hej,
zamierzam wbiec w następnym tygodniu na Aconcagua. Czy wbiegł ktoś z was już tam? póki co robię treningi na rozbieganie tak po 15-16km i trochę bola mnie kolana ale myślę, ze to tylko kwestia zle dobranych botów. spoko, zmienię buty na Asicsy i na pewno będzie spoko tylko nie wiem czy będą to właściwe buty na Aconcagua czy moze cos z żelowymi podeszwami raczej. jak myślicie? do zobaczenia na szczycie.
#1 moze jeszcze ubrany bedziesz?
Na podstawie badań które przeprowadziłem dzięki "Do biegaczy, fizjot., lekarzy - bol kolan" stwierdzam że sport szkodzi zdrowiu i radzę zmienić plany.
Pozdrawiam
Boty zmieniasz, zle farmia golda czy ki chuj?
pierdol Aconcaguę, wbiegaj od razu na kilimandżaro
bez aklimatyzacji to raczej się zesrasz a nie wbiegniesz ^^ tydzień treningu to troche mało...
a poza tym i tak 7 tysięcy nie będziesz mieć zaliczone. nie warto
Dajesz chłopie. Takie górki to się treningowo robi przed śniadaniem jak już 5km bez zatrzymywanie w tempie 6:30 robisz.
Lista rzeczy, które powinieneś ze sobą zabrać.
śpiwór puchowy
kurtka puchowa
botki puchowe
wór transportowy (80-100 L)
plecak (60-80 L)
plecak mały (20-30 L) - podręczny
buty plastikowe
buty trekkingowe
rękawice ciepłe (łapa wice)
rękawiczki polar albo wind stopper
rękawiczki cienkie (od słońca)
bluza z polara (lub wind stopper)
spodnie z polara
bluza przeciwwiatrowa
spodnie przeciwwiatrowe
termos
butelka na napoje
raki
kijki narciarskie
czapka ciepła
czapka przeciwsłoneczna z daszkiem i osłoną na kark
okulary przeciwsłoneczne (lodowcowe)
ochraniacze przeciwśniegowe
bielizna przeciwpotliwa (koszulki-2 szt., kalesony 2-szt.)
koszulki bawełniane
gogle narciarskie
termorest lub karrimat - 2 szt.
krem oraz pomadka z filtrem UV
przybory kuchenne osobiste (kubek, łyżka, miska)
czołówka i zapasowe baterie
aparat fotograficzny
ulubiona maskotka
To jest straszne jak ludzie idą w góry! Nie zdają sobie sprawy z zagrożenia! Ja wchodziłem w zeszłym roku na Giewont, lipiec, skwar, wszyscy w krótkich spodenkach, japonki, klapki, małe dzieci - koszmar! Ja jedyny byłem przygotowany: dwa czekany, raki, profesjonalna odzież, specjalistyczny mocno spłaszczony namiot (żeby opierał się wiatrom), butle z tlenem - najgorsze były te ich drwiące spojrzenia ignorantów. A przecież to GÓRY i wszystko może się zmienić w sekundę! Wejście podzieliłem na 4 dni, co paręset metrów obóz, aklimatyzacja, oczywiście poręczówki na każdym etapie i ostatniego dnia atak na szczyt. Co dzień rano znajdowałem w przedsionku mojego namiotu puszki po Coli i opakowania po chipsach! Przeklęci amatorzy! W końcu zdobyłem szczyt, zużyte butle zostawiłem w pod krzyżem w strefie śmierci, gdzie -o zgrozo! - spotkałem babcię z dwójką wnucząt! Schodziłem kolejne 4 dni, ale przeżyłem tę próbę umiejętności i charakteru. Pod koniec sierpnia planuję wejść na Kopiec Kościuszki, w stylu alpejskim - ale jak zobaczę turystów z dziećmi i watą cukrową, to dzwonię na policję.
~Prawdziwy człowiek gór, alpinista, profesjonalsta
:ddddd dobra pasta nie jest zła
XDDDD (śmieję się na serio)
#10
Faktycznie coś strasznego, jak można tak lekceważyć takie ekstremalne trasy :OOO
Jak zupa będzie palowal matkę z dzieckiem na kopcu Kościuszki za jedzenie waty cukrowej , błagam, nagrywajcie
#10 prawdopodobnie pierwszy post ktory Ci sie udal w tym roku!
tD.Master
Nie nie pamiętam byl jeszcze coś w temacie o apokalipsie i lori.
przecież #10 to pasta z oneta, chociaż byś się przyznał Zbeeru;p