Jaki jest NOWY egzamin?
pytanka sa takie same?
-MA KTOS MOZE DARMOWA(badz nie:D) wersje pytan i odpowiedzi zebym mial z czego sie uczyc;>?
(okolice 3miasta moze ktos ma i juz nie uzywa ksiazek z testami>...)
JAZDA:
na placu jest rekaw i gorka ... i ponoc wychodzi sie z samochodu i mowi co jest pod maska :OOO pytaja o ciezkie rzeczy czy np gdzie jest akumulator;>?
Temat zakladam generalnie w potrzebie TESTOW i rzeczy na egzamin z pytan;p
__________________
jade wykupic egzamin;p mam nadzieje ze naucze sie jezdzic poprawnie i odp na pytania...
ps. slyszal ktos o kupowaniu PRAWKA? moja kolezanka miala propozycje za 1500zl kupic prawok a pozniej za 1000zl... co myslicie np o tej ofercie 1k za prawko bez problemow i zajebistych treningow...
dla mnie to dobre by bylo bo jezdzic umiem ale zawsze CI udupi jak Ci nie pojdzie = a mi nie idzie bo stres przez chuja obok co siedzi i czeka az sie pomyle;/
Wejdź do jokes i obczaj ostatni post Valandila ;]
http://www.grupaimage.com.pl/testy/
tutaj masz dokładnie te same testy, co na egzaminie
Jak umiesz jezdzic a sie stresujesz to nie rozumiem. Do tablicy w szkole jak idziesz i masz policzyc 2+2 to tez sie stresujesz i Ci nie wychodzi?
Weź nie porównuj tego w taki sposób oO
W szkole najwyżej dostaniesz chujową ocenę - będziesz miał multum okazji żeby to poprawić, w ogóle kto się tym przejmuje a prawko to co innego :O
Chociazby to, że w przypadku "porażki" kolejna 100 w plecy, + w okresach dużego popytu ponad miech czekania na kolejny egzamin + nie pojezdzisz sobie samochodem a znając życie bardzo chcesz + wiesz, że jakiś malutki błąd i papapa.
_
Mi na egzaminie noga się trzęsła jak popierdolona.
Zmieniony 2006-04-09 15:16:11 przez BestWishes
No dobra tylko szalenie mnie irytuje jak ktos mowi ze umie jezdzic, a juz w szczegolnosci dodaje to co w tersci 1szego postu.
haha poczekaj az sie przejedziesz pare razy samochodem z ojcem to zmienisz zdanie ze umiesz jezdzic. kup prawko, zlapia cie, dostaniesz zakaz robienia prawka na pare lat. a jak nie zdasz to nic sie nie dzieje. za 3 razem zdaje wiekszosc. a ze tam sa chuje to nic dziwnego. w kielcach zdaje chyba 30% za 1 razem jak nie mniej i wszyscy wiedza ze zdac za 1 razem to albo trzeba tam miec rodzine/znajomych albo byc zajebista swinia w miniowce i liczyc ze egzaminator ma dobry dzien i chce sobie popatrzec na ladne nogi. ewentualnie ktos moze miec farta i stac wiekszosc czasu w korku. ;]
haha. Umie jezdzic ale boi sie isc na egzamin.
Jakis madry kaloryfer u gory napisal ze w przypadku porazki musi zaplacic 100zl. Jestem ciekaw co zrobi jak zatrzesie mu sie noga na ulicy i skasuje przystanek. Tez zaplacisz 100zl ?
Jak mozna mowic ze sie umie jezdzic nie majac prawka ? WTF?
Uwielbiam takich gamoni ; /
:SAS:
ps. slyszal ktos o kupowaniu PRAWKA? moja kolezanka miala propozycje za 1500zl kupic prawok a pozniej za 1000zl... co myslicie np o tej ofercie 1k za prawko bez problemow i zajebistych treningow...
dla mnie to dobre by bylo bo jezdzic umiem ale zawsze CI udupi jak Ci nie pojdzie = a mi nie idzie bo stres przez chuja obok co siedzi i czeka az sie pomyle;/
Pomijajac aspekt przestepstwa.
Nie chcial cie spotkac na swojej drodze. Jesli masz kupione prawko. Jezdzic umie kazdy glupi ale z glowa jezdzic to co innego. Co wy sie tak przejmujecie?? Ja szedlem na prawko nie siedzac nigdy za kierownica. Zdalem za pierwszym razem. Mam prawdo 2 lata i jeszcze nie moge powiedziec ze dobrze prowadze (samochodem poruszam sie na codzien). Wiec SAS nie mow ze umiesz jezdzic.
PS: Bulls >>>SAS
Zmieniony 2006-04-09 15:28:31 przez Cuba
" pytaja o ciezkie rzeczy czy np gdzie jest akumulator;>?"
O kurwa jeblem:D
#8
Ty Gandalf widzę naprawdę chyba wierzysz w totalną nieomylność i sprawiedliwość egzaminatorów. No i że przekroczenie linii o np. kilka cm, niezapięcie pasów, niepamiętanie o kierunku (na parkingu) czy nawet niewyregulowanie siedzenia czy lusterek - co jest równoznaczne z oblaniem kursu, może doprowadzić do strasznego wypadku vide "skasowanie przystanku". Też ześ swoją drogą przykład dojebał.
W ogóle nie wiem co ma, te "skasowanie przystanku", do stresu na egzaminie? Wytłumacz mi, jak możesz w mniej ofensywny sposób i nie afiszując się swoją domniemaną wiedzą i inteligencją.
I uwierz, że ludzie potrafią jeździć nieposiadając prawka. Jak chyba do wszystkiego wystarczy praktyka i nie uważam żeby prawko było jakimkolwiek wyznacznikiem umiejętności kierowcy a jedynie świstkiem papieru uprawniającym do legalnego poruszania się pojazdem po drogach.
Zmieniony 2006-04-09 15:43:28 przez BestWishes
#1 "o myslicie np o tej ofercie 1k za prawko bez problemow i zajebistych treningow...
dla mnie to dobre by bylo bo jezdzic umiem ale zawsze CI udupi jak Ci nie pojdzie"
omfg... skoro umiesz jezdzic to zdasz, nie umiesz to nie zdasz i tyle... a imo kupowanie prawa jazdy to powazne wykroczenie... pozniej tylko patrzec jak ludzie gina z winy takich dzianych kierowcow
jutro o 7.15 mam egzamin : <
Kazdy sie stresuje, jak to przed egzaminem. Mnie tez latala troche noga, ale przestalem myslec o nodze tylko sie skupilem na jezdzie. No i denerwowalem sie za pierwszym razem jak mi ojciec dal samochod, bo jednak jazdy z kims a samemu pierwszy raz to przepasc.
#11
jestes w wielkim bledzie.
nie ma czegos takiego jak - "potrafie jezdzic ale nie mam prawka"
wlasnie przez takie myslenie jest najwiecej wypadkow. ja stary mam prawko od paru miechow i mimo tego ze calkiem duzo juz zdazylem wyjezdzic i czuje sie pewnie na maxa za kolkiem to i tak moge z luzem stwierdzic ze nie umiem dobrze jezdzic i jeszcze przez dlugi czas nie bede umiec.
Zmieniony 2006-04-09 15:58:36 przez Fatal
Ale co ma prawko do umiejętności jeżdżenia? Bo nie potrafię zrozumieć. Ono tylko je SPRAWDZA a nie ich uczy.
A mi sie jednak wydaje, ze egzamin powienien byc perfekcyjny. W koncu ten egzamin masz na cale zycie, jak zapomnisz o kierunkowskazie na egzaminie to juz pewnie ciagle bedziesz zapominal. Ruchem pojazdu rzadza okreslone reguly i wg mnie nie jest dopuszczalne zdanie prawka z powiedzmy ocena "3". Ma byc 5 albo nic, czyli zdal albo nie zdal. Pewne nawyki trzeba sobie wycwiczyc, a robienie zle juz na samym poczatku jest niedopomyslenia.
Ja mam prawko półtora roku, nie jezdze duzo, wrecz okazyjnie ale staram sie jezdzic tak zeby bylo bezpiecznie i dla mnie i dla innych, nie zapierdalam jak pojebaniec. Zreszta z tego co mi wiadomo to dopiero po 25 roku zycia jakos tam w mózgu cos sie dzieje u mezczyzny ze zaczyna inaczej postrzegac jazde samochodem.
#15
dokladnie tak jak mowisz...
#1
Chcesz sprobowac kupic sobie prawko? Mozesz probowac. Predzej czy pozniej jednak takie kombinacje wychodza na swiatlo dzienne i najwyzej odbiora Ci uprawnienia :-)
Jesli chodzi o przebieg egzaminu. Na poczatku jest 'przygotowanie do jazdy', czyli sprawdzenie wszystkiego, co powinno sie sprawdzac przed wyruszeniem w trase - poziomy wszystkich plynow eksploatacyjnych, dzialanie swiatel zewnetrznych, klaksonu itd...
Swoja droga, wybor osrodka szkolenia pelen podziwu, jak Ty sie szykujesz na egzamin, a kompletnie gowno wiesz... nawet nie masz pojecia jakie sa zadania egzaminacyjne. Brawo!
BestWishes
"niezapięcie pasów, niepamiętanie o kierunku (na parkingu) czy nawet niewyregulowanie siedzenia czy lusterek"
Rotfl jeszcze mi powiesz ze egzaminator nie powinien oblewac za takie 'banaly' ?
niezapiete pasy - mam kilku znajomych ktorzy wylecieli przez przednia szybe bo "zapomnieli zapiac pasy"
brak kierunkowskazu - stwarzasz niebezpieczenstwo dla innych kierowcow. Niestety nie jestesmy jasnowidzami i nie wiemy co chcesz zrobic.
brak regulacji siedzenia - pierwsze lepsze hamowanie i niestety hamulec nie wchodzi do konca...
zle ustawienie lusterka - wypadek gotowy bo nie zauwazysz samochodu obok siebie.
jeszcze cos ? a to tylko kilka przykladow.
Pewnie nalezysz do tych ludzi ktorzy mysla ze umieja jezdzic, rozpedzajac sie do 100 w terenie zabudowanym... No coz. Jesli uwazasz ze opanowanie za kierownica nie jest wazne to przemysl sprawe.
Szczerze mowiac nasralbym na to wasze gadanie o umiejetnosci jazdy, gdyby tylko wasze zycie od tego zalezalo. Ale to nie gra i tam za firewallem jest jeszcze kilka milionow uzytkownikow drogi (nie tylko kierowcow), ktorzy chcieliby czuc sie bezpiecznie.
Zmieniony 2006-04-09 16:24:33 przez Ganda[LF]
#14 dokładnie jak jezdzisz z instruktorem to lajt, zas jak samemu to imo dużo wieksza odpowiedzialność.
Jutro mam kurde ten egzamin i boje sie kurde że polece przez jakis drobny błąd. To znaczy że pojade tam gdzie nie trzeba, nie wrzucę migacza, wymusze pierwszeństwo przy zmianie pasa..
Na drodze jako takto pewnie sie czuję samochód mi raczej nie gaśnie, nie szarpie jakos ogarniam wieć wydaje mi sie bedzie jak najlepiej.
Moje pierwsze podejscie : )
wish me good luck
odnosnie #1
Egzamin jest z 2 cześci najpierw teoria potem praktyka. W teori siadasz przed kompem masz losowane 18 pytań z 5xx i masz opdoiwedzieć na conajmniej 16(dopuszczalne są 2 błedy)
Praktyka siadasz do samchodu tradycyjnie ustawiasz siedzenie lusterka pasy .Na placu egzaminator zarzyczy sobie żebys otw2orzył maske to otiwerasz pokazujesz mu bagnet, wlew oleju, wlew płynu do spyrskiwaczy, wlew oleju(wszystko Ci instruktorzy pokażą), potem jest sprawdzanie świateł postojowe, mijania, drogowe, migacze, awaryjne stop(musi poprosić egzaminatora żeby wyszedł i sprawdził czy działają) wsteczny i przeciwmgłowe.
Odnosnie jazdy na placu masz jazdę po łuku przodem i tyłem,(na początku kursu są małe problemy, brak wyczucia, pod koniec kursu już na gazie bedziesz jeżdził tyłem i przodem) oraz górka(czyli ruszanie z ręcznego żeby Ci auto nie zjechało,kwestia dobrze wyczuć jak Ci sie masa podnosi i przytrzymanie sprzegła)
Później bierze cie na miasto, a tam to juz all może sie zdarzyć, obowiązkowo bedziesz mieć parkowanie gdzies porzdem, zaracanie tyłem, oraz zawracanie na 3 też nic strasznego kwestia machania kierownicą i popróbowania, i zostaje zwykłaumejętnośc jazdy po mięscie.
Zmieniony 2006-04-09 16:46:00 przez MADAFAKER ZIOM
Ja nie zdałem za niezapięcia pasów. Przejechałem łuk w jedną stronę, kazał mi wysiąść, przygotować się do jazdy jeszcze raz. Tylko, że znowu nie zapiąłem, przejechałem łuk do połowy tyłem i kazał mi wysiąść i podziękował.
Ta, wyjebało ich przez przednią szybę na parkingu bo zapomnieli zapiąć pasy.
Czy ja mówiłem o jeździe "na mieście"? (która notabene jest zupełnie inną sprawą) Zdaje się, że nie - popatrz na słowa w nawiasie.
A co do lusterek czy regulacji: Chodzi o to, że nawet jak dla Ciebie jest wszystko ok TO I TAK TRZEBA poregulować bo bardzo chętnie Cię za to wyjebią - czy na parkingu czy na mieście. I TAK - dla mnie to jest niewystarczający powód żeby oblać - wystarczy np. słowne upomnienie.
Nie, nie należę do ludzi którzy myślą, że potrafią jeździć. (Szczerze patrząc na przykłąd Kuliga to kto potrafi?) Prawko mam prawie 2 lata - ale samochodem jeszcze rzadko. Anyway ostatnio z ojcem przejechałem całą polską wszerz i za to byłem pełen respketu dla niego - ja nie potrafiłbym, szczególnie jazda po dużych miastach i w otoczeniu tirów mnie przeraża.
Opanowanie za kierownicą jest ważne ale przecież jest ogromna różnica między "ulicą" a egzaminem. Podajesz skrajne przykłądy to i ja podam - nic się nie stanie jak wjedziesz kilka cm podwoziem nad chodnik, jak wjedziesz kilka cm na pasy, czy szurniesz bokiem jakiś krzak.
A co do umiejętności jeżdżenia bez prawka - nie mam tu na myśli przeciętnego nastolatka który mówi "nie mam prawka ale umiem jeździć" - poprostu dla mnie prawko nie jest wyznacznikiem umiejętności i jestem pewien, że znajdzie się wiele osób które nieposiadając prawka prowadzą lepiej niż długoletni właściciele.
Dlaczego rozpatrujesz wszystkie przypadki jakbys tylko ty byl uzytkownikiem drogi ? Nie przyszlo ci do glowy ze mozesz zamiast szurnac o krzak, walnac w samochod ?
Zdawalem prawko i wiem jak wyglada sprawa na egzaminie. Skad egzaminator ma wiedziec ze ustawienia lusterek akurat tobie pasuje ? Mysle ze jak mu powiesz ze lusterka i siedzenia sa OK, to by cie nie usadzil.
Wiele razy mi sie zdazylo ze czekalem za jakas glupa pinda na parkingu bo stala sobie bez wlaczonego kierunkowskazu, czekajac na miejsce. Moglbym wyprzedzic, ale co zrobie jak mi wjedzie w bok?
Pozatym jesli zapominasz zapiac pasow na parkingu to jest duze prawdopodobienstwo ze przypomnisz sobie to dopiero jak dojedziesz na miejsce.
Jasne ze prawko nie gwarantuje ze umiesz jezdzic. Ale sprawdza minimum jakie jest od ciebie wymagane by poruszac sie zgodnie z prawem. I jesli nie jestes w stanie zdac tego minimum, to nie nadajesz sie na kierowce.
Zmieniony 2006-04-09 16:57:41 przez Ganda[LF]
Dzis odebralem prawo jazdy i jestem happy:P a co do egzaminu to zalezy na jakiego egzaminatora trafisz.
:SAS:
Po1. Egzamin wcale nie jest taki straszny w koncu zdasz za ktoryms razem.
Po2. Kupowanie prawka-nie polecam.
Nie wiem czy wiesz ale za to sa teraz bardzo duze wyroki do 12lat wiezienia grozi za to wiec lepiej zdawac np 5razy ale zdac normalnie.
Po3. Twierdzisz ze nie masz prawka ale umiesz jezdzic.
Uwierz mi ze w ogole nie umiesz jezdzic i mowie Ci to z wlasnego przykladu bo pracuje jako kierowca i tez mi sie wydawalo ze "umiem jezdzic" jak zrobilem prawo jazdy ale bylem w wielkim bledzie, to ze sie umie jezdzic to mozna powiedziec jak przejedziesz przynajmniej te kilkadziesiat tysiecy km.
ps egzamin na prawko to nic.
Egzamin na topografie to 250zl i nastepny egzamin za miesiac przy czym zdawalnosc wynosi okolo 10%.
Wiec egzamin na prawko to przy tym smiech na sali ;d
Zmieniony 2006-04-09 17:00:24 przez M@ki
Na nowych zasadach to lajt totalny, na starych sie przypierdalali ostro na placu za centymetry a teraz to nie maja zbytnio gdzie.
dzieki #3 za stronke...
Chodzilo mi o to ze jezdzac z instruktorem albo samemu z rodzinka idzie mi izzi bo znam przepisy wiem jak sie jezdzi itd ale wlasnie mam straszne nerwy na egzaminie;/ ogromnie bardzo mocno chce zdac (2razy probowalem) i bylem w chuj przygotowany jazdy probne itd i udupialem na glupich rzeczach a noga to latala jak najeta;/
Mozecie mi powiedziec kto pokrywa koszty jak taki czlowiek zdajacy egzamin bedzie parkowal na miescie i rozjebie komus samochod?
napewno nie on... te samochody sa ubezpieczone a on NIE ma prawka wiec NIE odpowiada za ten samochod.
beka bo moj kumpel mial egzamin robil co trzeba na miescie i jakis koles udezyl w niego:) mial przelozony egzamin:)
TheOne
Oczywiscie egzaminator.
Kursant czy osoba podchodzaca do egzaminu nie ma prawa jazdy i to instruktor/egzaminator odpowiada w 100% za wyrzadzone ewentualne szkody.
Prima nie zdal jazdy 3 razy bo sie denerwowal az w koncu zjaral sie delikatnie taki lajt-czil i zdał ;)
____
Egzamin jest banalny, maci epodane pytania i co lepsze, odpowiedzi testowe zamkniete, poszerzono łuk, pytaja o podstawy z funkcjonowania auta - zbiornik z plynem do spryskiwaczy , chlodnica, plyn hamulcowy... i Wy narzekacie?
Zmieniony 2006-04-09 21:36:01 przez fux®
Ja jak jade z ojcem czasami to zawsze, non-stop sa komentarze, co robie nie tak jak trzeba i jak on by to zrobil. Wkurwiajace, wiadomo ze on lepiej jezdzi i chce mi cos przekazac ale czasami odnosze wrazenie ze nawet kluczyk zle przekrecam =]
Ja jak z ojcem jade to cicho siedzi, gorzej z matką, jakikolwiek gwałtowniejszy ruch i już prawie, że do Boga się modli ;o
hm.... tak sobie mysle po przeczytaniu wszystkiego co piszecie ze owszem mozna umiec jezdzic bez prawka sam jezdzilem nie majac jeszcze prawka potem zdalem za 1 razem egzamin i czuje sie zupelnie swobodnie za kolkiem przjebchalem juz ladne pare set tys. km.... ale dopiero kurs w szkole jazdy takiej jak na tvn turno pokazuja uswiadomil mi ile potrafie naprawde.... teraz moze bym sie wyratowla w jakiejs drastycnziej sytuajci chociaz nigdy niem ozna przewidziec co sie wydarzy w takich momentach...
zdałem za pierwszym : >
Zmieniony 2006-08-09 23:11:37 przez MADAFAKER ZIOM
ja zdalem za 1 razme jakies 8 lat temu... kurs zaczalem robic zanim mialem 16 lat i w dniu urodzin poszedlem na egzamin :)
na test sie wcale nie uczylem bo myslalem ze znaki zdam i mialem 4 bledy ale i tak jakos sie poprawilo w przerwie ;)
na plac pojechalem, zrobilem co trzeba bo akurat to mialem obcykane na maxa, wyjechalem na miasto, podjechalem pod dom i egzaminator powiedzial "pozdrow tate i przyjdz jutro po prawko" i takim sposobem jezdze juz 8 lat bez wiekszych przekretow i bez zadnego wypadku !! a jezdze mozna powiedziec duuuzo.. srednio rocznie robie 50 tys kilometrow wiec chyba to jest troszke....
50 tys km rocznie to duzo? Chyba po podworku krecisz koleczka T_T
zwazywszy na to ze nie jestem kierowca ciezarowki ani dostawca ani zadnym kurierem co rozwozi rozne glupoty tylko tyle co dojezdzam do biura, siedze 8 h i spadam do domku to chyba duzo...
Jestem studentem, samo to mowi ile moge we wlasnym zakresie przeznaczyc na paliwo, ale wyjezdzam rocznie blisko 2x tyle. R-19 spalanie 8-10L/100
siema SAS bedziesz sie uczyl? Polecam Ci szkole jazdy Quattro (na koncu swietojanskiej kolo tej malej hali) naprawde dobra szkola ja tam sie ucze ;p.
Pozdro jak cos pisz na gg =]
jak cos to odezwij sie i dam ci do nich numer albo namiar dokladny ^^
odnosnie tego co jest pod maska to nie zawsze pytaja a jak pytaja to naprzyklad gdzie jest plyn hamulcowy, gdzie sie sprawdza olej itd... same podstawy i to wszystko na naukach ci powiedza wystarczy sluchac albo notowac jak masz slaba pamiec i gg ^^
Zmieniony 2006-09-09 00:21:18 przez SiRaY[RoR]
ja np mam prawko od roku, przez chwile mialem zajawke zeby jezdzić jak rajdowiec... ale przeszlo mi to z czasem, teraz wole jezdzic spokojnie... bo zeby cos na drodze sie stało nie trudno ;)
a co do samego egzaminu to zdałem za 2 ;p bo na 1 wszystko szło wporzo dopoki sie nie zestesowałem i jak mi kazał zkrecac w lewo to pojechałem w prawo i wymusilem pierwszeństwo ;P
-----------------
Kasia[xs] ( moge prosić o zdjecie opa jesli admin tu zajrzy ?? bo 3 posty to malutko ) Pozdrawiam
ja jak jechałem egzamin byłem tak skonsentrowany że nie wiem. Zreszta spoko egzamiantora miałem brodę miał jak krasnolud i fajkę palił.
Zadałem na nowych mikrach co jeszcze chyba na dotarciu były i miały 110 km przejechane dopiero : )
#1 jak umiesz jezdzic to zdasz, jesli sie stresujesz przy egzaminatorze to znaczy ze nie umiesz jezdzic.
Teraz egzamin jest troche trundniejszy jednak parkowanie na miescie jest trudniejsze. :) Bo nie masz tylko tyczek a caly samochod.
Po 2 SAS nie baw sie w zadne glupie kupowania prawka itd. to jest poprostu przestepstwo. I uwierz mi kolesia moga zlapac po 2-3 latach i dojda do Ciebie (autentycznie mialem taki przypadek znajomego, dostal 2 lata za falszerstwo dokumentu i niebezpieczenstwo ktore stwarzal).
Lepiej zdac uczciwie chocby nie wiem ile razy ale zdac. Btw. zdalem za 1 i nie bylo ciezko chociaz noga tez mi latala, grunt to samo kontrola :)
Zmieniony 2006-09-09 01:47:17 przez Danielus
Danielus
2006-09-09 01:46:43
Teraz egzamin jest troche trundniejszy jednak parkowanie na miescie jest trudniejsze. :) Bo nie masz tylko tyczek a caly samochod.
A co to za roznica co masz? Przeszkoda to przeszkoda. Czy tracisz pacholka czy Mercedea SLK wychodzi na jedno - DUPA NIE KIEROWCA JESTEŚ! :D
ps. slyszal ktos o kupowaniu PRAWKA? moja kolezanka miala propozycje za 1500zl kupic prawok a pozniej za 1000zl... co myslicie np o tej ofercie 1k za prawko bez problemow i zajebistych treningow...
i tak jest wystarczajaco duzo ofiar na drodze !
:SAS: siemasz^^
-to wbrew prawu i przyzwoitosci ale.....95% osob zdaje po "wyuczeniu sie testow", a one same oferowane sa bez cienia zazenowania przez prowadzacych kursy. Jezeli na jakies chodzisz to niewatpliwie predzej czy pozniej ktos je w koncu zaoferuje. Zrzuc sie z innymi kursantami, skseruj i bedziesz je miec.
Czasem trudniej niz zdac jest zachowac zdrowy rozsadek pozniej.
Bedac w czwartek u fryzjera wysluchalem wzruszajacej opowiesci:
"..3 razy podchodzilam, w koncu zdalam, odebralam papier, tydzien po odebraniu wracam w niedziele rano po imprezie i kazali mi dmuchnac w alkomat- 0,3 dziesiate cos tam....zabrali mi na 12 miesiecy,. jak jest na 12 miesiecy to trzeba je robic jeszcze raz!"
Pisze to ku przestrodze, bo dlugo mozna sie prawem jazdy nie nacieszyc bedac lekkomyslnym.
75% zatrzymanych praw jazdy i tzw "pijanych kierowcow" to nie sa osoby, ktore wychylaja kielicha i jada dalej, bo to margines. Sa to ludzie ktorzy mysleli, ze syndrom dnia nastepnego ich nie obejmuje.
Ja jestem w trakcie robienia prawka w PZM(gdynia) i mam przejebane bo to 1 raz jak jestem za kierownica.
Instruktor "troche" przeklina (jak np. nie sprawdze lewej strony przy skrecaniu na inny pas,zgasnie auto czy zrobie za maly skret)-
wszedzie instruktorzy tak klna??
Zmieniony 2006-09-09 10:51:36 przez [IMP]ProF
ja kursowalem sie jakies 7 lat temu i prawde powiedziawszy mialem dwoch instruktorow:
-Z pierwszym rozmawialem ciagle o roznych nalewkach, ktorych jak sie okazalo byl mikro-producentem. Facet mial generalnie wszystko gdzies i nie zwracal uwagi na to czy jade 60 czy 100km/h. Wkurzyl sie tylko raz jak zatrzymalem sie na pomaranczowym swietle, wlasciwie to nie wkurzyl tylko poprosil abym tego wiecej nie robil bo szkoda naszego czasu i tylko mam o tym pamietac pozniej na egzaminie. Zeby nie bylo, przerabialismy plac tk dlugo az sie nauczylem, po miescie tez najezdzilem sie sporo i mowiac, ze "mial gdzies" mam na mysli to, ze czlowiek mial dystans do swojej pracy i potrafil zawsze rozladowac sytuacje.
- Drugi od poczatku wprowadzal nerwowa atmosfere, pogoda byla fatalna, a on ciagle mial jakies kasliwe idiotyczne uwagi. Powiedzialem mu, zeby dal sobie spokoj i ze nie mam juz ochoty jezdzic wiec wrocilismy do osrodka. W osrodku powiedzialem kierownikowi, ze zaplacilem za kurs duze pieniadze i nie chce miec wiecej do czynienia z kims kto zachowuje sie jak cham i robi mi laske, ze ze mna gdzies jedzie.
Poskutkowalo, kosztowalo mnie to wprawdzie troche nerwow ale dostalem spowrotem normalnego instruktora i juz troche pozniej zdalem za drugim podejsciem.
[IMP]ProF
Jestes klientem, masz prawo wymagac, to on jest dla ciebie, a nie ty jestes dla niego. Powiedz mu, ze laski to on ci nie robi, albo popros o zmiane instruktora do czego masz przeciez prawo.
Zmieniony 2006-09-09 11:10:21 przez Carlsberg
TEMAT ZAMKNIĘTY po 2 tygodniach automatycznie.