Metoda stara, znana, ma tylu zwolennikow co przeciwnikow. Zastanawiam sie nad zapisaniem sie do szkoly (Rybnik), ktora uczy ta metoda, zajecia tylko z native speakers. Swoj poziom angielskiego moglbym okreslic jako prawie FCE ;-). Jednak najwiecej klopotu sprawa mi przelamanie sie z mowieniem, szczegolnie w srodowisku roznych nacji anglojezycznych (i Hindusow). Czy w takiej sytuacji Callan to dobry pomysl?
calan jest chyba dla poczatkujacych, w twoim przypadku pozostaje rozmowa rozmowa i jeszcze raz rozmowa.
Callan nie jest tylko dla poczatkujacych.
metoda callana jest dosyc "naturalna" metoda przyswajania jezyka, choc moim zdaniem ludzie ktorych okreslilibysmy "wzrokowcami" specjalnie latwiej nie maja. ma swoje plusy i minusy, that's all. osobiscie chetnie uczylbym sie ta metoda jezykow obcych, glownie z racji lenistwa wlasnego.
callan opiera sie na mowieniu, wiec jezeli masz z tym problemy - to owszem, bedziesz trenowal to z czym masz problem. nie jestem jednak w 100% pewien, ze metoda callana pozwoli ci sie przelamac przed hindusami. co innego jakis nyga, czy rdzenny szkot, ale czy dasz rade z hindusem.. nie wiem.
ja chodze od pazdziernia, sam nie wiem jaki poziom ale dosc zaawansowany i musze Ci powiedzieć ze niby nic nowego tam sie nie dowiedziałem jesli chodzi o gramatyke czy cos moze pare nowych slowek ale jesli chodzi o mowienie to ja po paru miesiacach czuje znaczna roznice i swobode w porozumiewaniu sie z angolami
Z racj wykonywanej pracy czesto mam do czynienia z roznymi help deskami, ktore sa bardzo czesto umiejscowione w Indiach, cizeko sie z nimi gada :) na szczescie w mailach znika bariera. Jak dla mnie w przypadku tej metody czynnikiem decyzyjnym moze byc to, ze nie mam czasu po pracy samemu siedziec i sie uczyc angielskiego (czas, zmeczenie i obowiazki domowe). Callan wydaje sie metoda, ktora nie wymaga jakiejs znaczace pracy poza lekcjami.
Zmieniony 2013-01-13 17:00:13 przez dacula
#5 wlasnie o to mi chodzi, zeby moc swobodnie rozmawiac, bo jak cos bede musial napisac to sobie zerkne do swlonika lub translatora, jak sie mowi nie ma na to czasu.
Zmieniony 2013-01-13 16:59:27 przez dacula
no to to jest idealne rozwiazanie dla Ciebie :)
nie wiem jak w Rybniku ale w Krk dostajesz dwie pierwsze lekcje za free czyli 4h i mozesz ocenic sam
Zmieniony 2013-01-13 17:01:12 przez dubel
Metoda Callana jest efektywna jesli chodzi o dzieci w wieku kilku lat bo bardzo szybko ucza sie przez powtarzanie i wylapuja struktury gramatyczne. Standardowa nauka jest duzo lepsza dla osob doroslych bo jest bardziej analitycznym podejsciem do jezyka co w przypadku dzieci slabo funkcjonuje jesli w ogole. Mozesz sie czuc bardziej swobodnie ze wzgledu na duzo gadania ale duzo lepszym sposobem sa zwyczajne rozmowy z pojedynczymi ludzmi czy to real czy przez internet i systematyczna nauka niz jakies pseudo rozwiazania ktore nie daja zbytnio efektow. Moj autorytet w dziedzinie angielskiego zrezygnowal z uczenia metoda Callana w szkole jezykowej bo twierdzil ze nie jest hipokryta i nie bedzie bral pieniedzy za cos takiego, a nie byly male :)
Metoda Callana przypomina mi te programy pokroju 100 pushups czy a6w zeby byc kulturysta :D
Zmieniony 2013-01-13 17:41:05 przez Shad
jak #9
Nie jest to metoda zapewniająca stałe, długotrwałe efekty. Uczysz się po prostu pamięciowo. Słówka przyswajasz z biało-czarnej kartki, gdzie jest zdanie, które zaraz musisz powtórzyć. Owszem, nawyk mówienia możesz sobie wyrobić, ale to jest przydatne dla osób raczej z poziomem A1/A2/B1.
W Callanie (przynajmniej w Krakowie) dodatkowym minusem jest to, że co lekcję zmienia Ci się lektor. Ja osobiście nie polecam.
Jeżeli jesteś w okolicach FCE - Twój poziom to B2, gdzie znacznie lepsze są konwersacje w niedużych grupach z nativem + nauka słówek skojarzeniowo poprzez obrazki/filmy/jakieś rozwiązania multimedialne.
Ja uczę metodą bezpośrednią, która trochę się różni od klasycznego Callana (na plus). Jeśli mówienie to twój największy problem to nie ma nic lepszego. Jedynie grame sobie w domu podszkolisz samemu i będzie dobrze. Szczerze, to czytając ofertę tej szkoly (mówimy o towerschool, right?) to z opisu wygląda, że oni też uczą metodą bezpośrednią, a jedynie nazywają ją Callanem bo jest bardziej znany.
Zmieniony 2013-01-13 18:21:39 przez Musli
@@@sry, napisałem nie w tym temacie
Zmieniony 2013-01-13 19:46:01 przez HADOUKEN
#11 Myslalem o intensity, a nie o tower. Tej drugiej nawet nie znalem. Zapoznam się z ich oferta. Chodzisz tam?
#13
nie jestem z Rybnika :) Wujek google mi pomógł ;)
PS. Ja nie uczę się tą metodą , ja uczę innych metodą bezpośrednią :D
Zmieniony 2013-01-13 20:56:00 przez Musli
Ok rozumiem Panie nauczycielu. Widzisz efekty u uczniów pozytywne?
Liznąłem troszeczkę edukowania innych języka obcego i o Callanie mogę powiedzieć tyle, że to trochę pranie mózgu. Częste i szybkie powtarzanie wyuczonych frazesów, bez żadnej genezy czy podstaw gramatycznych danych zdań. Po takim kursie umiesz mówić po angielsku, nie wiem jak z pisaniem a tymbardzej z kreatywnością.
Myślę też że to sadyzm puścić dziecko na Callana bo młody umysł szybko chłonie gramatykę a w ten sposób, moim zdaniem, będzie się miało mocne fundamenty. Słówek czy fajnych frejzali można się zawsze nauczyć, wkuć, a nad gramatyką trzeba przysiąść, rozwalić trochę przykładów, jak z matmą.
tldr - callan to takie uczenie się rozwiązań zadań na pamięć, "klasyczna" metoda to uczenie się jak rozwiązywać te zadania
Ja uczyłem się metodą Callana jak byłem bodajże w 1-2 gimnazjum, zdecydowanie mogę polecić ją każdemu, ale w miarę wcześnie. Faktycznie pozwala rozwiązać język i nauczyć się mówić, mi bardzo dużo dało chodzenie na Callana. Potem tylko ogarnąłem na rocznym kursie te typowe dla FCE, CAE zadania i w ten sposób oba te egzaminy za mną. Na prawdę Callan w późniejszym używaniu angielskiego daje dużą swobodę, człowiek się tak nie denerwuje i nie zastanawia jak coś powiedzieć. Albo może po prostu - uczy myśleć po angielsku. Zakładam że każdy może mieć inne odczucia co do tego, różne osoby różnie chłoną tę wiedzę ale ja Callanem jestem zachwycony.
A co do powtarzania frazesów - na lekcjach nie tylko sie czyta i powtarza to co jest w książce, przynajmniej u mnie prowadzący często zadawali też inne pytania (zaczynałem na Stage4, skończyłem chyba na Stage10).
btw - słyszałem że teraz Callana zastąpił jakiś avalon. Słyszał ktoś coś takiego?
Zmieniony 2013-01-13 21:57:50 przez Kapu
Callan teraz wychodzi z mody. Zastepuje go metoda bezposrednia, ktora jest bardziej otwarta, tj. pozwala na wieksza kreatywnosc i grama jest rowniez od czasu do czasu przerabiana oddzielnie. Kreatywnosc jest dozowana w zaleznosci od poziomu ucznia. Im wyższy, tym dostaje więcej pytań otwartych, więcej 'why?' i musi się wykazać. Studenci chwalą metodę i rzeczywiście nie ma lepszej metody by opanować mówienie w języku angielskim. Tutaj nie masz wyjścia - musisz gadać, albo zrezygnuj. Oczywiście by być jeszcze lepszym trzeba pracować we własnym zakresie, ale tak jest zawsze.