Kwestia z Pentagonem jest dla mnie prawie ewidentna, tzn. ewidentne jest dla mnie to, że nie uderzył w niego Boeing. Dorabianie do tego teorii spiskowej jest absolutnie bez sensu, mnie nie dziwi, że jesli Amerykanom ktoś podpieprzył myśliwiec bojowy (wersja 1) albo podłożył bombę wewnątrz Pentagonu (wersja 2) to raczej nie będą chcieli tego ujawniać, alternatywą jest to, że zestrzelili tego Boeinga sami przekonani, że na pokładzie są terroryści (wersja 3), być może popełnili błąd? I dlatego atak na Pentagon był wygodnym sposobem połączenia tych dwóch spraw w jedno tak, aby publika nie awanturowała się o Boeinga. To normalne, każdy rząd / służby specjalne postępuje w ten sposób, z żadnym spiskiem nie ma to nic wspólnego, podobnych albo większych "spisków" rządy światowe mają na swoim sumieniu pewnie z kilkaset.
Natomiast teorie spiskowe dotyczące Amerykanów fingujących samodzielnie atak na WTC są po prostu idiotyczne. Przytoczę może kilka z tych "naukowych, jasnych wyjaśnień":
"W tym samym dniu, w tym samym czasie, dokładnie w tych samych miejscach gdzie eksplodowały trzy ładunki w systemie londyńskiego metra, przebiegały tam ćwiczenia antyterrorystyczne. Cooooo? Tak... Londyńskie metro ma 274 stacje. Ktoś obliczył jakie są szanse takiego przypadku. Musimy tu rozważyć kilka czynników. Należą do nich ilość stacji metra, ilość stacji gdzie nastąpiły ataki, przez ile godzin dziennie stacje są otwarte, ilość dni w roku kiedy metro jest otwarte, oraz skala czasu jako podstawa do tej kalkulacji. W tym przypadku przyjęto za bazę 10 lat (bardzo konserwatywne założenie). Nie wiem jak się ta liczba nazywa:
Jeden do 3,715,592,613,265,750,000,000,000,000,000,000,000,000."
Wygląda ładnie, prawda? Liczby, prawdopodobieństwo, etc... dobra, to teraz może ja pobawię się w analogiczne wyliczenie (sytuacja zmyślona):
"Ciekawe, że bandyci zostali zatrzymani od razu, prawda? Przedstawię teraz trochę wyliczeń - otóż akurat bezpośrednio koło miejsca włamania przejeżdzał radiowóz. Biorąc pod uwagę liczbę radiowozów w Warszawie, ich typowe trasy, prawdopodobieństwo, że akurat znalazłby się tam _przypadkowo_ radiowóz jest bardzo male. Mało tego, do odpowiedniego radiowozu przekazano od razu wezwanie! Jak pewnie wiecie, chaos w Policji jest na tyle duży, że większość wezwań czeka średnio 10 minut na przekazanie w odpowiednie miejsce, to trafiło tam w minutę. Zgodnie z rozkładem normalnym, prawdopodobieństwo, że typowe wezwanie trafi do radiowozu w minutę wynosi około 0,0001253%. To, w zestawieniu z prawdopodobieństwem pojawienia się radiowozu, w oparciu o bazę 20 lat (to jedyny taki przypadek w tym okresie) daje nam szansę jak 1 do 245235345928932458659543696533"
Chrzanienie bzdur i tyle. Tutaj NIE DA SIĘ WYLICZAĆ PRAWDOPODOBIEŃSTWA, bo nie mamy dobrze opisanej przestrzeni probabilistycznej. Każdy człowiek z podstawowym wykształceniem matematycznym ci to powie. No bo czego to jest prawdopodobieństwo? Prawdopodobieństwo, że w danym momencie, w danym czasie wystąpi akurat takie zdarzenie? Sorry, że kogoś zawiodę, ale to prawdopodobieństwo nie jest tak _duże_ jak oni wyliczyli, ono jest nieskończenie wiele mniejsze. Dane zdarzenie jest zawsze jednym z (prawie) nieskończonej ilości zdarzeń, które mogło w danym momencie zajść i decyduje o tym gigantyczna ilość czynników (żeby nie wdawać się w zbyt naukowe wyjaśnienia, proponuję obejrzeć "Efekt motyla"). Takie wyliczenia fajnie wyglądają, ale są do niczego w rzeczywistości.
Co do numerologii, polecam:
http://lcamtuf.coredump.cx/evilfinder/ef.shtml
dla ludzi, którzy nadal w takie bzdurne wyliczenia wierzą.