Zjedź na dół
zamykam
Zreszta zaluje ze to ogladnalem, trwalem juz b.dlugo w postanowieniu, ze nie bede ogladal tego typu rzeczy i odcinac sie bede od mediow/polityki i wsumie mialem mniejsza piane na ustach niz wczesniej.
No i jak było to sory. Ale popatrzyłem się na listę topiców i nie zwróciłem uwagi na post tego typa (tym bardziej, że ostatni komentarz był Colosa)
Zmieniony 2013-01-03 11:17:46 przez TheBlade
poza tym fajne, i zgadzam sie z resztą. a ty bucu z #5 jak sie z czyms nie zgadzasz to sam zapostuj linki które obalają statystki z #1, a nie powiedz ze nie prawda i czekaj az ci ktos udowodni ze jest inaczej, proste
"oraz porownanie do innych np. krajow"
Żałosne. Na tej zasadzie można uargumentować zupełnie absurdalne tezy, jak np. że w niektórych częściach Afryki jest dobrze jak trwa epidemia AIDS, głód i wojny, bo w sąsiednich krajach też jest podobnie.
Do tego kompletnie nie zrozumiałeś tego filmiku, bo to tak naprawdę dość dobrze przemyślany troll który miał przedstawić za pomocą chamskiego, ewidentnego użycia NLP rozdźwięk pomiędzy realną sytuacją w kraju, a przekazem w mediach głównego nurtu, głównie tym płynącym od partii politycznych.
Pytając w tym przypadku o statystyki pokazujesz w zasadzie tylko i wyłącznie że należysz do tej "masy" która w odpowiedzi na jakąkolwiek krytykę rządu czy dominujących w UE nurtów politycznych przyjmuje agresywną postawę i próbuje zdyskredytować przeciwnika.
Akcyza na alkohol mogłaby wzrosnąć trzykrotnie!
Już na samym początku masz całą masę nacechowanych pozytywnie słów przy stopniowym przemycaniu coraz bardziej irytujących dla przeciętnego człowieka treści, potem typ stopniowo zmienia formę przekazu wprowadzając słowa o coraz większym nacechowaniu negatywnym na końcu wrzucając jakieś absurdalne i wyrwane z kontekstu teksty o bólu brzucha. Do tego operowanie obrazem tak żeby ustawić w centrum uwagi określone słowa i utrzymywanie takiego tempa że w zasadzie nie masz czasu się zastanowić nad treścią merytoryczną, tak żeby odbiorca łykał emocjonalnie nacechowane kawałki nie odróżniając ich od informacji.
Czyste trololo.
#15
Spierdalaj trollu, w życiu nie napisałeś w jakimkolwiek temacie politycznym na NW normalnego posta, a o mojej aktywności masz chujowe pojęcie :) w każdym razie kilka osób z NW może potwierdzić że nie jest zerowa bo taki np. Toki mi z pewnym projektem pomagał, a ty sobie dalej możesz być hejtującym nołnejmem którego jedyny wkład w życie publiczne to wylewanie frustracji w internecie.
#16
Dalej nie rozumiesz, a mi się nie chce tłumaczyć.
Zmieniony 2013-01-03 11:37:59 przez SeXyWombaT
Prosze bardzo
"Z badania wynika, że nie mamy powodów do radości i optymizmu. Polska osiąga poziom 64% średniej unijnej, a w UE gorszy wskaźnik od nas mają jedynie Łotwa, Rumunia i Bułgaria"
Bądź z tego dumny, jesteśmy lepsi od rumunów, bułgarów i łotyszów :>
http://wpolityce.pl/wydarzenia/42878-dane-eurostatu-obnazaja...
Byczy zawsze jest dumny!
Zmieniony 2013-01-03 11:37:18 przez SPQR.Colos
Generalnie filmik spoko z tym , ze Ameryki gosciu nie odkrył :<
Coraz więcej jest marudzących a mniej działających :>
A czy ja porównuje nas do Niemców? ile krajów masz w Unii Europejskiej? Tylko Niemcy?
Dla przypomnienia odsyłam do
http://pl.wikipedia.org/wiki/Unia_Europejska
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pa%C5%84stwa_cz%C5%82onkowskie_...
Zmieniony 2013-01-03 11:39:50 przez SPQR.Colos
sam problem był poruszany pierdyliard razy i znowu chuj z tego wyjdzie więc who cares. internet <<<<<<< telewizja i to się szybko nie zmieni.
a ja się pokusiłem o przemyślenie swojego postępowania i dlatego wracam do pracy, zamiast bimbać na NW/FB.
Zmieniony 2013-01-03 11:54:31 przez _vh
http://kataloog.info/forum_jpg/plakat_propagandowy1.jpg
http://niepoprawni.pl/files/images/plakat3.jpg
http://reklaman.files.wordpress.com/2009/03/plon.jpg
http://niepoprawni.pl/files/images/61677_inmsg.jpg
hip hip hura!
Chciałeś statystyki, to je Ci dałem, teraz sam analizuj, ile z tych krajów bez problemowo powinniśmy przeskoczyć, ale tego nie robimy, ciekawe dlaczego?
I przypominam, że to Ty użyłeś jako argumentu porównującego Niemcy, nie ja. Wybroń się z tego.
Zmieniony 2013-01-03 12:14:56 przez SPQR.Colos
Kolego, znowu trywialny argument Niemiec, a ja Ci dałem pełną listę 27 krajów Unii Europejskiej. Przypomnij mi ile z nich należało do byłego bloku sowieckiego? I ile z nich jest "zbliżonych" gospodarczo do Niemców? Ile z tych krajów stoi wyżej od Polski, z mniejszym potencjałem ekonomicznym, niż nasz kraj?
Do Niemeic powinniśmy dążyć, ale nie używaj Niemiców jako argumentu, który ma poprzeć Twoją tezę, że to nie "nasza" wina, iż dopiero po 89 mieliśmy szansę na rozwój.
Zmieniony 2013-01-03 13:33:27 przez SPQR.Colos
Może nie zrozumiałem tego co piszesz, ale w poście
W poście
Możesz mi to wyjaśnić, co miałeś na myśli?
"podaj mi przyklad panstwa ktore w 20 lat tak sie rozwinelo ze ludzie nie chca emigrowac do panstw wysoko rozwinietych?"
Na przykład Estonia, były blok sowiecki. Można?
Zmieniony 2013-01-03 13:51:52 przez SPQR.Colos
Pięćdziesiąt lat temu PKB Korei Południowej przypadający na jednego mieszkańca, porównywalny był z poziomem PKB w biedniejszych krajach Afryki i Azji[4][5]. Korea Północna była mniej zniszczona przez wojnę i posiadała większość przemysłu półwyspu, a ponadto węgiel. Na południu rządziła korupcja, kartki, czarny rynek, oraz gigantyczny deficyt handlowy.
Dzisiaj PKB w przeliczeniu na 1 mieszkańca jest 9 razy wyższy niż w Indiach, 15 razy wyższy niż w Korei Północnej (licząc metodą parytetu siły nabywczej, Purchasing Power Parity, PPP) i porównywalne z poziomem PKB w mniej rozwiniętych krajach Europy Zachodniej. W latach 1963–1997 wzrost PKB wynosił stale 8,5% rocznie. Przy tym wydatki na wojsko pochłaniały cały czas ogromną część budżetu
Przyczym przeskok cywilizacyjny nastapil w latach 70-90.
Zmieniony 2013-01-03 13:55:26 przez ZuluNation
*podpowiem: odpowiedzi szukajcie w tematach colosa.
rozumiem ,ze pan o cieplym glosie wyrazajacy cyniczne frazesy nalezy do tych, ktorzy nie dal sie zmanipulowac establiszmentowi. sprytna bestia.
#35 a masz na uwadze ze Korea Poludniowa w tych latach dostala pomoc kapitalowa co pozwolilo jej konkurowac z krajami wysoko rozwinietymi, ktore byly eksportowane do Europy Zachodniej i USA, czytaj Daewoo, Hyundai, Samsung, do tego wspolpraca z Japonia, Plan Marshalla etc...?
Eeee porównałeś do Niemiec, ale w poście 32 zaprzeczasz, abyś porównywał, nie czaje już nic :(
> Korea Pd.
> lata 70'-90'
> Plan Marshalla
Wyjdź, zamknij za sobą drzwi i przyjdź jutro z rodzicami.
> Japonia
> Plan Marshalla
Wyjdź, zamknij za sobą drzwi, przyjdź jutro z rodzicami... a teraz idź do gabinetu dyrektora i wyjaśnij mu swoje zachowanie.
A Krzysztof Kolumb był Polakiem.
Zmieniony 2013-01-03 14:55:37 przez EterniT
Zmieniony 2013-01-03 14:57:21 przez LaN[BSTR]
krzysztof kolumb pewnie miał pradziadka, który przebywał w polsce. możesz być dumni. teraz zostaje tylko okrzyknąć go bohaterem narodowym, gdyby nie polska krzystof nie dokonał by wspaniałych czynów.
ze co? ze niby Niemcy zrownano z ziemia tak jak Polske?
facet nie ma pojecia o czym mowi.
"3mln euro - to kwota ktora trafia bezposrednio do instytucji koscielnych. wladze przekazuja 3mln euro organizacjom zajmujacym sie cudami, takimi jak chodzeniem po wodzie"
spoko drwiny jak na kogos, kto pewnie wzial lub wezmie slub koscielny i pobiegnie pierwszy z samego rana zeby ochrzcic swoje dziecko.
najlatwiej jest pierdolic glupoty i narzekac, nawet nie chce mi sie tego sluchac do konca.
No wiem przecież. W końcu w ramach podziękowania za pomoc w bitwie o Pearl Harbor, USA oferowało Japonii pomoc finansową ale ci unieśli sie honorem po tym jak niefortunnie amerykanom wyleciało coś z samolotów nad japonią jak lecieli rozjebać rusków. Dopiero po kilku latach przestali sie gniewać i skorzystali z pomocy.
Zmieniony 2013-01-03 15:13:31 przez EterniT
Zmieniony 2013-01-03 15:30:47 przez ZuluNation
sory zulu ale narazie żyjesz w państwie katolickim i ciesz sie ze kościół jako tako sie trzyma bo byśmy tutaj mieli tak jak we Francji nalot islamu i wtedy dopiero byś płakał.
Ja też nie rozumiem takiego pierdolenia jak twoje. Skoro moher płaci też podatek za sport i inne chuje muje z którymi nigdy nie miał styczności to czemu ty masz nie płacić dla Koscioła? Tylko ostatnie kurwy szukają wszędzie podziału. Albo tworzymy jedność jako naród albo wypierdalaj jak Ci sie nie podoba. Wkurwia mnie obwinianie Kościoła o wszystko. Fakt, niektórzy księża przeginają i są zbyt pazerni, ale to są dokładnie tacy sami debile jak Ci którzy ich oskarżają i gnoją. Bo dlaczego ksiądz ma sobie odmówić jakiegoś luksusu skoro każdy o tym marzy. No lol jak tak bardzo im zazdrościsz to trzeba było iść do seminarium i prowadzić życie w dostatku, ja w tym nie widze żadnej przeszkody. I tylko mi tu nie pierdol że masz honor, bo to jest totalny bezsens.
"Ja też nie rozumiem takiego pierdolenia jak twoje. Skoro moher płaci też podatek za sport i inne chuje muje z którymi nigdy nie miał styczności to czemu ty masz nie płacić dla Koscioła? Tylko ostatnie kurwy szukają wszędzie podziału."
Czekaj, chwila. Czyli jak ktoś płaci za rzeczy które są mu niepotrzebne to dobrze, a jak mówi że nie chce za nie płacić to kurwa? Co to za logika? Czaję że są kwestie na które wszyscy się MUSIMY zrzucać typu zapewnienie nam bezpieczeństwa przed zorganizowanymi grupami agresorów etc. czy system prawny zabezpieczający dotrzymywanie dobrowolnych umów, ale z jakiej paki ktoś ma płacić za cudze rozrywki czy indywidualne potrzeby? Przecież to czyste złodziejstwo, tyle że zamiast samemu ukraść nasyłasz policjanta żeby ukradł za ciebie. Chyba że źle cię zrozumiałem, ale tak to brzmi.
No ja jestem człowiekiem i postrzegam siebie jako jednostkę, a ty piszesz jakbyś był mrówką albo innym zerglingiem. Jak ci się nie podoba overmind to robimy consume albo odłączamy od hiveminda i nara, wypierdalaj z creepa. Nie przyszło ci do głowy że to może jednak ty jesteś pojebany jeżeli chcesz żyć w 100% tak jak ci inni każą? Ale przecież nawet ty tego nie chcesz, tylko usiłujesz racjonalizować taką smutną wegetację jakąś rzekomą "wyższą koniecznością."
Skoro 3/4 ludzi wolałoby mając wybór korzystać tylko z państwowego bezpieczeństwa (bo w służbę zdrowia jakoś wątpię), to czemu niby ta 1/4 ma dyktować wszystkim warunki? Gospodarka to nie jest kurwa państwo, tylko pojedynczy ludzie, konsumenci - i jakby te wszystkie gówna pokroju TVP, ZUSu, NFZ itp. miały jutro paść na ryj, to gwarantuję ci że nikt by po nich nie płakał bo są POWSZECHNIE ZNIENAWIDZONE. Twoja wizja państwa to jest trwający cały rok festiwal sadomasochizmu, a jedyne usprawiedliwienie dla robienia ludziom tej krzywdy jakie potrafisz przedstawić, to że sobie kurwa nie wyobrażasz społeczeństwa w którym urzędnik nie mówi ci jaka ma być krzywizna banana którego możesz żreć.
Zmieniony 2013-01-03 16:29:49 przez SeXyWombaT
Skoro więc sie wypowiadamy to ja nie chcę aby moje podatki szły na zasiłki dla ludzi którzy wszystkie te pieniądze dosłownie przepijają. Do tego nie życzę sobie aby in vitro było finansowane z mojej kasy. Jestem również przeciw temu aby moje podatki szły na partie polityczne z którymi w ogóle się nie utożsamiam. Tak samo nie chcę finansować jakichś pieprzonych związków sportowych wszelakiej maści z PZPN na czele. Dodatkowo mam w głębokim poważaniu publiczną służbę zdrowia bo i tak płacę za wszystko sam i nie chcę jakich średniowiecznych zabiegów w ramach NFZ na które i tak bym się nie doczekał bo predzej śmierć by mnie zastała. Tak samo nie chcę odkładać na ZUS który dosłownie przeżera moje pieniądze bezpowrotnie.
Ktoś jeszcze ma jakieś życzenia?
Zmieniony 2013-01-03 16:28:34 przez Blue_Man
Po prostu zbyt dobrze znana jest Polska mentalność i pociąg do kantowania żeby takie coś tu dało rady. Spójrz chodź by na to że polityk w naszym kraju jest postrzegany przez społeczeństwo jako złodziej. I słusznie ale tak na prawde to KAŻDY chce na każdym kroku ojebać państwo. Popatrz ile ludzi siedzi na bezrobociu kiedy podejmuje się roboty na czarno. Tylko po to żeby czasem dostać bonus w postaci zasiłku. Nie wspominając już o KRUSie w którym większa połowa rolników smaży hamburgera za granicą, a i tak korzysta z dopłat.
Zmieniony 2013-01-03 16:39:47 przez EterniT
No tak, ale wiadomo że skoro pozwalamy ludziom podejmować decyzje to zmniejszamy podatki do minimalnego poziomu.
Co do tej polskiej mentalności to kurwa... wkurza mnie to że sami o sobie mówimy, że jesteśmy kanciarzami. Przeciętny Polak nie jest żadnym kanciarzem czy złodziejem, tylko jest mistrzem survivalu - bo musiał sobie radzić za zjebanej okupacji, zjebanego PRLu i potem w równie zjebanej III RP. Bo nie miał swojej, podległej mu i pomocnej administracji, tylko miał bandę gnojów która go okrada i okłamuje na każdym kroku.
Prawda imo. jest taka, że jedyni złodzieje w tym kraju to urzędnicy i klasa polityczna i to nie jest tak że oni odzwierciedlają naturę całego narodu, bo dostaliśmy cały ten zasrany komunistyczny etos pracy urzędasów i polityków w spadku po PRLu, który przecież NIE BYŁ POLSKI. Dopóki te środowiska się radykalnie nie oczyszczą albo nie zostaną oczyszczone to nawet za sto pokoleń będzie podział my/oni i próby wyruchania ludzi przez władzę i odwrotnie. Bo po prostu młodzi uczą się od starych i beton zamiast się kruszyć, to się umacnia.
Do tego dochodzi jeszcze fakt że UE w obecnej formie też jest na maxa zbiurokratyzowana, tylko działa z wyższymi standardami etycznymi i ładniejszą estetyką, więc w ogóle jakakolwiek motywacja żeby wyzysk w tym kraju się skończył nie ma szans się na szczycie pojawić dopóki podstawy ekonomiczne tego ustroju znowu się nie rozpierdolą.
prosze podac jaki procent budzetu UE idzie na biurokracje
i o ile jest on wiekszy od kosztow biuirokracji w duzych korporacjach?
ciekawie tez przestawia sie ten fragment o kraju zrownanym z ziemia w ktorym emerytury sa 5 razy wieksze.
moze ktos porowna pkb i pkb per capita polski i niemiec w latach 1945-1950?
Zmieniony 2013-01-03 19:10:42 przez byczydzien
Pozdrawiam
SPQR.Colos
Zmieniony 2013-01-03 19:11:09 przez SPQR.Colos
http://www.indexmundi.com/g/g.aspx?v=65&c=gm&c=pl&am...
tiny: http://tiny.pl/h2qtt
skoro oni nam spierdalają?:o
Zmieniony 2013-01-03 19:24:39 przez majestic
"prosze podac jaki procent budzetu UE idzie na biurokracje
i o ile jest on wiekszy od kosztow biuirokracji w duzych korporacjach?"
:DDD
Jaki % budżetu UE to pieniądze publiczne, a jaki % budżetu dużej korporacji to pieniądze publiczne?
Poza tym co to znaczy "idzie na biurokrację"? Jest nieoptymalnie wydawany przez urzędników? No to w przypadku UE 100%. Odpowiedź równie absurdalna co twoje pytanie, bo najwyraźniej nie rozumiesz czym administracja rządowa różni się od prywatnej firmy.
Zmieniony 2013-01-03 19:32:56 przez SeXyWombaT
http://fakty.interia.pl/swiat/news/kontrowersyjna-amnestia-p...
Masakraaa!!! Ten to ma tupet :D:D:D Massowa amnezja, aby nie oskarżyć go w sposób bezpośredni o uwolnienie cwaniaków, aferzystów i innych "znajomków" :-)
Założyłbym temat ale cenzura panuje na nw :(
Zmieniony 2013-01-03 19:50:24 przez SPQR.Colos
w korporacjach? ile wynosi?
i w UE ile wynosi?
no jesli UE jest maksymalnie ibizurokratyzowane, to ile takie ''maksymalne zbiurokratyzowanie'' powinno wynosic? 50 procent? 80 procent?
wombat, jaka jest struktura finansowa UE? z samej ''biurokracji'' sie sklada?
zapraszam do lektury knig akademickich, chociaz moze w jakiejs ksiazeczce o przedsiebiorczosci z liceum, cos powinno byc na ten temat
Jełopie, UE JEST OBSŁUGĄ ADMINISTRACYJNĄ. Czaisz? Twoje pytanie jest absolutnie pozbawione sensu, bo UE nie wydaje swoich pieniędzy, ponieważ żadnych pieniędzy nie zarabia.
Poza tym weź mi powiedz w której knidze akademickiej porównują niby "poziom zbiurokratyzowania UE z poziomem zbiurokratyzowania dużych korporacji." Czekam na konkretny cytat.
Pojęcie "biurokratyzacji" w przypadku takiej instytucji jak UE odnosi się do tego, ile pieniędzy wyciąga z rynku. Jeżeli chcesz to porównać z kosztami zarządzania w firmie (które wynikają między innymi z zaleceń takiej np. UE), to jesteś po prostu pierdolonym idiotą który myśli że wygląda na bystrego bo rzuca bez cienia zrozumienia jakimiś słupkami.
Czaisz byczy? Jesteś głąbem który spytał właśnie czy 10 centymetrów jest cięższe niż 5 litrów, zrobił zadowoloną minę i dla powiększenia wrażenia dodał na koniec że jak ktoś nie umie odpowiedzieć to powinien poczytać niesprecyzowane książki akademickie. Nie wiem jak ty sobie w ogóle radzisz z poprawnym wiązaniem własnych sznurowadeł.
Zmieniony 2013-01-03 20:08:02 przez SeXyWombaT
a nastepnie tweirdzisz, ze z samej definicji ue = biurokracja = 100 procent.
powiedz w takim razie, w jakich instytucjach poziom biurokracji jest minimalny, albo znosny i nastepnie porownamy go z poziomem biurokracji UE
jak cos twierdzisz, to to udowodnij
Zmieniony 2013-01-03 20:04:55 przez byczydzien
"jak cos twierdzisz, to to udowodnij"
Co mam ci udowodnić, że nie rozumiesz podstawowych pojęć i mechanizmów na temat których chcesz polemizować? To patrz #79.
jesli strzelasz tekstem, ze UE jest maksymalnie zbiurokratyzowana, a nastepnie mowisz, ze UE to przeciez sama biurokracja, to chyba sie pogubiles lekko? :D
Zmieniony 2013-01-03 20:15:52 przez byczydzien
once again, pierdolisz głupoty
Jełopie :DDD
"UE jest maksymalnie zbiurokratyzowana" - UE jako obszar znajdujący się pod kontrolą danej struktury politycznej
"UE to przeciez sama biurokracja" - UE jako dana struktura organizacyjna
"''biurokracja'' nie ma nic wspolnego z pochodzniem pieniedzy" - pojęciu "kosztu" ma wszystko wspólnego z pochodzeniem pieniędzy
Zresztą, mały eksperyment myślowy dla ciebie - UE ustala pewne normy prawne w ramach których działają korporacje, co bezpośrednio przekłada się na konieczność zatrudnienia w tych korporacjach dodatkowych ludzi do obsługi administracyjnej. Czy to że ci ludzie nie zajmują się niczym produktywnym to wina korporacji, czy UE? Co można na podstawie tego prostego stwierdzenia powiedzieć o poziomie biurokracji w UE i w danej korporacji? Jak to się ma do zjebanych słupków o które pytasz, a których nie masz kurwa szans zrozumieć? :DDD
Zmieniony 2013-01-03 20:28:31 przez SeXyWombaT
http://pl.wikipedia.org/wiki/Plan_Marshalla
Bardzo dobrze udokumentowany źródłami wpis o planie w wikipedi.
Nie widzę ani Japonii ani Chin, a kaj Afryka? wtf?
Zmieniony 2013-01-03 20:27:37 przez SPQR.Colos
''Perspektywa finansowa na lata 2007-2013
Perspektywa finansowa uchwalona przez Parlament Europejski w maju 2006 na 7 lat wynosi 864,3 mld euro[9]. Środki podzielone zostały w następujący sposób[10]:
konkurencyjność na rzecz wzrostu i zatrudnienia - 74,1 mld;
spójność na rzecz wzrostu i zatrudnienia - 308 mld;
ochrona i zarządzanie zasobami naturalnymi - 371,3 mld;
obywatelstwo, sprawiedliwość, wolność i bezpieczeństwo - 10,8 mld;
UE jako partner globalny - 49,5 mld;
administracja - 50,6 mld.''
administracja = 50,6 podziel 864 = 5,8 procent.
tyle wynosi poziom biurokracji w UE
jesli 5,8 procent to maksymalnie biurokracja, to podaj ile wynosi w korporacjach
koszt obslugi administracji, czyli wlasnie biurokracja
kolejne klamstwo to ''podatki w polsce stanowia 50%'' [wg korwnojadow nawet i 80 procent]
Zmieniony 2013-01-03 20:30:43 przez byczydzien
"administracja - 50,6 podziel 864 = 5,8 procent.
tyle wynosi poziom biurokracji w UE"
To najbardziej debilna, absurdalna, wyssana z palca interpretacja faktów jaką KIEDYKOLWIEK w życiu słyszałem. Porównuj sobie dalej centymetry z litrami, gl hf.
Zmieniony 2013-01-03 20:34:51 przez SeXyWombaT
Kaliński Janusz, Historia Gospodarcza XIX i XX w., Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 2008.
-> Dodge Line/ Plan
ogromny wpływ na wzrost ekonomiczny Japonii w latach 50 miała również wojna koreańska a może i przede wszystkim
Aha i chyba w tym nic dziwnego, ze nie ma na liscie Japonii skoro jak sama wikipedia (rzetelne zrodlo informacji mowi, ze "oficjalna nazwa ang. European Recovery Program") chyba ze Japonia jest w Europie hmm...
Zmieniony 2013-01-03 21:02:41 przez LaN[BSTR]
a na tym filmiku wyszlo kilkanascie milairdow.
http://www.youtube.com/watch?v=K2isBQSYTl0
Zmieniony 2013-01-03 21:03:29 przez byczydzien
dzięki byczy za wyprowadzenie z błędu!
http://en.wikipedia.org/wiki/Marshall_Plan#Aid_to_Asia
''Aid to Asia
From the end of the war to the end of 1953, the U.S. provided grants and credits amounting to $5.9 billion to Asian countries, especially China/Taiwan ($1.051 billion), India ($255 million), Indonesia ($215 million), Japan ($2.44 billion), South Korea ($894 million), Pakistan ($98 million) and the Philippines ($803 million). In addition, another $282 million went to Israel and $196 million to the rest of the Middle East.[91] All this aid was separate from the Marshall Plan.''
Zmieniony 2013-01-03 21:22:02 przez byczydzien
Ciebie zapraszam do przeczytania ostatniego zdania które wkleiłeś :)
aaaa byczy mistrzostwo!!!!! Sam siebie zownowałeś hahaha:D
"All this aid was separate from the Marshall Plan"
plan marshalla byl dla europy, szczegolnie hitlerowskich niemiec, ktore pod wzgledem przelanej kasy na konto, dostaly o miliard dolarow mniej w porownaniu z japonia czy francja [oba po 2,5 miliarda dolarow], jak zwal tak zwal. japonia dostala wiecej od wiekszosc panstw europejskich.
Zmieniony 2013-01-03 21:42:37 przez byczydzien
patrzcie kogo znalazlem http://specials-images.forbes.com/imageserve/05bW8vWfigfWQ/0...
czego nie rozumiesz?
japonia dostala kase w latach 1945-1953 jak francja, czy niemcy?
japonia dostala kase na odbudowanie kraju po wojnie jak francja czy niemcy?
japonia dostala kase od usa, tak jak francja czy niemcy?
japonia dostala podobna/proporcjonalna ilosc do strat poniesionych podczas wokny, tak jak francja czy niemcy?
subsydia, granty, odszkodowania, jak zwal tak zwal. japonia podlegala temu samemu programowi ''wyplaty odszkodowan'' co kraje europejskie. plan marshala jest nazwa obiegowa, bo jak wdac marshall promowal rozwniez odszkodowania dla innych krajow. dostaly je rowniez kraje bliskiego wschodu, w tym i izrael.
rownie dobrze mozna sie spierac, ze jak polska nie zostala wlaczona w plan marshalla, to znaczy, ze nie lezy w europie....
Zmieniony 2013-01-03 22:05:03 przez byczydzien
a tak go ''patrioci'' chwalili, ze taki nieugiety wobec unii europejskiej i o swoje zdanie potrafi zawalczyc. no to teraz bedzie mogl pocwiczyc walke o swoje zdanie.ciekawe, co by w polsce sie dzialo, jakby tusk w 2009 na dwudziestolecie powstania panstwa polskiego zrobil taki numer.
''Znany adwokat Vaclav Laska uznał, że Klaus nie ma pojęcia o prawie karnym i wypuścił na wolność 90 procent recydywistów. Adwokat przypomniał, że amnestionowani muszą po wyjściu z więzień otrzymać swoje zaległe zarobki i muszą zostać przyjęci na to samo stanowisko pracy, mimo że najczęściej właśnie tam "minęli się z prawem".''
:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
ten gosc jest chory.
Zmieniony 2013-01-03 22:16:16 przez byczydzien
W sumie to po przeczytaniu postu #102 który wygląda jakby to jakiś autentyczny, udokumentowany ułom napisał sam się sobie dziwię że tyle czasu na rzucanie grochem o ścianę dzisiaj straciłem, chuj z wami, narx.
Zmieniony 2013-01-03 22:31:31 przez SeXyWombaT
Zmieniony 2013-01-03 22:31:07 przez LaN[BSTR]
plan marshalla korwinojady krytykuja jako ''wtopione pieniadze'', wiec i w europie plan marshalla zostal PRZEZARTY[analogiczne jak u azjatow, czyli opieral sie na tych samych zalozeniach]. wiec jest to kolejne twoje, zwracam uwage, rasistowskie, szowinistyczno-europejskie klamstwo, czy jak to zwie colos, ''plytka interpretacja'', jakoby plan marshalla w europie byl jakims cudem inwestycyjnym, a zoltko-glodomorkowy plan marshalla zostal bezczelnie przezarty :(
Zmieniony 2013-01-03 22:49:15 przez byczydzien
Wiesz co mnie autentycznie frustruje? Że ciebie nie wkurwia że jesteś debilem, ty sobie z tego nie zdajesz sprawy i nic cię nie przekona do ogarnięcia się, bo twój ptasi móżdżek po prostu wypycha z twojej krótkiej pamięci nieprzyjemne sytuacje w których wychodzi że wiesz... gówno.
A teraz ta-da, masz na koniec tej od początku przykrej dyskusji kopa na ryj bo jeszcze ktoś ci uwierzy: http://en.wikipedia.org/wiki/Economic_history_of_japan#Occup...
"United States assistance totaled about US$1.9 billion during the occupation, or about 15% of the nation's imports and 4% of GNP in that period. About 59% of this aid was in the form of food"
Lamiłeś od samego początku, więc gg nie będzie.
to tak sam jak obecna okupacja iraku przez amerykanow nie sluzy rozwoju kraju, tylko stabilizowaniu jego rzadu i gospodarki...i pomocy humantiarnej.
pomoc szla rowniez dla indii, indonezji czy filiipin. jest gdzies w historii tych krajow podawqane, ze amerykanie ich okupowali? jakby icvh okupowali to tez pewnie by szla zywnosc, bo gospodarka w takim okupowanym kraju jest oplakana. i potrzeba najprostszych produktow, bo ich sobie sama nie potrafi wyprodukowac.
Zmieniony 2013-01-03 23:01:54 przez byczydzien
Japonczyków było wtedy ok 100mln więc jak każdy dostał żarcia za 10$ to juz masz prawie pół z tego ile dostali łącznie :d
Wtedy 10$ to było pewnie gdzieś tak jak by 600-700 teraz. Okupacja trwała siedem lat. Więc nie pierdol że w ciągu 7 lat nie jesteś w stanie przeżreć 700 dolków :D
Weź wypierdalaj imbecylu, masz milion razy tutaj, tam i w zasadzie wszędzie gdzie ten temat jest poruszany napisane że Japonia dostała pomoc od USA właśnie w ramach okupacji, a nie w ramach Planu Marshalla. Choćbyś się zesrał i napisał jeszcze setkę takich chujowych, przeczących podstawionym ci pod nos dowodom postów, nie zmieni to prostego faktu że to co wydawało ci się być takim samym zastrzykiem dla gospodarki jak w Europie było w istocie paczkami z żywnością dostarczonymi żeby Japończycy nie poumierali z głodu, bo wtedy Marines mieliby spieprzony PR. Nie wiem nawet po co to piszę, i tak się z tym nie pogodzisz i albo dalej będziesz coś pierdolił albo udasz że zapomniałeś wyłączyć żelazka i jutro będziesz dla kogoś równie wkurwiający w innej sprawie. Mimo że uważam że bany powinny lecieć merytorycznie, to dla ciebie już dawno zrobiłbym wyjątek i dałbym ci perma za zaniżanie tu średniej iq.
Zmieniony 2013-01-03 23:12:27 przez SeXyWombaT
Zmieniony 2013-01-03 23:12:49 przez RoutiN
a w zakladce ''plan marshala'' jest 2,5 mld dolarow dla japonii. sorry, ale to jest owczesne 0,6 mld dolarow razy 60-70 = 35-40 mld wspolczesnych dolarow roznicy? troche chamski blad.
wedlug mnie to sa dwie rozne rzeczy.
Zmieniony 2013-01-03 23:18:40 przez byczydzien
Zostałeś oficjalnie strollowany przez byczego ! Gratuluje, jak się z tym czujesz?
Lan zrobił pomyłkę, choć ogólnie coś tam kminił z tą "pomocą" dla Japonii i Azji, ale faila strzeił z "planem marshalla", no ale byczy Cie trolluje od początku :D
umowa stoi?
http://www.wprost.pl/ar/382713/Depardieu-chwala-Rosji-ojciec...
Źle się czuję, choć podejrzewam że on naprawdę jest taki głupi. Prawdy nie poznamy nigdy, ponieważ:
http://en.wikipedia.org/wiki/Poe's_law
Zresztą w sumie nieważne czy on jest hardkorowym idiotą czy hardkorowym trollem, kompletnie nie rozumiem czemu nie może być hardkorem gdzie indziej.
I nie, nie stoi żadna umowa. Bo pieprzenie wikipedii, szczególnie tak bezstronnej jak amerykańska wersja, nie jest wystarczająco rzetelnym źródłem.
Tu nie chodzi o samą nazwę tylko o to, że XX postów temu było to sprostowane, sam wklejał cytat z potwierdzeniem, ze to jednak nie plan marshalla a dalej na siłę pieprzy coś o planie marshalla. To raczej kwiestia tego, że nie ma sensu dyskutować z osobą, która nie jest w stanie przyznac się do swojej pomyłki wiedząc, ze taką popełniła. I perfidnie w tę pomyłkę brnie. Skoro na takiiej głupocie, gdzie jawnie ktoś nie ma racji, nei można kogoś przekonać, to nie ma sensu na bardziej "poważne" tematy dyskutować, bo z góry jest się skazanym na taki sam betonowy mur zaparcia/ew. mur głupoty.
Zmieniony 2013-01-03 23:44:21 przez Dig
No właśnie w tym rzecz że i forma i skutki były nieco inne.
#127
+1
#128
To jak nie wie o co chodzi, to po co w ogóle zabiera głos i zaczyna się kłócić? Mógłby chociaż w google sprawdzić. Po co w ogóle takiego morona bronić? Jak nikt tego nie sprostuje, to potem ktoś wejdzie na NW, zobaczy jego posty i albo łyknie taką totalną bzdurę, albo sobie pomyśli "o kurwa jakie głąby" i zrobi ctrl+f4.
Zmieniony 2013-01-03 23:52:57 przez SeXyWombaT
Bawcie się dalej chłopcy ;)
Nie no pewnie, to teraz pomoc dla powodzian nazywajmy planem marshalla, dotacje z UE też nazywajmy planem Marshalla. Bo przeciez w pewnym sensie podobne. I w #127 wyjaśniłem, czemu tu się pewnie ludzie tam tego planu marshalla przyczepili. Gdyby napisał, ze ok, mea culpa, nie plan marshalla ale podobny to by nikt nie bił piany o samą nazwę. Ale on się ciągle przy tym upierał i pomimo ewidentnego własnego błędu uporczywie dalej taką nazwę stosuje. Normalny człowiek opisując A będące podobnym do B, to piszę "coś jak/ale/podobne do B". Oczywiście każdy moze się pomylić czy zastosować skrót myślowy. Ale wtedy należy po zwróceniu uwagi to sprostować, a nei w błędny skrót myślowy brnąć.
no bo zdecydujcie sie
wpakowali w pomoc humanitarna tyle, co w rozwoj francji, czy niemiec?
^ tez jestem tego zdania, ale nie daje mi spokoju ta wartosc tej pomocy humanitarnej
59 procent z 1,9 miliarda dolarow, to jest 5,9 10 procentowych kawalkow z puli 1,9 miliarda, czyli 190 milionowowych kawalkow razy 5 plus 19 milionowowych kawalkow razy 9 = 950 plus 171 = 1,121 miliarda dolarow, czyli obecnych 66-77 miliardow dolarow na same zarcie.
http://www.psz.pl/tekst-10392/Afryka-USA-przekaza-200-mln-do...
10 milionow ludzi wyzywisz za 200 mln dolarow. 12 razy tyle za 2,4 mld dolarow przez 6-7 lat = 14-16 mld dolarow = czyli niecale 200 milionow dolarow z 1945 roku. to gdzie tu 2,5 mld dolarow? chyba, ze ogolnie owczesna zywnosc byla 100 razy drozsza niz obecnie. juz nie mowiac o tym, ze w 1945 roku nie bylo 120 mln ludzi, jak obecnie.
Zmieniony 2013-01-03 23:54:56 przez byczydzien
Nie przesadzajcie kurde wiadomo że każda operacja wojenna to co innego, natomiast słyszać "plan marshalla" od razu średnio ogarnięty koleś wie że chodzi o wypłatę odszkodowań po wojnie. I naprawdę spinacie się w tym momencie o pierdołę bo chodzi o idee tego planu a nie o to czy się nazwał srak czy owak.
Komunistów odsuwać od władzy w Japonii :D
: D
: - D
http://tiny.pl/h2qrj
Zmieniony 2013-01-04 00:06:54 przez SeXyWombaT
lepiej?
Zmieniony 2013-01-04 00:08:02 przez vide
Komunistów od władzy? W Japonii? W tej samej, w której w czasie okupacji amerykańskiej japońska partia komunistyczna była w ogóle zdelegalizowana? Coś mi się zdaje, ze to chyba nie jest ten Twój mianownik wspólny. Nie mówiąc już, ze największy zastrzyk z planu Marshalla dostała Wielka Brytania, która raczej komunizmem zbytnio zagrozona nie była. Coś niemrawy mi się wydaje ten Twoj wspólny mianownik.
"łyszać "plan marshalla" od razu średnio ogarnięty koleś wie że chodzi o wypłatę odszkodowań po wojnie" - ze co kurwa? To chyba mocno średnio ogarnięty ten koleś musi być, zeby plan Marszalla nazwyać wypłatą odszkodowań po wojnie. Ba, to musi być jeszcze mniej ogarnięty koleś, skoro nie wydało mu się dziwne, ze to zwycięskie USA miałoby płacić odszkodowania innym państwom, w tym przegranym Niemcom i Włochom?:D
Ty no co chcesz, przecież oni w 49 roku w wyborach zdobyli całe 10% głosów. Fchuj siła, ze tak się wyrażę:D
Btw - powiemy mu o demilitaryzacji i kompetencjach JSDF, czy myślisz że nie jest jeszcze gotowy na info kogo najbardziej Amerykanie obawiali się w Japonii? :DDD
Zmieniony 2013-01-04 00:16:41 przez SeXyWombaT
E tam, moim zdnaiem w 136 lepiej dowalił niż LaN:) Nic, tylko przegrywać wojny a zwyciezcy będą nam płacili:Ds
Zmieniony 2013-01-04 00:17:15 przez Dig
Zmieniony 2013-01-04 00:26:01 przez MardukGD
> no bo skojarzylem to jako pomoc dla panstw osi aby wprowadzac do tych panstw wolny
> rynek a zmniejszac maksymalnie rozwoj przemyslu ciezkiego
> zmniejszac maksymalnie rozwoj przemyslu ciezkiego
Och kurwa, jebuem po raz nie wiem który. LaN, cokolwiek by się nie działo - nie przestawaj pisać.
Wombat,Ty też nie przestawaj komentować :-)
Zmieniony 2013-01-04 00:40:45 przez vide
No tak, bo średnio ogarnięty człowiek to nie widzi różnicy między pomocą finansową a odszkodowaniem. Pierdolnąłeś głupotę, która bardzo śmiesznie wyglądała z dodaniem o tym średnio rozgarniętym a teraz gadasz coś, ze niby Cię za słowka ktoś łapie?
Ludzie, nauczcie się jasno wyrażać a nie pieprzniecie coś i każdy ma się domyślać, co autor ma na myśli i ze tym razem mu się jedynie pojęcia pomyliły a nie, że ich nie rozróżnia czy też moze nie wie, o czym pisze.
Zmieniony 2013-01-04 00:47:54 przez MardukGD
http://pl.wikipedia.org/wiki/Plan_Marshalla
''Obszary nieobjęte planem Marshalla''
Również Japonia została znacząco zniszczona przez wojnę, jednakże Amerykanie i Kongres byli znacznie mniej współczujący w jej przypadku, niż w przypadku Europy. Japonii nie brano pod uwagę jako mającej strategiczne lub gospodarcze znaczenie dla Stanów Zjednoczonych. Dlatego nie powstał żaden wielki plan odbudowy dla niej, a odbudowa japońskiej gospodarki przed 1950 była powolna. Jednakże do 1952 tempo wzrostu zwiększyło się na tyle, że w okresie od 1952 do 1971 PKB Japonii rosło ze średniorocznym współczynnikiem 9,6%[86]. Wojna koreańska mogła odegrać pewną rolę we wczesnym wzroście gospodarczym Japonii. Rozpoczęła się w 1950, a Japonia była w centrum działań wojennych ONZ, jak również najbardziej znaczącym dostawcą materiałów. Jednym z dobrze znanych przykładów jest firma Toyota. W czerwcu 1950 wyprodukowała ona 300 ciężarówek i była na granicy bankructwa. W pierwszych latach wojny wojsko zamówiło 5000 pojazdów, a firma doznała odrodzenia[87]. W okresie 4 lat wojny Japonia doznała znacząco większego zastrzyku gotówki aniżeli jakikolwiek kraj z planu Marshalla.
gdzie jest o 1,152 z 1,9 miliardowej pomocy humanitarnej dla japonii?
Zmieniony 2013-01-04 00:52:04 przez byczydzien
Temat jest jednak poważny, bo o sposobie zarządzania Polską i o jej sytuacji gospodarczej.
Dlatego też życzyłbym sobie tak samo jak.
#70
Jak najmniejszy wpływ państwa, a obywatele niech sami dysponują zarobionymi pieniędzmi.
GARIOA (Government Appropriations for Relief in Occupied Areas - kredyty rzadowe na pomoc dla terytoriow okupowanych
EROA (Economic Rehabiliatation of Occupied Areas) - odbudowa gospodarcza terytoriow okupowanych
no byczy w ogole te info z wikipedii mnie przeraza:D:D seryjnie ale mam mega banana na twarzy z tego powodu tez, jak ktos tylko z niej czerpie swoja wiedze
Zmieniony 2013-01-04 00:57:25 przez LaN[BSTR]
Człowieku, nie masz najwyraźniej zielonego pojęcia jak zajebiście szybko RFN odbudował swój potencjał militarny i przemysłowy. Pewnie totalnie rozkurwi cię jak ci napiszę że np. Manstein (tak, ten sam) pomagał przy tworzeniu Bundeswehry w latach 50'ych, a sami alianci zaczęli wycofywać się z polityki demilitaryzacji Niemiec już w 2-3 lata po wojnie. 1952 = zero ograniczeń, dla porównania w Wielkiej Brytanii racjonowano jeszcze wtedy jedzenie. Japonia też w zasadzie zaczęła od budowy przemysłu, a ty jak potłuczony bredzisz coś o usługach od samego początku tego tematu, mimo tego że te kraje przeszły z podbitych murzynlandów do pierwszej ligi dopiero jak im się rozkręcił heavy metal. Takich smaczków jest w twoich postach pełno, nic tylko wybierać i brechtać.
#160
No tak, bo nie ma żadnej różnicy między daniem komuś do dyspozycji znacznych środków finansowych, a rozdawaniem paczek z żarciem żeby ludzie nie poumierali z głodu.
#162
No ogólnie jest offtop, tylko wypadałoby przypomnieć od czego się zaczęło... a zaczęło się od księżycowych teorii LaNa o tym czemu to co stało się w Polsce po '89 było całkiem ok. To że się potem bronił w taki śmieszny sposób sprawiło że meritum się zgubiło gdzieś po drodze, ale z drugiej strony jaki sens byłby do niego wracać jeżeli typ dalej próbowałby wcisnąć te bzdury i dla postronnego obserwatora który nigdy nie liznął tematu mogłoby to nawet wyglądać przekonywująco?
A co, nie poradzisz sobie z dysponowaniem swoimi? :>
Czemu uważasz że człowiek który nic o tobie nie wie i nie ma żadnej motywacji żeby ci się dobrze żyło i wcale nie musi być od ciebie mądrzejszy rozsądniej i bardziej odpowiedzialnie będzie podejmował za ciebie decyzje?
Kurwa bez jaj, nie ma gorszego wroga wolności niż zadowolony niewolnik :D
Hehe, wolności. Nie masz bladego pojęcia o zniewoleniu, a rzucasz wielkimi słowami. Komunizm też miał uwolnić ludzi, zajebiście wyszło.
i teraz wyobraz sobie, co by sie stalo, jakby ci zapobiegliwsi powiedzieli, ze sie nei podziela?
bys mial hordy wyglodnialych zombie, ktore by spustoszylo kraj.
spoko, jak masz ogrodzona hacjende pod napieciem i zapasy zarcia i wody, plus bron. to w wydaniu jednostki nic by sie takiego nie stalo.
cala historia od starozytnosci do sredniowiecza, a w ielu miejscach i do XX wieku., to wlasnie krwawe najazdy, zajazdy, powstania chlopow na posiadaczy ziemskich, gdy tym pierwszym podkrecono srube. [wbrew opinii korwinojadow podatki feudalne stanowily od 30 do 80 procent, a nie wolnoliberalne 10 procent, zwane dziesiecina]
Zmieniony 2013-01-04 01:54:53 przez byczydzien
Nie no widzę wróżka, nie dość że wie że ludzie by nie odkładali, to jeszcze wie jakie mam osobiste doświadczenia. Weź dorzuć jeszcze info jakie będą następne numery w totka, jak się sprawdzi to uwierzę we wszystkich innych kwestiach.
Poza tym nie wiem czy wiesz, ale komunizm wywodzi się z tego samego nurtu ideologicznego co ten który faszeruje ci głowę pomysłami typu "ludzie potrzebują opieki państwa," "ludzie nie umieją myśleć samodzielnie," czy "nikt sobie sam nie poradzi" :D
To jest całkiem głośny chichot historii że ludzie uważają komunizm za niepraktyczny ustrój bo kojarzy im się z terrorem, a z drugiej strony rozwiązania które najbardziej przyczyniły się do jego upadku przyjmują za przynajmniej częściowo naturalne.
#172
Spieprzaj dziadu, twoich pierwszych 20 postów tutaj to 20 powodów żeby cię kurwa olać.
W ogóle pompę z tego mam, coś takiego jak emerytura pojawiło się na szerszą skalę w zasadzie dopiero pod koniec XIX wieku, ale jakby usunąć przymus emerytalny to będzie koniec cywilizacji :D
Zmieniony 2013-01-04 02:16:01 przez SeXyWombaT
Wiem, jakie masz doświadczenia, bo jesteś Polakiem przed trzydziestką. Cała Twoja wiedza na temat wolności i jej braku opiera się na tym co przeczytałeś albo usłyszałeś. Nie przeżyłeś nic co by Cię uprawniło do rzucania hasłami o niewolnictwie. Ja też nie, ale ja przynajmniej tego nie robię.
Ja z kolei "mam pompę" z młodocianych i domorosłych intelektualistów, którzy są przekonani o swojej nieomylność i doskonałości ich spojrzenia na świat. Ale no nic, prowadź swoje owieczki zbawco cywilizacji i tych spętanych straszliwymi okowami współczesnego niewolnictwa.
I przestań wkładać mi w usta słowa, których w życiu nie powiedziałem.
Zmieniony 2013-01-04 02:20:55 przez cdr
nie bedzie konca cywilizacji. tak naprawde zadnych zombie - dziadkow nie bedzie.
rzad po prostu przyjalby podatek na ''utrzymanie socjalne'' dla starzejacej sie spoleczenstwa, albo cos w tym stylu. tak czy siak, cos takiego by powstalo
Zmieniony 2013-01-04 02:34:46 przez byczydzien
"Wcześniej "emerytów" utrzymywali potomkowie, a rodziny miały zazwyczaj dużo więcej dzieci niż obecnie. Do tego średnia długość życia była niższa niż obecnie, więc ludzie umierali zanim przestawali pracować. Ewentualnie zdychali z głodu."
No to słuchaj, żarcie jest tańsze, mieszkania są tańsze, w zasadzie zwykły biedak mieszka lepiej niż król w XVIII wieku - więc skąd ten pomysł że coś strasznego się stanie? Same organizacje charytatywne spokojnie by takich ludzi ogarnęły, a zdecydowana większość i tak na siebie sama wcześniej zarobi. Pomijam kwestię menelstwa, bo menelstwo przecież i teraz jest i straszy na ulicach.
Poza tym fałszywie zakładasz, że obecny system z tymi wszechobecnymi krępującymi gospodarkę ograniczeniami nie ma swoich ofiar. Otóż ma. Są ludzie którzy zostali bezdomnymi bo nie odnaleźli się na wypaczonym rynku pracy, są ludzie którzy umarli albo zostali kalekami z powodu chujowego działania służby zdrowia i braku perspektyw na lepszą opiekę i w końcu są tysiące ludzi siedzących w więzieniach za tak niesłychane zbrodnie jak zapalenie jointa czy nie dostarczenie jakiemuś nadętemu dupkowi jakichś papierów... więc nie strasz jebaną apokalipsą, bo jebaną apokalipsę to niektórzy mają w tym kraju na codzień, a perspektywy na przyszłość są dla wszystkich przygnębiające.
"Wiem, jakie masz doświadczenia, bo jesteś Polakiem przed trzydziestką. Cała Twoja wiedza na temat wolności i jej braku opiera się na tym co przeczytałeś albo usłyszałeś. Nie przeżyłeś nic co by Cię uprawniło do rzucania hasłami o niewolnictwie. Ja też nie, ale ja przynajmniej tego nie robię."
No widzisz, i tu się pomyliłeś, ale nie będę ci wyjaśniał na publicznym forum gdzie grasują pizdy pokroju byczego czym mój życiorys różni się od twojego.
"I przestań wkładać mi w usta słowa, których w życiu nie powiedziałem."
Np. które? Bo jak na razie tylko retorycznie spytałem cię kilka razy czy stosujesz te same standardy którymi mierzysz innych ludzi do siebie.
#177
Won trollu.
Zmieniony 2013-01-04 02:36:15 przez SeXyWombaT
Wombat miazdzy
Wombat zawsze cie pojedzie
WBREW POZOROM do emerytur sie doklada, ale nie dlatego, ze ''zzera biurokracja pieniazki przyszlych emerytow'', tylko LUDZIE ZA DLUGO ZYJA.
Zmieniony 2013-01-04 02:45:17 przez byczydzien
Piwo zawsze ;) ale na IEM się nie wybieram bo mam zawalony styczeń+trochę daleko. Pewnie będą inne okazje, sc2 i lol jeszcze sporo życia przed sobą mają xd
nie chodzi mi o pełne zniesienie państwa, ale do jego ograniczenia.
Padały tutaj argumenty, że nie chce się składać na żadne związki wyznaniowe z przymusu, a ewentualnie na te, które sam wybiorę.
W Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej [USA], nie mylić ze Stanami Zjednoczonymi Meksyku, nie ma CHYBA konieczności ubezpieczenia zdrowotnego oraz ubezpieczenie emerytalne jest często spotykane w zakładach pracy, bo do innego nie ma przymusu.
Obecnie kiedy jestem młody i uważam, że mam wystarczającą wiedzę, by zadbać o siebie teraz i w przyszłości, chciałbym aby nie było przymusu. Jak to mój doktor zwykł mawiać, to co przymusowe nie może być dobre dla wszystkich.
ZUS jest przymusem, którego efektywność inwestowania moich pieniędzy jest mierna, dobrze będzie jak osiągnie inflację roczną aż do ukończenia przeze mnie 67 lat. czyt. będę miał tyle samo pieniędzy co państwo dla mnie "zainwestowało" na moją emeryturę.
Jestem jednak świadom, że nie każdy ma tak piękne życie, czyli może pracować, pracuje i wszystkie losowe przypadki, zatem jakaś składka społeczna,[strzelam np. 1% wynagrodzenia brutto] powinna być by zapewnić renty, odszkodowania dla osób niezdolnych do utrzymania samych siebie nie z "własnej winy".
Gdyby aparat państwowy byłby mniejszy to również inne obciążenia podatkowe i parapodatki mogłyby być mniejsze.
Dla wynagrodzenia minimalnego w roku 2013 wynoszącego 1600 zł miesięcznie, pracodawca musi ponieść koszty całkowite w kwocie 1929,76 zł, pracowni otrzymuje netto: 1181,38, różnica: 748,38.
Dla tego pracownika obciążenia podatku dochodowego - PIT i parapodatki [ubezpieczenie zdrowotne, społeczne, wypadkowe] to aż 38,78%
Procent ten rośnie wraz z zarabianą kwotą, dla 3000 brutto to 40,39%.
Przy założeniu, że stawka składki wypadkowej wynosi 1,80% i innych "standardowych".
źródło: http://www.wynagrodzenia.pl/kalkulator.php
tiny: http://tiny.pl/h2q1d
Powiedzmy, że zamiast 40% w tym: podatek dochodowy - PIT, wszystkie odpisy zmniejszono by do 15% czy tak innego procentu wynikającego z podstawowych funkcji państwa.
Po prostu człowiek miałby więcej pieniędzy do dysponowania, nie do wydania, bo nie mądre by było wydawać wszystkie pieniądze nie dbając o jutro. ALE miałby do tego prawo i wszystkie z tym powiązane obowiązki. Musiałby sam o siebie się martwić !
Każdy człowiek jest inny i jedni by pewnie oszczędzali inni wszystko wydawali, bo np. są jeszcze młodzi i mają czas na oszczędzanie na emeryturę. Inni pewnie by powiedzieli a jebać i tak będę zapierdalać do 67 roku życia więc nie dożyję emerytury, więc pierdolę i tak dalej.
A państwo by generalnie chuja obchodziło co robisz z pieniędzmi, bo masz dowolność, chcesz być na starość zdany na innych, bo nie masz pieniędzy to Twój wybór.
Przewiduję oczywiście, że jak komuś ujebie obie ręce a był rzeźbiarzem, to jakiś hajs z renty, bo jakaś zrzuta będzie robiona przez pracujących.
To nie jest idealne rozwiązanie, ale takiego nie ma. Za tą opcją przemawia do mnie możliwość podejmowania decyzji dobrych bądź złych, ale samodzielnie. Może dlatego, że jak większość użytkowników jestem młody.
Podkreślam, że nie wiem wszystkiego !
Moim zdaniem bardzo dobry pomysł. Podatki tyle tylko, aby zapewnić podstawowe funkcjonowanie państwa + minimalne ubezpieczenie rentowe (właśnie dla osób, które nie są zdolne do pracy) + minimalne ubezpieczenie zdrowotne (taki minimalny pakiet z zapewnioną podstawową opieką w przypadkach nagłych - tu już można dywagować, o zakresie tych minimalnych świadczeń. Z tym, ze ubezpieczenie coś jak OC, u dowolnego ubezpieczyciela).
Tylko problem z tym, co zrobić z osobami, ktore juz zaczely odprowadzac skladki + obecnych emerytów.
Jaki problem? Państwo ma zobowiązanie, więc państwo musi je spłacić... więc bez walenia w chuja zostaje nałożony nowy, jawny, tymczasowy i z roku na rok coraz mniejszy podatek "na spłatę zobowiązań poprzedniego systemu" i tyle.
Zmieniony 2013-01-05 00:19:27 przez SeXyWombaT
Co ubezpieczeń społecznych to przy całkowitej prywatyzacji tych usług ich cenny anormalnie rosną np. usługi medyczne, czy koszt studiów (np. 70% wzrosła cenna studiów w usa wciągu ostatnich 7lat znacznie więcej niż skumulowana inflacja). Tylko pogłębiło by to w skali makro drenaż kieszeni konsumenta, dochód rozporządzalny wcale by realnie nie urósł.
Oczywiście państwo może pozostawić prywatnemu sektorowi część zadań np. opłacanie wiz u specjalistów, usługi stomatologiczne czy likwidacja bzdurnych ulg, subwencji (becikowego, dodatku pogrzebowego). Takich działań między innymi potrzeba temu krajowi odbiurokratyzowania i liberalizacji ale nie demagogicznego krzyczenia o zbawiennym wpływie prywatyzacji co wcale prawdą być nie musi, a w tym kontekście nie jest.
Zmieniony 2013-01-05 02:17:40 przez Gordi
"Wyobraźcie sobie, że tych 6-7 mln emerytów i rencistów nie opłaci się hop siup tymczasowym podatkiem, który byłby zjadliwy dla społeczeńśtwa."
Jeżeli taki podatek (z biegiem czasu malejący) byłby niezjadliwy dla społeczeństwa, to jakim cudem ZUS (coraz droższy) ma być twoim zdaniem bardziej zjadliwy? O tym, że z prywatyzacji mienia ZUSu możnaby wygenerować pewną część tych środków nawet nie wspominam, bo taki system mógłby być w znacznej mierze zautomatyzowany i nie musiałby obsługiwać nowych "klientów." To co napisałeś jest po prostu absurdalne.
To co napisałeś o usługach medycznych czy ubezpieczeniowych też jest delikatnie mówiąc dyskusyjne, bo ni mniej ni więcej stwierdziłeś że monopol (w tym przypadku państwowy) jest "tańszy" dla konsumentów niż rynek na którym konkurują różne firmy.
Zmieniony 2013-01-05 08:34:44 przez SeXyWombaT
w 5 sek. można zweryfikować jakie kraje obejmował plan Marshalla co ww. panowie napewno zrobili ale postanowili dalej brnąć w swoje widząc twoją pieniacką reakcje
od momentu kiedy powiedziałeś "narx" jebnąłeś w chuj pieniackich postów - twoj problem polega na tym ze nie potrafisz sie odnalezc we wspolczesnym swiecie i zaadaptowac a to zdolnosc do adaptacji czyni rasę ludzką królami drabiny ewolucyjnej.
jedna kwestia to być przeciwnikiem eurosocjalizmu ale zupełnie odmienna kwestia to nauczyć się w nim poruszać.
jestem na 99% pewien że ani ty ani nikt z CK na nw nie odnalazł by się w tym pięknym kapitaliźmie ameryki 19 wieku o którym mówią korwiniści.
poprostu prezentujesz najbardziej polaczkowatą postawę jaką można prezentować: "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma".
ponawiam moje życzenia i rozciągam je na cały nowy rok: więcej dystansu do siebie, mniej wąsa pieniackiego, więcej pewności siebie, więcej luzu.
Zmieniony 2013-01-05 09:33:27 przez k0mornik
Nah dude, oni mnie nie trollowali, oni unikali kompromitacji bo "internet srs bzns."
Poza tym wkurwia mnie i to szczerze takie pajacowate przeskakiwanie do konkluzji na zasadzie "krytykuje eurosocjalizm - nie potrafi się odnaleźć." Potrafię się odnaleźć, żyję sobie całkiem zajebiście - ale to nie znaczy że będę siedział cicho kiedy uważam że coś jest niesprawiedliwe, bo ty tak chcesz. I oczywiście, że ta niesprawiedliwość mnie denerwuje, oczywiście że mnie frustruje, oczywiście że czasem się pienię - tylko co z tego? Moim zdaniem to że mi to przeszkadza świadczy tylko i wyłącznie o tym, że nie jestem konformistycznym dupkiem, w przeciwieństwie do np. ciebie.
Zresztą czekaj, czy to nie ty przypadkiem w tym wątku o broni reagowałeś na zasadzie odruchu psa pawłowa, co ci zresztą w zasadzie czarno na białym udowodniłem? Ty. I teraz robisz dokładnie to samo... nie masz żadnych argumentów, więc piszesz o mnie bzdury, choć nic o mnie nie wiesz.
A teraz porozmawiajmy o tym jak jest naprawdę. Ja wyciągam na temat ludzi wnioski na podstawie faktów. Nigdy nie nazwałem nikogo idiotą, dopóki nie zrobił ani nie powiedział czegoś ewidentnie idiotycznego - i jeżeli taka osoba przekona mnie że nie mam racji, to przeproszę bez żadnych problemów. Ty wyciągasz na temat ludzi wnioski na podstawie podświadomych skojarzeń. Sugerujesz tutaj że jestem nieudacznikiem, mimo tego że nie znasz mnie, nie masz pojęcia na temat mojego życiorysu, nie znasz pewnie nawet nikogo kto mnie zna. Nigdy mnie nie przeprosisz za to bezpodstawne pierdolenie, nigdy nie przyznasz mi racji - bo przyznanie się do błędu wymagałoby z twojej strony krytycznego myślenia, które stoi na przeciwnym biegunie w stosunku do kierowania się odruchami. Kto tu powinien nabrać dystansu i się nad sobą zastanowić?
#193
Gdyby faktycznie się nie opłacało oferować ubezpieczeń od takich chorób, to rzeczywiście możnaby przedyskutować czy państwo nie powinno tego dotować. Na pewno jest tu jakieś pole do kompromisu. Ale nie oszukujmy się - jak w obecnym systemie poważnie zachorujesz na coś w rodzaju raka, to też masz kompletnie przejebane.
Zmieniony 2013-01-05 10:12:14 przez SeXyWombaT
GARIOA (Government Appropriations for Relief in Occupied Areas - kredyty rzadowe na pomoc dla terytoriow okupowanych
EROA (Economic Rehabiliatation of Occupied Areas) - odbudowa gospodarcza terytoriow okupowanych
na Europe to European Recovery Program
Plan Marshalla byla to zapowiedz odbudowy gospodarek po II wojnie swiatowej, szczegolnie USA zalezalo na krajach krajow osi, aby wprowadzac gospodarke wolnorynkowa i odsuwac centralnie planowana, ale plan byl zarowno dla Europy, Japonii, Chin jak i Afryki. I tu nie chodzi o trolowanie, tylko o to, ze klocicie sie z faktami, chociaz nie macie na ten temat albo wiedzy, albo ciezko jest wam zajrzec do odpowiednich zrodel, bo niestety wikipedia ma wiele nieprawdziwych informacji i nie jest to racjonalne aby tylko ona byla jedynym zrodlem informacji.
http://www.loc.gov/exhibits/marshall/mars0.html
ctrl+f -> Japan -> nope
http://www.loc.gov/exhibits/marshall/mars.html
ctrl+f -> Japan -> nope
http://www.marshallfoundation.org/TheMarshallPlan.htm
ctrl+f -> Japan -> nope
http://www.loc.gov/exhibits/marshall/m9.html
Mówi gdzieś o Japonii? Nie, nawet nie wspomina.
... okay. Możesz mi powiedzieć jakie źródła będą odpowiedniejsze od tych? Po prostu skończ.
No ok, to teraz policzmy.
Ilość emerytów i rencistów w Polsce w czerwcu 2012 wynosiła 7mln 352,5 tys osób. W maju tegoż roku kwota wypłaconych świadczeń z tytułu rent i emerytur wynosiła 13 mld 30.9 mln. Licząc to x 12 otrzymujemy kwotę 156 mld 468 mln. Liczba osób pracujących w Polsce to niecałe 16.5 mln. Daje nam to niecałe 9500 zł rocznie do zapłaty w postaci tego "podatku" przez kazdą osobę pracującą. Czyli ok 800zł miesięcznie. A nie liczę tu w ogóle kosztów instytucji zajmującej się obrotem tych pieniędzy z podatnika do emeryta/rencisty. Bo znacznie mniejsza niż ZUS ale jednak taka instytucja musiałaby istnieć (chociażby weryfikacja rencistów itp). To pewnie też by swoje kosztowało. Ale pomińmy to na razie. Mamy więc 800zł miesięcznie do dopłaty. Obecnie przy zarabianiu średniej krajowej opłaty ZUS-owe kosztują niecałe 1200. Czy po wprowadzeniu tego podatku taka osoba musiała by "płacić" 2/3 tego, co płacone jest teraz. Dodajmy do tego kasę, którą ta osoba sama sobie musi odkładać na emeryturę i już pewnie koszt przekracza to, co miał teraz. A co zrobić z tymi, co już 10 lat pracują? Powinni mniejszy ten podatek płacić, żeby mogli sobie wiecej oszczędzać i żeby nie być stratnymi. Wiec Ci, co dopiero wchodzą bedą jednak wiecej musieli zapłacić.
I oczywiście, że takie cos jest lepsze, bo nawet, jezeli teraz nie odczujemy różnicy czy moze nawet ciut wiecej zapłacimy (licząc podatek i to, co sami musimy odłożyć), to jednak mamy zagwarantowane te emerytury, bo to nasze odkładane pieniądze idą na nas, a nie na spłatę obecnych zobowiązań. Oczywiście, że może i co roku ten podatek by się zmniejszał. Ale niestety ludzie są głupi i nie myślą długofalową. Bo faktycznie, za 30 lat to by się bardzo dobrze unormowało i każdy odkładałby na siebie a nie na spłatę kogoś innego. Tyle, że ludzie są głupi. I długofalowo nie potrafią myśleć. Ma być szybko i teraz, albo w ogóle nie ruszać.
Dla mnie, jezeli taki "podatek" + własna składka byłaby porównywalna a nawet nieco wyższa niż to, co jest obecnie to jak najbardziej dobry pomysł. Bo chcoiaz bym wiedział, ze moje dzieci będą miały normalniej. Tylko jestem przekonany, ze te koszty na poczatku to jednak trochę większe by były. Bo ile kosztowałoby przejscie na nowy sposób rozliczania. Kostzy i państwa i prywatnych firm. Do tego koszt zmodernizowania odpowiedniego ZUS-u. Nie taka prosta sprawa. Tyle tylko, że ci barani z rządu dostają sporą kasę właśnie na roziwązywanie takich prostych spraw, a nie pierdolenie w kółko o rzeczach mało ważnych albo takich, które każdy obywatel sam powinien decydować (jak in vitro, dopalacze i itp)
http://www.fas.org/sgp/crs/natsec/RL33331.pdf
Jak nie trolujesz jak albo trolujesz albo jesteś z deka mało myślący (bo nie bede bardziej dosadnie się wyrażał). Po X postach nadal nie potrafisz zrozumieć, co to plan Marshalla. To nie ogólnie pojęte dofinansowanie USA innych państw czy jak to powiedziałeś państ osi, ale dofinansowanie państw europejskich. Czy Japonia jest państwem europejskim? NIE! Ona miała swoje programy pomocowe. Ale to nie był kurwa plan Marshalla. To tak, jakbyś na wszystkie akcje pomocowe w Polsce gadał, ze to akcje WOŚP. I nie ważne, czy to Caritas, Czerwony Krzyż czy inne fundacje, to wsyzstko i tak pomoc WOSP, bo przecież na podobnym polega. To tak, jakbys w programowaniu na każdy wzorzec projektowy gadał Singleton, bo przeciez to wzorzec projektowy i to chyba najbardziej znany.
Poza tym coś nie bardzo z tą Twoją teorią o głównej pomocy poaństwom osi. Bo największą pomoc z tego planu dostała Wielka Brytania, która żadnym państwem osi nie była. Drugą co do wielkości pomocy była Francja. Ta tez jakoś państwem osi nie była. I zarówno pierwszemu jak i drugiemu panstwo komunizm i centralne planowanie nie groziło.
Kurwa no to już przesada. Czy Ty nie mozesz zrozumieć, ze plan Marshalla dotyczył TYLKO Europy? I mówienie o planu Marshalla ma sens tylko i wyłącznie mówiac o pomocy w Europie? Gadanie o planie Marshalla dla Japonii jest jedynie dowodem niewiedzy/głupoty. Japonia miała swój plan pomocowy, który ani nie nazywał się planem Marshalla. Nie wiem skad też wyciągnąłeś tezę, ze to Marshall opracowywał plan dla Japonii? Bo w tym dokumencie, co podałeś jest jasno podane, że Niemcy otrzymywały fundusze w ramach planu Marshalla, a Japonia w ramach innego programu pomocowego. Wiec przestań pieprzyć o planie Marshalla w kontekście Japonii, bo piszesz głupoty.
"Mamy więc 800zł miesięcznie do dopłaty. Obecnie przy zarabianiu średniej krajowej opłaty ZUS-owe kosztują niecałe 1200. Czy po wprowadzeniu tego podatku taka osoba musiała by "płacić" 2/3 tego, co płacone jest teraz. Dodajmy do tego kasę, którą ta osoba sama sobie musi odkładać na emeryturę i już pewnie koszt przekracza to, co miał teraz."
Ej, ale to znaczy tylko i wyłącznie tyle, że (i ty to wiesz, więc nie będę się rozpisywał) obecnie nie płacimy tych 1200 (a właściwie więcej, bo ZUS jest dotowany z budżetu) na swoje emerytury, tylko na cudze. Państwo bierze na klatę zobowiązanie, którego nie jest w stanie spłacić - a ten problem będzie się pogłębiał.
W związku z tym różnica między tym 800 a ZUSowskim 1200 jest taka, że w przypadku podatku nie ma ściemy - no i płaciłbyś mniej "za obsługę", niż w przypadku korzystania z usług tego pojebanego molocha, a do tego tak jak napisałeś, to co odłożysz jest twoje.
Jeśli okaże się, że podatek ten wychodzi za wysoki żeby zamknąć temat w ramach jednego pokolenia i ludzie nie są w stanie oszczędzać na własne emerytury i płacić równocześnie za cudze, to pewnie niestety rzeczywiście trzebaby obciążyć kolejne pokolenie przedłużając okres funkcjonowania tego podatku w celu stworzenia jakiejś stopniowo zmniejszanej "emerytury minimalnej" dla wszystkich pracujących - tylko że przy zmniejszonej biurokracji to nadal wyjdzie na + w longtermie i dodatkowo dojdzie zysk w postaci tego że państwo nie będzie już z nami leciało w chuja.
Tak czy inaczej - obecne zobowiązania (zarówno wobec nas samych, jak i obecnych emerytów) JUŻ SĄ, nie ma przed nimi ŻADNEJ ucieczki. Pytanie tylko czy skonfrontujemy się z tym faktem i będziemy spłacając je wychodzić z obecnego systemu obniżając stopniowo koszty, czy też przeniesiemy ten problem na nasze dzieci i dzieci naszych dzieci - które przy osiągnięciu odpowiedniego poziomu absurdu mogą w końcu powiedzieć "chuj wam w dupę, nie spłacamy" i podnieść wiek emerytalny do 110 (co się już powoli zaczyna dziać, bo system pęka).
Zmieniony 2013-01-05 12:12:16 przez SeXyWombaT
"Nie wiem dlaczego tak sie mowi, tak sie przyjelo" - znaczy gdzie niby tak się mówi i tak się przyjęło? Z ciekawości wpisałem w google "plan Marshalla dla Japonii" i nie znalazłem żadnego linka, gdzie faktycznie stało by zdanie typu plan Marshalla dla Japonii czy ze plan marshalla dotyczył Japonii. Dlatego te swoje "tak się mówi" czy "tak się przyjęło" nie odnoś do tego, ze Ty tak mówisz czy Ty tak przyjąłeś.
takie tam pierdolenie
Pewnie na jego "uczelni" we Wszechnicy Oleckiej xd Przecież na każdej normalnej uczelni jakby typ coś takiego odjebał na zajęciach to by go wykładowca krzesłem zabił.
Zmieniony 2013-01-05 12:10:24 przez SeXyWombaT
Zmieniony 2013-01-05 12:14:52 przez LaN[BSTR]
Nie no ja całkowicie zgadzam się z pomysłem tego podatku. Bo jest to chyba najbardziej realny wariant wyjścia z obecnego gównianego systemu, o jakim słyszałem. Bo tak jak np. dla mnie może ot nie być żadnej różnicy, tak np. już dla moich dzieci moze ot byś spora różnica na plus. I z ate kilkadziesiąt lat miglibyśmy mieć bardzo dobrze funkcjonujący system. Wystarczyłoby ustawić ten podatek na takim poziomie, że po jego opłaceniu + odłożeniu miesięcznie tyle, zeby otrzymać w przyszłości emeryturę jak z obecnego systemu (przy założeniu, ze w ogole tą emeryturę by się dostało) płacilibyśmy tyle samo albo nieznacznie wiecej niż teraz. I z takim czymś, przy jednoczesnym przeoraniu całego ZUS=u i jego niegospodarności, prędzej czy później przy stosunkowo nie dużych yrzeczeniach wyszlibyśmy za te XX lat z impasu do poprawnego systemu.
Ja się po prostu nie zgadzam z tymi wesołymi niektórymi teoriami, ze nic tylko nadle zlikwidować zus i niemal z dnia na dzień dostaniemy wiecej pensji, bo odejdzie sładka na zus.
To weź się kurwa ogarnij i nie rób wstydu, bo robisz mi i innym absolwentom złą renomę.
#209
"Ja się po prostu nie zgadzam z tymi wesołymi niektórymi teoriami, ze nic tylko nadle zlikwidować zus i niemal z dnia na dzień dostaniemy wiecej pensji, bo odejdzie sładka na zus."
No tak, tylko że nikt nie twierdzi że to się da załatwić w tydzień.
Zmieniony 2013-01-05 12:16:44 przez SeXyWombaT
Widzisz, a ja studiowałem EiT i zarówno nauczyciel w LO z matematyki jak i na studiach nauczyli mnie, ze powinno się precyzyjnie wypowiadać. Za zdanie typu "mniejsza połowa" w LO gościu 1 z miejsca stawiał osobie, która na lekcji tak odpowiedziała. A przecież to też tak się przyjęło z tymi "mniejszymi połowami". Albo się wyrażasz precyzyjnie i wtedy można z Tobą dyskutować, albo wyrażasz się nieprecyzyjnie na tyle, ze mylisz pijęcia i wtedy nie oczekuj, ze ktoś zgodzi się z Twoim "tak się przyjęło mówić".
Jak dobrze pamiętam niejeden taki topic o emeryturach (głownie w kontekscie pomysłów JKM), to Blade i Mateo chyba głosili takie tezy, ze to da sie dosc szybko załatwic i od razu wiecej kasy w portfelu zostanie.
"Nigdy nie nazwałem nikogo idiotą, dopóki nie zrobił ani nie powiedział czegoś ewidentnie idiotycznego"
jak już czepiamy się merytoryki to osoba która powie coś idiotycznego, nie staje się z automatu idiotą (osobą upośledzoną umysłowo), tym bardziej że coś idiotycznego to w twoim znaczeniu coś niezgodnego z prawdą.
powiem ci więcej i pomoge ci otworzyć się na świat - robiąc coś głupiego (np. biegnąc z gołą dupą przez centrum miasta) nie czyni cię głupkiem dopóki nieznany jest motyw tego działania a ty nie znasz motywu działania ludzi którzy wygłupiają się na forum internetowym.
masz racją nie znam ciebie i twojej historii od A do Z ale z twoich postów mogę wywnioskować bardzo wiele - np. to że śmiertelnie boisz się porażki bo ktoś kiedyś wpoił ci (lub sam sobie ubzdurałeś) że porażka jest przeciwieństwem sukcesu. dlatego w twoich postach dbasz o to żeby być dokładnym i merytorycznym zawsze zasłaniasz się naukowymi tezami a unikasz przedstawiania własnych opinii (ponieważ tam zawsze ktoś może ci zarzucić faila a z faktami dyskutować się nie da - tylko że tak jak ci wcześniej tłumaczyłem opinia nigdy nie staję się faktem).
zawsze tłumaczysz się wszystkim z wszystkiego i kontrastujesz swoją merytorykę z jej brakiem u osób ciebie krytykujących
prosty wniosek - bronisz swojej forumowej reputacji jakby zależało od tego całe twoje istnienie, co prowadzi do wniosku że twoje internetowe życie jest bardzo ważnym elementem twojego istnienia.
wiem że zaprzeczysz wszystkiemu co tu napisałem i wysnujesz jakiś referat na temat jak sfailowałem, ale mnie to nie ruszy, bo ja w przeciwieństwie do ciebie nie boję się porażki, ponieważ wiem że porażki są niezbędnym i nieodłącznym elementem życia.
ty to również możesz wiedzieć (bo nie jest to odkrycie ameryki), ale możesz tego poprostu nie akceptować - a im szybciej zaczniesz tym szybciej wyzwollisz się z tych łańcuchów i kajdanów które nie pozwalają ci mieć wyjebane na to co INNI ludzie o tobie myślą :)
"Sugerujesz tutaj że jestem nieudacznikiem, mimo tego że nie znasz mnie, nie masz pojęcia na temat mojego życiorysu, nie znasz pewnie nawet nikogo kto mnie zna"
"Uderz w stół..." ?
nie przypominam sobi bym kiedykolwiek nazwał cie nieudacznikiem? słowo w słowo?
chyba że użyłem innego sformułowania krytykując twoje podejście w jakiejś sprawie a dla ciebie to sformułowanie było tożsame z nieudacznikiem, ale tego już nie możesz mi zarzucić.
mogłem się zirytować w jakimś momencie ponieważ w większości swoich postów dużo ubliżasz ludziom i uzasadniasz to tym że mają od ciebie inne poglądy (wg ciebie idiotyczne poglądy = idiota, co jest oczywistą bzdurą).
Zmieniony 2013-01-05 12:25:06 przez k0mornik
"jak już czepiamy się merytoryki to osoba która powie coś idiotycznego, nie staje się z automatu idiotą (osobą upośledzoną umysłowo), tym bardziej że coś idiotycznego to w twoim znaczeniu coś niezgodnego z prawdą."
Ok, to doprecyzuję. Powiedzenie czegoś głupiego nie robi z ciebie idioty. Powiedzenie czegoś głupiego, zetknięcie się z dowodami które temu zaprzeczają i tkwienie przy niesłusznym lub nieprawdziwym poglądzie świadczy o tym, że twój aparat intelektualny nie jest w stanie sobie z tym poradzić albo że żyjesz we własnym świecie - czyli jesteś albo idiotą, albo nie masz zdolności adaptacyjnych o których wcześniej tak chętnie pisałeś.
"zawsze zasłaniasz się naukowymi tezami a unikasz przedstawiania własnych opinii"
O Chryste panie, a na podstawie czego mam wyrabiać te własne opinie? Chcesz powiedzieć że lepiej, żeby ludzie byli nieracjonalni?
"zawsze tłumaczysz się wszystkim z wszystkiego i kontrastujesz swoją merytorykę z jej brakiem u osób ciebie krytykujących"
Yup, dokładnie, bo właśnie w ten sposób normalni ludzie wyrabiają sobie poglądy - poprzez merytoryczną dyskusję. Posty które w ogóle nie są merytoryczne są kompletnie bezwartościowe w dyskusjach na takie tematy, więc czemu miałbym tego nie wytknąć? I wiem, wiem - powiesz mi że NW to nie miejsce na takie rzeczy... i wiesz co? Masz rację. Tylko że niestety przyzwyczajenie drugą naturą człowieka :>
"prosty wniosek - bronisz swojej forumowej reputacji jakby zależało od tego całe twoje istnienie, co prowadzi do wniosku że twoje internetowe życie jest bardzo ważnym elementem twojego istnienia."
No to chujowy wniosek, bo nie bronię swojej internetowej reputacji tylko bronię swoich poglądów. I tak, konfrontowanie ich z cudzymi poglądami jest dla mnie dość ważne, bo nie chcę być człowiekiem który mając szansę robić dobrze robi źle albo popiera coś złego.
"wiem że zaprzeczysz wszystkiemu co tu napisałem i wysnujesz jakiś referat na temat jak sfailowałem, ale mnie to nie ruszy, bo ja w przeciwieństwie do ciebie nie boję się porażki, ponieważ wiem że porażki są niezbędnym i nieodłącznym elementem życia."
Ja się nie boję porażek, po prostu ich nie lubię (jak chyba każdy zdrowy psychicznie człowiek). Nie wiem, tak się boisz współzawodnictwa że próbujesz mi wmówić że failowanie jest spoko? Może jeszcze chcesz mi powiedzieć że uporczywe tkwienie w błędzie to coś dobrego?
"nie przypominam sobi bym kiedykolwiek nazwał cie nieudacznikiem? słowo w słowo?"
No a co miało znaczyć to że "nie umiem się odnaleźć"? Umiem, co nie znaczy że wszystko mi się podoba. Rozumiesz różnicę?
Zmieniony 2013-01-05 12:48:01 przez SeXyWombaT
No i po co takie brednie piszesz? Wskaż mi post, gdzie negowałem pomoc dla Japonii? No proszę bardzo, chociaż jeden post. Nie dość, ze nie potrafisz precyzyjnie się wypowiedzieć, to jeszcze nie potrafisz ze zrozumieniem przeczytać, co ktoś inny pisze? Czy ktoś tu neguje pomoc dla Japonii? Czy po prostu twierdzi, ze pomoc dla Japonii NIE BYŁA w ramach Planu Marshalla, którą to teze tak dzielnie bronisz, bo przecież "tak się przyjeło potocznie mówić"? Ty nie odróżniasz stwierdzenia "Pomocy nie było" od "Pomocy nie było w ramach planu Marshalla"?
misio_pysio mowil tylko odnosnie wojny koreanskiej itd. itp.
nie mowiac, ze wombat sie wysmiewal z tego, ze chodzilo rowniez o demilitaryzacje i tak w kolko a fakty sa faktami;]
Zmieniony 2013-01-05 13:03:42 przez LaN[BSTR]
"Yup, dokładnie, bo właśnie w ten sposób normalni ludzie wyrabiają sobie poglądy"
zakładam, że nie rozmawiasz zatem dużo z kobietami xD, ew. z góry traktujesz je jak istoty niżej w drabinie ewolucyjnej.
co odpowiadasz jak kobieta zapyta cię czy wolisz czerwony czy niebieski?
albo czy wolisz zapach róż czy fiołków?
kumasz dokąd zmierzam?
"O Chryste panie, a na podstawie czego mam wyrabiać te własne opinie"
no nie wiem, a jak uzasadnisz naukowo swoje gusta muzyczne, filmowe, nawet gry?
jak uzasadnisz racjonalnie to że lubisz jak świeci słońce, a nie jak pada deszcz? (albo na odwrót, bo ludzie mają różnie)
twój problem polega na tym że zapętliłeś się - ludzki światopogląd to nie zbiór dowodów naukowych które wyrabiają nasze zdanie o świecie i sprawach go dotyczących.
jak każdy ssak uczymy się przez naśladowanie (tak jest - bycie lemingami) - ty tego zapewne nie możesz zaakceptować i nawet w to pewnie nie wierzysz.
jesteśmy istotami STADNYMI to jest uczymy się na podstawie naśladownictwa oraz prób i błędów.
jest to nam wpajane (przez naszych starych, bliskich, otoczenie) we wczesnych latach a potem możemy to albo zaakceptować i uczyć się dalej albo łudzić się że jesteśmy arcymózgami i racjonalizować nasze opinie (tak jak ty to robisz).
co do faktów możemy mieć racje albo nie - w drugim przypadku nie czyni nas to idiotami tylko w najgorszym przypadku ignorantami.
co do opinii możemy mieć o czymś zdanie lub nie - nie mamy tak naprawde na nie wpływu, więc krytykowanie innych za ich poglądy jest bezsensowne (przysłowiowe "Arguing over the internet")
"No a co miało znaczyć to że "nie umiem się odnaleźć"?"
jeśli to że nie możesz się odnaleźć utożsamiasz z byciem nieudacznikiem to masz poważne kompleksy chłopie :(
nie chodzi o to żeby w życiu odnieść szeroko pojęty sukces (pieniądze, sława, rodzina...) tylko WŁASNY sukces - dla każdego sukcesem jest coś innego - chodzi o to żeby być zadowolonym z siebie, a kiedy się nie jest żeby przeanalizować problem i zrobić coś w kierunku żeby to zmienić.
nieudacznik to nie jest stan faktyczny tylko stan umysłu
Zmieniony 2013-01-05 13:09:30 przez k0mornik
Poza tym on nie przedstawia faktów naukowych, tylko pseudonaukowe.
Fakty są inne.
Zmieniony 2013-01-05 13:17:36 przez Gordi
Ty, ale gusta muzyczne czy preferencje co do kolorów to co innego, niż opinia na temat, który można jakoś poprzeć badaniami, statystyką itp. Na temat definicji matematycznych czy ortografii też wyrabiasz sobie swoje zdanie i robisz je "po swojemu"?:) Jest pewna granica między preferencjami "niemierzalnymi" a takimi, które wyrabiamy na skutek jakiś dowowodów czy faktów (nazwijmy je "mierzalnymi").
A już porównywanie tu kobiet nie ma sensu. One są wyjątkowe i niestety u niech te "mierzalne" i "niemierzalne" są dość mocno rozmyte:)
"co do faktów możemy mieć racje albo nie - w drugim przypadku nie czyni nas to idiotami tylko w najgorszym przypadku ignorantami." - nie do końca. Bo jezeli ktoś ma czarno na białym dowód, ze A to A a nie B, a dalej twierdzi, ze A to B to jest idotą. Ignorantem byłby wtedy, gdyby twierdził, ze "A to B i nie muszę żadnych dowodów oglądać bo jest tak jak mówię i już" czy też nie wierzył czy nie uznawał dowodu na A to A. Ale jezeli przyjmuje ten dowód a pomimo tego dalej twierdzi, ze A to B to już nie ignorancja. To idiotyzm.
Zmieniony 2013-01-05 13:19:51 przez Dig
A: matematyka jest przydatna w życiu
B: x% osób posiadających wiedzę matematyczną zarabia powyżej średniej krajowej
a teraz przykład tego co robi wombat i wiele osób uważających się za wyrocznie intelektualne:
matematyka jest przydatna w życiu, bo x% osób posiadających wiedzę matematyczną zarabia powyżej średniej krajowej
kumacie czy nie bardzo?
problem pozostaję ten sam -zdanie A pozostaję opinią, a zdanie B faktem.
edit: zmieniłem trochę fakt, żeby było przejżyściej ale zasada jest ta sama ;)
Zmieniony 2013-01-05 13:28:50 przez k0mornik
Ależ to co podałeś, to jest jeden z przykładów, dlaczego matematyka jest przydatna w życiu. I skoro Twój fakt jest prawdziwy, to również i opinia będzie prawdziwa, jezeli wyższe zarobki a raczej większą szansę na wyższe zarobki uznamy za coś dobrego.
problem polega na tym, że opinii nie możesz przypisać wartości prawda lub fałsz.
każdy kto miał matematykę dyskretną powinien to wiedzieć
podstawy logiki
inny przykład
A: Lubie matematykę
B: Nauczyciel jest fajny
C: 2+2=4
dla mnie zbiór opinii to taki zbiór liczb urojonych, a zbiór faktów to zbiór liczb rzeczywistych
chodzi o to że każdą opinię możesz uzasadnić inną opinią bo świat opinii nie posiada reguł, które są w swiecie faktów
A bo B
natomiast nie każdą opinie można uzasadnić faktem
przykład
A bo C - zdanie to nie ma logicznego sensu.
Zmieniony 2013-01-05 13:39:31 przez k0mornik
Nie no ja Ciebie rozumiem. Opinia to opinia i nie powinna być rozpatrywana w ramach faktów. Ale z reguły opinię ograniczamy właśnie w jakieś warunki brzegowe i wtedy można już pokusić się o prawdziwość czy błedność opini. To tak jak z prawdopodobieństwem. Niby nie ma czegoś takiego, co by miało prawdopodobieństo 0, to jednak jesteśmy w stanie określać, ze coś jest mało prawdopodobne (czyli właśnie błednosć opini) albo bardzo prawdopodobne (poprawność opinii). Chodzi mi o to, że opinia to nie jest do końca coś, co można sobie matematyką opisać, jednak zakładając jakiś kontekst, w którym opinię wyrażamy i wszystkie fakty, które w tym kontekście zawrzemy, to będziemy w stanie określić czy opinia jest mniej czy bardziej prawdziwa (czy tam poprawna)).
Zmieniony 2013-01-05 13:45:47 przez Dig
"59%" - twoim zdaniem znaczy "tylko"
"naśmiewał się jeśli chodzi o demilitaryzację" - w kontekście lat 50' słusznie się naśmiewałem
Jak na studenta UW chujowo.
#223
"zakładam, że nie rozmawiasz zatem dużo z kobietami xD, ew. z góry traktujesz je jak istoty niżej w drabinie ewolucyjnej."
Jeez, jak rozmawiam na tematy "naukowe," to rozmawiam dokładnie w taki sam sposób. I wiesz co? One też tak umieją. Nie widzę tu żadnego problemu, na brak powodzenia nie narzekam.
"twój problem polega na tym że zapętliłeś się - ludzki światopogląd to nie zbiór dowodów naukowych które wyrabiają nasze zdanie o świecie i sprawach go dotyczących.
jak każdy ssak uczymy się przez naśladowanie (tak jest - bycie lemingami) - ty tego zapewne nie możesz zaakceptować i nawet w to pewnie nie wierzysz.
jesteśmy istotami STADNYMI to jest uczymy się na podstawie prób i błędów i obserwacji.
jest to nam wpajane (przez naszych starych, bliskich, otoczenie) we wczesnych latach a potem możemy to albo zaakceptować i uczyć się dalej albo łudzić się że jesteśmy arcymózgami i racjonalizować nasze opinie (tak jak ty to robisz)."
Trochę zbyt płytko do tego podchodzisz imo. Myślenie racjonalne to narzędzie - i na podstawie prób, błędów i obserwacji każda rozsądna osoba dojdzie do wniosku że w kwestiach dotyczących naszego przetrwania czy poprawiania naszej sytuacji materialnej używanie tego narzędzia to dość dobry pomysł. Dalej - ścieranie poglądów z innymi poglądami i determinowanie które są bardziej praktyczne zgodnie z tą metodą to jest właśnie element tego procesu "uczenia się." Stwierdzenie że nie ma sensu się starać, bo i tak "asymilujemy" nasze opinie nie mając na to wpływu (dobrze cię zrozumiałem?) to dla mnie przejaw lenistwa intelektualnego, które raczej nie poprawia twoich szans w żadnej sytuacji.
"no nie wiem, a jak uzasadnisz naukowo swoje gusta muzyczne, filmowe, nawet gry?
jak uzasadnisz racjonalnie to że lubisz jak świeci słońce, a nie jak pada deszcz? (albo na odwrót, bo ludzie mają różnie)"
Długa odpowiedź byłaby zbyt długa i zbyt zależna od zupełnie podstawowych przekonań z religijnymi włącznie, więc ograniczę się do stwierdzenia że racjonalizowanie takich rzeczy jest zupełnie nieracjonalne. Myślę że kryterium tutaj jest proste - "czy dana rzeczy zgadza się z moją moralnością i czy ma jakiś wpływ na moje przetrwanie i dobrobyt."
"co do faktów możemy mieć racje albo nie - w drugim przypadku nie czyni nas to idiotami tylko w najgorszym przypadku ignorantami."
Ignorantem jest człowiek który czegoś oczywistego nie wie, a nie człowiek któremu usiłuje się to wytłumaczyć i który tego nie rozumie.
"co do opinii możemy mieć o czymś zdanie lub nie - nie mamy tak naprawde na nie wpływu, więc krytykowanie innych za ich poglądy jest bezsensowne (przysłowiowe "Arguing over the internet")"
No to zależy od podejścia. Po pierwsze, takie krytykowanie często prowokuje ludzi do bardziej merytorycznej odpowiedz, a po drugie zależy od tego jakie ma się podejście do "pracy u podstaw." Jak dla mnie przekonanie jednej osoby albo dotarcie do niej z czymś czego nie wiedziała już sprawia że było warto.
"jeśli to że nie możesz się odnaleźć utożsamiasz z byciem nieudacznikiem to masz poważne kompleksy chłopie :(
nie chodzi o to żeby w życiu odnieść szeroko pojęty sukces (pieniądze, sława, rodzina...) tylko WŁASNY sukces - dla każdego sukcesem jest coś innego - chodzi o to żeby być zadowolonym z siebie, a kiedy się nie jest żeby przeanalizować problem i zrobić coś w kierunku żeby to zmienić.
nieudacznik to nie jest stan faktyczny tylko stan umysłu"
Wiesz, ja to nieco inaczej definiuję - nieudacznik to dla mnie ktoś kto nie realizuje celów które sobie założył, i nie musi wcale chodzić o cele materialne. Ale może faktycznie niefortunnie użyłem tego słowa, sorry.
I widzisz k0mornik? Można normalnie rozmawiać, nie musi być od razu "omg wombat ale z ciebie debil, przecież kurwa każdy normalny człowiek wie że broń jest chujowa" :>
fakt - podlega regułom logiki
opinia - nie podlega regułom logiki
dowód: istnieje taki przykład że uzasadniasz opinie faktem i nie ma ono logicznego sensu (#229, przykład "A bo C") - dlatego opinia nigdy nie będzie faktem ;>
___________
2 latka w logice
Zmieniony 2013-01-05 13:45:20 przez k0mornik
To co zrobiłeś w tym poście to jest właśnie książkowy przykład demagogii :D
#229
No nie masz tutaj racji bo jak już ci pisał Dig wszystko zależy od kontekstu.
Zmieniony 2013-01-05 13:52:47 przez SeXyWombaT
Ale łączenie opinii i faktów i uzasadnianie tych pierwszych ma sens tylko i wyłącznie w określonych warunkach. Bo to, co Ty zrobiłeś nie miałoby sensu nawet wtedy, gdybyśmy oparli się tylko na faktach. Przykład:
Zamieńmy Twoje A na jakiś fakt, np. ten fakt z wyższą średnią zarobków. Jaki sens ma dowód A bo C? jaki ma sens dowiedzenie faktu, ze osoby znające matematykę lepiej zarabiają bo 2+2=4?:)
I to samo zmieńmy opinię B na np. lubię kolor niebiskie. Jaki sens będzie miało dowodzenie opini A (o lubię matematykę) opinią B? Ze niby lubię matematykę bo lubię kolor niebieski? Można więc opinię dowiesć (a raczej poprzeć) inną opinią. Mozna opinię dowieść (a nie już tylko poprzeć) innym faktem. Można również fakt dowieść innym faktem. Zależy tylko wszystko od kontekstu, co czym chcesz dowodzić i popierać.
Zmieniony 2013-01-05 13:57:35 przez Dig
właśnie nie ma
chodziło mi o to żeby znaleźć taki przykład gdzie zmieszanie opini i faktu nie daje faktu
więc twierdzenie że opinia poparta faktami staje się faktem jest błędne (twierdzenie wombata)
bo istnieje taki przykład gdzie powstały w tym wyniku "fuckt" nie ma logicznego sensu :>
chodziło mi wyłącznie o to żeby w śmieszny sposób udowodnić że opinia zawsze pozostanie opinią a fakt faktem, ale raczej się nie da
ja tak jak mówiłem bardziej bym to porównał to liczb rzeczywistych i urojonych - światy te zazębiają się ale tylko wedle ściśle określonych reguł.
Zmieniony 2013-01-05 14:11:27 przez k0mornik
Heh nie no ja Ci przyznaję rację. Opinia poparta fakltem nie zawsze stanie się faktem. Tylko, że opinie popiera się faktami w konkretnym kontekscie, wtedy, kiedy ma to sens. Ba. Czyż często fakty to nie są początkowo jedynie opinie, które popierane są innymi faktami, dzięki czemu w danym kontekście stają się również faktem. Ba, kontekst ten moze być szeroki jak 2+2=4 a moze być stosunkowo wąski, jak to, ze znajomosc matematyki pozwala statystycznie na lepsze zarobki (bo dotyczy np. tylko jednego konkretnego kraju).
"światy te zazębiają się ale tylko wedle ściśle określonych reguł." - no dokładnie. Dlatego też w ścisle określonym kontekście możemy mówić, ze opinia jest prawidłowa lub błędna, jezeli na dowiedzenie jej prawdisłowosci/błędności będziemy mieli fakty z tejgo ściśle określonego kontekstu. Bo fakt w kontekście A może znaczyć coś innego, niż w kontekście B.
Zmieniony 2013-01-05 14:15:32 przez Dig
"Dlatego też w ścisle określonym kontekście możemy mówić, ze opinia jest prawidłowa lub błędna" -
nie opinia tylko logiczna częśc zdania
opinia z definicji to zdanie SUBIEKTYWNE
zauważ że gdyby na świecie wszystko było logiczne to ludzie nie mieliby prawa głosu - bo po co głosować w jakiejś sprawie skoro przemawia za nas logika.
prawda jest taka że ludzie dąża do tego że uzasadniać opinie dowodami naukowymi lecz na szczęście ich opinia (dajmy na to głos) jest warta tyle samo co każda inna, ponieważ nie wiadomo w jak dużej mierze dowód naukowy jest zgodny z rzeczywistością. ludzie nie są nieomylni i dowody przez nich przeprowadzone również.
niech opinie pozostaną opniami a fakty faktami
#238 dlatego napisałem
"chodziło mi wyłącznie o to żeby w śmieszny sposób udowodnić że opinia zawsze pozostanie opinią a fakt faktem, ALE RACZEJ SIE NIE DA"
czytaj: ja nie potrafię :)
Zmieniony 2013-01-05 14:37:41 przez k0mornik
Kurde, jak ty wszystko masakrycznie pomieszałeś.
W logice formalnej nie funkcjonuje pojęcie faktu i opinii, tylko prawdy i fałszu.
Fakt i opinia to są słowa wartościujące, tak naprawdę o każdym zdaniu można powiedzieć że jest opinią, natomiast to czy dane zdanie jest faktem może być stwierdzone na podstawie wyprowadzenia jakiegoś dowodu i przy założeniu, że w ramach danego paradygmatu dana kwestia jest w ogóle weryfikowalna.
Prosty przykład:
A. Ziemia jest płaska.
B. Ziemia jest okrągła.
Wyrwane z kontekstu, jedno i drugie jest opinią. W kontekście Xw. i Europy, A było faktem. W kontekście dzisiejszego stanu wiedzy, B jest faktem. Czaisz? Fakt to taki symbol tego, że jakieś twierdzenie jest jak na dany stan wiedzy uważane za prawdziwe. Uznanie czegoś za fakt to zawsze jest umowa, wynikająca z kontekstu kulturowego.
Stwierdzenie, że opinia jest opinią a fakt jest faktem jest prawdziwe tylko wtedy, jeżeli obie osoby posiadają taki sam stan wiedzy, ewentualnie jeżeli mowa o jakimś przyjętym w ramach danej cywilizacji consensusie. Jest to takie wygodne uproszczenie, mające ułatwić (a w pewnych sytuacjach wręcz umożliwić) dyskusję.
W związku z powyższym w kontekście naukowym, KAŻDE twierdzenie było opinią zanim stało się faktem. Teoria względności Einsteina była opinią, dopóki jej nie udowodnił (czyli znalazł dla niej empiryczne potwierdzenie).
Oczywiście można filozofować że przy idealnym stanie wiedzy stwierdzenie że coś jest opinią albo faktem to prawda absolutna, ale żaden z nas nie jest wszechwiedzący, więc duh, nie idźmy w tą stronę bo nagle okaże się że używanie tych słów jest zupełnie bezcelowe.
Zmieniony 2013-01-05 14:39:39 przez SeXyWombaT
exactly
i dlatego tak jak napisałem w #237 sama opinia jest NA SZCZĘŚCIE warta tyle samo co opinia poparta "faktem"
Zmieniony 2013-01-05 14:41:50 przez k0mornik
No tak, ale teraz popatrz tak: obaj używamy tych samych zasad logiki i tej samej metody naukowej, więc udowodnienie jakiejś opinii sprawi, że stanie się ona faktem dla nas obu. Pozostaje tylko kwestia tego, czy jesteś skłonny albo czy ja jestem skłonny przyjąć ten fakt do wiadomości. I to właśnie miałem na myśli kiedy palnąłem to stwierdzenie że podparłem swoją opinię na tyle mocno że można już mówić o fakcie, duh :D
Moim zdaniem opinia poparta faktem jest jednak "prawdziwsza" i bardziej wartościowa niż jedynie sama opinia. Przynajmniej w kontekście dyskusji.
no tylko że sam przed chwilą sam napisałeś w #238
"Fakt to taki symbol tego, że jakieś twierdzenie jest jak na dany stan wiedzy uważane za prawdziwe. Uznanie czegoś za fakt to zawsze jest umowa, wynikająca z kontekstu kulturowego."
ja bym jeszcze dodał "i pokoleniowego".
i teraz zestaw to z tym, że ktoś nie chce przyjąć tego "faktu" do wiadomości
czy czyni go to idiotą?
rozumiem, że ktoś kto poddaje w wątpliwość jakiś dowód naukowy sam musi przedstawić lepszy albo jego argument jest nic nie wart?
problem polega na tym, że dowód musi pochodzić od kogoś BEZSTRONNEGO - bo naukowiec musi być bezstronny, żeby jego dowód również był.
dla mnie np. statystyka nie jest nauką, bo na ogół jest robiona na czyjeś zamówienie (jednej z zainteresowanych stron).
Zmieniony 2013-01-05 15:06:18 przez k0mornik
No co ja ci mogę na tak postawioną odpowiedź rzec? Opracowania które przytoczyłem nie były stricte statystyczne, lepszej pracy na ten temat (tzn. bardziej szczegółowej) niż książka Lotta na chwilę obecną nie ma, natomiast jeśli chodzi o potwierdzenie tezy której broniłeś naprawdę poważnych opracowań naukowych nie ma prawie wcale, a te które są, są jednak znacznie mniej szczegółowe i były szeroko krytykowane z uwagi na przyjętą metodologię.
No ale z drugiej strony jeżeli to cię nie przekonuje i wolisz polegać na intuicji to ok, nie mam innego wyjścia niż to uszanować... i gdybyś wyraził się w ten sposób na początku, to dokładnie tak bym zrobił :)
W każdym razie po dzisiejszej wymianie na pewno za idiotę już cię nie uważam.
Swoją drogą tytuł "Cudowna Kraina" bardziej pasuje do tego wątku, niż do filmiku z #1, hahah :D
Zmieniony 2013-01-05 15:14:47 przez SeXyWombaT
intuicja jest czymś moim, podarowanym przez naturę - jakaś diodka w mózgu włączająca się i karząca mi kwestionować lub aprobować cudze rozumowanie, zachowanie, postawę.
dowód naukowy tak jak powiedziałem - mogę go przeprowadzić ale jeśli jestem do czegoś uprzedzony to trudno się do tego zdystansować i przeprowadzić dowód w bezstronny sposób.
nawet jak to zrobie to i tak ktoś mi to zarzuci więc na chuj się produkować.
a w innym wypadku muszę polegać na kimś innym i ZAŁOŻYĆ że:
1) osoba jest bezstronna
2) osoba się nie pomyliła i dowód odzwierciedla rzeczywisty stan rzeczy.
meh, wole intuicje.
Zmieniony 2013-01-05 15:22:09 przez k0mornik
