Jeśli obejrzałeś już nowego Blade Runnera i chcesz porozmawiać o filmie wraz z jego fabułą, bez spoilowania niczego innym - zapraszamy.
Jeśli jeszcze nie obejrzałeś nowego Blade Runnera to w podskokach wypierdzielaj do kina i go obejrzyj. Nie pożałujesz tego, obiecuję.
--------------- SPOILERY - poniżej wchodzisz na własną odpowiedzialność! ---------------
Ja mam kilka pytań, na które pewnie znalazłbym odpowiedzi po jeszcze jednym seansie, ale raczej nie dam rady w tym tygodniu pójść raz jeszcze do kina. Może niektóre się wydają głupie, ale przyznam się bez wstydu, że wszystkiego nie wyczaiłem za pierwszym podejściem. W każdym razie:
Nie czaję trochę wątku dorastania K w sierocińcu. To on faktycznie został stworzony jako dziecko i tam dorastał? Czy rzeczywiście cała historia o drewnianym koniku i pobiciu przez inne dzieci to było jego wspomnienie? Czy to było wspomnienie Any, które jemu wszczepiono? Jeśli tak, to jakim cudem ten "opiekun" sierocińca znał K, skoro ten jednak nie został tam umieszczony jako dziecko? A w ogóle to dlaczego Ana została umieszczona w sierocińcu, skoro była tak ważna? I dlaczego opowiadała historię o swoich rodzicach, którzy chcieli wylecieć na jedną z pozaziemskich kolonii? Czy jej wszczepiono inne wspomnienia, żeby ją ochronić przed prawdą zanim będzie gotowa na jej poznanie? I w ogóle to o co chodzi z tymi dwoma osobnikami mającymi to samo DNA? Rozumiem, że Ana była prawdziwym dzieckiem, nie było żadnego bliźniaka, to skąd ten męski potomek? Czy to po prostu K został podstawiony jako kompletna zmyłka? Wszystko mi się układa w spójną całość, tylko właśnie pochodzenie K (i większość co z nim związane) mi umknęło.
Zmieniony 2017-10-09 01:32:22 przez IceColdKilla
Nie, K nie dorastal w sierocincu. Przeciez zostalo wyjasnione, ze corka Dekarda byla ta laska od robienia wspomnien i ona najprawdopodobniej zaszczepila K jedno, ze swoich oryginalnych wspomnien. Potwierdzalo by to jej wzruszenie po tym jak powiedziala, ze ktos to naprawde przezyl. Dlaczego uwazasz, ze opiekun sierocinca znal K? Na moje w sierocincu zostala umieszczona zeby jej nikt z rodzicami nie powiazal. To samo dotyczy historii o rodzicach, ktorzy wylecieli do koloni. Nikt jej raczej wspomnien nie wszczepil. Rodzice zostawili ja w bardzo mlodym wieku. Z meskim potomkiem nie do konca skumalem ale obstawial bym, ze to wlasnie K byl taka zmyla.
Generalnie film ma mega klimat i calkiem dobrze sie ogladalo ale glowny watek nie specjalnie mnie przekonuje.
Opiekun na pewno znał K, powiedział coś w stylu "o, to ty, witaj", czy coś takiego, chyba że mnie pamięć myli, albo jestem androidem i mi ktoś namieszał we wspomnieniach :D
Ale to w takim razie Ana była świadoma kim właściwie jest? Czy jej się wydaje, że jest zwykłym ludzkim dzieckiem, które trafiło do sierocińca? No ale tak czy siak to nie tłumaczy, dlaczego ktokolwiek by umieścił kogoś tak ważnego w sierocińcu, gdzie istnieje duże prawdopodobieństwo, że zginie? I jeszcze kto się opiekował Aną po urodzeniu? Rachael zmarła przy porodzie (przynajmniej tak mówili na sekcji zwłok), Deckard nie miał z nią nic wspólnego (bo nawet nie wie, czy to była córka, czy syn - myśli że K jest jego potomkiem), to kto przejął opiekę nad małym bobasem androidem? (a w ogóle, to jeśli Deckard jest człowiekiem, a Rachael androidem, to czym jest ich potomek? Też androidem? A jeśli oboje rodzice są androidami, to czy z automatu potomek też jest androidem?) Wychodzi na to, że przynajmniej przez jakiś czas opiekował się nią Sapper, a potem też ta bez oka (Freysa). A tak w ogóle, to skoro Sapper i Freysa są starymi modelami androidów (bo pamiętają młodą Anę), to jakim cudem nie zostały one automatycznie wyłączone po tych czterech latach?
Kurde, im więcej myślę nad tym filmem (a nie mogę przestać myśleć, kuźwa nie zasnę dzisiaj), to coraz więcej mam pytań.
Mnie główny wątek przekonuje jak diabli, tylko jeszcze nie czuję, że go zrozumiałem. Coś przeoczyłem na pewno i nie mogę go w głowie ułożyć.
Zmieniony 2017-10-09 02:01:13 przez IceColdKilla
Wreszcie. Później napiszę od siebie ;-))
Ok co do sierocińca to nie jest wyjaśnione to dokładnie
Ana to niby jedno z rodzenstwa. Drugie to chłopiec i replikant. Tylko teraz które z nich poszło do sierocińca? To czy ana mówi że someone lived this oznacza że ona wie że to prawda bo sama to przeżyła czy jako specjalista to ocenia? Pierwsze imo odpada bo to by oznaczało że znała swoją przeszłość a przecież była okłamywana specjalnie przez rodziców aby nic się nie wydało (mówi o rodzicach a deckard mówi jasno że musiał pozostać dla niej nieznajomym). Z drugiej strony jej reakcja.. inna sprawa to gdy deckard mówi o manipulowaniu i zmiana różnych informacji - czy to do czego dotarł k to efekt manipulacji czy jeszcze prawda?
Czy k to jej brat? Nie mam pojęcia, pytanie na zasadzie czy deckard to replikant xdd przez to że k z nim nie walczył nadal nie wiadomo xdddd
Czy opiekun znał k? Kurwa nie wiem ;o to o czym pisze icek nie pamiętam tego. Czy tak się do niego zwrócił etc.
Zmieniony 2017-10-09 05:15:48 przez TimeBandit
K to nie jest jej brat. Całe to zamieszanie to tylko zaslona duymna którą stworzył Deckard. Sam powiedział K że pokazał im "androidom z serii nexus 8" jak zacierać ślady. Paten z bliźniakami- po pierwsze mylił ślad bo stwierdzał że dziewczynka umarła, i kierował go na nieistniejącego chłopca. K był stworzony jako kozioł ofiarny z zaszczepionym wspomnieniem konika.
Generalnie film zajebisty. Jestem ogromnym fanem Blade Runnera i robota Villeneuva mnie nie zawiodła. A te ujęcia i muzyka Zimmera... coś pięknego. Do tego ten niepowtarzalny duch dystopijnego cyberpunka. Wspaniałe.
To by miało sens panie kolego
Tyle że motyw rodzeństwa k odkrył przed spotkaniem z deckardem i tego nie skonfrontował wkoncu, sieć to jest takie 80 procent confirmed a nie 100
Zmieniony 2017-10-09 06:59:09 przez TimeBandit
Joe był tylko elementem układanki zacierania śladów przez Deckarda aby utrudnić zadanie dotarcia do prawdy. Piękną emocjonalną eksplozje umieścił w filmie Denis w momencie kiedy do Joe dotarło, że tak naprawdę nie jest wyjątkowy i czymś więcej niż zaprogramowanym wytworem człowieka. Tak samo scena kiedy odnalazł drewnianą zabawke, konia i jego wyraz twarzy.
Musze jeszcze raz zobaczyć dla pewności, ale tak to zrozumiałem po seansie.
Oh co to był za film!
Zmieniony 2017-10-09 07:51:36 przez ttwizard
Myślę że kropką nad i motywu kiedy K/Joe uświadomił sobie że jest tylko sztucznym tworem a jego "wolnosć" to iluzja, był motyw tego Hologramu/Reklamy, kiedy zaczęła do niego mówić i w końcu padają słowa - "Wyglądasz na porządnego Joe"- A on myślał że jego holograficzna miłość, dała mu wyjątkowe imię i jest to takie specjalne...Gdybyś zatrzymał klatkę, dosłownie widziałbyś moment jak pęka mu serce.
Film był świetny a Villeneuve jest bojnwa gatunku sf. Brakowało kogoś takiego w ostatnich latach. Właśnie wszedłem do roboty i zabieram się za pisanie recenzji.
Znalazłem też ze dwa dni temu artykuł o "pierwszej niepochlebnej opinii o Blade Runnerze". Co za kurwa dramat. Uwielbiam takie wypociny jak gość pisze "Pod względem merytorycznym trudno się w tym filmie do czegokolwiek przyczepić ale...". I tu następują jakieś naciągane tezy, sprowadzające się do argumentów typu- ja bym zrobił samochód K żółty a nie czarny, a deszcz by zacinał trochę bardziej. Kurwa skąd się tacy ludzie biorą...
Yup. Moment z hologramem ciężki. Sam Joe pod koniec jest całkowicie zresztą obdarty z tożsamości co jest zajebiście przykre przez pryzmat tego pytania co czyni ludzkim. Na koniec pokazał najwięcej człowieczeństwa
Zmieniony 2017-10-09 08:47:45 przez TimeBandit
Mnie zdziwił motyw tej grupki androidów którzy opatrzyli K po ataku na dom Deckarda, myślałem że wszyscy zaatakują siedzibę Wallaca a tu nagle sam K atakuje konwój, myślę że ta cała scena daje nadzieję na kolejną część filmu.
HiRosH
Szczególnie że klon żony "zaatakował" go swoimi tekstami tuż po tym jak jednooka Freysa uświadomiła go już na wprost (mogli tą scenę wyciąć jak dla mnie i pozostawić to niedopowiedziane), że cyt.: "na serio myślałeś, że to ty jesteś tym dzieckiem, byłam przy porodzie kiedy narodziła się córka Rachel". Moim zdaniem to rozstrzyga tylko tyle, ale jednak- że Ana i Joe na 100% nie są "bliźniętami".
Freysa wyraźnie mówi, że dziecko jest najważniejsze i aby je chronić- "Joe" musi zabić pojmanego już wtedy Deckarda. Gdyby to Joe był tym dzieckiem- Freysa mało prawdopodobne, aby wysłała go na de facto lekko samobójczą misję, ba nie ryzykowałaby aby "geny mogące przynieść odpowiedź" wpadły w ręce Wallace. Oczywiście Freysa może "nie wiedzieć", że Deckard i Rachel mieli kilkoro dzieci i może znać tylko Anę.
Jak dla mnie dzieckiem dwójki replikantów tj. Deckarda i Rachel jest Ana, a co do Joe- to reżyser zostawił to na tą chwilę niedopowiedziane (puszczenie oka dla wszystkich tych, którzy lubią się takich rzeczy domyślać).
Ana i Joe są w jednym wieku, Ana opowiada o tym jak rozwinęła firmę i zaczęła pracować dla Wallace. Gdyby byli "bliźniętami" i rozwijali się jak ludzie tzn. od małego, to chyba musiałaby podzielić się z bratem wspomnieniem w wieku 7 lat co raczej jest mało prawdopodobne. Innym tłumaczeniem jest, że Joe jednak po prostu został stworzony jako dorosły osobnik w firmie Wallace, jest dużo młodszy od Any i to Ana już jako dorosła osoba zaraziła go tym wspomnieniem. Jeszcze innym tłumaczeniem jest ... że to jednak wspomnienie Joe i Joe jest bratem Any, bo nikt przecież nie powiedział, że Rachel miała tylko jedno dziecko? To wcale nie musiały być bliźnięta, mogły się nawet urodzić w różnych latach.
Zmieniony 2017-10-09 09:01:15 przez Carlsberg
Hmm
K dostaje od emepryta origami w krztalcie owcy. To chodzilo o to, ze owca w starym testamencie to ofiara? I film chce nam przekazac dosc wczesnie, ze k bedzie wplatany w intryge w formie poswiecenia sie dla kogos??
Wkurzyla mnie jedna, ale bardzo duza nie logicznosc. Ta Luv to kurwa chyba przez sciany chodzi XD. Najpierw zajebala doktorka w srodku komisariatu a potem komisarza policji. No kurwa to bylo tak sztuczne. Jak w glownym osrodku policji gdzie jest masa ludzi i kamer (nawet wczesniej w filmie jest cala scena z korytarzu) typiarka zabija 2 osoby i nikt jej nei sciga. WTF
Tak samo jak harison ford jet przypiety pasami w samochodzie a proboje dopiero sie wyjsc z fury jak juz zaczyna tonac XD. Co on kurwa ma 10 iq
To byly 2 karygodne bledy ktore nie powinny sie stac aby scenariusz byl calkowicie wmiare logiczny
jakimi pasami, on byl na jakims metalowym dragu przypiety do podlogi
luv na komisariacie tez wydala mi sie naciagana, chyba ze wallace kontroluje LAPD tak mocno
Zmieniony 2017-10-09 09:09:07 przez TimeBandit
Carlsberg
słuszna uwaga -> wspomnienie joe i jego implementacja jest problemem
poza tym zwroccie uwage na samego joe -> to nie jest typowy android. te nowe cechuja sie calkowitym poddanstwem i brakiem sklonnosci do buntu. Joshi nawet mowi ze spotkala wielu androidow (urodzila sie jeszcze przed pierwszymi androidami) i zaden nie byl tak przypominajacy czlowieka jak Joe
Pidiiinne
Gaff zawsze rozdawał "symboliczne" origami. W tym przypadku ta owca to moim zdaniem albo/albo:
a) Joe jesteś tylko owcą, która zostanie złożona na ołtarzu sprawy (finalna scena to potwierdza trochę, bo nawet został zarżnięty nożem, jak owca, choć nie wiemy czy umiera).
b) puszczenie oka do widza, który wie jaki tytuł miała powieść Dick'a, na podstawie której film powstał ("Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?)
Dla mnie Joe to zwykły android kupiony przez LAPD, którego Ana zaraziła swoim wspomnieniem w chwili słabości (na wprost, nie zmieniając go), wplątany w całą sprawę trochę przypadkiem, za sprawą pani komisarz, która miała układ z Wallacem i dlatego też Luv mogła poruszać się swobodnie po komisariacie.
TimeBandit
Wiele by wyjaśniło gdyby film podpowiedział czy LAPD w tych realiach "kupuje" androidy (wtedy Joe na 100% nie jest bratem Any) czy jednak "rekrutuje" ich z ulicy udzielając amnestię (wtedy może być jej "bratem"/drugim dzieckiem Rachel).
Zmieniony 2017-10-09 09:19:38 przez Carlsberg
od siebie moge dodac ze scena gdy K widzi reklame Joy i widac jego sfatygowana twarz oswietlona na niebiesko mokra od deszczu, przynajmniej mi tak sie wydaje, nawiazuje do oryginalu kiedy widzimy umierajacego Rutgera Hauera.
http://oddstuffmagazine.com/picture-quotes-week-january-16-2...
co do uwag z #13 to Luv ma za soba potezna korporacje, i to moze w jakims stopniu usprawiedliwic brak interwencji kiedy zabijala Pania Porucznik, poza tym, ale to juz mooja bardzo naciagana interpretacja ta scena nawiazuje troche do estetyki Dicka, nieuchronnosc czegos, samotnosc bohatera w danej scenie- trudno mi to wytlumaczyc ale jak sie przeczytalo wszystko tego autora to mozna cos takiego poczuc i znalezc analogiczne sytuacje w niemal kazdej jego ksiazce.
Od razu dodam, kiedys juz to chyba w Książkach pisałem, Dick nie jest wg mnie arcymistrzem piora, jego tworczosc nie jest majstersztykiem, ale jest jedyna w swoim rodzaju i na pewno Denis nie tylko wzorowal sie na filmie ale tez ostro rozeznal sie w lekturze.
Dobra napisze tez ze juz pierwsza scena, jak Bautista pielegnuje robale w niby szklarni i przez nia widac jak laduje "poduszkowiec" w jakis sposob mnie rozwalila- byla fchuj plastyczna i po prostu miodna
do rutgera tez mocno nawiazuje ostatnia scena kiedy kladzie sie na schodach i pada snieg
Carlsberg
saper nazywa joe nowym androidem wiec zakladam ze to nowsza/najnowsza wersja. saper nalezy jeszcze do starej generacji. co tylko komplikuje kwestie tego wspomnienia u joe
sklaniam sie jednak do tego ze to faktycznie ana wszczepila mu to wspomnienie. tylko dziwna jest jej reakcja -> ona nie pamieta tego/nie moze sie powstrzymac?
Zmieniony 2017-10-09 09:21:33 przez TimeBandit
TimeBandit
Tylko że w tym filmie androidy nie identyfikują się wzrokowo skanerem na zasadzie "model T800 w polu widzenia", "o mija mnie T1000". Oni się "pytają", rozmawiają ze sobą.
Saper z pewnością jest "starszym" modelem, niezależnie od tego czy Joe narodził się z dwójki wyjątkowych replikantów (Deckarda i Rachel) czy został kupiony w firmie Wallace, w obu przypadkach Joe to musi być młodszy/lepszy model, bo Saper już działał kiedy przychodziła na świat Ana załóżmy na moment, że równolatka Joe.
Może Ana rozpoznaje to wspomnienie, tylko wie, że nie może mówić z nikim o swojej przeszłości, bo to dla niej śmiertelne ryzyko. Dopóki reżyser się nie wygada kim jest Joe (tak jak Scott się wygadał o Deckardzie), to możemy gdybać ;]
Zmieniony 2017-10-09 09:26:30 przez Carlsberg
wg wiki K to nexus 9, wiec juz wallace
https://en.wikipedia.org/wiki/ReplicantZmieniony 2017-10-09 09:27:02 przez TimeBandit
Carlsberg
nie wiem jak identyfikuja, nie wyjasniono tego w zasadzie. saper od poczatku wie ze to android i policja, moze sie spodziewac ze bladerunner ze wzgledu na swoja przeszlosc
cd wyjasnien -> imo lepiej wlasnie gdyby to zostawiono w takim stanie niepewnosci. tak jak np deckarda -> joe z nim nie walczyl wiec nadal nie wiadomo ;d
cd dzieci to nie wiadomo kompletnie jak to dziecko sie urodzilo -> jest calkowicie ludzkie? tutaj doszlo do cudu o czym mowi saper i tutaj tez ciezko teorytyzowac. jesli teoria odnosnie prototypowych androidow z fukncja reprodukcji jest prawdziwa to joe moze byc tym bratem any
Zmieniony 2017-10-09 09:39:57 przez TimeBandit
Wiesz co, wydaje mi się, że Joe może być rozpatrywany jako brat Any wyłącznie przy założeniu, że LAPD "rekrutuje" replikantów z ulicy, a nie ich "kupuje" oraz przy założeniu, że ktoś byłby w stanie wszczepić mu numer seryjny androida serii 9 i dorobić historię pochodzenia, bo nie chciałoby mi się uwierzyć, że LAPD w realiach tego filmu (krwawe przygody z androidami od dekad) nie sprawdza gruntowanie swoich "Blade Runnerów".
To dość dużo założeń. Moje przekonanie jest jednak takie, że Joe jest kozłem ofiarnym, wybranym przypadkowo przez wspomnienie Any, które pech chciał- zaraziło go. Czy Ana miała rodzeństwo, czy "brat" w bazie genów to zasłona dymna- to są właśnie rzeczy znamionujące "dobry" film, spece będą to rozgryzać przez lata.
też się skłaniam do opcji kozioł ofiarny
film od około 1/4 stara się delikatnie sugerować że to on jest tym dzieckiem. oczywiście w taki sposób że widz jest dumny z siebie jak to szybko sam rozgryzł. tylko że później nagle to wszystko się wali (hologram, freyes, instytut)
no właśnie dziwne to byloby gdyby LAPD swojego nexusa 9 jako bladerunnera nie potrafiło sprawdzić pod kątem ingerencji osób 3 (deckard i wspomnienie any). chyba że to się stało już gdy ana uzyskala pozycje na rynku. tylko znowu jej reakcja na widok własnych wspomnień wydaje mi się dziwna -> widzi wkońcu jak ten konkretny android dochodzi powoli do prawdy i nic z tym nie robi? była załamana po tym widoku ale w zasadzie nic nie robi z tym później
Zmieniony 2017-10-09 09:55:48 przez TimeBandit
Jak dla mnie mocno niezrozumiałe jest czemu K miał wspomnienia laski. Sama mówiła, że nie implementuje się prawdziwych wspomnień. I dlaczego się popłakała jak spojrzała na to wspomnienie? Przecież sama je musiała implementować- więc skąd to ździwko i wzruszenie?
Dumny? Ja się poczułem obrażony przez scenarzystę, że tak szybko to się okazało. Tym bardziej że amerykańskie filmy nas przyzwyczajają do takich łatwych rozwiązań. Na szczęscie Villeneuve zajebał twistem i naprawił sytuację XD
michus
Popłakała się bo ona może doskonale wiedziała o co chodzi, a implementacja tego wspomnienia to był "wyjątek". Nie implementuje się prawdziwych wspomnień, ponieważ jest to "nielegalne".
Zmieniony 2017-10-09 10:06:34 przez ttwizard
michus
jest kilka mozliwosci
albo ona wie co to za wspomnienia
albo nie wie ale cos sie jej przejasnilo
albo nie wie i po prostu sie wzruszyla
1 albo 2, 3 odpada napewno. z tymze ze opcja 1 ma znowu 2 podopcje ;d
Zmieniony 2017-10-09 10:11:07 przez TimeBandit
Powiem Wam szczerze, od połowy filmu, od sceny kiedy hologram-żona zaczyna "uczestniczyć" w intrydze, zaczyna mędrkować i nakręcać Joe na to, że "to on jest wybrańcem" zacząłem już mieć przekonanie, że to rozmowa ślepego z głuchym, ściema i podpucha dla widza- więc jakoś zakończenie sugerujące, że Joe może nie być wybrańcem - bardzo mnie nie rozczarowało/zaskoczyło.
Od pierwszych scen było to wyjaśniane, że holograficzna żona mówi i robi to czego oczekujesz- nawet przebiera się próbując wyczuć Twój nastrój (pierwsze ich wspólna scena z Joe). Potem holo-żona "udaje szpiega" ubrana w skóry, bo ty tego chcesz, jeżeli wyczuje, że chcesz poczuć się wybrańcem- to Ci to powie, nawet pomysł z przegraniem jej na pendrive'a, to też w istocie pomysł samego K/Joe.
Czemu mieszacie Deckarda do zacierania sladow, skoro jasno powiedzial, ze jego jedyna rola bylo zniknac ?
Wspomnienia w replikantach bylo powiedziane sa wykonywane tylko przez autoryzowane przez Wallace'a osrodki, wedlug mnie to ze K dostal to okreslone wspomnienie moglo byc albo zaplanowane albo zupelnie przypadkowe. Tak jak Rachel dostala wspomnienia po corce Tyrell'a , tak samo mogloby to byc "kaprysem" Any.
Carlsberg
ta, tylko oni tak to do 3/4 przedstawiali że wiekszosc mogla rzeczywiscie uwierzyc ze ta jego dziewczyna jest inna, on jest wybrancem etc. to bylo bardzo sztampowe i powiedzmy sobie szczerze pasujace do obecnych filmow ale na szczescie poszedl twist :P
Zmieniony 2017-10-09 10:21:11 przez TimeBandit
Weq_SSJ
jasno powiedzial ze zacieral slady i pomogl falszowac informacje; to on wiedzial jak to wszystko dziala . zamiast robic zdjecia nastepnym razem ogladaj film
Zmieniony 2017-10-09 10:24:52 przez TimeBandit
#25
Ta dziewczyna całe życie opowiada o sobie nieprawdziwą historię (rodzice wylecieli na kolonie, a ona musiała zostać ze względu na zdrowie). Ponieważ jej rzeczywiste wspomnienia zdradziłyby jej tożsamość musiała je ukryć, lub wręcz wymazać z pamięci. Więc zapisując je komuś innemu w pewien sposób zachowuje swoją pamięć w innej osobie. Taki psychologiczny mechanizm obronny.
A czemu dostał je właśnie K, w pewnym sensie jej genetyczny bliźniak? Raczej wygodny 'przypadek' dla scenariusza filmu, niż jakiś uzasadniony fabularny powód.
No ok troche naciągane ale w miare da sie to wytłumaczyć.
To teraz chciałbym przejść do najchujowszej postaci czyli Luv - terminatora kobiety.
Skoro fundamentem istnienia nowej generacji androidów jest to, że są posłuszne i nie są niebezpieczne dla ludzi - to jak to jest kurwa możliwe że ta se chodzi i morduje porucznik w jej własnym komisariacie? WTF!? i po co ? by namierzyć samochodzik K ? Wielkie korpo a nie potrafi samo namierzyć typa ?
Przecież to jest hardcore - jakby społeczeństwo zobaczyło że androidy mordują ludzi to by raz dwa był mega bunt i wyjebali by to całe korpo w kosmos. Ja rozumiem że 'dziecko' androida jest ważne ale zabójstwo było zupełnie niepotrzebne.
masz scene jak K niszczy nadajnik ktory moglaby sie posluzyc luv, stad potrzeba zdobycia innego sposobu na jego lokalizacje
luv na posterunku to najzwyczajniej kwestia tego jakie potezny wplywy na wallace. a ze ona jest jego najwierniejszym psem to raczej nie ma problemu z tym ze kogos zabije. ot dal jej wolna reke byle dojsc do dziecka -> scena bombardowania zlomowiska to byly dziesiatki ofiar. to nie jest zwykly android
wg mnie zabojstwo w kostnicy i joschi bylo naciagane. tylko z drugiej strony joschi zdala sie wiedziec z kim ma do czynienia wiec to przemawia za wplywami wallace'a
Zmieniony 2017-10-09 10:36:47 przez TimeBandit
Kto jest gwarantem posłuszeństwa androidów? Wallace. To on opracował nową generację, która się nie buntuje.
Skoro potrafi to zrobić, to również potrafi sprawić że Luv (jego największy pupilek i najważniejszy pomocnik) nie ma tych ograniczeń.
Michus,
Fundamentem istnienia nowej generacji androidów jest to co napisałeś, ale to nie oznacza, że Wallace na boku nie stworzył sobie jakiegoś specyficznego modelu, który miał służyć do jego celów. Chyba jasne jest, że Wallace był potężną szychą.
Balem sie jak skurwesyn idac na ten film ze zjebia go cgi i akszon pakosz.
Dobrze ze postawili na praktyczne efekty wspomagane cgi uff. Tak to wszystko elegancko wygladalo ze moglbym ogladac 3h jak Joe chodzi po miescie bez zadnej fabuly.
No ja rozumiem że Wallace może kazać Luv zabijać - ale jest to zupełnie bez sensu pod względem społoczno - politycznym. O to mi chodzi że ryzykluje niewspółmiernie wiele pozwalając jej zabijać w komisariacie do 'efektu' jakim jest namierzenie samochodzika.
#34
Wallace to prawdopodobnie najpotężniejszy człowiek na świecie, a przynajmniej najpotężniejszy człowiek w wąskim uniwersum tego filmu. On może wszystko, i może sobie stworzyć takiego terminatora. IMO trzyma się kupy. Inna sprawa, czy K też jest taki posłuszny? Jak przyjdzie co do czego to też zabija bez skrupułów, a nie wie, czy zabija androida starego, androida nowego, czy człowieka z krwi i kości.
Zamordowanie porucznik też się trzyma kupy. Znowu, Wallace może wszystko, a Luv jest jego prawą ręką. Czy gdyby na przykład prezydent Stanów Zjednoczonych chciał sobie tak po prostu odwiedzić jakiś komisariat policji, to ktokolwiek by go powstrzymał? Raczej nie, nawet mimo procedur, bo decyzję podejmuje i tak i tak zwykły człowiek (lub android).
Wielkie korpo, ale może właśnie dlatego jest wielkie, że od namierzania ludzi ma własne, oddzielne komórki. Luv nie musi się sama zajmować takimi rzeczami, jeśli ma od tego LAPD będące pod kontrolą Wallace'a. No tylko w tym przypadku LAPD nie spełniło zadania, bo pękło jedno ogniwo - porucznik Joshi się zwyczajnie wyłamała i zaczęła kryć K, w którym była ewidentnie zakochana.
#39
Wallace ma kompleks boga. I to w sumie bardzo zrozumiały kompleks boga, bo on dość słusznie uważa się za wybawiciela ludzkości. A bóg jak to bóg, na drodze do celu pozwala sobie na złe rzeczy, bo wie, że na końcu jest dobro. I tak tworzy sobie androida-terminatora, który jest zwykłym narzędziem, nic więcej. Nawet jego relacja z Luv (mimo jej imienia) jest bardzo chłodna i mechaniczna. On ma ją w dupie, ale wie, że jest mu potrzebna, choć jak nie ona, to sobie zrobi nowego terminatora.
Zmieniony 2017-10-09 10:45:43 przez IceColdKilla
michus
??
to zabijanie to jest nic przy tym co on chce osiagnac. a zeby to osiagnac to potrzebne sa geny dziecka/dziecko. zasiedlil 9 kolonii a planuje zasiedlic nieskonczone swiaty, planuje na potege produkowac androidy.
ryzykowalby gdyby zostawil sprawy wlasnemu biegowi
Zmieniony 2017-10-09 10:45:12 przez TimeBandit
#22 czemu walka deckarda z joe miala by cokolwiek wyjasnic? juz w pierwszym filmie zbieral oklep od kazdego androida, imo to jest specjalnie zrobione ze on i reachel byli "zwykli" jak na androidy, bez jakies specjalnej sily czy inteligencji i dlatego mogli dluzej zyc
w rozmowie battiego z tayrellem pada kwestia ze jasny plomien gasnie szybciej a ty ploniesz bardzo jasno, moze to byl klucz do rozmnazania andkow i ich dluzszego zycia, zeby byli jak normalni ludzie
to by wyjasnilo czy to napewno replikant. to ze scott cos tam powiedzial mozna skontrowac tym co powiedzial ford. niby wszyscy wiedza ze to replikant ale przy kolejnej okazji aby to przybic oficjalnie oni znowu uciekaja w sfere domyslow
odnosnie polskich recenzji, jak ktos lubi poczytac naszych specjalistow ;d
http://www.gram.pl/artykul/2017/10/08/trafienie-krytyczne-38...Zmieniony 2017-10-09 11:11:09 przez TimeBandit
Uwielbiam jak ktoś się cieszy, że film według ich opinii się nieudał "i bardzo dobrze". Niektórzy są naprawdę popierdoleni.
#43 no ale jak by wyjasnilo????
ja tam sie ciesze ze tutaj w zasadzie wszyscy jestesmy zgodni co do filmu ;P
Dracklus
jako dziadek prawdopodobnie po jednym ciosie by sie juz nie podniosl. z drugiej strony napierdala na tyle mocno K ze moze nie potrzebne bylo to aby pokazywac jak ten go bije
Zmieniony 2017-10-09 11:14:50 przez TimeBandit
eee tam chuja by wyjasnilo, tak jak pisalem juz w pierwszym filmie go lali jak szmate i nic to nie wyjasnilo
w jedynce byl mlodszy o 30 lat + w 3/4 z konfrontacji atak byl znienacka. w ostatniej zreszta mial zlamanie. zreszta jakos sie nie upieram przy tym, nawet mi sie podoba to ze nadal tego jasno nie okreslono
imdb 8.6 przy prawie 50k
Zmieniony 2017-10-09 11:23:09 przez TimeBandit
tez tak mysle
ale wiecej przemawia za teoria ze nawet jesli jest andkiem to bez jakis tam "mocy" jak inni + to tlumaczy za jedym zamachem dlugosc jego zycia :-)
ja sie sklaniam po prostu do tego ze razem z racheal byli andkami prototypami pod katem reprodukcji. to byla ich "moc"
Co do kobiety terminatora Wallace'a- Luv. To ja nie mam nic do tej postaci. Ewidentnie było widać, że jest zaprogramowana inaczej niż "przemysłowe" wersje nexusów 9. Bardzo mi się podobał ten widoczny w niej zaszczepiony imperatyw "jestem najlepsza- jestem najlepsza". Tak jakby Wallace wyhodował sobie pieska, którego osią istnienia jest przypodobać się panu i jak najlepiej wykonać jego zadania. Widać było że ten imperatyw był jej narzucony siłą, bo za każdym razem jak widziała śmierć, lub zabijała to płakała. Jak dla mnie postać ok i w pewnym sensie tragiczna- jak wszystkie postaci w uniwersum, bo ostatecznie okazała się narzędziem tak jak K.
no tak dokladnie, ale zeby to osiagnac musiano pewnie zrezygnowac z innych usprawnien, dlatego nie jest jak batty ze sobie skacze po budynkach i ogrywa w szachy geniusza, a po 4 latach padaczka
hirosh agree. zreszta znowu napsize o tym jak niektore rzeczy swietne dla niektorych sa dla innych tutaj kiepskie ;P luv i wallace to chyba najlepsze przyklady tego
btw. scena luv z Fire again fire again fire byla swietna ;d
Zmieniony 2017-10-09 11:30:51 przez TimeBandit
Dobra, trochę pokminiłem, i zrobiłem sobie trochę takie podsumowanie, trochę taki headcanon wątku Any:
Ana była jedynym dzieckiem Rachael i Deckarda. Deckard ich zostawił (motyw, że czasami trzeba dla kogoś być obcym dla kogoś, kogo się kocha), ale wcześniej upewnił się, że zatarte zostaną jakiekolwiek ślady. Część zorganizował sam, część po prostu nauczył nowych opiekunów dziecka. Nikt się nie zna na tropieniu androidów (przynajmniej tych starych) tak jak Deckard, więc on też doskonale wie, co zrobić, by takiego androida ukryć.
Tak powstał plan ukrycia Any. Ten plan w dalszej kolejności zakładał także stworzenie z Any "broni", ale o tym już Deckard nie wiedział. W każdym razie Ana została rzeczywiście umieszczona w sierocińcu po śmierci Rachael (przy porodzie) i tam faktycznie przeżyła dzieciństwo. Miała konika, którego ukryła i pobiły ją inne dzieci.*1 To jest jedyne wspomnienie, jakie zna widz, ale oczywiście były też inne. Dla bezpieczeństwa Any upewniono się, że w cały plan zostały zaangażowane inne osoby. W tym także opiekun sierocińca, prawdopodobnie podstawiony android. Wszczepiono mu pewne wspomnienia, w tym wspomnienie o znajomości z K. To starannie wymyślony element planu. Ana sobie dorasta, bez rodziców, ale z opiekunami operującymi z podziemia. Potem trafia tam, gdzie najciemniej - pod latarnię. Wallace dał się wycyckać i nie wie, że jedna z jego najlepszych pracownic jest brakującym ogniwem. Cała historia o systemie immunologicznym Any i o jej rodzicach chcących wylecieć na inną kolonię jest kolejnym elementem planu i zmyślonej historii.*2
K, w pewnym momencie swojego życia, zostaje zaszczepiony wspomnieniami Any.*3 K jest przekonany, że to on jest dzieckiem Rachael, stąd stworzona zostaje kolejna warstwa ściemy, żeby skierować uwagę wszystkich na kogoś innego.*4 K jest uważnie monitorowany zarówno przez Wallace'a, jak i rebeliantów. Obie strony chcą go wykorzystać do tego samego - do pokonania drugich. Wallace potrzebuje Deckarda, który coś wie o dziecku, a rebelianci potrzebują K, by pokonać Wallace'a. Nie obchodzi ich jednak los Deckarda, bo on już spełnił swoje zadanie, ale gdy dowiadują się o pojmaniu, to muszą go zlikwidować. Ana, spotykając się z K, nic o nim nie wie. To zwykły przypadek. Ana rozpoznaje swoje wspomnienia, ale stara się reagować na nie bardzo subtelnie, bo wie, że musi kontynuować swoją misję i nie dać się rozpoznać. Ale zorientowała się, że to właśnie K stał się kozłem (owieczką) ofiarną. I płacze nie tylko ze względu na przypomnienie jej traumatycznego wspomnienia, ale także na myśl, że właśnie poznała osobę, która została poświęcona dla jej bezpieczeństwa.
A potem już wszystko jest prostolinijnie. K jest rozdarty, bo już sam nie wie kim jest. Ana żyje tak jak zawsze. Obie strony wielkiego konfliktu wciąż grają w swoją partię szachów i wykorzystują K do swoich celów. Deckard w końcu poznaje swoją córkę. End of story.
*1 Jak pierwszy raz zobaczyłem retrospekcję z sierocińca, to myślałem, że to K. Ale za drugim razem jak znowu pokazali tę scenę, w innym kontekście, to miałem wrażenie, że patrzę jednak na dziewczynkę. Nie wiem na ile to była autosugestia (bo inny kontekst), a na ile rzeczywista obserwacja, ale wydawało mi się, że to dziecko ma jednak dziewczęce rysy, choć ukryte pod łachmanami, brudem i fryzurą. Obczajcie inne dzieci z tego sierocińca - w sumie wszystkie z nich wyglądają jak chłopcy, bo takie już są tam warunki bytowe. Tam nie ma miejsca na typowe dziewczynki.
*2 Tutaj pozostaje pytanie, na które nie mam odpowiedzi: czy ona wiedziała, kim jest, i dobrze udawała, czy jednak o niczym nie wie, ale zostały jej wszczepione inne wspomnienia, żeby ją chronić. Ale jak tak pomyśleć, to to jednak nie ma większego znaczenia dla całej fabuły, bo koniec końców ona też jest tylko pionkiem w tej partii szachów, a efekt końcowy, bez względu na wspomniane opcje, jest ten sam.
*3 Nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy to się stało. Są dwie opcje: long-con, czyli K otrzymał wspomnienia Any na długo przed startem filmu i już dawno został namaszczony jako owieczka ofiarna. Druga opcja: działanie awaryjne. Rebelianci zorientowali się, że K jest na tropie i muszą go powstrzymać. W pewnym momencie filmu wszczepiają mu wspomnienia, żeby A) nie pozwolić mu na wyjawienie planu, B) żeby go wykorzystać jako pionka w grze. Jedno wiąże się z drugim. Wada tej teorii jest taka, że nie jesteśmy w stanie określić, czy to możliwe - nie wiemy jak w tym uniwersum wszczepia się wspomnienia. Ale na pewno musiało się to stać przed powrotem K na farmę, kiedy to znalazł skarpetkę i odkrył datę wyryta na drzewie. W każdym razie Deckard nic nie wiedział o K i o jego roli w całej farsie, bo on dał tylko pomysł tego elementu planu, ale sam go nie zrealizował.
*4 K jest bardzo dobrym kandydatem na przynętę. Jeden z najlepszych policjantów w LAPD, bez bliskich, android najnowszej generacji o nieposzlakowanej opinii. I jeszcze dochodzi taki motyw trochę meta-filmowy. Spójrzcie na jego postać. Od samego początku jest takim typowym protagonistą filmu sci-fi. To z niego aż tryska. I inne postaci wewnątrz filmu też na niego tak trochę patrzą: jak na protagonistę filmu. A kto miałby być brakującym ogniwem, jeśli nie typowy protagonista filmu? Przecież brakującym ogniwem nie może być jakiś zwykły Janusz czy Grażyna. W ten sposób film pogrywa zarówno z widzem, jak i z innymi postaciami uniwersum, tworząc z K idealną zasłonę dymną.
ad 1
nie jestem pewien tej relacji K z cottonem, tego dialogu? ja tego nie pamietam tbfh faktycznie zwrocil sie do K "oh to ty znowu?"
co do reszty ja to kupuje, szacun icek ;P kawal dobrej roboty
Zmieniony 2017-10-09 11:35:20 przez TimeBandit
No tak jak pisałem na początku, mogłem pojebać ten detal. Musiałbym jeszcze raz obejrzeć ten film i się skupić na tej scenie, ale serio wydawało mi się, że opiekun rozpoznał K. Inaczej wątpię, żeby tak po prostu stał się nagle dla niego uniżonym sługą i go oprowadził po ośrodku. Nie zareagowałby tak na pierwszego lepszego glinę, który przecież jest sam na wrogim dla siebie terenie. Gdyby chcieli, to zostałby przerobiony na mielonkę i nawet rakiety Luv by tu nie pomogły.
hmm nie jestem pewien. ogladalem 2 razy i nie mialem takiego wrazenia ale nie skupialem sie ani razu na tej scenie wiec mozliwe
ale odnosnie tej retrospekcji to mam identyczne wrazenie. tez mialem wrazenie ze to dziewczynka. ot ogolona na lyso ale nadal dziewczynka
Właśnie to dziecko nawet nie było ogolone z tego co pamiętam. Miało rozwaloną fryzurę, ale jednak miało włosy dłuższe niż reszta dzieci, które faktycznie były wygolone. To może być też taka podpowiedź co do płci.
ja sie skupilem na oczach, mialo dziewczece oczy :P
A i naszła mnie jeszcze taka rozkmina odnośnie wątku, który wielu widzom się raczej nie spodobał:
Rebelianci-replikanci.
Fakt, wątek ten nie został wyraźnie zaznaczony. Ot, kilka krótkich scenek, które pchają fabułę do przodu, ale jednak nie są uwydatnione. Ba, po zakończeniu sceny z Freysą oni już w ogóle nie wracają na ekran. A wydaje się, że cały wątek to big fucking deal, bo się szykuje potężna rebelia: replikanci kontra ludzie i posłuszni im replikanci. Wojna, która, jak mówiła sama Joshi, będzie nieunikniona, jeśli na jaw wyjdzie dziecko Rachael. Foreshadowing jak się patrzy.
No ale wątek rebelii się urywa. Dlaczego? Tutaj Villeneuve zostawia furtkę do kontynuowania fabuły. Tak jak wątek Rachael+Deckard był furtką do sequela, tak wątek rebelii jest furtką do trzeciej części trylogii.
I tak nie uważam, że Villeneuve, czy ktokolwiek inny, planował trzecią część filmu, tak jak W 1982 raczej nie planowali kontynuacji. Po prostu zostawiono luźną furtkę, żeby może za kolejne 35 lat zrobić następny film.
Aaaaaale, może motyw ten nie będzie kontynuowany jako film, tylko jako coś innego? Teraz uwaga, bo wchodzi bomba: a co jeśli Cyberpunk 2077 to w rzeczywistości będzie Blade Runner 2077 :O
Teoria porąbana jak wiele teorii z Gry o Tron, ale w sumie całkiem sensowna. Rebelia replikantów i całe uniwersum Blade Runnera by pasowało IDEALNIE do gry, którą robi CD Projekt. Zdecydowanie wolałbym coś takiego, niż "generyczne" uniwersum Cyberpunka, a nawet to, co już wcześniej prezentowali REDzi by dobrze współgrało ze światem BR-a w dalszej przyszłości.
Zmieniony 2017-10-09 12:01:14 przez IceColdKilla
To ja mam pytanie,
Czy K. był losowym replikantem, który dostał wspomnienie, czy został stricte wybrany. Tzn stawiam, że został wybrany, ponieważ początek filmu pokazuje jak np dostaje info o kwiatku przy drzewie, przez co łapie następne wskazówki.
Tylko jeśli został wybrany to dlaczego on? Replikant, który jest łowcą androidów i może trafić na trop Deckarda i jego dziecka. Trochę się teraz zamotałem.
"No ale wątek rebelii się urywa. Dlaczego? Tutaj Villeneuve zostawia furtkę do kontynuowania fabuły. Tak jak wątek Rachael+Deckard był furtką do sequela, tak wątek rebelii jest furtką do trzeciej części trylogii.
I tak nie uważam, że Villeneuve, czy ktokolwiek inny, planował trzecią część filmu, tak jak W 1982 raczej nie planowali kontynuacji. Po prostu zostawiono luźną furtkę, żeby może za kolejne 35 lat zrobić następny film"
THIS +100000000
oby tylko zabral sie za to ktos z wizja a nie prostym akcyjniakiem o walce o wolnosc robotow :D
to z cyberpunkien 2077 to niezla teoria, bylbym rozjebany gdyby to sie okazalo prawda
Zmieniony 2017-10-09 12:04:40 przez TimeBandit
IMO kwiatek, i całe dochodzenie K do prawdy, było bardziej dziełem przypadku. Tutaj teoria o masterplanie nie trzyma się kupy, bo rzeczywiście nie miałoby to sensu, gdyby zrobili masterplan zakładający odnalezienie Deckarda. Opiekunowie Any nie mieliby żadnego powodu, by do tego doprowadzić, a Deckard nie miał już wtedy nic do powiedzenia, bo nie było go przy tym.
Na pewno to Deckard zostawił kwiatka na grobie Rachael. Bo raz, kto inny miałby to zrobić? Deckard wiedział, gdzie umarła, bo był przy tym. Dwa, to w Vegas były pszczoły (być może prawdziwe, być może sztuczne, ale to nieistotne). A tam gdzie są pszczoły, tam muszą być kwiaty. Jakimś cudem zdołały przeżyć na pustyni w Vegas. No i wpadł sobie Deckard na grób Rachael, zostawił kwiatka by oddać jej hołd, a reszta już poszła lawinowo.
imo to przypadek
K to juz wallace, ana w wieku sierocinca miala juz x lat od smierci tyrella. planowali motyw brata androida ale ze to bedzie konkretnie K to nie sadze, raczej czekali na okazje
IceColdKilla
saper mogl zostawic tam kwiatek. byl przy narodzinach, znal cala "ekipe". to w jaki sposob mowi o tych narodzinach (cud)..
skad kwiatek to nie bede teoretyzowal bo malo wiemy o tym swiecie. faktycznie tylko te pszczoly przychodza na mysl ale mysle ze deckard az tak by nie ryzykowal. moze byc przekazal to sapperowi
Zmieniony 2017-10-09 12:10:21 przez TimeBandit
Czyli replikant z wszczepionym wspomnieniem dziecka, który trafia na cały trop jest zbiegiem okoliczności tak? Właśnie w tej sprawie mam mieszane uczucia.
Muszę obejrzeć jeszcze raz jak wyjdzie na bluerayu
chodzi ci oto czy konkretnie K na tym miejscu jest przypadkiem? wg mnie to musi byc przypadek/nie byl wcale zamierzony. ot to nowy android z czasow wallace'a juz a Ana w wieku retrospekcji miala juz X lat. motyw jej brata w rejestrze napewno byl zamierzony ale kogo tu obstawia to juz byla kwestia do ogarniecia w przyszlosci a nie juz teraz
to by pasowalo do tego zawodu K gdy odkrywa ze wszystko to byla lipa
Zmieniony 2017-10-09 12:13:45 przez TimeBandit
Ten kwiatek jest mysterious as fuck :)
Ale skąd Sapper miał mieć kwiaty? On miał tylko farmę robali na białko, nie widziałem tam żadnych kolorowych roślin. A cała okolica tam wydawała się pustkowiem.
Choć w sumie pustkowiem jeszcze większym było Vegas, no ale tam były jednak pszczoły. Nie pokazaliby pszczół bez większego powodu. Pokazanie, że K nie za bardzo wie czym są pszczoły i nie wie jak się przy nich zachować (włożenie gołej łapy do ula) nie było wystarczającym powodem dla całego wątku.
wg mogl go miec wlasnie od deckarda. deckard wiedzial jak to wszystko jest cholernie wazne i nie sadze aby ryzykowal takie odwiedziny -> wiedzial byc moze ze sapper bedzie kiedys targetem bladerunnerow
K to był ślepy zaułek przygotowany dla tych, którzy kiedykolwiek by wpadli na trop dziecka Rachel i Deckarda (być może nie jedyny ślepy zaułek). Przypadek sprawił, że na trop wpadł sam K i tropił sam siebie (w swoim mniemaniu). Tak to wygląda.
#66
To skąd wtedy ma wspomnienie? Musimy w takim przypadku założyc, że wszczepili je później, ale nie bardzo późno ;p
no wlasnie chodzi oto ze musieli zalozyc ze wspomnienia dadza pozniej -> to sie klei z tym ze ana zostaje tym kim zostaje i ma mozliwosc ich wszczepienia. rejestr stworzyli wczesniej tylko nie mieli jeszcze "fizycznie" chlopca, narazie byl tylko na papierze
btw podobal mi sie tez ten motyw na koncu gdy K sie kladzie na schodach i snieg go obsypuje a chwile pozniej Ana mowi do deckarda "just a moment"
poezja ten film
Zmieniony 2017-10-09 12:16:51 przez TimeBandit
#65
Skłaniam się ku teorii, że wybrali K na jej brata dopiero po jakimś czasie, prawdopodobnie dopiero po tym, jak znajduje trop. To była taka nagła akcja rebeliantów, którzy musieli zacząć działać, bo inaczej wszystko by się posypało. K by po prostu zabił albo schwytał Anę, gdyby dostał taki rozkaz, bo w końcu był najlepszym i najbardziej posłuszym Blade Runnerem w LAPD.
Ale Deckard się spodziewał, że prędzej czy później ktoś może go doścignąć i rozwikłać zagadkę. I wiedział, że na pewno będzie to ktoś taki jak on, inny wybitny Blade Runner. Więc nawet rebelianci planowali, że cały wątek zaginionego brata bliźniaka zostanie wykorzystany właśnie po to, by zmylić potencjalnego Blade Runnera. Wiedzieli, co zakładał plan, ale nie wiedzieli jeszcze, na kim konkretnie będzie trzeba go wykonać. I tak padło na K.
Ale to dalej nie tłumaczy, jak mu wszczepili pamięć. Nie było żadnej wskazówki (chyba), ale też nie wiemy, jak to się odbywa w tym uniwersum. Czy wystarczyłoby na przykład poklepanie po głowie, albo pocałunek dziwki? Nie wiemy. To może być naciągane, ale miałoby sens, gdyby tylko była jakakolwiek wskazówka.
Zmieniony 2017-10-09 12:21:58 przez IceColdKilla
myslisz ze wspomnienia wszczepili mu po akcji z sapperem? czy zle zrozumialem to z tym tropem?
Zmieniony 2017-10-09 12:24:17 przez TimeBandit
No właśnie nie przypominam sobie żeby był jakiś trop nawiązujący do nagłego wszczepienia wspomnień za sprawą zagrożenia związanego z tym, że policja może być coraz bliżej wykrycia "cudu". Oczywiście to miałoby sens, ale szkoda, że troszkę więcej światła nie rzucili na sprawe.
wg wszczepiono mu to wczesniej. to mogla byc furtka na wypadek gdyby wlasnie ktos wpadl na cos
Sądzę, że jest to prawdopodobne i by pasowało do reszty teorii. Zorientowali się, że muszą powstrzymać K, wszczepili mu pamięć, żeby go przeciągnąć na swoją stronę, albo przynajmniej upewnić się, że nie przejdzie na stronę Wallace'a, a raczej nie zostanie po stronie LAPD, które jest po stronie Wallace'a, czego K nie jest świadomy :D
Po prostu jakoś nie wydaje mi się, żeby wszczepili tę pamięć jakiemuś randomowemu androidowi nie mając pewności, co się z nim w przyszłości stanie. Ba, nawet gdyby wiedzieli, że Gosling stanie się Blade Runnerem, to jaką mieliby pewność, że to właśnie on wpadnie na trop dziecka Rachael? To mi się nie trzyma kupy, bo za dużo tutaj czynników losowych.
Jeszcze jest taka opcja, że dochodzenie przeciwko Sapperowi trwało już od pewnego czasu, przed wydarzeniami z filmu i spodziewali się, że nadeszła już pora na działanie.
Zaraz w sumie obejrzę te trzy krótkie filmy sprzed premiery BR 2049, może tam są jakieś odpowiedzi.
wg mnie planowali ze wspomnienia dostanie wlasnie jakis bladerunner, prawopodobnie ten ktory sie zblizy do grobu reachel (wizyta K u sappera). i wlasnie najbardziej prawdopodobne wydaje mi sie ze w tamtym momencie zareagowali i wypadlo na K
Zmieniony 2017-10-09 12:36:22 przez TimeBandit
a co jeśli dane modele replikantów mają te same wspomnienia?:)
Zaraz mi głowa eksploduje ;P
Zmieniony 2017-10-09 12:37:40 przez ttwizard
luv nie miala takich wspomnien a to tez nexus 9
hmm a te testy ktore K przechodzil po wizycie u stappera? w sensie w siedzibie LAPD? to mogl byc moment wszczepienia wspomnien, ot taka furtka na jakies haslo. tylko znowu nie wiadomo jak to dziala xP
moment wydaje sie idealny -> po wizycie u stappera i doslownie przed sekcja i pierwsza migawka z przeszlosci
Zmieniony 2017-10-09 12:41:01 przez TimeBandit
a może nie wiedziała co z tym wspomnieniem zrobić?:)
dobra to nie ma sensu bo po co zatrudniac kogos kto tworzy wspomnienia skoro wszyscy mają te same.
Trzeba obejrzeć jeszcze raz;)
Ok, jest jedna potencjalna odpowiedź:
https://www.youtube.com/watch?v=aZ9Os8cP_gg
Na końcu ktoś zgłasza, że prawdopodobnie odnalazł androida, zgłasza gdzie trzeba i zaczyna się dochodzenie. Zgodnie z tytułem shorta, akcja się dzieje w 2048 roku, a sam film się dzieje w 2049. Strzelam, że jakoś na początku 2049, bo jest śnieg. Akcja shorta może się dziać, powiedzmy, kilka tygodni do kilku miesięcy przed wydarzeniami BR 2049. A to daje wystarczająco dużo czasu dla rebeliantów, by się zorientować w sytuacji i podjąć odpowiednie kroki.
Joshi zdaje się nie zna historii K. Sama go prosi, by w końcu coś o sobie opowiedział. I opowiedział o koniku i nic nie wskazuje na to, by tutaj wyczaiła o co biega. Więc skoro ona nie zna jego historii, to prawdopodobnie całe LAPD zakłada, że on jej nie ma - w końcu jest tylko androidem i nie musi jej mieć. A nawet jak ma wspomnienia, to i tak wszyscy zdają sobie sprawę, że androidom się je wszczepia, więc to nic nadzwyczajnego. W takim wypadku Joshi nie sprawdza, czy historia o koniku jest prawdziwa, czy też nie. A to się idealnie komponuje z teorią o działaniu rebeliantów. Wiedzieli, że nikt tego nie zweryfikuje, więc wykonali z góry założony plan w momencie, w którym wiedzieli, że sytuacja się posypie.
#81
Też o tym myślałem, ale doszedłem do wniosku, że to był rutynowy test, który zawsze wygląda tak samo, więc jak miałyby przez niego zostać wszczepione wspomnienia? Jest to prawdopodobne, ale nie ma jakiejś większej wskazówki.
Chyba, że wskazówki należy się doszukać w treści tego poematu. Gdzieś czytałem, że zostało wzięte żywcem z Nabokova. A potem jeszcze jego książka pojawia się w domu K, tylko nie pamiętam tytułu. To nie może być przypadek. Nie znam jego twórczości i nie wiem, jak się to może mieć do Blade Runnera, ale poszperam.
Zmieniony 2017-10-09 12:48:22 przez IceColdKilla
O kurwa, jaki detal znalazłem na Reddicie w tym topicu:
https://www.reddit.com/r/MovieDetails/comments/751a4t/in_bla...
Speaking of wood, I've noticed that if you take all the wooden animals initials (you can spot them at Deckard's hideout in Vegas) and rearrange them, they spell out Rachael: Rhinoceros, Antelope, Cat, Horse, Antelope, Elephant, Lion.
xddd musialbym ogladac to 20 razy aby zaczac sie bawic w takie rzeczy ;d
No ja planuję obejrzeć z milion razy, ale jak już będę mógł w domu obejrzeć, bo w kinie to nie dość, że zmarnuję cały swój wolny czas na oglądanie scen, których już nie chcę oglądać, to jeszcze zbankrutuję :D
Pójdę jeszcze raz do kina, ale potem już będę czekał na wersję cyfrową
no ja bylem raz na zwyklym, wczoraj imax i juz wystarczy xd za drogie bilety
blureja lykam przy pierwszej okazji
#90
Serio nie masz unlimited i tyle do kina chodzisz? ;d
Jest też opcja, że to wspomnienie było zaszyte we wszystkich blade runnerach i miało się właśnie na kwiatek/date uaktywnić :)
Dawergo noooo mówie kwiatek + wspomnienie we wszystkich androidach mi pachnie :) Najchętniej to bym sobie teraz jakąś torrentową kopie przeanalizował bo nie będę mógł spać ;)
TB IMAX dużo lepszy od zwykłego? Bo nie ogarnąłem i na zwykły poszedłem.
O, to jest dobra myśl. Tylko jest jedna luka: a co jeśli sprawę odkryje android, który akurat nie ma tego wspomnienia głęboko ukrytego w podświadomości? Bo chyba niemożliwe byłoby zaszczepienie tego absolutnie każdemu. Albo co jeśli na trop wpadnie zwykły człowiek?
Ale jeśli na trop wpadnie zwykły człowiek, to cały plan zaszczepienia wspomnienia się wysypuje, bo tylko androidom można to zrobić. Z drugiej strony może to był tylko jeden z planów? Może mieli plan B, plan C i tak dalej? Ale akurat padło na tę konkretną opcję.
Dobra. Skończyłem w robocie swoją recenzję Blade Runnera. Już opublikowałem. Wrzucam wam do oceny.
„Blade Runner 2049”- Długo wyczekiwane objawienie SF
Do kin właśnie wszedł najnowszy obraz Denisa Villeneuve- „Blade Runner 2049”. Kontynuacja obrazu Ridleya Scotta z 1982 roku, była długo wyczekiwana nie tylko przez fanów gatunku. Oryginał, ponad 30 lat temu stał się prawdziwą ikoną kina, pozycją kultową, otoczoną najwyższą czcią wśród amatorów science-fiction. Historia, luźno oparta na powieści Phillipa K. Dicka "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?", sprowadziła ten gatunek filmowy na nowe tory. Czy w kontynuacji androidy śnią dalej? Z całą pewnością tak! I z przyjemnością donoszę, że jest to sen o wielkości.
Na samym wstępie muszę zaznaczyć, że należę do tej grupy ludzi, która oryginalnego „Blade Runnera” Ridleya Scotta, stawia na piedestale kina. Tak, przyznaję się bez bicia, jestem jednym z tych fanów, którzy mogą oglądać ten film bez końca, scena po scenie, klatka po klatce, za każdym razem smakując się w dystopijnej wizji roztoczonej przed nami 35 lat temu. Tym bardziej przez ostatnie lata, od czasu ogłoszenia prac nad kontynuacją, żyłem w stresie i lęku, że podziwiany przeze mnie film zostanie zbrukany hollywoodzkim sequelem powstającym tylko po to by kapitalizować na legendzie. Jakiś czas później, nieco się uspokoiłem, poznając nazwisko reżysera. Denis Villeneuve dał się poznać jako sprawny reżyser, mający smykałkę do gatunku science-fiction, co w dzisiejszych czasach (stwierdzam ze smutkiem) jest rzadkością. Jego „Arrival” był powiewem świeżości na miarę „Dystryktu 9” Neila Blomkampa. Dzięki tej wiedzy, dalsze oczekiwanie na premierę, było nieco lżejsze, szczególnie że nad całością projektu czuwał twórca oryginału- sam Ridley Scott. I w końcu się doczekałem! Sobotni seans, chyba jeszcze nigdy mnie tak nie elektryzował, a co jeszcze lepsze, po wyjściu z kina, nadal czuję dreszcze na samą myśl o „Blade Runnerze 2049”.
Na początku trochę o fabule. Akcja dzieje się około 30 lat po zakończeniu poprzedniej odsłony. Świat się zmienił, co można było zobaczyć w 3 krótkich filmach opowiadających o wydarzeniach między obiema częściami, wypuszczonych do Internetu przed premierą filmu. Androidy poprzedniej generacji (nexus-8), ścigane przez łowców, w akcie samoobrony niszczą bazy danych korporacji Tyrell, uniemożliwiając łatwe namierzenie swoich pobratymców. W wyniku tych wydarzeń, zostaje wprowadzony zakaz produkowania androidów. Trwa on do czasu pojawienia się pana Wallace’a (Jared Leto), który przejmuje to co zostało z korporacji Tyrell i tworzy nowy rodzaj sztucznych ludzi- całkowicie posłusznych niewolników. Świat znowu wraca na swoje tory, potrzebując niewolniczej siły roboczej przy rozbudowywaniu ludzkich kolonii poza Ziemią. W takich oto warunkach poznajemy naszego bohatera- androida nowej generacji- K, granego przez Ryana Goslinga, który pracując w policji Loas Angeles, trudzi się tym samym co jego poprzednik Rick Deckard. Poluje on na niedobitki ocalałych, niezależnych androidów z serii nexus-8. W trakcie śledztwa, odkrywa iż jego tajemnicza przeszłość, związana między innymi z łowcą Deckardem, może wstrząsnąć światem. Celowo nie będę rozpisywał się o szczegółach fabuły, nie chcąc ryzykować spoilerem. Sam byłbym wściekły, gdyby ktoś recenzując film, zepsuł mi przyjemność odkrywania meandrów scenariusza osobiście.
Niełatwo jest pisać recenzję sequela filmu otoczonego takim kultem, szczególnie gdy jest się tak zagorzałym wyznawcą jak ja. Łatwo ulec pokusie doszukiwania się wszelkich mankamentów, które świadczyłyby o wyższości oryginału nad jego następcą, nawet gdyby były one naciągane do granic możliwości. Z ogromną radością stwierdzam, że dawno nie byłem tak zadowolony po wyjściu z kina jak po seansie „Blade Runner 2049”. W mojej ocenie ten film po prostu nie ma wad. To co uderzało w oryginalnym „Blade Runnerze” to wspaniale wykreowany świat przyszłości, tak różny od tego do czego przyzwyczaiło nas ówczesne kino. Świat „Łowcy…” to brudny, wielokulturowy tygiel, pełen monumentalnych wież korporacyjnych ale też wielobarwnej ulicy pełnej patologii oraz ludzi snujących się bez celu po zalanych deszczem, szarych zaułkach rozświetlanych ogromnymi holograficznymi reklamami. Scenografia oryginału jest tak doskonała, że nawet po 30 latach robi wrażenie na widzu. Z radością odkryłem, że Villeneuve czerpie z tego klimatu pełnymi garściami, oferując nam podobne, o ile nie lepsze widoki. Tu dochodzimy do jednego z największych moich zdaniem atutów filmu- genialnych, wspaniałych ujęć, które niespiesznie oprowadzają nas po dystopijnym świecie „Blade Runnera” . Odpowiedzialny za zdjęcia Roger Deakins, odwalił kawał dobrej roboty. Powolne sekwencje antygrawitacyjnego radiowozu, unoszącego się ponad ogromnymi, skąpanymi w deszczu molochami, spękaną siecią ulic ogromnej aglomeracji jaką jest Los Angeles przyszłości, radioaktywnej pustyni jaką jest Las Vegas bądź wielkopowierzchniowymi farmami pokrywającymi niczym strup powierzchnię Ziemi, są po prostu niesamowite. Szczególnie w połączeniu z muzyką Hansa Zimmera, u którego również widać inspirację oryginalnym soundtrackiem Vangelisa, z domieszką niepokojących dźwięków, wbijających niekiedy widza w fotel. To wszystko tworzy tło świata, w którym żadne z nas nie chciało by żyć, ale mimo wszystko wciąga nas od pierwszych minut filmu i trzyma w szponach aż do końca seansu.
Kolejną moją obawą był sam scenariusz. Oryginalny film kończy się w sposób perfekcyjny. Niedomknięte zakończenie, ze sceną która na trwałe wpisała się w historię kina. Niecodziennie ktoś taki jak Rutger Hauer grający androida, potrafi wycisnąć łzy z dorosłego widza. Ostatnie słowa granego przez niego Roya Battego „Widziałem rzeczy, którym wy ludzie nie dalibyście wiary. Statki szturmowe w ogniu sunące ku ramionom Oriona. Oglądałem promienie laserów błyszczące w ciemnościach blisko wrót Tannhausera. Wszystkie te chwile znikną w czasie jak łzy w deszczu. Czas umierać…” – ta scena stała się kwintesencją osi fabularnej obrazu Ridleya Scotta. Oto umiera android, sztuczny twór, który ostatecznie okazuje się bardziej ludzki od człowieka.
W kontynuacji, Villenueve ponownie eksploruje ten temat. Łowca Androidów, przyzwyczaił nas do swojego mocno filizoficznego zabarwienia. Nie inaczej jest tutaj. Sequel podąża sprawdzoną ścieżką, tym razem jednak kładąc nacisk na społecznym, a więc mniej osobistym aspekcie istnienia androidów. Androidy to niewolnicy, mimo że są bardziej ludzcy od swych panów. Bez tej niewolniczej siły, ludzkość nie mogłaby rozkwitać na pozaziemskich koloniach. Androidy nie pozbawione wolnej woli, prędzej czy później zapragną wolności i zechcą zrzucić jarzmo jakie narzucili im ich twórcy. „Blade Runner 2049” skupia się głównie na implikacjach tego założenia. Kolejną warstwę ukazuje nam ekranowy rozwój postaci głównego bohatera, androida-niewolnika nowej generacji. Mimo iż to sztuczny, zaprogramowany twór, to tak samo jak człowiek ma potrzeby emocjonalne, poszukuje miłości i poczucia więzi, choć ostatecznie okazuje się to być jedynie ich namiastka. Sztuczna miłość dla sztucznego człowieka. Czy jednak mniej prawdziwa? W filmie Villeneuva, da się dostrzec wzór. Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo, człowiek uznał się za boga i stworzył na swoje podobieństwo androidy. Naturalną konsekwencją tego ciągu jest to że podążające tym wzorcem androidy uznają się za człowieka, przy okazji prześcigając ludzi w tym co powinno być naszą domeną- człowieczeństwie.
„Blade Runner 2049” to film wielowymiarowy. Powolny, niespieszny, daje nam czas na wczucie się w punkt widzenia każdej postaci. Tym samym jest to produkcja odmienna od współczesnych filmów gatunku, gdzie akcja goni akcję, a efekty specjalne projektowane są tak by wbijać nam się w mózg z siłą huraganu. Każda postać wykreowana przez Villeneuva na ekranie, ma swoje ambicje, uczucia, emocje i cele. Nadaje to im głębi, niespotykanej we współczesnym kinie sci-fi. To film dla dorosłego i wyrafinowanego odbiorcy, nad którym trzeba się pochylić i pomyśleć.
Nie jest to film dla każdego i o tym trzeba pamiętać. Zdają się to potwierdzać finansowe wyniki otwarcia, które nie są rewelacyjne. Tym samym kontynuacja „Blade Runnera” nawiązuje do oryginału w kolejnym aspekcie- tym razem finansowym. Kiedy obraz Ridleya Scotta wszedł do kin w 1982 roku, wpływy z biletów ledwie pokryły koszt jego produkcji. Dopiero kilka lat po tym jak w literaturze science fiction wyodrębnił się podgatunek cyberpunka, film zdobył należne mu uznanie. Ridley Scott, tworząc pierwszego „Blade Runnera” wyprzedził swój czas i modę, nie zdając sobie sprawy że daje początek nowemu nurtowi kina sci-fi. Villeneuve nie ma przed sobą tej perspektywy. Stworzył jednak wspaniały film, nie tylko broniący się jako całość, ale też unoszący bez trudu ciężar bycia sequelem otoczonego czcią arcydzieła. W świecie zdominowanym przez kontynuacje, rzadko zdarza się tak udana. Nie mam wątpliwości, że w ciągu kilku dekad „Blade Runner 2049” będzie na równi z oryginałem uwielbiany przez fanów science fiction na całym świecie. Ze swojej strony mogę powiedzieć tylko tyle, że na moim fanowskim ołtarzyku, od teraz zamiast jednego, będzie stało dwóch Ricków Deckardów, jeden Scotta, a drugi Villeneuva.
Przekleje:
W momencie spotkania Freysy z K mówi mu ona o dziecku, które jest początkiem nowej rasy. Wyjawia przy tym płeć dziecka, co sprawia, że K orientuje się, że to nie on nim jest. Nie przypominam sobie żeby w tym miejscu było odniesienie do wspomnienia z sierocińca - jest wyłącznie mowa o tym, że dziecko żyje i jest ukryte.
W tym miejscu kluczowe jest co mówi Freysa:
A) Napisy w kinie:
-Myślałeś, że to ty nim jesteś? Wszyscy chcielibyśmy być tym dzieckiem.
Ta wersja nie zasypuje dziury fabularnej, to że każdy z replikantów z ruchu oporu chciałby być tym dzieckiem nic nie wnosi do fabuły. To tylko wyraz ich marzeń.
B) Wg. niektórych źródeł internetowych Freysa powiedziała
-We all thought we were the child (Każde z nas myślało, że jest tym dzieckiem).
Ta wersja zmienia wszystko - pokazuje, że wszyscy replikanci z "ruchu oporu" mieli to wspomnienie, mogły ich być tysiące albo i setki tysięcy, co w konsekwencji oznacza, że wielu z nich miało szansę rozwikłać tą zagadkę w ten lub inny sposób, a w filmie oglądamy po prostu jak robi to K.
Odnośnie pani komendant czy tam komisarz to wielkie oczy robię- jak Wy ten film oglądaliście?;]
michus
Musisz chyba ten film obejrzeć jeszcze raz. On nie zabija pani komendant z byle powodu, tylko pani komendant jest z Wallacem lub była "w zmowie" i na obecnym etapie filmu, próbuje pokrzyżować jego plany- dla dobra ludzkości w jej mniemaniu. Wallace musi zabić tą kobietę rękami Luv, bo komendant kazała Joe "zabić dziecko", o którym policjantka doskonale wie. Ona próbuje Wallaceowi przeszkodzić rękoma Joe i nie została zabita po to, aby sprawdzić odczyt z GPS'a tylko właśnie dlatego.
To, że Luv ma wolną rękę łatwo można wytłumaczyć tym, że komendant jest umoczona po uszy, co wyraźnie jest dane do zrozumienia w kolejnych scenach- wie np., kto zabił jej koronera od początku nic z tym nie robiąc, pije na smutno i snuje wynurzenia o replikantach w obecności Joe/K, inne sceny/teksty.
TimeBandit
Scena z jednorożcem i prezent od Gaff'a w pierwszej części (wersja z 1991 r.) + wywiad z reżyserem > prywatne zdanie Harrisona Forda tuż po premierze. Nie wiem co jeszcze Scott mógłby opublikować, może wynik laboratoryjnego badania krwi, w którym będzie rubryka "wynik pozytywny: replikant"? ;]
Zmieniony 2017-10-09 13:23:03 przez Carlsberg
Timebandit, recenzja, którą wkleiłeś w jakimś poście z gram.pl jest typa o nazwisku serafin. Ktoś gościa kojarzy z jego ciekawych recenzji gier?:)
Typ jest totalnym idiotą.
Ja nie sądzę, by Joshi znała całą sprawę. Po pierwsze, ona jest tylko porucznikiem, a nie żadnym komisarzem. Ona jest stosunkowo nisko w hierarchii oficerów i nie widzę powodu, by cokolwiek miała wiedzieć. Ale Joshi ma łeb na karku i po raporcie K, któremu bezgranicznie ufa, od razu orientuje się o jaką stawkę toczy się gra.
Ona nie trzyma strony ani Wallace'a ani rebeliantów. Nie jest też wrogo nastawiona do żadnej ze stron. Ona trzyma własną stronę i opiera się na własnej ocenie sytuacji. Wie, jakie znaczenie ma to dziecko i wie, że nikt nie może się o nim dowiedzieć. Więc w jej mniemaniu jedynym rozwiązaniem jest wysłanie K, by zabił dziecko i cała historia została schowana pod dywan. Kto wie, może nawet by się pozbyła po całym fakcie K w obawie, że puści parę z ust? Tylko wtedy musiałaby zabić osobę, w której się zakochała i w ogóle taka fabuła też by była ciekawa na jakieś fan fiction :P
Joshi musi zginąć, bo stoi na drodze Wallace'a, nic więcej.
IceColdKilla
Musiała zginąć i tyle, tu jesteśmy zgodni.
Dla mnie jednak zbyt szybko przyjęła krucjatę o los ludzkości jak na osobę, która wcześniej czegoś nie wiedziała, dwa moim zdaniem znała Luv w scenie, w której się spotkały- wiedziała, kto zabił koronera, bo sama to powiedziała.
Pójdę jeszcze raz na ten film, może w weekend ;]
Ja uważam, że Joshi była zbyt małą rybką w tym morzu, by cokolwiek wiedzieć. Po prostu zaczęła działać na podstawie intuicji.
To teraz ode mnie kilka pytań:
Dlaczego Luv po zabraniu Deckarda zostawia K żywego, mimo że wcześniej mniejsze problemy bezwzględnie likwidowała? (Po co jej w ogóle niszczenie Joi?)
Dlaczego przy ponownym spotkaniu znowu zostawia go żywego i idzie do tonącego wraku?
Czemu K wychodzi bez szwanku z takich spotkań (+ spada z 3 pięter na plery), a od posadzenia dupska na śniegu wygląda jakby miał zaraz wykitować?
Czemu w pierwszej scenie K daje wielkiemu bysiowi szansę, by go zaatakował?
Jak to jest, że można se wejść na posterunek Policji, czy laboratorium, zrobić komuś kuku i se po prostu potem wyjść jakby nigdy nic?
Jak można dać pojedynczemu człowiekowi, który w dodatku jest ewidentnie niepoczytalny, budować pierdyliardy androidów po wcześniejszych wtopach i to bez większej kontroli?
Sea-Angel
1. Nie, zostawia go z przebitym bokiem, aby się wykrwawił. Przypomnij sobie. Gdyby nie nadajnik i nie ludzie jednookiej Freysa- Joe zginąłbym jakiś czas po pojmaniu Deckarda, na pustkowiu. W powolnej agonii. Joi zostaje zniszczona, bo Luv lubi sprawiać ból - w tym wypadku "mężowi" tej holo-żony. Dziwie się, że nikt nie napisał nic o fajnym, zasygnalizowanym dylemacie cyber-seksu-przyszłości w związku ze sceną z Joe, Joi i prostytutką.
2. Bo Joe jest dla niej bez znaczenia, popełnia jeden jedyny błąd, myśląc, że Joe po ciosie nożem już nie wstanie. Jej priorytetem było dowieść Deckarda żywego na przesłuchanie, który to Deckard zaczyna tonąć wraz z promem- więc po niego rusza bez dalszej zwłoki.
3. Joe nie wygląda jakby miał wyzionąć ducha tylko od tego, że usiadł na śniegu tylko dlatego, że ma niezaszytą ranę zadaną nożem wyglądającym jak do rżnięcia świń i utracił dużo krwi/ może mieć uszkodzony jakiś organ.
4. W pierwszej scenie Joe daje mu szansę, aby odszedł z tego świata "grzecznie", zdając sobie doskonale sprawę ze swojej "fizycznej" przewagi nad przeciwnikiem. "Bawi" się z nim, a jednocześnie jest zaintrygowany. Joe na początku jest grzecznym wykonawcą egzekucji, a i Joe i Luv mogą mieć skłonność do przemocy/sadyzmu. W scenie na wysypisku, przed całkowitą przemianą, Joe morduje ludzi których spotyka bez zastanowienia... "lekko".
5. Można wejść do kostnicy albo do policjanta, jeżeli ma się odpowiednie koneksje w świecie Blade Runnera. Widziałeś, że Luv w kostnicy miała "pozwolenie", może "lewe" a może "wcale nie".
6. Ten "pojedynczy człowiek" w realiach tego filmu, pozwolił ludzkości na niewiarygodny skok cywilizacyjny i zasiedlenie kolonii, wcześniej dla ludzi z różnych względów niedostępnych. To najpotężniejsza postać w realiach tego filmu, te małe potknięcia to nic wobec stworzenia rasy niewolników i korzyści stąd wynikających.
Zmieniony 2017-10-09 14:31:08 przez Carlsberg
Luv ma mentalność, że jest we wszystkim najlepsza, a inne androidy przy niej to robaki. Więc ma w dupie K - nie obchodzi jej to, czy przeżyje, czy też nie, bo najważniejsze jest zadanie (porwanie Deckarda). Wisi jej co się stanie z K, bo on już swoją robotę wykonał i jest jej niepotrzebny. Ale nie mogła sobie odmówić satysfakcji ze zranienia go zabijając Joi. W końcu ona jest tylko człowiekiem-androidem, a ludzie mają swoje słabości ;)
Z wrakiem podobnie - ważniejszy był Deckard, a uznała, że K został już na tyle ranny, że jej nie przeszkodzi. Przeliczyła się. Ale tu znowu powraca jej mentalność, jestem najlepsza, i nie brała do siebie możliwości, że się myli.
K nie wychodzi bez szwanku. Jest cały czas ranny. Ale też jest androidem, w dodatku nowej generacji i jest w stanie wytrzymać większe baty, niż jakikolwiek człowiek. No i sadzając duspko na śniegu już jest w stanie agonalnym. W trzecim akcie filmu parł cały czas do przodu, bo miał motywację i był zdeterminowany, by osiągnąć swój cel. A ludzie (androidy) potrafią wycisnąć z siebie 100% swoich możliwości, jeśli mają motywację.
Sapperowi dał się zaskoczyć, bo znowu, nie jest idealny, to tylko "człowiek". Chciał najpierw z nim porozmawiać, żeby wyciągnąć jakieś nowe informacje, dzięki którym może znalazłby kolejne androidy, bo może Sapper coś wie. No ale nie pykło do końca i zebrał lanie.
Luv nie jest byle kim. To prawa ręka najpotężniejszego człowieka w znanym uniwersum filmu. Prawdopodobnie Wallace trzęsie LAPD i siłą rzeczy Luv może sobie pozwolić na więcej, niż ktokolwiek inny. Koroner był tylko koronerem i nie znał jej, ale już Joshi wiedziała kim jest Luv i wiedziała, jaka jest niebezpieczna.
Jak to "dać pojedynczemu człowiekowi"? A ktokolwiek dał Billowi Gatesowi, Elonowi Muskowi czy Władimirowi Putinowi robić to, co robili i dalej robią? Sami doszli do potęgi. Czy Wallace jest niepoczytalny? Absolutnie nie. On ma kompleks boga, chce być zbawcą ludzkości. Jest ekscentrykiem i megalomanem, ale nie jest świrem. Doskonale wie czego chce i jak to osiągnąć.
Zmieniony 2017-10-09 14:31:19 przez IceColdKilla
#97 Carlsberg
Po prostu konsekwencją wiedzy społeczeństwa, że androidy zabijają ludzi jest rozwalenie się obecnego ładu i pożądku publicznego. Oto znów androidy są niebezpieczne - a na przekonywaniu że tak nie jest Leto spędził dekady (patrz drugi short).
Moment w którym androidy zaczynaja zabijać ludzi jest tak samo niebezpieczny jak wiedza że mogą mieć dzieci.
Jaka scena najbardziej wam zapadła w pamięci, czy można w tym filmie wskazać jakąś wyraźnie się wyróżniającą jak choćby monolog tears in rain ?
Zastanawiam się właśnie nad tym i nie potrafię jednoznacznie wskazać na jedną, scena spojrzenia we wspomnienie K, rozmowa z Deckardem, kwiatek, spotkanie z rebeliantami, seks z prostytutką ?
michus
Zgoda
Generalnie jak się nad tym zastanowić, to jest to film bez happy endu dla ludzkości, kiedy były trzy strony konfliktu:
1. Joshi i "być może" jacyś ludzie stojący za nią, aprobujący walkę o obronę człowieczeństwa w czystej postaci (mogła też być w tym sama). Ona walczyła o to, aby ludzie się nie dowiedzieli (opinia) i aby replikacji nie prokreowali.
2. Wallace - którego przed opanowaniem świata powstrzymuje jedynie to, że jak sam przyznaje, jego androidy nie potrafią się rozmnażać i zawsze będzie ich tylko ograniczona ilość.
3. Freysa - która nie walczy o dominację (chyba), a która chce wolności dla replikantów, zbierając armię wyrzutków.
Jak się nad tym zastanowić, to w realiach tej części, szanse ludzkości nie wygląda zbyt dobrze w obliczu tego co nadchodzi (pkt 2 lub 3).
nowyTHRASH
Jak dla mnie- zbyt dobry film, aby wybrać tylko jedną scenę ;]
Zmieniony 2017-10-09 14:55:59 przez Carlsberg
#107
Ze względów innych, niż czysto wizualne (bo tutaj dosłownie każda scena jest arcydziełem)
Obie sceny, gdy K uświadamia sobie kim jest (a raczej tak mu się wydaje), czyli znalezienie konika i rozmowa z Aną
Ostatnia scena (a nawet ujęcie) z Deckardem widzącym swoją córkę.
Konfrontacja Deckarda z Wallacem i powrót Rachael
"Fire again. Fire again. Fire again"
Topienie Luv
I na koniec najlepsze: scena trójkąta z Joi / dziwką. Jeśli ludzie mają zapamiętać tylko jedną jedyną scenę z całego filmu na długie lata, to będzie właśnie ta.
Jak ICK scena ze znalezieniem konika. Pozdrawiam Sea-Angela :)
Zwróciliście uwagę na sponsorów filmu, podczas jego trwania zwróciłem uwagę na cztery marki, teraz pamiętam już tylko trzy:
- Peugeot
- Sony
- Coca Cola
Ktoś pamięta inne?
#108
Nie uważam, że Joshi trzymała jakąkolwiek stronę. Ona jest neutralna w tym konflikcie i chce zachować status quo, ale działa na własną rękę. W świecie, w którym każdy albo trzyma jakąś stronę, albo jest marionetką, muszą być też postaci niezależne, choćby dla balansu, i właśnie nią jest Joshi.
Nie traktuj Wallace'a jako gościa, który chce przejąć władzę nad światem - spłycasz jego postać. On nie jest czarnym charakterem, wręcz przeciwnie. On autentycznie chce rozwoju człowieczeństwa. Chce, żeby cywilizacja ludzka sięgnęła gwiazd. Ale też zdaje sobie sprawę, że tak jak to zawsze było w historii, potrzebne jest poświęcenie jednych, by inni mogli się rozwinąć. Stąd replikanci. Ale on nie ma złych intencji.
#111 Atari miało wielkie jebitne logo. Zauważyłem jeszcze Pan Am. Pewnie parę innych marek też można znaleźć, ale nie zwracałem na to większej uwagi.
Zmieniony 2017-10-09 15:09:07 przez IceColdKilla
W 113 IceColdKilla napisał:
[Pokaż]
IceColdKilla
Trochę inaczej to odbieramy, ale to fajne w tym filmie. Joshi niezaleznie czy jest "sama" czy ma wspólników, o których nie wiemy- z pewnością powinna być traktowana jako strona konfliktu w mojej ocenie. Nie nazwałbym jej też "neutralną"- tj. osoby która wysyła profesjonalnego egzekutora, aby w całkowitym sekrecie zamordował dziecko urodzone przez innego androida, a zarazem core-wątek całego filmu.
Spłycam Wallace?- wprost przeciwnie, on rozgrywa wszystko spokojnie i w przemyślany sposób - jak partię szachów. Moim zdaniem po prostu bardzie prawdopodobne, że on chce zdominować świat jako jedyna godne tego jednostka, niż po prostu pozwolić ludziom mieć darmowe- małe- androidy (bo modele które kupią dobie do domu, jak odkurzać, będą się parzyć ze sobą pewnie za darmo).
To Wallace mówi o tym, że brak prokreacji jego sług go ograniczona, w tym jego plany, a zgadzam się z Tobą- ma kompleks boga, swoje sługi nazywa aniołami i cytuje biblię.
Zmieniony 2017-10-09 15:22:19 przez Carlsberg
Carlsberg
to co sobie mowi rezyser taki jak szkodnik srednio mnie interesuje, poza tym nikt nie kwestionowal scen z jednorozcem. tylko to nie jest takie 100% confirmed tylko nadal 99% sfera przypuszczen. co mi akurat sie podoba
cd joshi -> ja odniosłem wrazenie ze to taki typowy funkcjonariusz ktory stara sie utrzymac w ryzach obecny stan. nie chce dac wallece'wi czego on chce, nie chce tez dopuscic aby to sie kiedyoklwiek wydalo bo obie opcje oznaczaja fundamentalne zmiany prawdopodobnie okupione krwia.
wallace natomiast imo jest ciekawa postacia -> nie mialem go za glownego villana. on jest cholernie niejednoznaczny. ma absurdalne ambicje na ekspansje, zasiedlanie niezliczonych swiatow. przy tym jednak nie łudzi się że to da się zrobić w takim tempie. niby traktuje replikantów jak swoje dzieci ale nie przeszkadza mu tu na ich zabijanie chwile po narodzinach. ma za nic luv, swojego najwierniejszego psa ktorego nawet nazwal. nie umiem go jednoznacznie zaszufladkowac
Zmieniony 2017-10-09 16:49:38 przez TimeBandit
IMO wspomnienie wrzuciła sama Ana, licząc na to, że ktoś odszuka jej ojca. Rebelianci nie mieli z tym nic wspólnego. Ana wie/liczy na to, że jej ojciec żyje, chce się z nim spotkać, ale nie ma jak. Replikanci jej na to nie pozwalają bo jest to zbyt duże ryzyko, a Deckard zaszył się poza jakimkolwiek zasięgiem.
W filmie można dojść do wniosku, że wyprodukowanych wspomnień wcale nie ma tak dużo i mogą się powtarzać między różnymi replikantami, nie są unikatowe, a sami replikanci nie przywiązują do nich wagi, bo wiedzą, że są fałszywe. K również totalnie je zlewał. Zaczęła mu się dopiero świecić lampka ostrzegawcza jak trafił na ślady ze wspomnienia. Reszta zdarzeń i działań K układa się zgodnie z planem. Do czasu znalezieniu wskazówek nie podejmował żadnych działań. Żaden inny replikant ze wspomnieniem również tego nie będzie robił. A na wskazówki trafi tylko ktoś odpowiedni - np. najnowszy model policjanta.
Ryzyko dla dziewczyny żadne, nie dało się jej z niczym powiązać. Owszem, przez przypadek trafił się akurat K, który na te ślady trafił i zaczął działać w dobrym kierunku. Gdyby jemu się nie udało, trudno, może kolejny trafi i będzie lepiej. W zamian udało jej się spotkać z ojcem.
Zmieniony 2017-10-09 16:52:47 przez Sensi
nowyTHRASH
sapper i cud
fire again, fire again, fire
K -> joi i prostytutka, hologram joi, someone lived this, just a moment, freysa..
bylo duzo takich scen, tbfh wiecej imo niz w jedynce. a nie wymienialem jeszcze tych ze wzgledu na wizualia
Zmieniony 2017-10-09 16:56:20 przez TimeBandit
ktos sie pytal o roznice w zwyklym seansie a imax
kurwa nie wiem kolego poniewaz poszedlem najpierw na zwykly i przez wiekszosc filmu szczene mialem na podlodze ze wzgledu nie tylko na sam film ale audiowizualia. na imaxie oczywiscie ze jest mega ale z perpsketywy czasu nie powiem ci czy jest o wiele lepiej. tu i tu jest po prostu niesamowicie. jak ci nie zal dodatkowych 6-7 zl to idz na imax, napewno sie nie zawiedziesz
A w ogóle to nie odnieśliście wrażenia, że niektóre sceny nakręcono w więcej niż w standardowych 24 klatkach na sekundę? Parę(naście) razy zwróciłem na to uwagę, że obraz jest dużo płynniejszy, niż w pozostałych scenach.
min koncowa scena przed instytutem any?
Nie wiem, nie pamiętam nawet kiedy na to zwróciłem uwagę, ale wiele razy to miało miejsce. A nie mogę znaleźć w necie żadnych informacji o framerate tego filmu
nie dam se reki uciac ale mialem takie lekkie odczucia wlasnie przy okazji scen z woda (luv vs K), instytutem any (obie na zewntarz)
ttwizard
:OOO
jak dobrze pamietam to slowa kierowala konkretnie pod adresem K (u thought u were child? oh u rly[...]). pozniej powiedziala dopiero ze kazde z nich by chcialo aby to bylo prawda i dotyczylo kazdego innego, bo kto nie by nie chcialby byc tym cudownym dzieckiem
jak mysliscie, ta wzmianka o ubraniu jej na niebiesko ma jakies znaczenie? nie skonkretyzowala co mialo byc niebieskie
Zmieniony 2017-10-09 17:24:29 przez TimeBandit
Ja w ogóle nie zarejestrowałem tego niebieskiego. Kto to powiedział i w jakim kontekście?
freysa do K po tym gdy opowiedziala mu ze to ona przyjela porod. nie pamietam juz jak to konretnie lecialo -> najpierw powiedziala ze przyjela porod i ujrzala dziecko dziewczynke po czym ze ubrala ja na niebiesko/nalozyla na nia blekit. nie mowila nic o ubraniach/przedmiotach. odrazu po tym urwala
wydalo mi sie to dziwne i nie mam zielonego pojecia oco jej chodzilo
Zmieniony 2017-10-09 17:30:17 przez TimeBandit
Pod względem wizualnym film pierwsza liga. Niestety, scenariusz nie ustrzegł się spłyceń. Kolejna tajemnica, kolejny przerysowany villain, który chce sam zapanowac nad swiatem.
Niestety, ale w realu tak ogromne konglomeraty nigdy nie są zarządzane przez świrów w syndromem boga.
W realu nie ma korporacji która ma monopol na produkcję taniej siły roboczej w postaci ślepo poslusznych sztucznych ludzi, za pomocą których ta sama korporacja włada na 9 pozaziemskich koloniach. Jakbyś tworzył życie wedle swojego kaprysu to twój kompleks Boga byłby jak najbardziej uzasadniony.
jezu, serio? wpadnij na priv to ci wyjasnie ta zarzudke
Zmieniony 2017-10-09 17:51:57 przez TimeBandit
HiRosH
W historii ludzkości było sporo korporacji, które miały ogromny monopol na ludzkie życie. Ale w żadnych nie było prezia, który by pociągał za sznurki w taki sposób jak zaprezentowano w filmie.
W takich korpo władza jest zdecentralizowana i nie ma miejsca na syndrom boga. Od razu wyjebie cie zarząd, w którym jest wiele rekinów i grup interesów. Nie ma prezia, który sam odwala czarną robotę.
Zmieniony 2017-10-09 18:07:11 przez TheNightmar
No ale teraz trochę krytykujesz nie film, a cały gatunek cyberpunk. Bo to jest w zasadzie standard, że w tej literaturze / filmach jest jedna osoba pociągająca za sznurki, potężniejsza niż ktokolwiek inny na świecie.
I tu zostaje tylko kwestia, czy ten motyw jest dobrze zrealizowany, czy nie. IMO jednak wyszło dobrze, jakkolwiek nie wyeksploatowany nie byłby ten motyw.
Zmieniony 2017-10-09 18:14:43 przez IceColdKilla
No, to gorzej dla tego całego cyberpunku :)
131# tutaj chodzi bardziej o to zeby moc spersonifikowac czarny charakter. W cyberpunku te superkorporacje czesto pelnia funkcje glownego bad guya, wiec przedstawia sie je w postaci jednej osoby ciagnacej za wszystkie sznurki, zamiast realistycznego modelu korporacji:P
Zmieniony 2017-10-09 18:36:52 przez IamHom3r...
Jesteś pewien że nie było? Korporacje nawet w naszych czasach potrafią być bardzo brutalne. Potrafią całe rządy obalać za pomocą najemników, tylko po to by stworzyc nowy rząd który da im lepsze kontrakty. To skomplikowany temat na osobną dyskusję. Film posługuje się pewną kalką, zgadza się, ale to jest cyberpunk a nie dokument.
Łooo! Ale się rozpisaliście. Nie wiem czy znajdę czas, żeby to przeczytać :) Zerknąłem tylko odrobinę, ale dzięki za uświadomienie, że origami to była owca. Do tej pory myślałem, że to był byk/krowa i zastanawiałem się, co to może oznaczać (moment ze znalezieniem jednorożca na podłodze pod koniec pierwszego BR zrył mi łeb).
Teraz coś innego, bo chyba nikt o tym jeszcze nie wspomniał - wyjaśnijcie mi na czym polega sprawdzanie tożsamości K w komisariacie poprzez szybkie oddanie zadanych fraz. Hm?
Zupełnie nieistotna ciekawostka:
W momencie kiedy K odwiedza kryjówkę Decarda, nad wejściem widnieje duży napis po koreańsku. Był on na tyle wyeksponowany w kadrze, że wydawało mi się że może to być coś istotnego. Oczywiście zanotowałem sobie to w pamięci i po powrocie pierwsze co zrobiłem to odpaliłem translator.
Otóż napis (행운) oznacza: luck lub fortune.
Niestety żadna wielka tajemnica nie została w ten sposób odkryta, ale w jakimś celu musiał on tam zostać umieszczony. Czy to miejsce to nie było po prostu kasyno? Wcześniej cały czas sądziłem że to jakiś hotel, ale może jednak ten napis miałby wtedy większy sens w tym przypadku.
I pytanie do NW. Czy któryś fanatyk oryginału oglądał scenę, gdy Deckardowi przedstawiona zostaje oddtworzona Rachel i od razu stwierdził: "Pfff! Przecież ona miała inny kolor oczu!" Fajny smaczek i zgrabnie wpleciony w fabułę.
BR2049 <3
no jasne że to było kasyno połączone z hotelem
Legho
miala brazowe :<
Rasalgethi
zdaje sie ze chodzi o szybkosc reakcji na frazy. gdy ten sie wahal te frazy dotyczyly rzeczy ktore zaczal odkrywac, biorac pod uwage nature nexusow9 raczej nie bylo to porzadane
Zmieniony 2017-10-09 19:36:34 przez TimeBandit
A to nie była właśnie zmyłka? Deckard powiedział, że miała zielone oczy, tylko żeby zbić z pantałyku Wallace'a (nie udało mu się to) i żeby samemu sobie zracjonalizować sytuację i znaleźć odwagę, by się odwrócić.
A skoro mowa o innych językach (poza koreańskim) - wychwyciłem na pewno rosyjski i niemiecki, ale wydaje mi się, że w jakichś dziwnych odmianach, co ma sens, bo język ewoluuje i w dystopijnym Blade Runnerze na pewno brzmi inaczej, niż normalnie. Fajne jeszcze były te napisy rosyjskie, m.in. na szklarniach Sappera (w ogóle to mnie one mocno zmyliły, bo były bardzo eksponowane w kadrze, więc szukałem jakiegoś głębszego znaczenia, ale zdaje się, że nic z tego) czy reklamy w mieście. Ładnym smaczkiem były reklamy produktów "made in CCCP".
Zmieniony 2017-10-09 19:54:09 przez IceColdKilla
no powiedzial ze zielone ale w rzeczywistosci miala brazowe
czemu tak powiedzial? imo wlasnie po to aby sie jej pozbyli. jej widok mogl go zlamac i moze o tym wiedzial
Dla mnie to raczej on sam sobie chciał wmówić, że to nie jest prawdziwa Rachael. Wiedział, że jest identyczna, ale nie chciał jej, bo to nie ona sama. Był blisko złapania się w pułapkę. Więc po prostu pieprznął, że oczy były zielone, żeby się móc od niej odwrócić z czystym sumieniem. Ale i tak i tak był w szoku, że ją od razu zastrzelili.
https://www.youtube.com/watch?v=dZOaI_Fn5o4
ok 1:55 sceny z sierocinca -> faktycznie tylko dziewczynki maja wlosy nie na lyso + ubior chlopcow jest na niebiesko
kurwa nie daje mi to spokoj xd
Nie oglądałem jeszcze są jakieś epickie sceny jak ending Pris z jedynki :D ?
https://youtu.be/e9t5ikxjAQ4?t=107Zmieniony 2017-10-09 20:03:05 przez demoZe
Epickie? Przecież to właśnie trąci taką myszką i cuchnie głupotą lat 70/80, że bardziej się nie da. :P
A tam pierdolisz zajebiście się na ziemi telepała do tego ten krzyk to wszystko
Zmieniony 2017-10-09 20:05:50 przez demoZe
Swoją drogę beka z futurystów androidy miałybyć 2019 teraz 2049, potem 2109 za 500 lat chuja będzie a nie człowiek robot na ziemi.
ja czekam na alternate ending, to jest po prostu cudowne
https://www.youtube.com/watch?v=y8t9_081E9Y Dawergo
chyba kupie to unlimited zeby tylko chodzic na BR az do edycji blurej xddddd
Przecież to najgorsze zakończenie kompletnie niepasujące do filmu, było bodajże w teatralnej wersji a w Directors i Final Cut to wyjebali.
kurwa swiat umiera, szaro buro kurwa przez caly film, a ci se kurwa jada przez las :-D co za debil to wymyslil to pogratulowac
[149] nowyTHRASH mówi prawdę, a [147] TimeBandit kłamie
Z tego co czytałem to cukierkowo- słodkie zakończenie podobno narzuciła wytwórnia dla lepszej sprzedaży, podobnie jak też wyrżnięcie sceny z jednorożcem w 1982 r. czy głos zza kadru Deckarda, aby ludzie się nie pogubili w fabule, Scott nie chciał happy endu.
Dla fanów:
https://lekturaobowiazkowa.pl/na-ekranie/blade-runner-ktora-...zaczne tagowac posty #ironia chyba
Tak ciężko się przyznać, że kręcą Cię trzymanie się za rękę i tęskne spojrzenia?
Odetchnalem z ulga gdy nie zabili psa deckarda, serio. Od kiedy go zobaczyłem to bałem się że umrze
Xdddd
Tylko jak on sam otworzy butelkę whisky?
Ludzie Freysy uratowali psa? Nie zwróciłem uwagi.
To postapo więc zjedzą go, to wyjątkowo prawdopodobne w tych realiach.
Czy jeżeli replikanci zjedzą zreplikowanego psa, to podchodzi to pod kanibalizm?
Carlaberg - tracisz na IQ z kazdym postem..
widzialem film dzisiaj.
sciezka dzwiekowa bardzo dobra
duzo niedopracowan technicznych
glowny watek.slaby
imho: pierwsza czesc duzo lepsza. tam bylo widac pytanie: robot a czlowiek. a de facto w tej czesci: oprocz szybszego rozplodu robotow- to nic nie.bylo
Noo, te niedopracowania techniczne to były strasznie chujowe. No ale tak to jest, typowo hollywoodzka produkcja - co z tego, że budżet 150 milionów dolarów, jak i tak takie babole wypuszczają na ekran
Thor Ragnarok będzie lepszy
TimeBandit
to nie jest alternate ending, tylko ending z theatrical wersji
https://youtu.be/n70PtKIhitA?t=1m40sWreszcie ktoś mu napisał.
odstosunkujcie się od TimeBandita ja was prosze. Zaczyna się robić burdel, jeszcze jedna osoba poleci film ala thor w tym temacie to zdeptam mu hologramową dziewczyne.
5/10 to mocno naciągana ocena i film dostaje ją ode mnie tylko za smaczki nawiązujące do 1 części. poza tym BARDZO kiepsko. Jest to film aspirujący do kanonu S-F, ale poza aspiracjami niczym się nie broni. NIESTETY przehajpowany.
Chyba już nie dożyjemy genialnego filmu S-F. :<
Zmieniony 2017-10-09 23:51:38 przez uss.silentone
#169 oglądam bardzo dużo filmów i znajomi, z którym idzisiaj byłem w kinie także. nikomu z nas film się nie podobał, nie było "wow!", raczje mieszane uczucia i 5/10. kumpel, który przez wiele lat był redaktorem na jednym z topowych portali o grach i filmach dał 3/10.
film zawiódł oczekiwania. widać to po boxofficie (nie miał z czym obecnie konkurowąc, a wyszło słabo). a oceny na RT, imdb czy FW są mocno zawyżone chyba klasycznie z tego powodu, że oceniający doszukują się egzystencjonalnej głębi w tym filmie, której tam nie ma. Dają 8 czy 9 i nawet nie potrafią tego uzasadnić...
Kolega redaktor ma na nazwisko Serafin?
patrzac po boxofficie botox to arcydzielo, pewnie twoj kumpel redaktor dal 9/10...
nie bylo wow, no kurwa :-D
bandit przyzywam cie, jest pacjent na lobotomie
Zmieniony 2017-10-10 00:06:00 przez Dracklus
IMDB 51.000 ocen
8.6 średnia
Z tego prosty wniosek ,że część z was ma depresje
kolega to chyba nie przez przypadek juz "byl" redaktorem:D
Zmieniony 2017-10-10 00:27:22 przez IamHom3r...
#172 botox to gówno które bez oglądania ma u mnie 1/10. BR ma 5/10
#171 ŚG, FW i magazyn FILM.
#174 nom teraz pisze scenariusze dla netflixa ...
uzasadnijcie swoja ocene
u mnie 5/10
plusy:
-muzyka
-smaczki nawiązujace do poprzedniej czesci
- Edward James Olmos
- Harrison Ford
- w pewnym sensie rozmach wizji przyszłości.
minusy:
-fabuła
-słaby montaż
-fabuła
-brak polotu
-mineło 30lat między częściami, a sprzęt przyszłości wygląda jak gówno. rozrywkowe hologramy? XD
-przyszłośc, cywilizacja, 15mld ludzi, a po mieście latają 4 poduszkowce? XD
-fabuła
-pozostali aktorzy straszne drewno, nawte Jared Leto drewno...
Zmieniony 2017-10-10 00:32:45 przez uss.silentone
Pamiętajcie, jesli silentone ma odmienną opinie od waszej tzn, że jesteście dojebani, normalni i macie dobry gust, ponieważ dociarzowi od dziecka towarzyszy niedojebanie, nienormalność i ogromny popęd w stosunku do masywnych czarnych kolb.
Nie trzeba sie znac na dobrym na kinie zeby pisac scenariusze do filmow. Ostantio byl taki rezyser co sie nazywa patryk vega i jakis jego film wyszedl.
#176 chociaż oglądałeś ten film? gościu, który spuszcza się nad plakatem Inzaghiego będzie mi tu smuty pierdolił. weź już tam pospierdalaj do nory ocierać się o pluszowego Maldiniego...
Zmieniony 2017-10-10 00:34:38 przez uss.silentone
W sumie to nie jestem zaskoczony, u silentone pozytywne oceny dostaja tylko vody z doty.
#179a co ma do oceny filmu dota? wy pazie nie wiecie nawet co to jest dyskusja na jakies argumenty rofl.
"o chuj koles dal 5/10 filmowi ktoremu nie wiem dlaczego ja dalem 10/10, pocisniemy mu, bo to jest cool!"
po tych paziach to jeszcze, ale po Tobie ICK sie nie spodziewałem.
wyrobiłeś sobie taką opinie, ze nie warto z tobą poruszać jakiegokolwiek tematu.
wspominajac post w ktorym pisales jak wymagajaca jest dla ciebie gra z gatunku moba to rozumiem ze ten film mogl byc nieco ponad twoje sily
a czego w wyrazeniu: "dota jest najbardziej skomplikowana moba" nie zrozumiales?
ponad Twoje sily za to jest ogarniecie, ze film byl chujowy i ze wpadles w pulapke zachwytu nad przecietnoscia. malo tego, teraz bedziesz bronil tej opinii, ale od poczatku nie podales ani jednego konkretnego argumentu. Twoja cala postawa opiera sie na negacji tego co ja napisalem, bo w zupelnie innym temacie niz film sie kiedys tam ze mna nie zgodziles.
fuck logic. ale gratuluje - jestes na poziomie ttwizarda, czyli ameby sliniacej sie do plakatu ac milanu z 1996 roku.
Zmieniony 2017-10-10 00:47:25 przez uss.silentone
Czlowieku nie podales ZADNEGO ARGUMENTU. Wypisales pare myslnikow i od razu przyjales pozycje wieszcza narodow:D Mi sie film podobal mimo ze mam do niego swoje wonty. Ty wyjebales odmienna opinia zeby poczuc sie madrzejszym. Potwierdza to fakt jak silnie musiales sie wesprzec swoim znajomym "specjalista". Jesli chcesz wyrazic swoja opienia na jakis temat i pierwze co robisz to powolujesz sie na swoich znajomych to znaczy ze nie potrafisz takowej sformulowac samemu.
aaahaaa i nie przyszlo Ci do glowy, ze wracajac z kina paczka znajomych przedyskutowalismy juz ten film i podalem przyklad ocen znajomych w zestawieniu z zawyzonymi, w naszej opinii, ocenami na portalach tematycznych? no brilliant XD
ameba vol 2.0
Swoje argumenty opierasz na tym ze podziela je twoja paczka znajomych? Serio? Tak bronisz swoja opinie? Bo "przedyskutowaliscie" cos? Bo niby opinia kilku silentonow jest mniej obarczona bolem dupy niz opinia jednego silentonea?:D
ależ nasze opinie się różniły. od 2/10 do 6/10. to całkiem duży rozstrzał. tak czy owak oceny średnie lub słabe.
nadążasz?
Serio piszesz mi jaki rozstrzal opinii byl miedzy twoimi znajomymi? Czy ty SERIO wierzysz kogokolwiek obchodzi czy jeden z twoich pierozanow dal 3/10 a inny 6/10? Traszujesz film bez przytoczena zadnych konretnych argumentow, mam wrazenie ze nawet nie ogarnoles o czym twoi znajomi rozmawiali. Albo sami nie ogarniali ale to juz nie moj problem. Twoj post z argumentami to pojedyncze slowa, jak komentarze z filmwebu. Moze ty sam byles w kinie tylko po kazdej scenie sprawdzales co o niej pisza o niej w necie?
Zmieniony 2017-10-10 01:34:24 przez IamHom3r...
No i mi zepsuli taki fajny topic o filmie :(
Silentone nie ma nic złego w wystawieniu Blade Runnerowi niskiej oceny, ale jednak fajnie by było napisać trochę więcej niż kilka lakonicznych bullet-pointów. No i trochę osobiście ciężko mi podejść do twojej opinii z powagą, jeśli nawet nie zwracasz uwagi na zdjęcia, które chwalą nawet ci ludzie, którym nie podobał się BR 2049.
Skoro my jesteśmy paziami, którzy chuja się znają na filmach i go przehajpowali, to pokaż, jakim ty jesteś prawdziwym ekspertem i przedstaw nam swoją opinię. Ale nie w formie 5 klasy podstawówki, równoważnikami zdań w podpunktach, tylko się trochę wysil.
Silent ty i twoji koledzy chuja się znacie na temat filmów
eot.
A mój argument wygląda tak ,ze jak ktoś daje 2/10 filmowi co ma średnią 8.5 to jest paziem z bólem dupska.
Jesteście niesamowici xddd plus 38 myślę nieźle discuss a tu taki syf
Większość skip lecąc tylko po nickach, S1 słaby troll ;/ chociaż nie bo lykneli
Weq xdddd specjalnie dla ciebie będą pogrubione tagi xdddddd
Zmieniony 2017-10-10 05:28:46 przez TimeBandit
Troll czy nie troll, mnie striggerowało :(
Przeczytałem i nawet smiechlem ;P argument ze znajomym które pisze recki mnie rozjebał xd
W 171 IceColdKilla napisał:
[Pokaż]
IceColdKilla
xDDDDDD
Ttwizard szanuj Thora :((
Zmieniony 2017-10-10 06:39:54 przez TimeBandit
W 175 uss.silentone napisał:
[Pokaż]
Argumenty z dupy. Co to znaczy "bez polotu"? Za mało latających samochodów??? A co to kurwa jest. Coruscant z gwiezdnych wojen? Blade Runner to dystopijny świat a nie Valerian i Miasto tysiąca planet. Rozumiesz co to jest dystopia? A pomyślałeś że latajace samochody to tutaj luksus dla bogatych korpo szczurów i policji-narzedzia represji?
Slaby montaż? Ty chyba na głowę upadłeś. Gdzie słaby? Uzasadnij.
Fabuła? Że niby co jest źle z fabułą? Że za prosta? Obejrzyj oryginał- typ poluje na zbuntowane androidy. Koniec.
Obcy 8 pasażer nostromo pewnie też fabuła chujowa, bo jeden obcy bije załogę statku i na koncu ginie. Prosta jak chuj nie? No i nie ma laserów...
Matko...
Moim zdaniem mistrzowska jest scena pierwszej rozmowy K z córką gdy ta nie przerywa pracy, ta scena zapadnie mi na naprawdę długo w pamięci.
Fabularnie i względem sposobu przedstawienia tej fabuły to jest jeden z moim zdaniem lepszych filmów ostatnich lat, już pomijając fakt że moja koleżanka z redakcji wp.pl dała 9,5/10.
Oplaca sie pojsc na to w 4D? Czy az takich efektow nie ma?
Ponoć w przypadku br jest lipa. Wentylatory które nie są synchronizowane i nakładają się na inne sceny etc. Sam miałem iść ale wybito mi to z głowy
Ja bym radził pójść na normalne 2D- 3D olać, a 4D i ten maleńki ekran w tych salach olać zupełnie, ale co kto lubi.
Przez X lat, nie wiem ile już razy zastanawiałem się "po cholerę poszedłem na to 3D, skoro przez 95% filmu nie było żadnego super efektu, a tak naprawdę przyłożyli się do jednej sceny na krzyż". Poza Avatarem (zrobiony pod 3D), czy Hobbitem (48 klatek) ciężko mi nawet sobie przypomnieć jakiś udany film "w 3D".
W Blade Runnerze (nowym), raczej nie chodzi o super efekty specjalne i dynamiczne pościgi. To film z wolno rozwijającą się fabułą/akcją, strzelam, że najwięcej 3D będzie widać w 2 czy 3 scenach kiedy pada deszcz/śnieg i w jednej scenie z pszczołami.
to nie jest tylko 3d. masz motywy z wentylatorami, mgielkami wody, ruchomymi fotelami itd. po prostu tutaj to przeszkadza w ogladaniu gdy jakis wentylator zamiast sie wylaczyc w konkretnym momencie dziala i zaglusza dialog. te mgielki wygladaja ponoc swietnie i nadaja dobrego klimatu
kwestia gustu. ja wole imaxa gdzie napierdala i zwykly ekran
na 3d nie pamietam kiedy bylem ostatnio
Zmieniony 2017-10-10 09:23:44 przez TimeBandit
A o czym ja piszę? Byłem kilka razy na tym 4D, o które kolega pyta czyli 4DX i w ogóle mnie to nie ruszyło, te ruchome fotele, zapachy z tych mgiełek i inne bzdety. Irytowała mnie wielkość ekranu (jest mały) i jakość dźwięku w tych salach 4DX.
Też nie chodzę na 3D z zasady, ale jak już dam się wyciągnąć to tylko się utwierdzam, że to głupota w przypadku większości filmów.
ttwizard
Nie szukałem, nie zwracałem na to uwagi czy jest 3D, ale 4DX "jest" i ja bym osobiście olał i poszedł na normalną wersję.
Zmieniony 2017-10-10 09:33:03 przez Carlsberg
Ja na 3D tez nie chodze, ale bylem raz na 4D i mi sie spoboalo, ale wlasnie nie bylem pewny czy na BR sa tez takie efekty, gdzie to bedzie mialo racje bytu. Teraz juz wiem, dzieki!
tutaj masz recke
https://www.spidersweb.pl/rozrywka/2017/10/06/blade-runner-2...
znajomy identyko wrazenia
lepiej isc za polowe taniej na imaxa
Dobra poszedłem jeszcze raz ze względu na rzeczy o których rozmawialiśmy a nie byłem ich pewien
Joi mówi ze k opowiadał jej o wspomnieniu to już masę razy
Posiada info o koniu i dacie przed znalezieniem przez niego konia daty na nim
Retrospekcja to ewidentnie dziewczynka ubrania włosy oczy rysy
Ana wie że to jej wspomnienie. Gdy oglądam ta scenę po raz 3 że świadomością co to moze być tak już jestem pewien że ona wie co to za wspomnienie. Płacze bo widzi jak k to przeżywa myśląc że to jego. Komora może być po to aby nikt nie mógł od niej próbki pobrać.
Gość z sierocińca nie mówi nic oh its you. Pod groźba k (odznaka i punch w ryj) go oprowadza
Freysa mówi
You imagined IT was you
We all dreamed IT was us coś tam coś tam bo kto nie chciałby być tym dzieckiem
I dressed her on blue when time Has come to let her go. Tu chodzi o oddanie do sierocińca. Dzieci są tam ubrane na niebiesko. Wszyscy chłopcy lyso tylko dziewczyny z zarostem na głowie
Przez całą sekwencje u deckarda szukałem kwiatow, normalnych czy uschniętych. Nic
Zmieniony 2017-10-10 14:44:25 przez TimeBandit
Dzięki za wyjaśnienie z tym opiekunem sierocińca - jednak pojebałem.
Odnośnie Joi - wydaje mi się, że ona mogła być jakoś "w zmowie" z rebeliantami. Zaprosiła dziwkę należącą do ruchu oporu twierdząc, że ta się spodobała K, ale w sumie z tej sceny przy stoliku nie odniosłem jakoś tego wrażenia. Potem Joi nie powiedziała K o podłożeniu nadajnika, mimo że raczej powinna być w stanie to zauważyć. No i cały czas utwierdzała K w przekonaniu, że jest specjalny, że to rzeczywiście jego wspomeniani - tylko tutaj jest rozbieżność, bo Joi jako produkt ma właśnie mówić klientowi to, co chce usłyszeć, ale z drugiej strony to jednocześnie współgra z interesem rebeliantów.
IMO jedyną wskazówką odnośnie kwiatów są pszczoły w Vegas, bo nic innego nie dawało podpowiedzi, że gdziekolwiek indziej istnieje taka roślinność. Najwyżej mógł to być jeszcze tylko Sapper, który też hodował czosnek. A jak miał czosnek, to może i kwiaty jakieś sadził. Łatwiej by było, gdyby ktoś rozpoznał co to za kwiat.
Zmieniony 2017-10-10 15:09:55 przez IceColdKilla
Joi pojawiła się niby po podłożeniu nadajnika, gdy tamta oglądała konika. Był ten dźwięk
To że jest specjalny mówiła mi od dawna. Nie wiem już co o tym myśleć. Te rebele nie mają Bóg wie jakiej władzy a wg tej teorii powinni mieć wtyki wszedzie, ustawić plan lata temu. Wspomnienia musiały być wszczepione k lata temu
Serio nie wiem jak na to patrzec już. Im więcej oglądam tym wszystko wydaje się jeszcze bardziej chaotyczne
No i luv. Uważam ją za całkowicie tragiczna postać. Nie żaden wkurwiony terminator ale taka ofiara jak k. Później więcej o tym napiszę
Zmieniony 2017-10-10 15:27:12 przez TimeBandit
że to nie jest ostatni film o takim budżecie w niszowej działce.
klasyki klasykami ale to tak nie działa. najpewniej po prostu następne filmy będą miały mniejszy budżet
#211
Fani mogą być zadowoleni.
Krytycy mogą być zadowoleni.
Reżyser może być zadowolony.
Ale goście, którzy wykładają pieniądze mają w chuju czy film jest kultowy czy nie. Ich interesuje zwrot włożonej kasy. Na przyszłość będą wiedzieli, żeby nie robić takiego błędu, tylko zainwestować w Szybkich ich wściekłych 9, albo Transformersów 6. A najlepiej jakiś crossover - Vin Diesel kontra Optimus Prime. To by się sprzedało! Ludzie będą oglądać jak pojebani! :)
K vs Optimus prime, ostateczne polowanie
tiaaa
Blade Runner spokojnie jeszcze może wyjść na plus. Sporo ludzi poszło lub zamierza pójść więcej niż raz, dobre opinie idą jak poczta pantoflowa, DVD / Blueray na pewno się dobrze sprzeda, no i w sezonie Oscarowym film powinien przeżyć drugą młodość. Ja tam się nie boję.
Inna sprawa, że wytwórnie czasami doskonale zdają sobie sprawę, że film nie przyniesie wielkich zysków, ale mogą sobie na to pozwolić. Bo zarabiają na siebie innymi filmami, a jednak chcą mieć w swoim portfolio od czas do czasu film, który ma spore szanse na zgarnięcie masy nagród. Coś za coś.
spokojnie?
na plus potrzebuja ok 300-350
ja sie nie boje bo po prostu nie chcialbym szybko sequela. moze kiedys
poza tym to nie pierwszy tego typu przypadek ze taka perelka ma chujowy wynik. nawet nie niezadowalajacy tylko slaby. mad max tez zdaje sie ze kiepsko/srednio wypadl, ghost in the shell napewno wypadl slabo. zreszta arrival tez (tylko te 2 poprzednie byly tansze od br [50?])
Zmieniony 2017-10-11 12:36:14 przez TimeBandit
Mad Max przy budżecie produkcyjnym 150 milionów dolarów zarobił prawie 380 milionów. Na samych tylko biletach do kina.
Blade Runner nie wyszedł jeszcze na głównych azjatyckich rynkach, czyli Japonii, Korei i w Chinach, a tam taki film powinien mocno zassać.
Poza tym jeszcze pozostaje inna kwestia: filmy zarabiają na siebie nie tylko sprzedażą biletów. Tak jak to było z Valerianem, być może Blade Runner zarobił sporo jeszcze przed premierą, na sprzedaży licencji do dystrybucji.
W ogóle to porównanie do Valeriana wydaje mi się trafne. Jak tamten film zdołał wyjść na zero (albo lekki plus), to i Blade Runner da radę.
Film kozak bez 2 zdan. Klimat oraz sciezka dzwiekowa sprawiaja ze suty staja deba.
ta tylko mad max to maj 15'
http://www.boxofficemojo.com/movies/?id=furyroad.htm
otwarcie mial lepsze tez (prawie 50). 37x milionow, 150 produkcja. to nie jest jakis znakomity wynik umowmy sie. kojarze jakies wypowiedzi ze spodziewali sie lepszych wynikow ale nie pamietam juz kiedy to czytalem i kogo konkretnie. pozniej poszukam moze
nie ma co ukrywac ze kiepsko wyszlo. moze sie odbija moze nie, napewno liczyli na lepszy wynik. napewno tez liczyli na cos wiecej niz lekki plus. nie wiem ile w tym ich winy (marketing i promocje) bo nie sledzilem tego kompletnie
edt
http://www.boxofficemojo.com/movies/?id=powerrangers16.htm
lol power rangers. 40 otwarcie, 140 vs 100. ;d
Zmieniony 2017-10-11 12:56:25 przez TimeBandit
Trochę się nie dziwię, nie jest to film, na który idzie się z rodziną, a przynajmniej nie "tak łatwo", jak na "zwykłe", mniej wyszukane filmy (mówię o przeciętnym widzu).
Trochę słabo reklamowany był, to też ma spory wpływ na wyniki z pierwszych dni.
No i ma jeszcze kategorię "R" jako film = osoby poniżej 17 lat tylko pod opieką dorosłych.
Co to jednak za różnica, jak dla mnie to mogliby kręcić jak najwięcej takich "ledwo" zwracających się filmów, gdyby miały trzymać podobny poziom do tego, który zobaczyliśmy w Blade Runnerze.
Wiadomo, że łatwiej sprzedać Szybkich i Wściekłych 16 albo Rambo 7, bo target widza jest jest 10 x większy. Była tak i kiedyś, jest i teraz i będzie w przyszłości. Rambo "1" w 82 roku sprzedało się 2 x lepiej od pierwszego Blade Runnera z tego samego roku.
First Blood to był bardzo dobry film i nie chodziło w nim tylko o akcję więc trochę słaby przykład ale wiadomo co masz na myśli.
Carlsberg
->
Legho
dla mnie to mozna by robic mase roznch rzeczy ktore wychodza na zero (min komiksy) ale to niestety tak nie dziala ;p hajs hajs hajs a nie to ze film dostaje mase recek "br2049 > br2019" ;p
Zmieniony 2017-10-11 15:56:01 przez TimeBandit
btw na redicie wysyp pytan wlasnie o wspomnienia k. przegladam wiekszosc i raczej nikt nie wymyslil niczego innego niz to nasze, w wiekszosci nawet bylismy lepsi ;P
Mnie najbardziej rozwala, że niektórzy mają opinie "do 1 części się nie umywa" podając argumenty, że jest za mało akcji, przez co film jest nudny :) Praktycznie większość krytyki powiela to samo co było przy premierze starego Blade Runnera. Identyczny hejt na film, a prawda jest taka, że nowy BR jest bardzo zbliżony stylem do starego BR, w pewnym sensie oddaje hołd pierwowzorowi. Nie mam pojęcia czego niektórzy oczekiwali od filmu.
Dlatego też filmy o superbohaterach będą kręcone aż do bólu bo tego chce lud. Nawet niektóre osoby, które udają "krytyków" twierdząc, że BR z 1982 to klasyk nad klasymi, tak naprawdę nie chce oglądać takich filmów. To już przeszłość, teraz liczą się Avengersi.
Jestem trochę podrażniony niektórymi opiniami. Normalnie się nimi nie przejmuje bo zdaje sobie sprawe, że jest więcej ludzi ułomnych niż normalnych(z reguły ci normalni nie wdają się w dyskusje z debilami), ale kurde sukces kasowy BR mógłby otworzyć oczy producentom, że nie tylko spiderman po botoksie się sprzedaje ;/
Mam nadzieje, że hajs im się zwróci z nawiązką.
Zmieniony 2017-10-11 16:09:57 przez ttwizard
https://mindfulentertainment.wordpress.com/2017/10/09/fake-o...
dobry art odnosnie joi -> czy faktycznie byla tylko bytem ktory nawet przez sekunde nie wybil sie poza schemat
nowyTHRASH
Tak obaj wiemy co miałem na myśli- różne gatunki, wystarczy sprawdzić jedną rzecz- ile razy przez ostatnie 30 lat w telewizji leciał film Rambo a ile Blade Runner. Rambo porusza się po bardziej "zjadliwej" tematyce dla przeciętnego zjadacza chleba i tylko tyle chciałem powiedzieć, że jest materiałem dużo bardziej "masowym".
TimeBandit
Wiem, że to tak nie działa i pozostając w duchu posta Legho jako "widz" pozostaje mi jedynie się cieszyć z tego co jest, że ten Blade Runner w ogóle wyszedł.
Zmieniony 2017-10-11 16:13:31 przez Carlsberg
ttwizard
no niestety ale narazie tego nie udowadnia, nie bede wklejac wynikow homecoming ale one sa miazdzace ;P ale ja bym tego nie porownywal i sie tym nie przejmowal. taki spiderman ma gigantyczny fanbase, mial swietna kampanie reklamowa. przeciwko dzialalo moze to ze to 3 spiderman w ciagu 10lat? no ale sie udalo
szkoda br w chuj, naprawde mi przykro ze notuje taki slaby wynik. poszedlem 3 razy do kina, jakies edycje tez kupie napewno. no ale wiecej nie moge zrobic :<
Zmieniony 2017-10-11 16:17:07 przez TimeBandit
Kazde rajtuzowo majtkowe kino akcji z glownego kanonu ma gigantyczny fanbase
nie kazde i malo kto podejdzie do spidermana. czy to filmy, kreskowki czy komiksy
Oprocz Ant-Mana to kazdy Marvelowi film byl maksymalnie nadmuchany hajpem
BR zarobil w otwarcie tyle co Alien: Covenant który jest totalnym gównem :/
covenant bedzie kiedys kultem jak stary br, kiedy juz swiat opanuja pedaly, a "i will do the fingering" bedzie niczym tears in the rain
jurassic world zarobil ponad 1,5mld dolców w box office. JURASSIC WORLD z 2015 roku. Jeśli jutro przypadkiem wyjdziecie na ulice zwróćcie uwage, że na 10 osób, 9 z nich to pierdolone zwierzęta z iq gaśnicy.
scena z fletem > jakakolwiek scena z bladerunnerow
Imo Ana to przykrywka. Dzieckiem Rachael i Deckarda jest K. Ana zaszczepila wspomnienie K. i kiedy dowiedziala sie ze to on, poplakala sie bo zrozumiala kim jest. Byla to jego ochrona, ktora zapewnila mu Ana, mylac ze K. jest zwyklym androidem.
Ciekawi mnie tylko czemu K. pozwolil Deckardowi spotkac sie z Aną. Czy te spotkanie nie naraziło całej tej trójki?
Zmieniony 2017-10-12 01:55:09 przez ktotoolo
Ogolnie to uwazam ze powstanie tej Joi ma wielkie znaczenie - zeby kazdy kto ja posiadal czul sie wyjatkowy. To mialo na celu maskowania sladow do prawdziwego dziecka R. i D.
Istnienie rebeliantow mialo na celu tylko i wylacznie ochrone dziecka. Wiedzieli kim jest. Ze jest nim K. I kiedy dowiedzieli sie ze K. poznaje prawde o sobie chcieli go zmylic, ze jest jednym z wielu ktory tak sadzi.
Co do wspomnienia o koniku - miala go jedynie ta wyjatkowa osoba. Konik byl jedna z kilku figurek Deckarda co utwierdzalo w przekonaniu ze jest to brakujaca czesc ukladanki.
Jeszcze chcialem napisac o tym na co ludzie chodza do kin a na co mniej.Ameryki nie odkrylem wiem. Ale przyklady co ludzie chca ogladac mozna mnozyc. Napewno nie sa to filmy gdzie trzeba troche uzyc mozgu. Jednym z lepszych przykladow sa walki w ksw - ilu ludzi czeka na walke pudziana czy koksa a ilu na prawdziwie skillowa walke 2 noname-ow? Tak samo jest i w kinach.
Ludzie wola uslyszec zjebany zarcik w filmie Vegi niz pomylsec troche i sie zastanowic nad glebia w filmie ktory do tego zacheca. Smutne bo w moim miescie gdzie jest tylko 1 kino, takie gowno film jak botoks obejrzalo juz z polowe miasta a na br:2049 w dzien premiery bylo z 10 osob. A i to sie okazalo ze 4 osoby pomylilo sale i weszli na br zamiast botoks xd
Zmieniony 2017-10-12 04:46:25 przez ktotoolo
to pewnie silent z kumplami
XDDDDDDD
CD tych interpretacji. To można w zasadzie interpretować na różne sposoby bo film dał takie info że niczego nie wyklucza. Pozornie prosta historia ;)
Pokażcie mi film który miał kategorię R i rozbił box office. Kategoria to bardzo ważny aspekt jesli chodzi o frekwencję w kinach, bo głównie młodzież do kin chodzi. Ja szanuję Scotta i Villeneuva że nie zmiękczali BR dla hajsu, tylko zrobili taki film jak chcieli.
A jeśli chodzi o masowanie filmów na podstawie komiksow, to ja nie rozumiem Hollywood. Kręcą kolejne rebooty SpiderMana jakby nie można było nakręcić porządnie takiego Thorgala, albo Yansa. To zajebiste historie- gotowe hity.
Logan prawie 90m koszt produkcji o 1/3 mniejszy od br
Deadpool ponad 130m koszt produkcji 1/3 br
Spidermana robią bo potrzebny im do mcu
Zmieniony 2017-10-12 06:58:07 przez TimeBandit
http://www.latimes.com/entertainment/movies/la-et-mn-blade-r...
Fancher: Well, I didn’t before but I do now — because of your ending. In my script, Deckard died at the end, but you have him live.
The first time Ridley and I ever considered doing a second “Blade Runner,” in 1986 or whatever it was, I came up with an idea about Deckard and his next job — and it’s kind of horrifying what happens in my little fantasy.
Now that Deckard lives, that idea is back in my head. But I’m not going to tell you what it is.
:( caly wywiad spoko
No fakt, zapomniałem o Deadpoolu. Ale to był na prawdę wyjątek. Cały filmowy światek pokazał że można zrobić R-kę i zarobić. Fani komiksów to teraz dorośli ludzie i chcą rozrywki dla dorosłych. Oby było tego więcej.
jaki wyjatek, a logan? nie chce mi sie szukac wiecej filmow po R i te 2 z glowy tylko napisalem
Forsowanie tezy na sile
Zmieniony 2017-10-12 14:31:47 przez TimeBandit
Najlepszy film s-f jaki widziałem od dawna.
Blade Runner 2049 - Director's cut 6h30min incoming ... :)
seerio? dla mnie bomba ":D
2 tygodnie pozniej finalcut 8h23min, ponoc bilety po blisko 150 zł
DV juz oficjalnie stwierdzil, ze wersja kinowa to wersja ostateczna... ale skoro on przywiazuje tak wielka uwage materialowi zrodlowemu to grzechem by bylo, gdyby za pare lat nie wypuscil recuta
zastanawiam sie czy to potrzebne tutaj?
Ide dzisiaj 2 raz do kina. Na jakie sceny zwrócilibyscie jakąś specjalnie uwage?
sierociniec
instytut any
sapper
wiekszosc z joi
freysa
deckard myslalem ze bedzie cos wiecej ale nic tam nie zauwazylem
Zmieniony 2017-10-13 16:45:43 przez TimeBandit
Jestem tu. Byłem, widziałem. Elo
koovi dawaj recke!
Wynik box office br 2049 to jest jakiś kurwa dramat :/
Zmieniony 2017-10-13 17:10:27 przez Blue_Man
Może i nie jest potrzebne, bo to film kompletny, ale mimo wszystko chętnie bym zobaczył więcej scen, nawet gdyby były gorsze od tych, które były w kinie.
Ta scena Goslinga wydaje się ciekawa z aktorskiego punktu widzenia, może kiedyś ją wypuszczą
ah i jedna kwestia o ktorej zapomnialem
deckard pytajac sie luv gdzie sie wybieraja slysze "home"
hm czemu? rozumiem ze kierowali sie do kolonii (w tej scenie widac jak leca w kierunku jakiegos mocno podswietlonego obiektu za woda -> jakas stacja rozumiem). czemu mowi o tym jak o domie?
zdaje sie ze ona tutaj na ziemii ogarniala wszystko za wallace gdy jego nie bylo, deckard tez z tego co wiemy nigdy nie opuscil ziemii. nie rozumiem tego "home"
Zmieniony 2017-10-13 17:52:50 przez TimeBandit
Ten punkt za woda, to byl imo statek kosmiczny wiszacy nad miastem (widac go bylo chyba w jakiejs wczesniejszej scenie). Mowi nawet pilot, ze musi wracac, do nie podleci tak wysoko.
Z tego, co pamietam, to kilka razy bylo w filmie zaznaczone, ze tak naprawde kazdy by chcial wydupcac z ziemi i leciec na kolonie. Ziemia jest skonczona, umiera, jeden wielki syf.
Druga sprawa, ze androidy zawsze sluza na koloniach, tam jest ich miejsce i tam jest ich najwiecej. Na Ziemi nie sa mile widziane, ew. sa tylko tolerowane, bo wykonuja prace. Wiec moze stad "home" - ze leca do kolonii, gdzie Luv by byla bardziej u siebie.
Ja tak to rozumiem.
To natomiast dodaje do pytania, czy Deckard jest replikantem :D
Dla mnie tez bomba. Niech wrzuca wszystko co zostalo okrojone i heja :)
aha i jedno jeszcze (again :D)
polecam przyjrzec sie oczom/twarzy niandera. najlepiej widoczne jest to w scenie gdy odpowiada deckardowi ze ma miliony dzieci
to ze jest slepy to wiadomo, jednak caly obszar wokol oczy wyglada jakby mial tam mase operacji/implanty etc
#111 Johny Walker
#222 nie byl R przeciez? 15+
#260 tez nie ogarnalem, moze leca do miejsca gdzie zostali stworzeni, tym samym implikujac ze Deckard jest replikantem? ;)
Ogolnie to przeczytalem topic i obejrzalem film.
Co za klimat, chyba najlepszy cyberpunk jaki powstal. Cala masa dlugich, pieknych ujec z genialnie dobrana muzyka - pomaranczowe sceny przed spotkaniem Deckarda ehh!!
Swietnie wykreowane postacie, nawet Jared Leto zrobil robote.. aktorka grajaca Joi to przeciez ideal kobiety.
Wiekszosc moich watpliwosci widze juz omowiliscie, dalej tylko ten kwiatek mi siedzi w glowie, o co z tym chodzilo? Jedynym zalazkiem zycia wydawalo sie miejsce w ktorym Deckard trzymal pszczoly, co za tym idzie rosliny musialy byc w poblizu. Czy Deckard mogl w jakis sposob go tam podlozyc? Jesli nie on to kto? Przeciez nikt inny nie wiedzial o jego lokalizacji. Czy moze zle to interpretuje i rosliny byly tez w innych miejscach?
Ujęcia z początku filmu pokazują że cała okolica jest po prostu jałowa. Większość jest pod jakimiś szklarniowe podobnymi budowlami.
Stawiam że deckard przez sappera podlozyl. Mieli pewnie jakieś kontakty które by to umożliwiły
CD home no na to wygląda że tam replikanci są produkowani i luv stamtąd pochodzi. No i kolejny argument za deckardem replikanten
"...nawet Jared Leto zrobil robote..."
nie wiem o co Ci chodzi stary, przeciez Ville Valo od zawsze gra lepiej niz spiewa o.o
Zmieniony 2017-10-14 12:02:34 przez TaSteOfInDia
nie rozumiem tego nawet jared leto. to dobry aktor, chodzi o SS? to raczej nie byla jego wina
Co do kwiatka, to jak się pojawiły pszczoły, to myślałem, że zaraz będą kwiaty. Ale nie było totalnie, więc nie wiem do końca jak to interpretować
gdyby pokazali kwiaty to by nie bylo zadnej rozkminy. tak to interpretujesz
Eh no umie odgrywac role ale nie macie tak ze was irytuje jego aparycja i styl bycia? Mozna umiec grac ale jednak pewnych rzeczy nie da sie przeskoczyc :D
Czego mi brakowalo to troche za malo Wallace'a wlasnie, spodziewalem sie wiecej wizualizacji jego potegi po tym ostrzale rakietowym ale podejrzewam ze pewnie sie to pojawi w jakims przyszlym sequelu podczas rebelii, na co czekam z niecierpliwoscia :)
Byłem wczoraj na tym filmie. Rewelacja, jestem fanem twórczości Dicka jak i pierwszego Blade Runnera.
Nie czytałem wszystkich postów (tak do #50) ale mam wrażenie, że szukacie czasem czegoś czego nie ma a jest wytłumaczone w filmie.
K/Joe, nie jest bratem Any, w najmniejszym stopniu. Nie jest też zaplanowanym kozłem ofiarnym. Ana była w megabezpiecznym miejscu i dobrze zaplanowanym alibi, a jedyne dane mówiły o tym, że przeżył chłopiec, dziewczynka zmarła. Sfabrykowane. Była tylko dziewczynka, a wszyscy szukali by tylko chłopca.
Ana przygotowuje dla Wallace'a wspomnienia w sposób masowy jako podwykonawca, nie kontroluje ani nie nadzoruje gdzie te wspomnienia trafiają. Samo w sobie wspomnienie nie mówi o niczym bez kontekstu, gdy K nie trafił na drzewo z tą datą to nigdy by mu nie przyszło do głowy, że jest tym dzieckiem.
IMO to wyglądało tak:
LAPD zamawia androida do bycia Blade Runnerem, wśród mnóstwa wspomnień wybierają właśnie te, dlaczego? Bo w tym wspomnieniu "bohater" jest niezłomny, walczący do końca, idealne cechy dla policjanta lub łowcy. Nikt nie spodziewał się, że dojdzie do takiego zbiegu okoliczności, że K trafi na tą sprawę (Blade Runnerów w świecie na pewno jest więcej)
Sam Deckard nie zna K, nie bierze go za syna czy cokolwiek.
Ruch oporu sprawdza Joe bo ten węszy w sprawie której oni kryją (dziecko), chcą wiedzieć dlaczego to robi.
K/Joe jest tu bohaterem tragicznym, przez większość filmu jest kreowany na bohatera, wybrańca, reżyser nieco bawi się z widzem by potem sprowadzić wszystko do parteru. Czyż to nie przypomina współczesny świat? Rodzice zawsze wmawiają dziecku, że jest wyjątkowe i osiągnie dużo, potem zderza się z rzeczywistością.
A i jeszcze apropo home: W książce ludzie lecieli na Marsa i rząd by zachęcić do takiej podróży dawali androida na własność gratis. Tyle, że androidy uciekały z Marsa na Ziemię (obecność ich na ziemii nie była legalna). Ziemia dla nich była rajem, Mars piekłem, odwrotnie niż dla ludzi którzy marzyli o życiu na Marsie.
Więc imo chodzi o fabrykę ew stary budynek Tyrella.
budynki tyrella byly pokazane w filmie
cd reszty -> duzo by pomoglo gdybys napisal to jeszcze raz po polsku
Zmieniony 2017-10-15 17:37:04 przez TimeBandit
No dobra, może trochę zbyt chaotycznie to napisałem, sry.
troche ;d pozniej odpisze na reszte bo z telefonu wyjdzie mi podobnie jak tobie;d
Zmieniony 2017-10-15 18:22:47 przez TimeBandit
Byłem wczoraj na tym filmie. Rewelacja, jestem fanem twórczości Dicka jak i pierwszego Blade Runnera.
Nie czytałem wszystkich postów (tak do #50) ale mam wrażenie, że szukacie czasem czegoś czego nie ma a jest wytłumaczone w filmie.
K/Joe, nie jest bratem Any, w najmniejszym stopniu. Nie jest też zaplanowanym kozłem ofiarnym(bo i takie tezy tu się pojawiały). Ana była w mega bezpiecznym miejscu i z dobrze zaplanowanym alibi, a jedyne dane w starych archiwach mówiły o tym, że przeżył chłopiec, dziewczynka zmarła, to są te dane o których wspomniał Deckard, że zmienili. Rachel urodziła tylko dziewczynkę, chłopiec istniał tylko wirtualnie i na papierze. Jeśli ktoś chciałby znaleźć dziecko, szukałby chłopca, dzięki temu Ana była bezpieczna.
Ana jako podwykonawca i samodzielna firma przygotowuje dla Wallace'a wspomnienia w sposób masowy, nie kontroluje ani nie nadzoruje gdzie te wspomnienia trafiają. Samo w sobie wspomnienie nie mówi o niczym bez kontekstu, gdyby K nie trafił przypadkiem na drzewo z tą datą to nigdy by mu nie przyszło do głowy, że jego wspomnienie może być prawdziwe.
IMO to wyglądało tak:
LAPD zamawia androida do bycia Blade Runnerem, wśród mnóstwa wspomnień wybierają właśnie te, dlaczego? Bo w tym wspomnieniu "bohater" jest niezłomny, walczący do końca, idealne cechy dla policjanta lub łowcy. Nikt nie spodziewał się, że dojdzie do takiego zbiegu okoliczności, że K trafi na tą sprawę i trafi do miejsca gdzie dziecko się urodziło (Blade Runnerów w świecie na pewno jest więcej)
K/Joe jest tu bohaterem tragicznym, przez większość filmu jest kreowany na bohatera, wybrańca, reżyser nieco bawi się z widzem by potem sprowadzić wszystko do parteru. Czyż to nie przypomina współczesny świat? Rodzice zawsze wmawiają dziecku, że jest wyjątkowe i osiągnie dużo, potem zderza się z rzeczywistością.
A i jeszcze apropo "wracamy do domu": W książce ludzie lecieli na Marsa i rząd USA by zachęcić ludzi do osiedlania się na Marsie dawali replikantów za darmo, by ludzie nie czuli się samotni (taka Joi tylko, że 30 lat wcześniej). Tyle, że androidy uciekały z Marsa na Ziemię (obecność replikantów na ziemii nie była legalna). Ziemia dla nich była rajem, Mars piekłem, odwrotnie niż dla ludzi którzy marzyli o życiu na Marsie.
Więc imo chodzi o fabrykę ew stary budynek Tyrella.
Jeszcze apropo Joi i Replikantów wysyłanych na Marsa. Gdy oglądałem film miałem wrażenie, że to zamierzona ironia, że kiedyś tworzono androidy by ludzie nie czuli się samotni, a teraz android K/Joe sam korzysta z holograficznej towarzyszki by nie być samotnym.
Mam nadzieję, że teraz jest lepiej. ;) Możecie wskazać fragmenty nie jasne, to wtedy łatwiej mi będzie wytłumaczyć o co mi chodzi.
ok
ad1 -> decard nie mowi jasno jakie dano i jak sfalszowano. wiec tutaj caly akapit to spekulacje jak nasze
ad2 -> nie wiemy jakie sa zaleznosci pomiedzy LAPD - Ana - Nianderem. wiemy tylko ze ona zajmuje sie wspomnieniami, niander ma wplywy na LAPD, a LAPD do swoich replikantow potrzebuje wspomnien. tutaj też spekulujesz jak my ;) a wspomnienie już mu cos mowilo o czym mowi Joi -> ze K opowiadal jej to wspomnienie mase razy a ona mu mowila ze to cos oznacza
ad budynki tyrella -> one sa pokazane ze sa obok budynku niandera. obiekt do ktorego lecieli byl poza miastem, za woda. na dodatek byl bardzo mocno podswietlony a tyrellowe budynki wygladaly na wylaczone calkowicie
reasumujac to tylko spekulacje jak nasze. film zostal tak zbudowany ze mozna mase roznych teorii i interpretacji dac i nie da sie niczego obalic w zasadzie. w tym nawet tego ze gdy deckard mowi ze byli tropieni to mogl miec na mysli rebeliantow ;P cala historia jest prosta tylko ze tyle obszarow zaciemniono a dialogi tak poprawdzono ze gdyby ktos chcial to wyjasnic to maja spokojnie kilka opcji na kazdy watek
kolejna zjebka w boxoffice, brakuje 250mln do wyjscia na zero, kappa
na zero to nie, przy 400 juz zarobia i nie bedzie mozna mowic o porazce finansowej
"Sumując, na koncie 158,6 mln dolarów przy budżecie 150 mln dolarów (niektóre źródła mówią o 180 mln dolarów) + koszty promocji. Analitycy twierdzą, że film musiałby osiągnąć minimum 400 mln dolarów, by wyjść na zero, a jest to coraz mniej prawdopodobne, bo w przyszłym tygodniu dystrybutorzy będą zmuszeni zmniejszyć liczbę świecących pustkami kin."
sad
sauce?
ad reszta (czyli calosc.. nvm)
no 150 to wiadomo ze nie wyszli na zero bo a to kina a to promocja etc. mowi sie ze potrzebuja conajmniej 300 aby wyjsc na zero a 400 to byłoby juz cos co by oznaczalo ze film nie byl tragedia finansowa. co by w sumie sie zgadzalo biorac pod uwage inny filmy ktore tu wrzucalem. czesc miala podobne wyniki sprzedazowe przy podobnej produkcji i uznawano ze zarobili swoje. bez szalu ale still
Zmieniony 2017-10-16 00:13:16 przez TimeBandit
Świecące pustkami kina? Jak ja byłem swoje dwa razy to zastałem pełne sale.
Byłem w sobotę i też full sala.
blade runnera starego poogladalm tydzien temu, wczoraj bylem w kinie na nowym i sie nie zawiodlem
moze i film jest zbyt rozciagniety, za dlugo buduje klimat, dla sporadycznego widza 90 minut elektronicznej muzyki i powolnego chodzenia korytarzami to jednak za duzo
nadal uwazam, ze na film warto pojsc - gra Gosliga, ladunek emocjonalny tego filmu, jego przeslanie - rewelacja
co do niedopowiedzen - chyba za bardzo rozkminiacie
timeline (imo):
1) dekard rucha rejczel
2) rodzi sie ludzik z androida(corka), android umiera
3) dekard przekazuje androidom corke, bo by miala przejebane jak by do niej dotarli. ojciec byl scigany, przez rejczel
4) dekard mowi im jak ja ukryc a sam znika
5) androidy oddaja mala do sierocinca, same nie moga sie nia zajac, jakos docieraja do bazy danych ludzi, tam duplikuja wpis, oznaczaja dziewczynke jako trupa, plec duplikatu zmieniaja na chlopca - chlopiec teoretycznie znika, obstawiam, ze tutaj dziewczynka trafila spowrotem do androidow
6) wallace wykupuje resztki tyrella,tworzy nowa generacje, posluszna, sprzedaje ja policji, co pozwala luv swobodnie poruszac sie po LAPD, nikt nie byl zaskoczony jej obecnoscia, jedynie laborant tym, ze zabierala probki, na co pokazala mu fejkowy papierek
7) wallace jest swiadomy tego, ze tyrell pozwolil androidom sie rozmnazac i chce miec do dyspozycji androida starej generacji, dlatego lupa leci na kazde zapytanie do starych danych
8) tu sie zaczyna film, joe, ktory dostal wspomnienie corki dekarda, likwiduje sappera, znajduje szczatki starego androida ktory urodzil, szuka danych i trafia do wallaca, gdzie zaczyna sie tym zajmowac luv
pytania:
1) skad wallace wie, ze androidy moga sie rozmnazac?
- nie wiem
2) jakie sa motywy do dzialania wallace'a? dlaczego chce tak bardzo wprowadzic prokreacje do androidow?
- chyba chodzi o to, ze mogl stworzyc ich ograniczona ilosc,
3) ale co go ograniczalo?
- nie wiem
4) skoro corka dekarda startowala z androidami za soba, ktore ja odizolowaly od swiata - wiedziala o swojej przeszlosci? czy zmyslila historie o chorobie i to, ze zostawili ja rodzice pod kopula, ale o nia zadbali? czy moze wie, ze androidy sie nia opiekuja i zalatwily jej dobra robote/sprzet, a robote zalatwila sobie sama? ;)
- nie wiem
5) na koniec, dlaczego corka dekarda wszczepila androidowi swoje wspomnienie?
- obstawiam chwile slabosci, wiedziala, ze to nielegalne, a mimo to - zrobila to
imo w takiej interpretacji sie raczej wszystko klei
sam film - 8/10, takie mocne, bo ujecia, swiatla, Goslig, ktorego sam jakos nie lubie - miazga. dwa punkty leca za tempo i jednak troche chaotyczna historie, ktora trzeba interpretowac. rozumiem, zeby rozkminiac film i kleic fakty, zeby wpasc na faktyczna, jednolita linie, ale jak sa niejasnosci to robi sie slabo
tak jeszcze rzucilem okiem - zgadzam sie z #276
Zmieniony 2017-10-18 10:55:59 przez pre7ender
1)
przejal archiwa tyrella -> dowiedzial ze ze deckard i rejczel to byly replikanty z zdolnoscia prokreacji. stad interwencja luv i pytanie do deckarda odnosnie zaprogramowania
2)
no mowil ze chodzi o rozwoj -> do rozwoju sa potrzebne masy
3)
proces produkcyjny, ograniczony i wolny. prokreacja zrzuca ciezar na samych replikantow i przebiega o wiele szybciej
4)
imo wie o przeszlosci, izolacja to jej ochrona przed wykryciem za pomoca testow/probek. nikt nie chce stracic specjalisty wiec nikt nie ryzykuje
5)
nie wiadomo czy to ona, jedna z wielu niewiadomych
Zmieniony 2017-10-18 11:07:25 przez TimeBandit
dzieki!
5) faktycznie, wspomnienia mogly byc przydzielane przez kogos innego
#288
To pewne ze deckard to replikant?
to jest takie cos w stylu 'wszyscy wiemy jak jest ale nikt tego nie potwierdzi na ekranie wiec bawimy sie niedopowiedzeniami"
ogarnij sobie jakies analizy jedynki (jednorozec, deckard jako chujowy lowca etc)
to by pasowalo do teorii o ich dziecku i scen z nianderem gdy ten mowi o zaprogramowaniu; jego wiedzy o dziecku (przejecie archiwow tyrella)
Zmieniony 2017-10-19 20:30:21 przez TimeBandit
jestem po seansie
Pod wzgledem technicznym film bardzo dobry, piekne ujecie ze znakomita muzyka w tle, jednak to dzielo jakos emcjonalnie na mnie nie zadzialalo
Przez pół filmu zastanawiałem sie o co chodzi i to byla najciekawsza czesc mojego seansu, a gdy dowiedziałem się, że Joe jest tym "zrodzonym" czekałem na finalną konkluzję
I tak, dowiedziałem się, że K jednak nie jest tym za kogo się uważał, i tyle. Nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia. Cała ta niby skomplikowana historia nagle zrobiła się tak prosta, ze poczułem pewien niedosyt. Bardzo liczyłem, że fabuła wbije mnie w fotel, niestety oprócz pięknych trochę przydługich ujęc, nic wielkiego już tam nie znalazlem.
Aha i strasznie mało ropzisanych postaci Przez trzy godziny obserwujemy przede wszystkim głownego bohatera i jego hologram. Jeżeli ktoś nie za bardzo go polubił lub był mu obojetny jego los, nie miał z kim sie utożsamiać, dlatego tez oglądał bez emocji.
Zmieniony 2017-10-19 20:47:00 przez Oscar
Tak apropo też wam nie siadło rola/postać Jareda Leto? Jak dla mnie to była najwieksza bolączka tego filmu.
No generalnie wystapili prawie sami znani/dobrzy aktorzy, ale jakos spodziewalem sie kogo innego w tej roli, jakiegos starszego aktora, chociaz moze do starszego nie pasowalby ten wizerunek swira :)
wg mnie wypadl swietnie. ale poki nie napiszesz co w nim bylo takiego zlego to nie mam jak sie do tego odniesc
Pozwolę sobie wrócić do sprawy oczu.
https://www.youtube.com/watch?v=nVlVTY-Pn9Q
Tak, nie o kolor oczu Rachael mi chodzi. Oczy są kluczowe w BR. U części postaci z pierwszego filmu w pewnych scenach widzimy w oczach dziwny refleks. W obu filmach jedną z pierwszych rzeczy jakie widzimy jest zbliżenie na oczy.
Dlaczego oczy Wallace'a były inne? Dlaczego był ślepy? Dlaczego nie sprawił sobie nowych oczu, takich jakie mieli produkowani przez niego replikanci? Przecież raczej bez problemu mógłby sobie takie sprawić. Dlaczego używał, hmm, implantów i systemu zewnętrznych kamer w ich miejsce? Możliwe że to dawało jakąś przewagę, lepsze widzenie (np. w 360 stopniach). O czym to wszystko ma świadczyć - guru transhumanizmu przekracza kolejne granice? Czy nie da się mieć normalnych oczu i ulepszenia w postaci zewnętrznych kamer?
odpowiadając na 2 pytanie odnośnie niandera -> w scenie z deckardem gdy mowi ile ma dzieci jest zbliżenie na jego twarz, w dobrym świetle -> widać że wokól oczu ma jakieś ślady, wygląda to bardzo dziwnie. ślady po operacji/wypadku? celowe/przypadkowe?
Hahahahaha sobotni wieczór, msg od kumpla który siedzi w knajpie:
"Jeszcze chwilę posłucham jak przy stoliku obok gość tłumaczy że do pierwszego blade Runnera muzykę napisał van hailen i komuś wyjebe kuflem"
Haha, padłem XDdd
zimmera z jakimś heilenem pomylić omfg
W poprzednim BR Vangelis robił muzyke a nie Zimmer
vangelsing nawet nie stal obok br, oby zimmer utrzymal poziom z 1 i 2 czesci gdzie po prostu zrobil mistrzostwo
This weekend, for example, Warner Bros. is putting out a white flag on “Blade Runner” after three tough weeks. They’ve cut the number of theaters showing Denis Villeneuve’s beautiful film by 855. So far, “Blade Runner” has made just $66 million. Audiences have not clamored to it. And now, week by week, Warners will quietly take it away.
http://www.showbiz411.com/2017/10/21/hollywood-ending-big-st...Zmieniony 2017-10-22 16:42:45 przez TimeBandit
Jak Van Wilder nie zrobi muzyki do trujki, to ja nawet do kina nie ide
To nie kelly familiy robiło muzykę do jedynki ?
ogarnij gosciu ze vangelis to poprzednie pseudo zimmera, janusze soundtrackow
Ta, a Zimmer to z niemiecka Pokój he he he
Czasami się gubię w tym kiedy trollujecie a kiedy nie.
Mogło pewnie być gorzej, to raczej nie miał być film na wynik w okolicach mld, a już jest 200 mln $, na gadżetach, wydaniach specjalnych BR też zarobią- sam kupię jakąś sytą edycję BR jak tylko wyjdzie. Wiadomo, że nie robią w sumie tyle co "Transformers: Na dworze u Króla Artura" albo "Szybcy i wściekli: latające czołgi", ale chyba to nie katastrofa, a po prostu słaby wynik.
Do 400m $ mogą docisnąć potencjał jest w silnym fanbase jeszcze w Jap i Chinach nie grali a to potencjsalnie 100-150m więc spokojnie powinni dać radę.
500 to byłby super wynik jak na taki film thriller suspense sci fi drama mystery retro wave
No w sumie nie rozumiem tego narzekania na slabe wyniki. Przeciez juz wyszli na plus a gdzie tam koniec zyskow?
zeby wyjsc na zero musza miec 400, takze jeszcze brakuje troche XD
niestety ale sądze że 350 mln to maks :/
byłem wczoraj, mocne 8/10 ode mnie
piękne ujęcia i przejścia, Denis Villeneuve robi robotę
Zmieniony 2017-10-23 17:49:27 przez TheBlade
co to za idiota z filmiku?
ten filmik specjalnie jest spowolniony czy oco chodzi ;s
właśnie wróciłem z kina.
film zajebisty. bardzo rzadko mam takie wrażenia po seansie, zwłaszcza w ostatnich latach. ale to było bardzo dobre, bardzo. wizualnie przepiękny - nie cukierkowy jak nowy ghost in the shell, a zarazem bardziej 'realny' niż np. mad maxy - z jednej strony zajebista technologia pokazana (hologramy itp), a z drugiej - normalność (np. palniki gazowe w kuchniach, a nie jakieś laserowe garnki; my też mamy np. smarfony teraz, a sramy do kibla, który właściwie się nie zmienił konstrukcyjnie od 100 lat). gra aktorska zajebista. fabuła dość spójna, ze zwrotami... może nie akcji, ale rozkmin :). humor (np. to takie westchnięcie K gdy deckard go pyta, czy mam cię dalej napierdalać po ryju, czy może się napijemy). wszystko super.
a to że silentone i jego paczka wyszła znudzona? film ma swój rytm, nie śpieszy się. jest długi. bo to nie jest film akcji, ze strzałami. to jest film filozoficzny. przecież on wyszedł z opowiadania: 'czy androidy śnią o elektrycznych owcach', czyli z pytania: czy androidy są jak ludzie, czym się różnią od nas - no i w takim razie, czym my jesteśmy. o tym wszystkim było opowiadanie dicka. o tym był pierwszy BR [pamiętacie taką scenę, gdzie rachel pyta deckarda: czy ty przeprowadziłeś ten test na sobie?], o tym jest teraz BR2049. kim jest K? człowiekiem? androidem? i co to w ogóle za różnica? no a wtedy - kim ja kurwa jestem? i czy to ma znaczenie?
tożsamość...
tak, dobre, soczyste kino. ale trzeba na to mieć czas. usiąść, obejrzeć, pomyśleć. raczej dla widza starszego, niż dzieciaków, co idą paczką na seans w sobotę wieczór i chcą 'się dobrze bawić'.
polecam 10/10
#314 wszedzie pisze sie o $150mln?
400m to tak raczej księgowość wersja panamska
nie, 150 milionow idzie na produkcje
drugie tyle idzie na marketing i promocje
ogólnie, jest jeszcze jedna ważna rzecz, o której wszyscy zapominają - a też daje hajs
mowa tutaj o product placementach, w tym wypadku Sony i Peugeot
i choć Sony raczej nie liczymy w kwestiach finansowych (bo to de facto ich film), tak Peugeot na bank sypnął hajsem
poza tym, Sony zyskuje wizerunkowo - ekwiwalent reklamowy
150 mln budget
300 mln zarobek w kinach
150 mln zostaje po odjeciu kasy ktora idzie do kina ( podzial 50/50 ogolnie bez chin)
takze zeby te zydomasony musialy myslec o kolejnej czesci filmu to musi zarobic min 500 mln co jest nieosiągalne. Szkoda ;(
“Blade Runner 2049” generated $16.6 million this weekend from 17,600 screens in 63 markets as it opened in its last two major markets with a third-place launch in China with $7.6 million and a first-place debut in Japan with $2.7 million — 18% ahead of “Interstellar.” The foreign total has hit $142 million for Sony, which financed the sequel with Alcon Entertainment. Warner Bros. is handling the domestic release, which has reached $81.4 million in four weeks.
no to jest 223,4 mln
zamierzam się wybrać drugi raz, o ile zmieszczę się z czasem, to dorzucę do puli kolejne 20 zeta
ja tam bylem 2x :p
Zmieniony 2017-10-30 22:02:17 przez TaSteOfInDia
https://youtu.be/sLxxbfsj8IM
Teraz już wiem czemu ten film jest taki zajebisty i klimatyczny. OLD SCHOOL BOYS!!!
https://i.redd.it/qgy2wwseruwz.jpg
moglbym tam mieszkac, jeszcze tylko plaszcz goslinga ;d
Czym dłużej jestem od seansu, tym większe uznanie mam dla filmu i na tym etapie w sumie to poszedłbym chyba na to drugi raz xd
a ponoc dzieci nie dorastaja
tydzien temu poszedlem po raz drugi do kina. Film podoba sie tak samo jesli nie bardziej jak za pierwszym razem, bo nie trzeba kminic historii i imion a mozna sie skupic na przepieknym wykonaniu. Polecam zostac na napisy i rozkoszowac sie muzyka.
Jesli film utrzyma sie w kinach jeszcze przez 2 tygodnie to kto wie czy nie wybiore sie po raz trzeci. W domu to juz nie bedzie to samo, choc mam duzy telewizor Philipsa z Ambilight i dobre kolumny.
No to 240kk $. Pewnie do 300 nawet nie dojdzie ;s
Była już Azja?
#335
Idź do imaxa na 3 raz ;-)
TEMAT ZAMKNIĘTY po 2 tygodniach automatycznie.