1. Micro Machine / The Fantastic Adventures of Dizzy (ta gierka wyciskała 100% mocy Pegaza, pamiętam jak z kolesiami siedzieliśmyi cały dniami rozkminialiśmy do czego są poszczególne przedmioty; deske kładło się żby przejść nad kolcami, łapata kopała dół na cmentarzu, trucizna zabijała rośline blokującą przejście itp. polecam).
2. Dunk Heroes (uliczna koszykówka 2v2; grałem w nią po kilknascie gier dziennie, a potem Cartridge mi się zjebał) / Goals 3.
3. Big Nose Freaks out (te sekrety i fizyka deski) / Big Nose the Caveman / Flinstones obie części.
4. Turtles 3 : Manhattan Projekt (multi daje radę) / Mighty Final Fight.
5. Jurassic Park (zajebioza).
6. Felix the Cat.
7. Robin Hood / Bumerang Kid (taka logiczna gierka, poziom to zawsze jeden ekran i na rozjebanie go jest 60 sekund; od ewnego momentu zaczyna się hardkor zwłaszcza, ze jedna pomyłka i po ptokach).
8. Wszystkie Looney Tunes (6 ich chyba było).
9. Super Boogerman (czy jakoś tak, koleś zbierał gówno i te pierdolniki do przepychania kibli, teleportował się przez kible, smarkał na przeciwników.).
10. Ultimate Stuntman.
Oczywiście nie wymieniałem tu klasyków: Mario, Contra, Tanki, Tetris, Baloon Fight (fizyka + multi > all) Dr. Mario, Pooyan (koleś siedzi w koszyku i napierdala z łuku w wilki które latają na balonach ,a inny typ opuszcza lub wciaga do góry).
Przy tych gierkach bawiłem się zajebiście.
#21 Zgadzam się.
Zmieniony 2008-05-07 15:03:39 przez ponury_indor