2014-01-08 10:17:35
[#1] Bio
Witam szanownych forumowiczów!
Wynajmuje mieszkanie ze znajomymi, we wrzesniu podpisalismy umowe na rok, bez mozliwosci wypowiedzenia jej z naszej strony (genius, wiem). Co jakis czas przychodzily pisma od komornika, ze wlasciciel lokum ma mase zaleglosci, roznych rachunkow niepoplaconych. Na wszystkie zgloszenia wlasciciel odpowiadal po jakims czasie, ze to juz nieaktualne, wszystko poplacone etcetc. Ale dzisiejsze pismo troche przegielo palke, bo jest to ostateczne wezwanie do stawiennictwa w kancelarii komornika pod grozba sankcji 2k pln i / lub otwarcia drzwi przez komornika w asyscie policji :d
Oprocz tego wlasciciel obiecal nam, ze naprawi nam kilka rzeczy zaraz po podpisaniu umowy, ale widac ze skurwiel po prostu nie ma na nic kasy. Czynsz pobiera do reki, zapewne komornik usiadl mu na koncie bankowym. Na domiar zlego na scianie wychodzi jakis chujowy grzyb w kibelku, balustrady na balkonie sa do wymiany bo to jest smierc w oczach.
Czy z racji powyzszych mamy jakies podstawy prawne aby mu wypowiedziec umowe? Z tego co czytalem mozemy mu pisac jakies wezwania do naprawy tych rzeczy, nawet jesli byly one juz w mieszkaniu podczas podpisywania umowy. Co sadzicie panowie? Jak to rozegrac, zeby szybko i bezbolesnie stad spierdolic. Nie daj bog jakis komornik mi zabierze ktorego dnia komputer... moje jedyne okno na swiat. Z gory dziekuje za pomoc!
Wynajmuje mieszkanie ze znajomymi, we wrzesniu podpisalismy umowe na rok, bez mozliwosci wypowiedzenia jej z naszej strony (genius, wiem). Co jakis czas przychodzily pisma od komornika, ze wlasciciel lokum ma mase zaleglosci, roznych rachunkow niepoplaconych. Na wszystkie zgloszenia wlasciciel odpowiadal po jakims czasie, ze to juz nieaktualne, wszystko poplacone etcetc. Ale dzisiejsze pismo troche przegielo palke, bo jest to ostateczne wezwanie do stawiennictwa w kancelarii komornika pod grozba sankcji 2k pln i / lub otwarcia drzwi przez komornika w asyscie policji :d
Oprocz tego wlasciciel obiecal nam, ze naprawi nam kilka rzeczy zaraz po podpisaniu umowy, ale widac ze skurwiel po prostu nie ma na nic kasy. Czynsz pobiera do reki, zapewne komornik usiadl mu na koncie bankowym. Na domiar zlego na scianie wychodzi jakis chujowy grzyb w kibelku, balustrady na balkonie sa do wymiany bo to jest smierc w oczach.
Czy z racji powyzszych mamy jakies podstawy prawne aby mu wypowiedziec umowe? Z tego co czytalem mozemy mu pisac jakies wezwania do naprawy tych rzeczy, nawet jesli byly one juz w mieszkaniu podczas podpisywania umowy. Co sadzicie panowie? Jak to rozegrac, zeby szybko i bezbolesnie stad spierdolic. Nie daj bog jakis komornik mi zabierze ktorego dnia komputer... moje jedyne okno na swiat. Z gory dziekuje za pomoc!
