I: W takim razie witam Cie Arturze. Mam przyjemnosc z Toba rozmawiac przy okazji wygrania przez Ciebie turnieju popularnosci serwisu netwars, konkurs mail nazwe NW.Pudelek i wygrales w finale z Draco.
B: No witam, witam. Cóż, to nietypowa dla mnie okazja, wygrać konkrurs na Pudelka NW. Przypomina mi się komiks Wilq Superbohater, więc zacytuję: "jest białym mężczyzną między 20 a 30 rokiem życia i uważa że pudle są durne" "dlaczego? bo wszyscy tak uważają". Oczywiście żartuje sobie.
I: Co robi Blackman dzis ? CO sie zmienilo w jego zyciu? Nie chce tutaj szczegolow, nie pomysl sobie, ale chociaz jakis zarys. Wspominales mi juz, ze wiele sie zmienilo.
B: Jeśli chodzi o granie w gry komputerowe to nie robiłem tego od dawna już. Zmieniło się podejście do życia. Musiałem się jakoś usamodzielnić, chciałem zrobić coś innego. Granie zawsze skłania do zbytniej przesady. Kiedyś było tylko Starcraft i ja. Kiedy pozwalasz grze dyktować sobie warunki, kim się stajesz? W zasadzie to nawet przestałem się zbytnio interesować sceną. Nie wiem nawet, kto wygrał WCG ostatnio, chciaż doszły mnie słuchy że frekwencja nie dopisała.
Poza tym to pracuję, usiłuję skończyć studia od ponad roku. Ostatni semestr nie wyszedł mi najlepiej. Możliwe że tym razem naprawdę mnie skreślą.
I: Podczas naszej wstepnej rozmowy, odnioslem wrazenie, ze blackman jest zaskoczony sytyuacja, mam tutaj na mysli chec przeprowadzenia z Toba wywiadu. CHyba blackman w ogole nie zdaje sobie sprawy ze swojej popularnosci. Moze to nie jest blackmania jak z 2002 czy chocby z 2005, ale mimo wszytsko jest nadal rzesza fanow, ktora liczyla na Twoje wystepy w elimnacjach wcg, co jakis czas ktos pyta o blackmana ( co u niego), calkiem niedawno ktos na oficjalnej stronie napisal o Twoim sukcesie, niektorzy do dzis trzymaja gleboko na dysku Twoje replaye, Ja sam probowalem odnalezc jakis kontakt do Ciebie, by moc z Toba porozmawiac, ale bezskutecznie. Jak sie czujesz dowiadujac sie o tym?
B: Cóż. To dla mnie miłe zaskoczenie, że wciąż się o tym pamięta. Sam może trochę tego nie doceniałem przez większość czasu jaki spędzałem aktywnie na scenie. Może wtedy miało się inne rzeczy na głowie. Trudno mi powiedzieć. Mimo wszystko cieszę się i pozdrawiam fanów.
I: No wlasnie skoro jestemy przy tym temacie, to moze "pociagnijmy go" Blackman to dla wielu mroczny gracz-geniusz, ktory skillowal gdzies po ciemku w domu i raczej nie udzielał sie publicznie, ale podejrzewam takze, ze poniekad taka postawa to wynik zachowan ludzi, nazwijmy to łągodnie "ludzi bez kultur"y. Czy ten wizerunek Ci odpowiada, bo w pewien sposob Cie chronil, przed natarczywosciami? Czy sam go w jakis sposob chcailes budowac, czy moze to wynikalo scisle z wspomnianych zachowan ludzi? Sa ludzie którzy niesety zarzucaja Ci, ze troche olałes SCene, a przeciez masz/miales wielu fanów, jak odeprzesz, te, nazwijmy to zarzuty? =]
B: Przyznaję że ten wizerunek nawet mi pochlebia. Chociaż wydaje mi się że wynikało to z czegoś innego. Patrząc z perspektywy czasu wtedy naprawdę liczyło się dla mnie wygrywanie. Starcraft to nie jest tylko strategia czasu rzeczywistego, to także filozofia gry. Przynajmniej ja tak to postrzegam. Na pewno nie jeden z graczy spędzał wiele godzin jedynie rozmyślając o graniu, obmyślając taktyki albo analizując własne błędy. Ja poszedłem trochę dalej niż to. Rozmyślałem o sensie grania i uzasadnieniu logicznym dlaczego powinno się grać i z kim. Wniosek był następujący: aby stać się lepszym trzeba grać z lepszymi od siebie i przegrywać. Zbierać zabawki rozbite na kawałki i robić z nich coś nowego, skuteczniejszego. Z kolei z czasem pojawiła się inna koncepcja: można grać z lepszymi od siebie i słabszymi od siebie. Ci pierwsi potrzebni są aby zdobywać doświadczenie, ci drudzy aby szlifować swoje umiejętności Wyobrażasz sobie ile to jest grania dziennie?
Wróćmy jednak o kilka lat wstecz. Powiedzmy 8 lat.
Miałem wtedy 16 lat kiedy pojechałem do Korei. Byłem gówniarzem, który miał własną wizję na granie, zbyt osobistą aby była zgodna z tendencjami społecznymi. Byłem skazany na konflikt. Wydaje mi się że w pewnym sensie to było źródłem takiej postawy jak moja. Chyba najbardziej ze wszystkich moich przypadłości.
I: Faktycznie zbudowales wlasna filozofie. Ja jednak jako przedstawiciel Twoich fanów, pytam co z kibicami? W koncu wielu czekalo chocby na jakis "gest" Czy to tez byla część filozofii??
B: Ująłbym to inaczej: filozofia nie zakładała istnienia fanów. Wtedy się na to nie mogłem zgodzić. Ale to było dawno temu. Sport wymaga poświęceń i zmiany wizji świata. To ludzie bardziej znają Ciebie niż Ty ich.
I: Chyba nikt nigdy nie watpil w Twoj talent, wielu nazywa Cie złotym dzieckiem SC, geniuszem. Moze to niezbyt skromne pytanie, ale na czym polegał Twoj fenomen. Wspomniales o swoim podejsciu, ale tak od strony bardziej technicznej. Czy to byly długie, żmudne analizy repokow, jakies notatki, spisane przemyslenia?
B: Hmm... Na czym to polegało? Zacząłem grać w Starcraft'a zaraz po jego ukazaniu się. Na początku była to tylko kampania. Później pojawiło się współzawodnictwo. I smak zwycięstwa. Nie było replayów. Pamiętam wtedy były Battle Report'y, co lepsi redaktorzy potrafili pisać prawdziwe opowieści o bitwach twoich ówczesnych idoli. Pojawiały się także strategie pisane przez różnych graczy, jak artykuły w gazecie, albo przepisy na ciasto. Wszystko to czytałem i analizowałem. Sprawdzałem czy się zgadza, obliczałem możliwe opóźnienia. Gra za grą. Zapisane kartki z czasami. Który Build Order daje więcej kasy, czy lepiej to czy tamto. Bardzo często nie pojawiałem się online z prostej przyczyny: siedziałem i testowałem pomysły grając z komputerem. Wraz z pojawieniem się replayów zmienił się świat Starcrafta. Człowiekowi jest znacznie łatwiej naśladować zachowanie niż je samemu wymyślać. Nie każdy z nas byłby doskonałym aktorem, a gra często przypominała wielkie widowisko na scenie. W pewnym sensie nie podobało mi się to. To wygląda jak pójście na łatwiznę. Dla kogoś, kto według siebie poznał wszystkie tajniki gry, było nie do pomyślenia że wystarczy obejrzeć kilkanaście powtórek kogoś tam i zagrać tak jak on. Wygrywać, czyli osiągać cel, który wedle filozofii trudno osiągnąć. Cóż. To było dawno temu. Ale mniej więcej tak mogło to wyglądać. Teraz powiedziałbym inaczej: gra jest zbyt prosta jeśli coś takiego jak replaye ma wielkie znaczenie
I: Niestety musze nieco sięgnąć do przeszłości, wiem, ze to moze byc dosc zaskakujace pytanie, odbiegajace od tematu naszej dotychczasowej rozmowy, ale jestem tutaj takze uosobieniem woli SCeny. Chcialem zapytac Cie o kilka spraw, m. in. Korea rok 2002 i mecz z Boxerem. W tej grze wedlug wielu nie byles soba. Jakby dopadla Cie trema ( to moglo byc zrouzmiale). Wygladalo to jakby ktos wybil Cie z rytmu. Czy szukales pozniej przyczyny porazki, i oczywiscie czy ją znalazles?
B: Boxer był lepszy ode mnie. Przewyższał mnie doświadczceniem, umiejętnościami i poza tym był u siebie. W obliczu takiego przeciwnika każdy byłby stremowany. Nie mogę zbytnio narzekać bo faktycznie byłem skołowany będąc tam. To była dla mnie dość zaskakujące pojawiać się przed publicznością, wśród ludzi którzy nie mówią ludzkim językiem i tylko ciągną cię z jednego miejsca do drugiego pokazując na migi co masz robić. A ja byłem młody, nie było we mnie dystansu. Ktoś właśnie zabrał mnie od stanowiska i kazał wejść do puszki w meczu o finał mistrzostw świata. Z drugiej strony myślałem sobie: przecież już jestem na podium, nie muszę się tym wszystkim przejmować bo to tylko jeszcze jedna walka. Nie byłem na to wszystko przygotowany, nie tak jak powinienem. Programerzy niestety muszą uczyć się dystansu do publiczności, do całego otoczenia. Sztuką jest się uwolnić od tego jak na polu bitwy. Skupić się na swoim wrogu, i liczyć na to że twoi kumple z oddziału załatwią kumpli twojego wroga.
I: W takim razie skoro jestemy przy temaciei, czy jestes w stanie zjac jakies stanowisko w sprawie podejrzen niektorych obserwatorow, ze gonia_kr mogl uslyszec reakcje publicznosc gdy jego dropship przelatywal obok ekspansji na wyspie w lewym gornym rogu. Czy faktycznie mogl uslyszec publicznosc? W koncu gra moglaby sie potoczyc ianczej.
B: Czy mógł usłyszeć? Raczej wątpię, chociaż nie wiem co tam działo się w jego puszce. U mnie grała muzyka ze Starcrafta, tak głośno że nie słyszałem własnych myśli. Nie byłbym w stanie odróżnić głosu człowieka z zewnątrz, chociaż w sumie to sam nie wiem, azjaci jakoś tak inaczej mówią. W tej chwili sobie nie przypominam aby w ogóle była możliwość zobaczenia czegoś przez szybę. Nie wydaje mi się także żeby Boxer potrzebował tego. Bardziej skłaniałbym się za stwierdzeniem że od początku myślał o sprawdzeniu tamtej wyspy tylko nie trafił myszką. Z drugiej strony, może faktyczne te puszki nie były takie szczelne. Gdyby były nie puszczaliby w nich muzyki jak na koncercie.
I: Czy wtedy, mam na myśli okres zaraz po wcg 2002 faktycznie miałeś oferty od koreańskich pro-teamów, czy kiedykolwiek otrzymałeś jakieś sygnały dotyczące zainteresowania Twoja osoba? Czy faktycznie koreańska scena otworzyła sie dla Ciebie?
B: Tak. Dostałem kilka ofert. Bezpośrednio po walce bardzo dużo ludzi do mnie podchodziło i gratulowało (chyba przegranej). Pamiętam dwóch poważnych managerów z którymi rozmawiałem o progamingu. Chciałem wtedy maturę zdać i w sumie przyznali mi rację. Jeden z nich powiedział mi że koreańczycy nie lubią ludzi bez szkoły, co przesądziło o sprawie.
I: W takim razie co zaważylo?
B: No chęć skończenia szkoły. Miałem wtedy 16 lat. Gdybym został w Korei, nie miałbym żadnego życia w Polsce. Nie chciałem skończyć jak główny bohater w filmie Zapaśnik. To dość przykry ale prawdziwy obraz rzeczywistości.
I: Mam nadzieje, ze Cie nie rozzłoszczę, ale spytam jeszcze, czy nie zalujesz, ze nie sprobowales?
B: Nie żałuję. Mogłoby to być ciekawym doświadczeniem. Ale i tak na tym zyskałem. Byłem tam, smakowałem tego, chociaż odrobinę, i potrafię sobie wyobrazić jak mogłoby to wyglądać.
I: Gdybys miał w dwoch, trzech zdaniach opisać czym był/jest dla Ciebie Starcraft? Czy była to po prostu przygoda zycia? Czy moze gdzies na zawsze odbilo sie to wsyztsko na Twojej osobowosci i znajduje jakieś odzwierciedlenie w zyciu osobistym?
B: Jeśli mam mówić szczerze to zawdzięczam tej grze bardzo wiele i cieszę się że miałem okazję w nią grać w tym życiu. Dla większości ludzi to tylko gra komputerowa. Wcześniej wspominałem jak to wyglądało u mnie: dużo rozmyślania, dużo pomysłów, coraz więcej. Doskonały trening podejmowania strategicznych decyzji. Nie raz grywało się "na pałę", czyli po prostu jak wyjdzie. Przecież znasz mechanikę i wiesz jak to działa. Adaptujesz się do otoczenia, do przeciwnika, do jego taktyki. On robi dokładnie to samo co ty więc nie możesz stać w miejscu i gapić się jak niszczy ci bazę. Musisz coś robić. Często masz tylko ułamki chwil na podjęcie decyzji. Scan w jakieś tam miejsce, kamikaze overlord. Widzisz skrawek bazy ale już masz plan. Widzisz przez ułamek chwili fragment wojska przeciwnika i wiesz co on zamierza jakbyś czytał w jego myślach. To wszystko przekłada się na to co teraz robię. Wymyślam rozwiązania. Gry komputerowe są ludziom potrzebne. Uważam że to pewna forma ewolucji jakiej podlegamy. Możemy grać jeszcze szybciej, możemy myśleć jeszcze szybciej, potrzebujemy tylko jakiegoś stymulantu. Tym właśnie są genialne gry komputerowe, a jedną z nich jest Starcraft.
I: Czy sc:bw ma jeszcze jakies miejsce w zyciu blackmana (w kotekscie samej czynnosci grana)? Czy moze plyte z gra dawno wyrzuciles? Kiedy definitywnie skonczyles przygode z SC:BW? CZy w ogole pogrywasz czasami 4fun?
B: Nie grałem od dawna już ale kopię gry przechowuję zawsze pod ręką. Na wszelki wypadek. CD Key'a znam na pamięć. Kiedy kupowaliśmy z bratem grę numerki nadrukowane były farbą drukarską na skrawek tasmy przylepnej. Bardzo szybko się starły więc nauczyliśmy się klucza na pamięć. Mam w pewnym sensie część Starcrafta w sobie heheh. Przestałem grać z braku czasu. Zająłem się innymi rzeczami, czymś nowym. Na partie w poczciwego staruszka nie było już czasu.
I: Czyli nie dasz sie namówić na ewentualny showmatch, który jestem pewien pobiłby rekordy oglądalności, wśród i tak juz dogorywającej widowni sc:bw ? : )
B: No byłby z tym pewien problem, bo na codzień nie używam Windows'a. Na wirtualce nie sprawdzałem czy Starcraft zadziała. Podobno jakieś eksperymentalne wspomaganie graficzne tam VirtualBox ma ale nie testowałem tego.
I: Rozumiem, gdybys jednak jakims cudem... To bylaby niezła gratka =]
I: Czy grałeś, a moze masz zamiar zagrać w SC2?
B: Cóż, grałem w wersję beta. Podobało mi się, aczkolwiek pełnej wersji jeszcze nie kupiłem. Ciężko znaleźć oryginalną angielską wersję. Tłumaczenie gier na natywne języki to poroniony pomysł.
I: CZy mozemy liczyc na jakis powrot do aktywnej gry, czy to raczej 4fun?
B: Jak uporządkuję trochę swój grafik to pewnie pogram w SC2. Wkrótce będę się przeprowadzał i tak naprawdę nie mam okazji żeby w cokolwiek zagrać. Raczej 4fun. Zdobyłem co chciałem w dziedzinie gier komputerowych. Pora pokonać innego demona.
I: Wywiad jest scisle zwiazany z konkursem na gracza wszechczasów serwisu Netwars, dlatego spytam: Czy blackman postuje nadal na NW? Czy moze chociaz czyta forum?
B: Hehehe. Nie postuje. Czasem rzucę okiem na newsy NW, aby dowiedzieć się tego czy owego. Np. wyniki WCG, jakieś rozgrywki. Niezbyt często jednak, więc w konkursie wiedzy, raczej nie mam większych szans.
I: Czyli nie jest Ci znane powiedzenie " sciol wlosy i pare innych" ?
B: Niezbyt. Ale przypuszczam że nawiązuje do pewnego okresu kiedy faktycznie ściąłem włosy.
Niestety muszę rozczarować autora tej maksymy: odrosły mi z powrotem.
I: Jaka gre najlepiej wpsomniasz w zyciu, ktora Twoim zdaniem byla najgorsza, a ktora najlepsza w Twoim wykonaniu?
B: Najlepiej wspominam walkę z Oddisayem na WCG. Przed tą grą po kompleksie oprowadzał mnie H.O.T., w szczególności bujaliśmy się po rejonie gdzie turniej rozgrywali progamerzy (ci którzy nie dostali się do WCG mieli oddzielny turniej dla otuchy) Był tam między innymi Chrh i Chojja. Ten pierwszy grał przylepiony do monitora jakby oglądał pornografię. Drugi słynął z szybkości. Oglądając jak on gra pomyślałem sobie wtedy: "mogę zagrać szybciej". I w grze z Oddisayem starałem się klikać tak jak oni. Na moim ówczesnym A4Techu trafiałem może połowę z tego wszystkiego ale i tak w ostatecznym rozrachunku wychodziłem lepiej. Po skończonej grze obejrzałem się za siebie. Wszyscy sędziowie (a byli to progamerzy którzy dorabiali w organizacji turnieju) stali za mną i klepali mnie po ramieniu mówiąc "good, very good", bo chyba nic innego nie potrafili powiedzieć. To było niesamowite.
Kilka razy zdarzyło mi się grać po kilku głębszych. Gdybym to pamiętał to pewnie bym mógł coś opowiedzieć.
I: Czy Blackman faktycznie stworzyl AI, ktore stylem przypominalo progammerów?
B: Tak. Chociaż nie było to AI takie jakiego faktycznie używa się w grach. Możliwości edytora były dość ograniczone.
I: Jakich progammerów pokonales w soim zyciu (bo zakladam, ze byli to nie tylko Ci z wcg czyt. Oddysey, fOru) ?
B: Grałem coś tam z NaDa i kilkoma protossami. Z zergów to często grywałem z gościami z IS. Naprawdę nie pamiętam teraz nicków.
I: Był taki incydent na wcg, właściwie to plotki, ale wolałbym je rozwiać. Chodzilo bodajze o narysowanie swastyki na Twoim bilecie, czeku. Czy takie coś faktycznie miało miejsce, czy wolisz już do tego nie wracac, czy moze to tylko zwykle plotki?
B: Tak było coś takiego i to nie był bilet tylko ten cały symboliczny czek na 5000$, który dostałem w Korei. Prawdę mówiąć to było mi bardzo przykro jak tylko to odkryłem i wręcz się popłakałem.
Pamiątka była imponująca, podobała mi się a tu takie coś. I to jeszcze mazakiem olejnym więc nie dało się tego zmyć.
I: Czy wiadome było kto to zrobil?
B: Nikt się nie przyznał chociaż były pewne przypuszczenia. To było dawno temu, sam już nie pamiętam szczegółów. Jak się później okazało cały ten tekturowy czek się zniszczył, farba z niego odeszła. Chyba już go nie mam.
I: Na co przeznaczyłeś wygrane pieniądze?
B: Nowy komputer. Internet w domu. Nie pamiętam już, ale kasa szybko się rozpłynęła to na jedno to na drugie. Część z wygranej zagarnęło państwo. Bagatela 22% bo potraktowali to jako zarobek a nie nagrodę (czyli 10%).Cóż, jak na ilość forsy, którą może wygrać 16-letni chłopak to i tak było sporo. Więc nie rozpaczam nad tym, chociaż skurwysynów podatków nie lubię.
I: Ok Artur, jestem, a wlasciwie jesteśmy Ci bardzo wdzięczni za poświęcony czas. Ten wywiad to naprawdę dzieło z Twojej strony. Zachęcam Cie do odwiedzania Netwars, a jesli przyszła by Ci ochota zagrania tego showmatchu, to pisz. Znajdzie sie doborowy stream i mnostwo widzów, gotowych zobaczyć fenomena polskiego SC po raz ostatni. Jeslii masz ochotę kogoś pozdrowić, dodac cos od siebie, to masz okazje.
B: Chciałbym pozdrowić wszystkich swoich fanów. Niech Czarny Pan obdarzy was morzem wódki i stadem dziewic (tudzież porządnym wibratorem z AI). Dzięki za wywiad. Było mi bardzo miło. Odezwę się w sprawie showmatchu. Pozdrawiam
