Jak juz mnie wbilo w fotel, polapalem sie ocb to spogladalem tylko przed siebie - samolot tak zapierdalal, ze doslownie mi wyciagalo powietrze z pluc i nie moglem za specjalnie oddychac - czulem sie jak ryba wyciagnieta z wody.
Po wzbiciu sie - jak zaplail sie ten zabawny zielony pierdolnik wcale nie bylo lepiej XD. Ogarnalem sie dopiero gdzies po 10-15 minutach spogladania w przod XDD
Rada taka - sprawy nie lekcewaz i sie naszprycuj czyms zmulajacym
PS szerokiej drogi ( pasu startowego) XD
im tansze linie tym wieksza frajda xdd szczegolnie jak siedzisz nad skrzydlem i widzisz ze lata jakby zaraz mialo odpasc:P
Katowice - Londyn user ze 4 lata temu :P
mnie w samolocie przerazala jego ciasnota. wydawal mi sie strasznie maly co w polaczeniu z zagrozeniem katastrody dawalo przewalone mysli :P
Zmieniony 2010-12-02 12:21:56 przez Zeva
Ech, guma do zucia jak pisze wiekszosc i gg no re ;)
__
5 latek w lataniu.
ta zmiana ciśnienia przy starcie jest zajebista! jak dla mnie to zdecydowanie najlepszy moment z całego lotu ;]
btw. taka moja mała rada - nie klaszcz przy lądowaniu, tak robią tylko wieśniacy i to najczęściej z Polski... klaszcze się w teatrze a nie w samolocie
Zmieniony 2010-12-02 12:25:14 przez Nurek_Bagienny
#23 on jest kurewsko maly, jak widzialem 200 ludzi tloczacych sie kolo boeinga to myslalem, ze on ma z 3 pietra... jakie bylo boje rozczarowanie gdy sie okazalo, ze jednak ma jedno. Na filmach katastroficznych inaczej to wyglada XD
jak zobaczysz john locka i ekipe to ssspiedalaj
ja pamietam stewardese z lotu do londynu:) no kurwa mac:P tak zajebistej laski to jeszcze niewidzialme:P
Ja jak pierwszy raz leciałem, to padał deszcz i były nisko chmury nad Warszawą.
Start ! Fajne przyspieszenie, podoabało mi sie to, ale chwile pozniej jak wystartowaliśmy, zaczeliśmy się wzbijać, i wlecieliśmy w chmury, nic nie widać, mówie NIGDY WIECEJ KURWA !! Ale potem już luzik,
nie miałem żadnych bólów głowy ani nic w zwiazku ze zmianą tego ciśnienia, nie rzułem żadnych gum, etc, w ogole tego nie odczuwałem, także nie sraj xD
aa i jescz ja 1 razem, MPgrajka na uszy i jazda :D
Fajnie jest jak sie słyszy jesteśmy 11km nad ziemią xD ^^
ta 10km nad ziemia i 800km/h jest niezle:P
"Postanowiłem więc, że popytam się ludzi jak oni przeżywają swoje loty samolotem"
Przed startem: Kurwa, dlaczego jeszcze nie wystartowalismy
Podczas lotu: Kurwa, dolecielismy juz?
Po ladowaniu: Kurwa, wypuszcza nas w koncu.
Bonus level 1: Nie kochanie, meteoryt nie uderzy w samolot i nie zabije nas.
Bonus level 2: Nie prosze pani, ten aparat fotograficzny nie wysyla sygnalu radiowego o mocy 3 MW i nie, nie rozbijemy sie z tego powodu
A tak na marginesie, ma ktos jakies sprawdzone sposoby na wizyte w kokpicie? Zawsze chcialem chociaz raz zobaczyc to na zywo.
wyciagnij kable z mp3 i krzycz ze jak cie nie wpuszcza do kokpitu to wszystkich zapierdolisz
dla lepszego wrazenia 2 miechy przed lotem nie gol sie
Zmieniony 2010-12-02 12:42:40 przez [IMP]Batman
4 loty za soba i sie nie balem i bylo ok. Ostatnio zwiedzalem wieże kontroli lotów i powiedzieli rzeczy których nie chciałem wiedziec i teraz sie zaczalem bardziej bac ;d
Zmieniony 2010-12-02 12:42:44 przez Minimog^.^
przy starcie trzeba otworzyc buzie, aby wyrownac cisnienie w mordzie, jak tego nie zrobisz to ci moga uszy peknoc :P
#25 i tu się mylisz, klaszczą wszyscy, leciałem samolotem Kopenhaga -> NY, gdzie prawie nie było polaków i ludzie klaskali. Podobnie jak w pozostałych kilku lotach. Tak więc, u fail.
#33 czego np. sie dowiedziałeś ?
Ogólnie nie rozumiem was ludzie, jak można się czuć źle w samolocie ? To jest zajebista sprawa, a start i lądowanie to już zwłaszcza ; ) Świetne uczucie jak wgniata w fotel przy masakrycznej prędkości :D
Zmieniony 2010-12-02 12:47:06 przez TheGamei
eee
jakie klaski?
lecialem ponad 10 razy i nigdy nic nie slyszalem, jedynie widzialem pare razy jak banda polakow napierdalala biegiem do samolotu zeby zajac dobre miejsca ;d
co do lotu to mysle ze z 2 strzaly wódy pomoga na wszystkie dolegliwosci :)
albo aspiryna chyba
Zmieniony 2010-12-02 12:52:32 przez Cj'q
no widocznie niektórzy klaszczą a niektórzy nie, no ale przy lądowaniu często się to słyszy
#1
Bylem w Kopenhadze 2 lata temu, 45 minut samolotem. zadziwilo mnie jedno: NIESAMOWITA LICZBA BLONDYNEK :D
Duzo rowerow, wszedzie byly i buowle z cegly. Troche smutnie to wygladalo ale bylo estetycznie. Poza tym fajna knajpe znalezlismy, gdzie raz placisz za karkowke z grilla i masz all u can eat :D A do piwka mozna bylo sporo zjesc ;)
Przyspiesznie samolotu w trakcie startu daje takiego kopa, jakiego w zadnej furze nie poczujesz... w swoim zyciu oczywiscie ;)
Widok Polski noca jest przygnebiajacy - widac wielkie aglomeracje a pozostala wieksza czesc kraju jest nie oswietlona, czyli pipidowy i wsie ;/
swoja droga start i ladowanie jest spoko ale sam lot nudny jak flaki z olejem i wkurwiajacy rowniez
Pamiętaj - alkohol za darmo.
Boban[LSD] jak lecisz tanimi liniami to za darmo masz tylko ulotke na walizce ;/
Albo lepiej nie, nic nie mowie :p
Zmieniony 2010-12-02 13:45:23 przez Minimog^.^
Trzy najważniejsze sprawy
podczas lotu samolotemto:
1 guma do żucia
2 poproś o miejsce przy oknie
3 najlepiej przy wyjściu awaryjnym (bedziesz miał wiecej miejsca na nogi)
Teraz to sie raczej nie da wejsć do kokpitu, ze wzgledu na groźbę ataku terrorystycznego;p
kaneda nie ma racji z tym wgniataniem, 747 > all
potwierdzam wieksze daja wiecej czadu =]
Na wysokosci 13 000 m widac krzywizne ziemi.
o chuj poznan - kopenhaga faktycznie kosmicznie dluga trasa xD imo nic specjalnego i czasami nie wiem czemu ludzie tak przezywaja kazdy lot, chociaz lecialem tylko raz i moze dlatego, ze nie bylo zadnych problemow (turbulencje etc.)
#43 z tego co wiem i słyszałem przy wyjściu awarynym moga być tylko osoby które potrafią mówić po angielsku nikt inny :)
krotki po krotki lot ale kopenhaga jedno z najbardziej wietrznych lotnisk w europie, zawsze zawiewa bo leci sie nad zatoka i laduje praktycznie na nabrzezu, takze wspomnienia gwarantowane ;)
Kup se cukierki i przy starcie po prostu go miej w ustach, bo czasem sliny brakuje. Co prawda nie stosuje tej techniki bo nawet juz te male wypierdki samolotowe lataja "lekko" i nie ma z tym problemu.
Jedyne co moze Ci dokuczac to stan niewazkosci od czasu do czasu, jak jest jakas sekundowa roznica cisnien i np samolotem jebnie w ciagu sekundy 50 metrow w dol :P Nieprzyjemne, ale niegrozne. Przy starcie tez moze wydac Ci sie nieprzyjemne wgniatanie w fotel, mi sie to akurat podoba :P
W czasie lotu ja osobiscie peniam jak np nagle przestaje slychac nawiew, jest wrazenie jakby wysiadly silniki ;D Ale to tez nic groznego :P Jakby samolot mial sie spierdolic na ziemie to nawet bys o tym nie wiedzial, od razu bys odszedl od zmyslow, takie jest cisnienie, po prostu bys zemdlal w sekundzie :>
Latam od 5 lat srednio dwa razy na dwa miesiace (w ta i z powrotem szwecja -> polska).
Nie ma sie czego bac, tbh. Ja osobiscie dalej peniam przed kazdym lotem ale na prawde to nie wiem z jakiego powodu. Po prostu nie lubie latac, mimo ze samochodem robilem pare rzeczy, ktore w rownie skuteczny sposob moglyby mnie przyprawic o utrate zycia ;p
Trzymaj sie pieluchy i have fun ;D
btw, w czasie lotu ja np zawsze sobie szybkie piwko pierdolne i jest ok ^^
Zmieniony 2010-12-02 14:59:09 przez voytas_
No i jezeli nigdy nie miales przygod z haftaniem w samochodach, pociagach itp to w samolocie tez nie bedzie problemu. Taki sam srodek lokomocji jak cala reszta. Plywales kiedys moze jakims morskim srodkiem transportu? Nie wiem, motorowka, prom? Jezeli i tam nic Ci nie bylo to mozesz byc spokojny, ze w czasie lotu sie nie zrzygasz.
ja lecialem w zyciu 2 razy, za kazdym razem mi sie podobalo : d
latanie samolotem zajebista sprawa ;] Mam w chuj lek wysokosci, juz z 50m budynku nie moge patrzec w dol bo rzygac mi sie chce, a w samolocie to sobie usiadlem kolo okna i jeszcze sobie podziwialem wszystko jak lecielismy :D czulem sie jakbym juz ze 200 razy wczesniej latal xD
Wszystko bedzie ok, tylko kurwa nie klaskaj po wyladowaniu :XXXX
#50 też właśnie lecę do szwecji, przez kopenhagę. powrót będę miał zjebany Kopenhaga -> przesiadka w WWA na jakiegoś dromadera -> Poznań
Ja nie mam żadnej choroby lokomocyjnej, i nigdy nie miałem podobnych problemów, natomiast gdy pierwszy raz leciałem samolotem, wszystko było git, do momentu kiedy lecąc nad morzem nasz samolot gwałtownie skręcał, i patrząc przez szybę widziałem jak jaśniutkie niebo zamienia się w cieeeemne, wtedy właśnie mnie dopadło, nie zwymiotowałem, ale byłem baaardzo blisko. Wkręciło mi się że mam problemy z lataniem, i podczas lądowania też trzymałem torbę w rekach ;p
Podczas lotu powrotnego nie miałem absolutnie żadnego problemu ;p
Także na wszelki wypadek radzę kupić sobie np Aviomarin, takie tabletki na chorobę lokomocyjną, i profilaktycznie zjeść przed lotem ;]
"Także na wszelki wypadek radzę kupić sobie np Aviomarin, takie tabletki na chorobę lokomocyjną,"
O Rly? : >
Start i ladowanie to mega jazda ;DDD Jak nie nazarles sie jak swinia to nie ma opcji abys puscil pawia ;-)
lol, wtf? ja leciałem raz w życiu i w ogóle nawet mi przez myśl nie przeszło, że może mi się coś dziać :D no i nie działo się ofc, a wy tu o jakichś cukierkach, gumach do żucia, rybach wyciągniętych z wody :|
i potwierdzam, zajebiste uczucie przy starcie :)
Zmieniony 2010-12-02 16:02:13 przez RegO
#55
powiedz dokad to moze na browca wyskoczymy ;D
pamietam jak pierwszy raz lecialem jaki ostrany bylem jak samolot przy ladowaniu zajebal w ziemie to myslalem ze skrzydla zgubilismy, ale ogolnie spoko sprawa niema sie co specjalnie spinac=]
morda przy okienku i jazda !!!! zwlaszcza przy starcie :D
lol frajerzy podniecają się samolotem omfg
Wiem, że fajne przeżycie, ale :
- nie stój jak idiota w kolejce na boarding (i tak wejdziesz)
- nie klaskaj (ani po oderwaniu się od ziemi, ani po wylądowaniu)
- miej zapięte pasy bezpieczeństwa, gdy pojawia się ta ikonka
- jak wylądujesz, to siedź na miejscu i polewaj z baranów wstających i chcących wychodzic (i tak będą czekac na kontrolę paszportową) i nie włączaj telefonu w samolocie.
Nie wiem ile razy latałem, ale dużo. Najdłużej Warszawa -> Moskwa -> Pekin
>
plepleple
Jesli bedziesz sie zle czul itp, to zawsze mozesz sie schowac w kiblu i wyjsc juz po ladowaniu. Prawdopodobnie nikt nie zauwazy ze z toba jest cos nie tak.
Jesli sie bardzo boisz to mozesz zakupic podreczny spadochron i zabrac ze soba na poklad. Jesli nie pozwola ci zabac spadochronu, to czekaj na kolejny lot/idz do konkurencji. W koncu dasz rade, to naprawde swietny sposob i wielu ludzi jest z niego zadowolonych bo to naprawde dziala. Powodzenia.
Zmieniony 2010-12-02 19:16:42 przez Mr.wtopa
spoko.
jak ostatnio lecialem ponad 12h (malezja-londyn) to zapomnialem sobie zamowic zarcia na poklad, wykupilem wszystko, laczenie z jakimis busami dowozacymi na lotnisko i pierszenstwem wejsc na poklad (aahaha, oczywiscie z niczego nie skorzystalem), a jedzienia juz nie.
na cale jebane 12h mialem _doslownie_ dwa lizaki chupa chups i ni chuja, nic wiecej.
dzieki Bogu, ze kolezanka miala aviomarin, to lyknalem dwa i obudzilem sie juz nad wyspami.
to jest tez dobra strategia...
W ekstremalnych przypadkach, np drgawki czy oczoplas polecam polaczyc metody 1 i 2, czyli z podreczym spadochronem zamknac sie w kiblu i czekac az do ladowania. Hawgh!
TEMAT ZAMKNIĘTY po 2 tygodniach automatycznie.