Co byś pomyślał o osobie, która chodzi w za ciasnych butach i rozpowiada że jej to sprawia przyjemność? Zakłada ciasne buty, żeby się dobrze poczuć gdy je zdejmie, dla tej chwilowej ulgi. Do tego te buty są śmierdzące i zajeżdża od niego codziennie na parę metrów. I robi to od wielu lat. Pozatym codziennie musi kupować nową parę butów, bo stara przestała już śmierdzieć.
Czy taka osoba może się z tej choroby wyleczyć jakąs magiczną tabletką wyprodukowaną przez firmy farmaceutyczne?
W czym jest dolegliwość i jak byście radzili takiej osobie pomóc?
Czy to byłoby normalne, gdyby takie zachowanie było powszechne i nikt by z tym nic nie robił, śmierdzące ciasne buty byłyby w sprzedaży na każdym kroku i wystawione na frontowym widoku w każdym kiosku?
Jak byś się poczuł, gdybyś był takim przypadkiem i w końcu po wielu latach zrozumiał, że przez całe życie robiono z Ciebie kretyna? Na każdym kroku by ci wmawiano ciągle, że chodzenie w tych śmierdzących butach sprawia przyjemność, słyszałbyś to ciągle wśród swoich znajomych/rodziców, widział w telewizji, w filmie, w kiosku po drodze do szkoły.
Byłem takim przypadkiem.
Smutne naprawdę, pewnie było by mi jeszcze bardziej smutno gdybym to przeczytał ...
A nie jest ona przypadkiem Chinka? Slyszalem, ze w Chinach starzy zakladaja corka od malego za ciasne buty zeby mialy male stopki, bo Chinczycy maja taki fetysz ; O.
niesamowita historia, really...
hmmm, ja bym Sobie zwalił do Twoich bucików... ♥
nie wiem dlaczego przyjelo sie w swiecie ze szlugi to taka lajtowa rozrywka, dla mnie papierosy to narkotyk - moja babcia ma rozedme płuc przez palenie, meczy sie w chuj, kaszle czesto, musi wydawac sporo na leki i regularnie jezdzic do pulmunologa a samo wyjscie do kosciola to dla niej mordęga, nie mowiac ile wydala hajsu przez polowe zycia ktore przepalila, niestety jej corka czyli moja mama pali jeszcze wiecej :((
Zmieniony 2011-11-09 15:53:34 przez dazemeNt
<coolstory>
fajnie tak trzymac siku przez 5h a potem wysikac sie i poczuc ta niebianska lekkosc i ulge
</coolstory>
#8
gdybym ja cpal tyle ile wypalilem papierosow, to pewnie juz bym nie zyl
A na każdych butach ostrzeżenia
"chodzenie przez zbyt długi czas może zdeformować stopy, a nawet zrobić z ciebie kalekę na wózku inwalidzkim"
"chodzenie w nich może spowodować zanik węchu i wyczuwania smrodu"
Zmieniony 2011-11-09 15:57:29 przez cagrET
dlatego rozgraniczanie papierosow i alkoholu pomiedzy narkotykami jest bezsensu
to sa uzywki i koniec.
aaaa, alegoria taka, do palenia!
Zmieniony 2011-11-09 16:00:07 przez -AciD-
Nie kumam ! O so chosi? :d Ciężka rozkminka jak na kacową niedziele, można byłoby jaśniej :o?
cagrET pod przykrywka nawraca tych ktorzy zbladzili, a tak naprawde chce pieniedzy za plugin1!!
A pod koniec swojego życia, dowiadujesz się że ta cała przyjemność i relaksacja z chodzenia w tych ciasnych i śmierdzących butach była efektem PLACEBO, obrazy i dźwięki które wchłaniałeś całe życie od dzieciństwa zrobiły ci mętlik w głowie i uwierzyłeś w to. Co byś wtedy zrobił? Rzucił monitorem? O ile miałbyś sił wziąć wdech do płuc!
Wolałbyś się o tym dowiedzieć teraz czy za 20 lat? A dowiesz się tak czy siak, jak zacznie coraz więcej osób o tym głośno mówić i odkręcać tą spiralę.
Zmieniony 2011-11-09 16:32:01 przez cagrET
Kurcze cagret, zostałeś opętany, albo ćpiesz!!
Zmieniony 2011-11-09 16:33:51 przez Oscar
Pomyslalbym "omg co za cagrET z tego cagrET'a" ; o
osiem
niech babcia przestanie chodzic do kosciola i problem z duchota zniknie1111
wtedy zostalby jej tylko ks.natanek :< pozatym babcia jest zbyt fajna - na tuska mowi rudy zlodziej, i ma wyjebane na smolensk
Zmieniony 2011-11-09 16:45:17 przez dazemeNt
Kazdy ma swoje porycia. Niech sobie nosi co chce, jesli wie ze otoczenie tego nie akceptuje i dalej tego nie zmienia, to juz nie zmieni.
#17 jakim efektem placebo? Co ty bredzisz? :) Po prostu caly czas buty Cie uciskaja i czujesz lekki bol, a jak sciagniesz to czujesz ulge. Jak namacalne doznanie moze byc efektem placebo :O
#22 wiesz ze to temat o papierosach?
dzisiaj szedłem z rynku to mnie się taki jeden spytał czy nie mogę go poczęstować śmierdzącym butem- stanowczo odmówiłem.
Shad
To dlaczego nie pójdziesz teraz założyć ciasnych butów? Nie chciałbyś poczuć trochę przyjemności?
Czy uważasz że po wielu latach wkładania takich butów nadal czułbyś "ulgę" po ich zdjęciu? Myślę że już po tygodniu ich zakładania to co byś czuł podczas ich zdejmowania, raczej nie nazwałbyś tego ulgą, myślę że ciężko by było określić co czujesz, bo wydaje mi się że za dużo byś w tych nogach już raczej nie czuł... Ale dzięki efektowi placebo wydaje ci się że czujesz nadal ulgę. I nie możesz przestać.
Zmieniony 2011-11-09 17:06:50 przez cagrET
hm my bad
Zmieniony 2011-11-09 17:04:25 przez TemperamenT
Od trzech dni nie noszę śmierdzących butów! Wyrzuciłem nawet wszystkie sznurowadła, które miałem w domu, żeby nie kupować nowych butów!
Święta Teresa jak szła spać to sobie wkładała do łóżka kłody by nie mogła wygodnie się wyspać. Ja zakładam ciasne i śmierdzące buty, bo nie chcę wygodnie od tak sobie chodzić po świecie. Czuję, że wypełniam misję.
wiem jak to jest jestem narciarzem :D
Buddha
Dobry link!
Mało tych absurdów w naszym życiu? Czego to ludzie nie wymyślą, a później jeszcze setki innych do tego przekonają, a po 100 latach jest to już coś powszechnie normalnego, to już jest wtedy tradycją! A tradycję jak wiadomo trzeba podtrzymywać, bo to nasza kultura. Naszą kulturą jest chodzić w ciasnych śmierdzących butach.
#1 Az ciezko uwierzyc ze ktos moze takie gowno wyplodzic - masz szczescie ze nie marnowalem czasu na czytanie tego do konca.
Ania
Dobrze to ująłeś, właśnie w takie gówno, w taką pułapkę tak wielu z nas wpada, niektórzy na całe życie. I niestety wiele jest osób takich jak ty - co nie myśli i nie czyta - tacy mają najciężej.
Zmieniony 2011-12-09 07:57:15 przez cagrET
w chinach czy tam innej japonii sa automaty z brudnymi majtami do wachania, wiec pewnie za 200 lat u nas tez cos takiego bedzie :(
Zmieniony 2011-12-09 10:22:03 przez Shynshyl
Napisałbym, że coś ci się w głowie zjebało, ale pewnie wiesz to już od dekady.
#25 wydaje mi sie ulge czujesz caly czas, tylko to juz nie jest miarodajne :D I nie jest to warte rzecz jasna zachodu.
#23 nie wiedzialem, jesli o to chodzi to jak dla mnie to jednak jest efekt placebo. Bo nie ma zadnych korzysci z noszenia tych butow, poza kasa, ktora wydajesz na nie codziennie
Zmieniony 2011-12-09 11:29:25 przez Shad
czuję temat z perspektywy...
1# tekst daje do myslenia, thx
Gdyby nie motyw smrodu z butów, pomyślałabym, że ta osoba jest normalną kobietą.
#1
Dzisiaj na spokojnie po niedzkacu można przeanalizować ten tekst i nachodzą mnie dwie konkluzje, albo piszesz stricte o "butowym fetyszu", albo o tym, że się przebudziłeś ze snu zwanym "otaczająca nas rzeczywistość" i zaczynasz powoli rozumieć mechanizmy, które kierują całą tą "pseudorzeczywitością" :)
Skłaniam się bardziej ku drugiej opcji, więc witaj w klubie, jak pierwsze wrażenia?
Rybenka
masz na mysli buty na szpilkach? :D
Pierwsze wrażenia? Czuję że odradzają mi się szare komórki.
#48
to wyobraź sobie, że byłeś jak Ci młodzi Izraelczycy :
http://www.youtube.com/watch?v=nu6t9YmHvT4
Łykają wszystko co im się wmówi ;-) Polscy neofaszyści górą !;d
SPQR.Colos
Zatkało mnie trochę. To od zawsze tak w Izraelu? Nakręcają tak ciągle spiralę nienawiści?
Z tego co czytałem to podobno tak, taka jest u nich indoktronizacja młodego pokolenia.
Najlepszy przykład to tych 3 polskich staruszków, których słowa przetłumaczono tak, aby młodzi Izraelczycy jeszcze bardziej czuli niechęć do naszego narodu, pytanie czy powinno to nas dziwić, czy nie? Od dawien dawna wiadomo było, że z bliżej nieokreślonych powodów Żydzi nas nie "trawią" i starają się nas dyskredytować na arenie międzynarodowej wszelkimi środkami.
Nawiązując do głównego wątku to od 4-5 lat czuję się jakby mój organizm powolutku trawił matrixowską" czerwoną pigułkę", dzięki której zaczynam wybudzać się z tego błogiego snu jednocześnie pojmując w czym my żyjemy.
Analogiczną spiralę nienawiści znajdziesz w naszej rodzimej polityce, gdzie np. szef PO nadal straszy Polaków PiSem zamiast mówić o realnych problemach i jakie chce zastosować środki do ich rozwiązania. To już jest naprawdę nudne do bólu.
Zmieniony 2011-12-09 14:00:46 przez SPQR.Colos
Co trzeba zrobić, żeby być takim oświeconym?
Jest polecana dobra książka w topicu "Rzuć palenie KKD".
#53, nie mówię o paleniu tylko generalnie... -.-
Od czegoś trzeba zacząć, palenie to dobry przykład, jak zrozumiesz to, zaczniesz rozumieć resztę, jak działa mechanizm prania mózgu. Doświadczenie wskazane, więc jak paliłeś tym lepiej zrozumiesz, mechanizmy myślowe, jak robią Ci mętlik w głowie i manipulują.
Zedytowałem.
No jak nie palisz to może być trudniej, trzeba to poczuć na własnej skórze (albo prędzej głowie?).
Zmieniony 2011-12-09 14:18:50 przez cagrET
#55, cool. A skąd wniosek, że palę? :|
No jak nie palisz to może być trudniej, trzeba to poczuć na własnej skórze (albo prędzej głowie?). Nikotyna jest trucizną, wpływa na twoje procesy myślowe, na argumentację jaką tworzą twoje mechanizmy obronne, taki zatruty organizm jest bardziej podatny na manipulację, dlatego tak ciężko rzucić palenie, mimo iż fizyczne uzależnienie miija po 30 min, to jednak mętlik jaki robi nam społeczeństwo robi z rzucenia fajek jakiś wielki koszmar, w co drugim filmie widzisz jak koleś palący jest szczęśliwym człowiekiem, gdy próbujesz rzucić - myślisz w głowie że już nigdy nie będziesz szczęśliwy, a gdy oznajmiasz innym że rzucasz palenie to wszyscy ci wmówią że będziesz cierpiał i przeżywał katusze - a tak naprawdę nic z tego nie ma - to wszystko to właśnie pranie mózgu. Robi się taka blokada w głowie, wystarczy ją przezwyciężyć i te wszystkie problemy, cierpienia, katusze - to wszystko nagle magicznie znika. Uwalniasz się od tej manipulacji.
#57
A słyszałeś o właściwościach fluoru w paście do zębów? O jej uspokajającej roli jak i wypłukiwaniu wapnia z organizmu?
Próbuję zweryfikować te tezy ale nie mam jeszcze 100% pewności czy to prawda, jedynie pobieżnie i z perspektywy pośrednich dowodów można to zweryfikować, ale to za mało, aby być pewnym.
Spływam teraz do roboty, będę wieczorem :d pozdro for @ll !
Zmieniony 2011-12-09 14:33:32 przez SPQR.Colos
Kto uwaza ze cagret w niedalekiej przyszlosci znow zacznie jarac niech da +1!
Jakbym nie był pewny to bym tego nie pisał, to nie jest wpływ chwili, to się wydarzyło już parę miesięcy temu, a teraz po prostu zbieram myśli, składam to w kupę, nie ma już powrotu i to jest właśnie najpiękniejsze, żyjesz bez żadnych obaw do końca życia.
#60, ale zdajesz sobie sprawę z tego, że to co piszesz brzmi bardziej jak wypowiedzi członka sekty z wypranym mózgiem niż wolnej od manipulacji jednostki? Just sayin.
Może to tak brzmi, wyrażam się w sposób swobodny, może gdyby to ująć w jedną spójną długą myśl, może by to inaczej zabrzmiało. Nie jest mi łatwo wyrazić tego co czułem przez te lata, będąc uzależnionym od tego narkotyku, nie jest łatwo ludziom tego rzucić, bo bardzo trudno do nich przemówić, zwykłe puste teksty na opakowaniach fajek nie dają rezultatów i niczego nie tłumaczą, moje wypowiedzi tak formułuję żeby dotrzeć do palacza, może dla kogoś niepalącego to nie ma sensu, trudno, próbowałem, jak chociaż pomogłem czy naprowadziłem na przemyślenia chociaż 1 osobę to dla mnie sukces.
Zmieniony 2011-12-09 14:56:15 przez cagrET
To jest trochę jak wyjść z Matrixa a potem do niego wrócić i mówić wszystkim, że świat jest manipulacją.
May the Force be with you cagrET
Zmieniony 2011-12-09 15:14:48 przez PANTAJEMNICZY
Polecam przeczytać 2 krótkie rozdziały z pewnej książki to trochę może rozjaśnić co poniektórym sytuacje:
http://www.speedyshare.com/files/30283135/onlyway.rar
Niestety nie wrzucę całej książki bo jest zabezpieczona DRM.
Najlepsze w tym całym podejściu prezentowanym przeze mnie i cagrET'a do problemu palenia i uzależnienia nikotynowego jest to, że jak zaczniemy rozumieć całkowite działanie pułapki nikotynowej i przyjrzymy się innym narkotykom, np. jak alkohol i heroina, to zauważamy że pułapka działa w identyczny sposób! (oczywiście efekt przyjmowania jest inny ale nie jest to istotne). Na pewno każdy z was słyszał o niesamowitych katuszach jakie przeżywa heroinista przestający brać. Wiecie do czego ex-heroiniści porównują uczucie odstawienia narkotyku? Do GRYPY. Wszystkie stwierdzenia, że istnieją jakieś nie do zniesienia bóle fizyczne po odstawieniu czegokolwiek są mocno przereklamowane. To uzależnienie psychiczne i pranie mózgu, że życie nie będzie nigdy takie same bez narkotyku powodują wyolbrzymienie na światową skalę. Powstanie także masowa dezinformacja i eksperci zaczynają stosować rzeczy w stylu "terapii zastępczej" czyli dostarczaniu narkotyku w innej formie w innych dawkach. Pomysł jest dobry, ale oparty na złych przekonaniach i dlatego nie będzie działać.
Każdy narkoman kłamie nie tylko społeczeństwo, okłamuję także siebie aby dostać swoją działkę. Próbuje każdym sposobem usprawiedliwić swoją głupotę i zatrzeć obraz ćpuna ("lubię palić", "pomaga mi w stresie", "mam co robić z rękami", "życie jest chujowe idę się najebać" i inne poronione usprawiedliwienia).
Temat jest dość ciężki do wytłumaczenia osobie która nigdy nie paliła nałogowo. W dodatku pranie mózgu przez społeczeństwo i błędne rozumienie działania mechanizmów odpowiadających za uzależnienie jest tak przeogromne, że nigdy nie uda się pozbyć uzależnienia od narkotyków (mam nadzieję jednak, że się mylę). Gość 25 lat temu poznał działanie pułapki narkotykowej i zaczął tą nierówną walkę. Rzucił śnieżną kulkę która mam nadzieje zamieni się w lawinę. Zaczynając od jednej kliniki, jego metoda zyskała uznana na całym świecie (
http://www.allen-carr.pl/home/kliniki-allena-carra-na-swieci...). Polityka jego klinik ma 100% zwrot funduszy w przypadku nie powodzenia i ma stałą jedną opłatę (możesz chodzić na terapie do oporu nawet 1000 razy). Dodatkowo ma 95% skuteczności.
Czy to za mało aby zapoznać się z tą metodą? Czy obecne metody walki z uzależnieniem (AA, ostrzeżenia o szkodliwości, regulacje wiekowe i inne) naprawdę działają tak zajebiście że nie ma co zmieniać na płaszczyźnie uzależnień narkotykowych?
Moim zdaniem wszystkie obecne metody się nie sprawdziły i warto dać szansę metodzie Allen Carr'a (nawet jak nie zadziała to co tracimy? NIC A MOŻEMY ZYSKAĆ TAK WIELE).
Pozdrawiam
Zmieniony 2011-12-09 15:45:50 przez Docent
#64, imo to jednak nie jest taka prosta sprawa, że to po prostu "pranie mózgu" i eot. Kwestia objawów psychosomatycznych jest bardzo złożona i w dużej mierze niewyjaśniona. Pewnie, że odstawienie heroiny nie powoduje objawów fizycznych, ale z drugiej strony działanie psychiki jest na tyle silne, że może je wywołać. Chociażby jak w przypadku bólów fantomowych po amputacji.
A spróbuj sobie wyobrazić, że jest taka pewna bariera w umyśle, powiedzmy nawet barierka, zawsze biegniesz w jej kierunku, gdy w nią wbiegniesz będziesz cały w siniakach, obolały, jak jesteś uzależnionym ciągle się w nią wpakujesz, za każdym razem gdy się w nią wpakujesz mózg wysyła oznaki bólu do twojego ciała. Powiedzmy że zapoczątkujesz różne procesy myślowe, które ta książka pomaga rozwijać i rozumieć, a gdy wszystkie wątpliwości są rozwiane nagle udaje ci się nad tą barierką przeskoczyć - znikają te wszystkie problemy, bóle, cierpienia - nagle zaczynasz to rozumieć, nauczyłeś się "wysoko skakać", trudno to wyjaśnić, bo jak tu wyjaśnić co się fizycznie dzieje w tej głowie, to jest jedyna część człowieka, która jest najmniej zbadana.
Może brzmi to trochę jak science fiction. Ale spróbuj sobie wyobrazić że tak jak masz mięśnie fizyczne, tak i masz mięśnie myślowe, nie wystarczy jakiekolwiek mięśnie rozwinąć by lepiej skakać, chodzi o konkretne mięśnie nóg, tak i tutaj autor książki naprowadza cię, daje ci taki trening umysłowy, on wie jak tą przeszkodę pokonać, z jakiego dystansu najlepiej wziąć rozpęd, jak szybko się rozpędzić, jak ustawić nogę podczas wyskoku, jakie treningi wykonywać przed samym skokiem by rozwinąć potrzebne mięśnie nóg.
Zmieniony 2011-12-09 16:23:34 przez cagrET
pomyślałbym, że to cagrET
#66, imo nie ma prostych i uniwersalnych metod na zmianę sposobu myślenia czy pracę nad własnym umysłem.
#68
Są. Nazywa się to przedstawieniem faktów ;]
2+2 = 4 i choćbyś nie wiem jak próbował, nie przekonasz nikogo że jest inaczej.
A może jednak...
Samochód ma 2 koła z przodu i 2 koła z tyłu, ile razem samochód ma kół?
Może się wydać, że 4, ale jeszcze jedno jest w bagażniku czyż nie? ;-)
Zmieniony 2011-12-09 16:35:20 przez cagrET
#69, no spoko, ale mówię o czymś innym. Jak spotkasz człowieka, któremu całe życie się wydawało, że 2+2=5 i na tym opiera się cały jego światopogląd to przekonanie go, że tak nie jest nie będzie proste.
TEMAT ZAMKNIĘTY po 2 tygodniach automatycznie.